Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Alphabet - 1

Grand Prix Włoch

Za nami Grand Prix Włoch na torze Monza. Red Bull przypomniał nam jak to było dwa lata temu, McLaren, że nie warto kombinować, a Ferrari niestety pokazało niewiele mimo obiecującego startu weekendu. 

Zaczniemy właśnie od Ferrari, które w piątek i w sobotę mogło zrobić sporo nadziei swoim kibicom. Pierwszy trening idealny, miejsca 1 i 2 dla Hamiltona i Leclerca. W treningach 2 i 3, tylko monakijczyk dojeżdżał w top trzy, prezentując naprawdę konkurencyjne tempo. Wyglądało tak jakby mogli zagrozić oni McLarenowi i spełnić wszystkie włoskie sny. Wygrana na Monzy przyćmiłaby przeciętny jak do tej pory sezon. Niestety Panowie nie potrafili dojść do porozumienia w kwalifikacjach. Na takim torze jak Monza oprócz prędkości maksymalnej pomóc może także kolega z zespołu, który nas pociągnie tym samym skradniemy cenne części sekundy. Zostaje tylko pytanie kto będzie tym miłym kolegą? Tu akurat sytuacja nie powinna być tak skomplikowana. Hamilton ma przecież karę za Grand Prix Holandii i naruszenie zasad podczas żółtej flagi. Niestety z ego kierowcy nie da się wygrać i tak Leclerc do Grand Prix Włoch startował z czwartej pozycji, a Lewis (po karze) z dziesiątej. 

Zostajemy w temacie kwalifikacji. Jeśli ktoś przerywa dominację McLarena to zawsze jest to jedna i ta sama osoba, Max Verstappen. Wiemy, że Holender wyciska z Red Bulla więcej niż ten bolid jest w stanie dać od siebie. Tym razem nie musiał, bo bolid po poprawkach i zmodyfikowanej podłodze prowadził się jak za starych dobrych czasów. Zespół wprowadził także jedną poprawkę podczas weekendu wyścigowego. Tej chyba na początku nie zakładali. W sobotę stwierdzili, że zmniejszą jeszcze docisk w bolidzie Maxa i delikatnie przypiłują mu tylne skrzydło. Brzmi to dość kuriozalnie patrząc na to, że rozmawiamy o najbardziej zaawansowanej serii wyścigowej na świecie. Ważne, że zdziałało, a Max wykręcił najszybsze okrążenie w Historii Formuły 1. Najszybsze ze względu na średnią prędkość, która wynosiła prawie 265 km/h. Tym samym oficjalnie można powiedzieć, że obecna generacja bolidów jest szybsza, niż wydający się nie do doścignięcia bolid Mercedesa z 2020 roku W11. 

Na koniec podsumowania kwalifikacji przejdziemy jeszcze do tych „wolniejszych” kierowców, tych którzy potrzebują przyzwoitych występów jak nikt inny. Kimi Antonelli w końcu zaliczył przyzwoity występ w czasówce, choć nie obyło się bez przygód. W drugim treningu bowiem Kimi wywołał czerwoną flagę zakopując się w pułapce żwirowej. Trzeba jednak przyznać, że 6 pozycja w kwalifikacjach była solidna i można powiedzieć, że obyło się bez wstydu przed własną publicznością. Drugi kierowca, który również zaprezentował się ponad miarę swoich ostatnich występów to Yuki Tsunoda. Wszedł do Q3 co w jego przypadku jest ogromnym sukcesem. Warto tu jednak zaznaczyć, że Tsunoda miał bolid o innej specyfikacji niż Verstappen oraz nie dostał zmodyfikowanej podłogi. Yuki ma będzie miał jeszcze jeden problem. Ostatnie wypowiedzi Helmuta Marko sugerują, że Japończyk nie ma już wiele czasu, żeby zbudować swoją pozycję w Red Bullu. Ma ponoć deadline do Grand Prix Meksyku. Nie wiem tylko czego oni od niego oczekują. Nie jeździ tym samym bolidem co Max, więc nie można się spodziewać bliźniaczych rezultatów. Miejmy tylko nadzieję, że nie wezmą Hadjara na miejsce Japończyka. Francuz naprawdę świetnie sobie radzi, a ten transfer mógłby tylko podburzyć jego pewność siebie. Sam Iscak z resztą mówi, że w tym sezonie nie jest gotowy do przejścia do Red Bulla. Nie wyklucza on jednak tego transferu w 2026 roku. 

Przechodzimy do wyścigu głównego. W pierwszym rzędzie do startu ustawili się Max Verstappen oraz Lando Norris. Wiadomo było, że ten drugi będzie chciał jak najszybciej objąć prowadzenie i budować przewagę nad Oscarem Piastrim tak, aby jak najszybciej zacząć odrabiać starty w generalce. Norris wystartował lepiej niż Verstappen i po tym jak Holender ściął pierwszy zakręt był on zmuszony oddać pozycję Brytyjczykowi. Wtedy pewnie nie byłem jedyną osobą, która pomyślała, że to koniec ścigania, bo Lando zaraz zbuduje gigantyczną przewagę, a Maxowi pozostała tylko walka o drugie miejsce z Piastrim. Verstappen jednak prezentował wybitne tempo. Szybko do Norrisa dojechał i bez większych problemów wyprzedził w pierwszej szykanie. Od tamtego momentu mogliśmy poczuć się jak w 2023 roku, kiedy to Red Bull był u szczytu formy. Holender każde kolejne kółko przejeżdżał szybciej i szybciej budując tym samym bezpieczną, około sześciosekundową przewagę. Za jego plecami były dwa bezsilne McLareny, które liczyły już tylko na szczęście. Max zjechał na zmianę opon jako pierwszy, opony pośrednie zmienił na twarde i kontynuował pobijanie rekordów okrążenia. McLaren zaś liczył na to, że pojawi się samochód bezpieczeństwa co zbliży ich bolidy do Holendra. Najbliżej neutralizacji było podczas wypadku Bearmana z Sainzem, którzy jednak szybko wrócili do rywalizacji. Lando z Oscarem szczęścia się nie doczekali, za to co stało się potem wzbudziło po raz kolejny ogromną ilość kontrowersji. 

Po zjeździe Maxa do alei serwisowej Oscar zaczął powoli nadrabiać starty to Norrisa. Tak z siedmiu sekund zrobiły się trzy. Ryzyko podcięcia stało się więc dużo większe. Po konsultacji z zespołem Lando dał Oscarowi zjechać pierwszemu po świeże opony. Tu warto dodać, że Lando nie miał z tym problemu, sam sugerował takie rozwiązanie, a zespół ponoć podjął taką decyzję, aby zapewnić Oscarowi trzecią pozycję, o którą walczył z Leclerc’iem. Przewaga nad Ferrari jednak wydawała się na tyle bezpieczna, że ten ruch nie będzie konieczny. Piastri przecież wyjechał z alei serwisowej z przewagą prawie pięciu sekund nad Leclerc’iem. Pit stop Oscara trwał 1,9 sekundy, a Lando 5,9 przez błąd mechanika, który niedokładnie dokręcił koło przy zmianie ogumienia. Tu zaczęły się problemy. Oscar zyskał pozycję nad zespołowym kolegą. Patrząc na to co wydarzyło się tydzień temu już wiadomo było, że szykują się spore kontrowersje. McLaren znowu to zrobił, znowu postawił się w głupiej sytuacji, a potem jeszcze gorzej z niej wybrnął. Chcąc zachować się „fair” wobec swoich kierowców nakazał Piastriemu oddanie pozycji. Bo to przecież wina zespołu… Oscar był lekko zmieszany – „przecież ustalaliśmy już, że wolny pit stop to część ścigania” - mówił Australijczyk przez radio. Ja jestem tego samego zdania, ponadto po raz kolejny jest to wina zespołu, że doprowadza do podcięcia przez nielogiczną kolejność pit stopów. Rozumiem, że wolna zmiana opon, nie jest winą kierowcy, rozumiem też wynikające z tego komentarze i punkt widzenia innych ekspertów wypowiadających się w tym temacie. Ale jest to taką samą częścią ścigania jak awaria silnika, niefortunny wyjazd samochodu bezpieczeństwa czy też przebita opona. Jest to przypadek, ryzyko wliczone w całą charakterystykę sportu. Ponadto pamiętajmy o fakcie, że to dzięki podkręceniu tempa Oscar w ogóle miał szansę na wyprzedzenie Norrisa. Gdyby przewaga utrzymała się w granicach tych 6-7 sekund sytuacja wyglądałaby inaczej. Wtedy polecenie zespołu „nie ścigajcie się z Lando po jego wyjeździe z alei serwisowej” byłoby dużo bardziej racjonalne. Idąc tym tropem i pamiętając wydarzenie z Grand Prix Holandii to uważam, że McLaren chcąc „wyrównać” walkę między swoimi kierowcami powinien zakazać Oscarowi startu w Grand Prix Azerbejdżanu. Zniweluje to „niesprawiedliwie” zdobytą przewagę podczas wyścigu na Zandvoort. McLaren wizerunkowo po raz kolejny wygląda tragicznie. Widziałem też jednego mema na ten temat: „Rok 2026, Oscar daj wygrać Mistrzostwo Lando, ty już masz jedno”. Znowu także pojawią się komentarze o faworyzowaniu jednego z kierowców. Ja mam tylko nadzieję, że na koniec sezonu nie okaże się, że Lando wygrał tytuł o właśnie te trzy punkty, które zyskał na Monzy. Idealnie całe to zdarzenie skomentował Bernie Ecclestone. „Cały czas mówią o byciu fair. Ale czy fair było ukaranie Piastriego za błąd zespołu. Coraz bardziej da się odczuć to, że McLaren wolałby Mistrza Świata, który nazywa się Lando Norris”. Niestety ciężko się z nim nie zgodzić.  Bardzo chętnie poznałbym też zdanie na ten temat Marka Webbera, menadżera Oscara Piastrego. Webber ma dużo doświadczenia, jeśli chodzi wewnętrzne gierki zespołów. On nigdy nie gryzł się w język i myślę, że tym razem nie byłoby inaczej. Jest on bardzo wyczulony na punkcie równego traktowania kierowców, z tym, że ma on do tego odmienne podejście niż szefostwo McLarena. Podsumowując całą tę „papajową farsę”, szkoda, że zdominowała ona nagłówki większości gazet, i że pozbawia nas ona twardej walki o Mistrzostwo Świata. 

Teraz chwila dla środka stawki. Znowu błyszczy Albon, który można powiedzieć jedzie sezon życia. Świetna strategia i kolejny finisz w punktach. Siódme miejsce podczas Grand Prix Włoch pozwoliła mu na awans na siódmą pozycję w „generalce”. Wyprzedził tym samym Kimiego Antonellego. Przypomnę tylko, że Albon jeździ w Williamsie. Drugim kierowcą, który również pokazał się z bardzo dobrej strony był Iscak Hadjar. Francuz mimo kwalifikacji poniżej oczekiwań, pierwszego w tym sezonie odpadnięcia w Q1 i ostatecznie startu z alei serwisowej, wyścig znowu ukończył w punktach. Bardzo dobry występ zaliczył również kolejny „rookie”, Gabriel Bortoleto, który po starcie z siódmej pozycji wyścig ukończył na ósmej. Równie ciekawie jest w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Świetne występy Albona cały czas zapewniają Williamsowi 5 miejsce, ale rywale depczą im po piętach. Aston Martin ma zaledwie punkt przewagi nad Racing Bulls i siedem nad Sauberem. Do końca sezonu jest jeszcze sporo szans na punktu więc walka w środku stawki jest warta uwagi. 

Podsumowując całą rywalizację, wygrywa Max Verstappen przed dwoma McLarenami, Lando Norrisem oraz Oscarem Piastrim.

Na chwilę zejdziemy jeszcze dwie serie wyścigowe niżej. Podczas ostatniej rundy F3 w tym sezonie Roman Biliński wygrał swój pierwszy wyścig w tej serii wyścigowej. Łącznie zdobył w tym sezonie trzy podia, w tym jedno zwycięstwo, a w generalce zajął jedenaste miejsce. Był to naprawdę bardzo dobry sezon w wykonaniu Polaka. Jest to bardzo dobry prognostyk na przyszłość. Sam kierowca napisał na swoich social mediach napisał, że za niedługo będzie miał dla nas kolejne ekscytujące wiadomości. Bardzo zachęcam wszystkich czytelników do śledzenia Polaków w juniorskich seriach wyścigowych, bo mamy coraz więcej obiecujących młodych kierowców. 

Na koniec kilka ciekawostek o samym tegorocznym Grand Prix Włoch. Mimo dominacji McLarena w tym sezonie to nie oni są autorem największej różnicy na mecie między miejscem 1 i 2. Max ukończył wyścig prawie 20 sekund przed Lando Norrisem. Wyścig na Monzy był również najszybszym wyścigiem w Historii F1. Trwał zaledwie Godzinę i 13 minut, a średnia prędkość z jaką lider pokonał ten dystans wynosiła 250 km/h. 

Teraz czekają nas dwa tygodnie przerwy zanim przeniesiemy się na ulice Baku na Grand Prix Azerbejdżanu. Nie jest to taki typowy tor uliczny. Długie proste oraz dość szeroka nitka toru pozwalają kierowcą na walkę koło w koło. Zobaczymy też, czy forma Red Bulla to tylko jednorazowy wybryk oraz przyjrzymy się McLarenowi, który znowu może nas zaskoczyć.

 

Kajetan Baranowski
Expert F1

 

Przeczytaj również
Popularne