
Statystyki są niepodważalne. To był najbezpieczniejszy rok na polskich drogach. Nadal jednak w 21 tysiącach wypadków zginęło w Polsce 1 651 osób. I choć to spadek o 12,9% Ministerstwo wdraża program „Wizja zero”.
Ministerstwo infrastruktury chce, by podobnie jak w Szwecji polskie drogi były najbezpieczniejsze w Europie. Do 2050 roku mają być tak bezpieczne, by nikt na nich nie zginął. Ambitne.
Mają w tym pomóc zapowiedziane przez ministra Żurka działania resortu sprawiedliwości i większa stanowczość w egzekwowaniu oraz wymierzaniu kar dla kierowców recydywistów lub tych z orzeczonym zakazem prowadzenia pojazdów, a także zapowiedziana przez ministerstwo infrastruktury „ustawa fotoradarowa” i zakupy nowych urządzeń do automatycznego pomiaru prędkości.
W ubiegłym roku na naszych drogach zginęło o 245 osób mniej niż w 2024 roku. To najlepszy wynik w naszej historii, ale nadal sporo za duży. Z danych Parlamentu Europejskiego wynika, że pod względem ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców Polska (44 osoby) nadal wyprzedziła Francję (48) czy Włochy (51).
Daleko nam jednak do Niemiec (33), Hiszpanii (37), o Szwecji (20) nie wspominając, która nad poprawą bezpieczeństwa pracuje od 1997 roku. I właśnie jeden z najbezpieczniejszych krajów w Europie wzięło sobie na wór nasze ministerstwo.
Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury przyznają, że najniebezpieczniej jest nadal na drogach poza obszarem zabudowanym. To tam dochodzi do największej liczby wypadków śmiertelnych. Właśnie stąd pomysł, by także poza obszarem zabudowanym zabierać tymczasowo prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h. Przepis wejdzie w życie na początku marca.
Kolejnym pomysł to zwiększenie liczby fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. Te systematycznie powstają na ekspresówkach, a nawet autostradach, jednak zdaniem ministerstwa to cały czas za wolno tempo. Skoro Inspekcja nie ma na nie pieniędzy, ministerstwo pracuje nad rozwiązaniem, które w ramach „ustawy fotoradarowej”, dawałyby możliwość zakupu urządzeń przez samorządy, ale przekazując ich obsługę GITD.
Jak wynika z informacji podanych przez GITD, na decyzję o nowych lokalizacjach czeka obecnie ponad 800 wniosków. Niebawem na warszawskim moście Poniatowskiego pojawi się OPP, a 6 fotoradarów zostanie rozmieszczonych w najniebezpieczniejszych miejscach stolicy.
Nie wszystkim podoba się jednak tak duża liczba foto rejestratorów na polskich drogach. Przeciwnicy wskazują, że to świetna maszynka do zarabiania pieniędzy, a nie element walki o bezpieczeństwo.
Kierunek jednak jest jeden. Tym bardziej że „Wizja Zero” to nie pomysł polskiego ministerstwa, a cel określony na szczeblu Unii Europejskiej. Szwecja, która jako pierwsza go zwerbalizowała, a w 1997 roku wdrożyła, jest dzisiaj najbliżej jego realizacji. Choć nadal nad tym pracuje. My chcemy zmienić obraz naszych dróg zaledwie w 24 lata i to bez wskazania edukacji, jako elementu całej układanki.
W ramach programu „wizja zero” chcemy doprowadzić do sytuacji, by w 2050 roku nie było ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Rozmawialiśmy z naszymi partnerami ze Szwecji, w jaki sposób zmienić prawo i zastosować ich doświadczenia, by bezpieczeństwo wzmacniać – powiedział na konferencji Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.