
W przypadku chińskich samochodów jestem ostrożny z szafowaniem słowem premium. Konsekwentnie uważam, że to, co do nas przyjeżdża, to na razie półka średnia. No ale zdarzają się wyjątki. GAC Hyptec HT z pewnością jest jednym z nich i kosztuje połowę tego, co konkurencja.
Tak to chiński elektryk. Na dodatek elektryk klasy premium. Nie aspiruje, tylko jest, choć na pierwszy rzut oka nie wygląda. Bo jest mało krzykliwy, nienachalny, stonowany.
Przynajmniej z zewnątrz. Oble kształty, sylweta coupe i żadnych ozdobników do tego dziwaczne logo i reflektory przypominające te z Porsche Taycana. Jedynie tylne światła próbują być jakieś. Jak się przyjrzeć przypominają coś na kształt olbrzymich kryształów.
Z zewnątrz ważne jest jednak co innego – wielkość, bo Hyptec HT jest olbrzymi. Choć znowu, nie wygląda. Patrząc na sylwetkę trudno uwierzyć, że ma blisko 5 metrów długości, a rozstaw osi to blisko 3 metry. Jest większy od Skody Kodiaq i Volkswagena Tyrona. To kompletnie inna liga. Nie dorównuje mu krótsza o 25 cm Tesla Y, choć kształtem to właśnie ją najbardziej przypomina. Ba, z ostatnio zaprezentowanych chińskich elektryków jest większy, od największego z Xpengow. Wydawać by się mogło, że jest konkurencją do X6, a tak naprawdę przerasta flagowego X9. To z, obok czego można go postawić? Audi Q8 e-tron, Mercedesa EQE SUV lub BMW iX.
Teraz możecie sobie już wyobrazić jakich gabarytów to jest auto. Zatem w środku musi być wygodnie. I jest, bo GAC Hyptec HT urzeka przede wszystkim swoim wnętrzem.
Biała skora Nappa, genialne wykończenie, kompletne wyposażenie i… rozkładane niemal na płasko tylne fotele. Do tego masaże, wentylacja i grzanie. Tak, wielokrotnie wspominałem, że Chińczycy inaczej konsumują motoryzację. Tu jest ważna wygoda podczas postoju, tryb drzemki i wysuwane podparcie łydek, a nie precyzja prowadzenia w ciasnych zakrętach rodem z karabinu maszynowego. Słowem leżanka na kołach i to dla kilku osób. Szczytem komfortu i do niedawna zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla marek luksusowych są dywaniki. Tak miękkie i mięsiste jak w Rolls-Roysie. A wszystko za nieco ponad 220 tys. zł.
Egzotycznie brzmiąca nazwa GAC to jeden z większych chińskich koncernów motoryzacyjnych, choć działający głównie lokalnie. Na razie. Roczna produkcja to 2 mln sztuk, z czego zdecydowana większość trafia na rynek lokalny. Nie dorasta jeszcze takim eksportowym gigantom jak BYD czy Chery, ale odważnie łapie przyczółek w Polsce, wchodząc na rynki Europy.
Guanqzhou Automobile Group to koncern, który jak wielu chińskich producentów postawił na samochody elektryczne. Założony w 1997 roku, swoją własną markę stworzył raptem w 2008 roku. I to nie jedną. W tym czasie zdążył współpracować z Toyotą, Hondą, Fiatem i Alfą Romeo. Dzisiaj portfolio ma kilka różnych, od popularnych po super sportowe, jak Hyper SSR, który nie dosyć, że ma drzwi otwierane jak w Lamborghini, jest super samochodem, to na dodatek wykonany jest w dużej części z karbonu i przyspiesza do setki w 1,9 s. Trudno się dziwić, bo moc czterech silników eklektycznych przekracza 1200 KM. Na żywo robi piorunujące wrażenie. I w tym przypadku to Yangwang U7, czyli sportowy BYD, do niego nie dorasta.
Do Polski jednak Hyper nie trafi. Na razie. Podobnie jak inne marki koncerny, czyli Trumpchi i Hycan, marki, które oferują zwyczajne sedany, popularne w Azji minivany, duże SUV-y i crossovery. Na start przyjechał nad Wisłę Hyptec GT i dość popularne w Chinach auto innej marki tego samego koncernu – Aion. To z kolei twór join — venture z Toyotą. Choć Toyota do elektryków przekonuje się z wielkim oporem, tłumacząc, że jeszcze nie czas na nie, w Chinach ma już pięć różnych elektrycznych modeli. To cała rodzina bZ. Dwa z nich tworzy właśnie z koncernem GAC na stworzonej specjalnie do tego celu platformie. I żeby było ciekawie takie auto można już u nas kupić. To Aion V, który de facto jest chińską Toyota bZ3x w przebraniu Aiona. Nadążacie?
Oficjalnie GAC to jednak osobna marka a Hyptec HT to chyba jedna z bardziej nieoczywistych i zaskakujących premier chińskich samochodów na naszym rynku.
Gac Hyptec HT, choć nie jest flagowcem w gamie, jeszcze większy jest GS7, o minivanie E9 nie wspominając, stworzony jest do jazdy na tylnej kanapie. To właśnie tutaj jest najwygodniej. Fotele można rozłożyć niemal na płasko. Dodatkowo przedni fotel pasażera można złożyć do przodu a na koniec wysunąć podnóżek. W takiej pozycji najlepiej słuchać muzyki z 22-głośnikowego systemu audi Dolby Atmos lub oglądać film na 14,6-calowym ekranie centralnym. Tak, tak dotykowym, bo w GAC-u przycisków raczej nie ma. To typowy chiński samochód więc wszystkie funkcje i ustawienia przeniesiono na ekran.
Typowo chińskie jest też zawieszenie. Dość miękki i komfortowe. Biorąc jednak pod uwagę gabaryty auta i jego dużą masę (ponad 2 tony), trzeba powiedzieć, że kolos na kołach prowadzi się lekko i z zadziwiająco gracją. Nawet ze zwrotnością nie miałem problemu, parkując na ciasnych miejscach postojowych.
Mimo kilku trybów jazdy nawet w tym trybie sport nie prowokuje do dynamicznej jazdy. 244 KM i 309 momentu obrotowego nie powodują niestety szybszego bicia serca. Prędkość maksymalna ograniczona jest do 180 km/h, przyspieszenie do setki to uczciwe 7 sekund. Jednak tutaj bardziej niż dynamika liczy się co innego – spokój i wygoda. Kabina jest zaskakująco dobrze wyciszona. To zasługa akustycznych podwójnych szyb i całej masy materiałów wyciszających.
Producent deklaruje zasięg do nawet 600 km, ale wg normy CLC. W rzeczywistości to jakieś 450 km. Przy spokojnej jeździe zużycie 15 kWh pozwala zbliżyć się do tej granicy. Przy prędkościach autostradowych bateria o pojemności 72 kWh szybko jednak oddaje prąd. Nie tak szybko za to prąd przyjmuje. Ładowanie DC to co prawda 165 kW, bo ograniczeniem jest architektura 400V, ale i tak uzyskanie takich parametrów jest dość trudne.
W całym tym komforcie nie zapomniano o funkcjonalności. Przed oczyma kierowcy umieszczono nie za duży, ale czytelny ekran o przekątnej 8 cali. Są wszystkie systemy, jakie być powinny w nowoczesnym aucie, można jedynie marudzić na precyzję ich działania. CarPlay działa, ale bezprzewodowo będzie działał po aktualizacji oprogramowania. Wtedy ma się też pojawić menu w jeżyku polski i kilka mniejszych i większych poprawek. Bo za każdym razem można przecież coś udoskonalić.
Dużo tutaj też schowków, półeczek i ładowarek. Bagażnik ma aż 670 litrów, a po rozłożeniu tylnej kanapy zmieści aż 1802. Do tego sporo w nim haczyków, siatek, a całość wykończona również jasnymi materiałami.
Komu mało, jest też frunk, czyli przedni bagażnik o pojemności dodatkowych 55 litrów. A ładowność to solidne 500 kg, co w przypadku chińskich aut nie jest wcale takie oczywiste.
GAC Hyptec HT zrobił na nas pozytywne wrażenie. Przede wszystkim komfortem i jakością wykończenia. To z pewnością chińskie auto, które wybija się ponad przeciętność. W Europie bez dwóch zdań wsadzam je do segmentu premium. Tym bardziej że wielu rodzimych producentów tego segmentu ma ostatnio kłopot z utrzymaniem osiągniętej jakości. No ale premium to nie tylko miękka skóra i ładne wnętrze. Zobaczymy, jak tutaj poradzi sobie nowa marka. Sieć sprzedaży powstaje, kolejne serwisy także.
|
GAC Hypotec HT |
|
|
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w mm |
4935/1920/1700/2935 |
|
Masa własna/dopuszczalna w kg |
2080/2020 |
|
Średnica zawracania między krawężnikami w m |
11,6 |
|
Silnik |
Elektryczny 244 KM |
|
Maksymalny moment obrotowy |
309 Nm |
|
Prędkość maksymalna w km/h |
183 |
|
Przyśpieszenie 0–100 km/h |
7 |
|
Średnie zużycie energii kWh wg WLTP na 100 km |
18,8 |
|
Popjemność baterii kWh |
72,7 |
|
Maksymalna moc ładowanie DC |
163 |
|
Zasięg km |
449 |
|
Cena w zł netto |
222 900 zł |
|
Wartość rezydualna Info-Exper 36 mies. 20 tys. km/rok |
43,7 proc. |
Kto testował: Juliusz Szalek
Co: GAC Hyptrc HT
Gdzie: Warszawa
Kiedy: 03–10.08.2025
Ile: 560 km
Komfortowe zawieszenie, świetne wykończenie wnętrza, wygodne fotele, dobre wyciszenie kabiny,
Nieco mało mocy, brak polskiego menu, tylko jedna wersja wyposażenia, napęd tylko na tylną oś (brak wersji AWD), klamki bez elektrycznego mechanizmu otwierania