Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Alphabet - 1

Podsumowanie Grand Prix USA

W miniony weekend ścigaliśmy się w Austin w Teksasie, a jak Teksas to oczywiście towarzyszył nam iście westernowy klimat. Tym razem naszych dwudziestu kowbojów zamieniło tradycyjne konie na te mechaniczne. Zapraszam na podsumowanie Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Było dużo ścigania, zwrotów akcji i jedna (cały czas trwająca) szaleńcza pogoń za piątym z rzędu tytułem mistrzowskim.

Zaczniemy od kwalifikacji do sobotniego sprintu. Wszystkie oczy zwrócone na rywalizację McLaren vs Max Verstappen, bo to właśnie na tej linii rozegra się walka o Mistrzostwo wśród kierowców. Holender musiał zrobić wszystko perfekcyjnie, żeby utrzymać się w tej rywalizacji (przed tym weekendem wyścigowym miał 63 punkty straty do Oscara Piastreigo, lidera w klasyfikacji generalnej). Max nie zawiódł, kwalifikacje wygrał o włos przed Lando Norrisem, trzeci był Oscar Piastri. Dużym zaskoczeniem tej sesji był Nico Hulkenberg, który wykręcił czwarty i do sobotniego sprintu startował z drugiego rzędu. Być może pomógł mu fakt, że tor Circuit of The Americas jest inspirowany Silverstone, na którym w tym roku zdobył pierwsze podium w karierze.

Za tydzień ciąg dalszy walki o tytuł, 19 runda Mistrzostw Świata zawita do Meksyku. Po więcej treści związanych z F1 zapraszam na kanał Formuła na dwóch 
 https://www.youtube.com/@formulanadwoch

Jak się okazało w sobotę podczas sprintu, Nico Hulkenberg był kluczową postacią podczas całego weekendu wyścigowego, a być może i w kontekście walki o tytuł. Zaliczył on bardzo dobry start i chciał skorzystać z szerokiego wejścia w zakręt numer jeden. Niestety miejsca nie starczyło dla trzech bolidów. Nico zahaczył o Piastregiego a ten z kolei nie mając, gdzie uciec wjechał w Lando Norrisa. Sytuacja podobna do tego co wydarzyło się podczas Grand Prix Singapuru między dwoma kierowcami McLarena. Wtedy to Norris musiał uważać, żeby nie trafić Verstappena. W Singapurze skończyło się większych szkód, a w Stanach oba McLareny odpadły z rywalizacji. Max Verstappen jechał po kolejne 8 punktów, które przybliżają go do rywali z przodu. Wyścig rozegrał pod swoje dyktando, od początku trzymał dobre tempo i nie dał się sprowokować Russelowi, który próbował za wszelką cenę zaskoczyć kierowcę Red Bulla, raz nawet wypychając go z toru. Na całym zamieszaniu skorzystał także Carlos Sainz, który sprint ukończył na trzecim miejscu. Widać, że Hiszpan od drugiej połowy sezonu czuje się coraz pewniej w bolidzie Williamsa. Kolejnym szczęśliwcem był Yuki Tsunoda. Być może 7 miejsce w Red Bullu nie jest może szczytem marzeń, ale przy ciężkiej sytuacji i niepewnej przyszłości Japończyka każdy taki występ jest na wagę złota. Ponadto nawet te najmniejsze zdobycze punktowe pomagają Red Bullowi w walce o drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Po sprincie przyszła pora na kwalifikacje do wyścigu głównego. Po raz kolejny czasówkę wygrywa Max Verstappen i to z jeszcze większą przewagą i małą wpadką zespołu. Max został za późno wypuszczony z alei serwisowej na swój pomiarowy przejazd. Kończący się czas sesji plus spory ruch na torze i bolidy, które Max musiał przepuścić spowodowały, że Holendrowi zabrakło około 5-10 sekund do

rozpoczęcia okrążenia przed końcem Q3. Za Verstappenem ponownie ustawił się Lando Norris, a top 3 domknął Charles Leclerc. Poniżej oczekiwań pojechał Oscar Piastri, który nawet nie wszedł do top 5. Od kilku wyścigów Australijczyk jest cieniem samego siebie. Wpadka w Baku, zachwiany Singapur i pechowy start sprintu w Austin musiały mocno zachwiać kierowcą McLarena. Jakbyśmy się cofnęli do wyścigu o Grand Prix Holandii na torze Zandvoort to wtedy Piastri był murowanym kandydatem do Mistrzostwa. Miał ponad 40 punktów przewagi nad Lando Norrisem i aż 104 nad Maxem Verstappenem. Wygląda to tak jakby Oscar przestraszył się wizji bycia Mistrzem Świata. Jego stoicki spokój i opanowanie zamieniły się ostatnio w panikę i przerażenie. Nie ma już śladu po pewności siebie z pierwszej połowy sezonu. Fakt nie pomaga mu też obecna forma zespołu. McLaren również znacząco obniżył loty. Niemniej jednak w porównaniu do Lando Norrisa Piastri wypada blado. Nie chcę się też bawić w teorie spiskowe, ale sytuacja McLarena trochę przypomina mi Ferrari w 2019 roku. Wtedy to Ferrari zaskakiwało prędkością na prostych poprzez ominięcie zasad. Udało im się oszukać czujnik, który mierzył ilość wtłaczanego paliwa do silnika dzięki czemu zyskiwali przewagę nad resztą stawki. W pewnym momencie ich forma znacząco spadła, okazało się, że poszli z FIA na ugodę, ale musieli zrezygnować ze swojego rozwiązania. Być może Christian Horner miał rację ze swoją absurdalną teorią o wodzie w oponach McLarena, która miała pomóc w ich chłodzeniu… Żarty żartami, ale jak na razie wygląda to tak, że McLaren będzie musiał wymyślić coś ekstra, żeby zażegnać kryzys. Kto wie, ale może nawet wrócą do rozwoju ich obecnego bolidu zamiast przerzucenia wszystkich środków na sezon 2026.

Przechodzimy do wyścigu głównego. Tym razem odbyło się bez większych niespodzianek na starcie. Max utrzymał pozycję i dalej bezpiecznie ją powiększał. Więcej problemów miał za to Lando Norris, którego wyprzedził na starcie Charles Leclerc. W tym miejscu trzeba pochwalić Ferrari za odważną strategię, która zadziałała. Leclerc wystartował na oponach miękkich w odróżnieniu od większości stawki, która założyła pośrednią mieszankę. Na starcie wyszło to idealnie, miękka mieszanka jest szybsza i szybciej się rozgrzewa do optymalnej temperatury. Zanim Norris się obejrzał to Monakijczyk był już przed nim, a o odzyskanie pozycji nie było wcale tak prosto. Opony w bolidzie Ferrari poddały się dopiero na 21 okrążeniu. Leclerc mimo tego, że stracił pozycję na torze to odzyskał ją po zjeździe Norrisa do alei serwisowej. Później udało mu się znowu trochę potrzymać Brytyjczyka za sobą. Lando wyciągnął z tego wyścigu co tylko się dało. Myślę, że przede wszystkim powinien podziękować swojemu inżynierowi wyścigowemu, który uspokoił go i podpowiedział, jak poradzić sobie ze stawiającym opór Leclerc’iem. Drugi z McLarenów wspiął się o zaledwie jedną pozycję i będzie miał dużo do przemyślenia przed zbliżającym się Grand Prix Meksyku.

W wyścigu głównym znowu pozytywnie zaskoczył Yuki Tsunoda. Mimo tego, że to tylko 7 miejsce to znowu są to punkty na jego koncie. Po odejściu Hornera z zespołu sytuacja Japończyka nieco się poprawiła, zaczął dostawać poprawki do swojego bolidu i zdjęto z niego presję jaką nakładał na niego były szef. Kolejnym kierowcą, którego należałoby wyróżnić był Lewis Hamilton. Od kilku wyścigów jest w stanie trzymać się blisko zespołowego kolegi. Mimo braku podium i można powiedzieć „tylko” 5 miejsca Brytyjczyk może w końcu zacznie jeździć z większą pewnością siebie. Mimo tego, że jest on siedmiokrotnym Mistrzem Świata wchodził do Ferrari z olbrzymim bagażem oczekiwań, a pod pachą targał siatkę pełną rozczarowań, którą zabrał z Mercedesa.

Teraz będzie trochę matematyki i co nieco o tabelkach. Po Grand Prix USA bardzo zbliżyły się do siebie zespoły Mercedesa, Red Bulla i Ferrari. To oznacza, że walka o drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów nadal trwa i robi się coraz bardziej zacięta. Drugie miejsce dla żadnego z tych teamów to żadne osiągniecie, szczególnie kiedy popatrzymy na ich historyczne osiągnięcia, ale każda pozycją w górę do dodatkowe fundusze na przyszły sezon. Przy nowych regulacjach na pewno będzie na co wydawać.

Teraz przyszła pora na najciekawsze. Coś co wydawało się niemożliwe i krążyło tylko jako rachunek prawdopodobieństwa jest już niemalże na wyciągnięcie ręki. Max Verstappen traci już tylko 40 punktów do Oscara Piastreigo i 26 punktów do Lando Norrisa. Teraz wszystko w rękach Maxa, nie potrzeba mu za wiele szczęścia. Holender musi nadrabiać 8 punktów do Piastriego podczas każdego z ostatnich pięciu weekendów wyścigowych. Pomóc mogą mu w tym mogą sami kierowcy McLarena. Lando również coraz szybciej zbliża się do Piastreigo. Różnica między nimi to już tylko 14 punktów. Nie jest to komfortowe również dla samego zespołu, który, wnioskując po wypowiedzi Zaka Browna rozważał opcję postawienia na jednego kierowcę w walce z Maxem Verstappenem.

Widać, że ta walka również udziela się całym sztabom i zaczynają się brudne gierki. Po wyścigu dostaliśmy informację o nałożeniu kary grzywny na Red Bulla za to, że jeden z ich mechaników wrócił na tor po sygnale rozpoczynającym okrążenie formacyjne. Co robił? Chciał zdjąć kawałek taśmy z banneru reklamowego koło pola startowego Lando Norrisa. Brytyjczyk używa takiego znacznika, aby wiedzieć, gdzie dokładnie ustawić swój bolid. Szef Red Bulla, Laurent Mekies mówi o nieporozumieniu, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć.

Na sam koniec przeniesiemy się na włoski tor Monza. Tam młody polski kierowca Tymek Kucharczyk przypieczętował tytuł Mistrzowski w serii Euroformula Open. Zrobił to po ekscytującym finiszu i walce do linii mety. Wygrał wyścig o zaledwie jedną tysięczną sekundy. Zachęcam do śledzenia poczynań polskich talentów w seriach juniorskich. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie będziemy mieli kilku Biało-Czerwonych w seriach towarzyszących takich jak F2 i F3, a w przyszłości znajdzie się i miejsce w samej królowej motorsportu.

 

Kajetan Baranowski
Expert F1

 

Przeczytaj również
Popularne