Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

KE znosi zakaz i spalinówki zostają. Wsparcie tylko dla aut „Made in EU”

Komisja Europejska wycofuje się z zakazu rejestracji samochodów spalinowych po 2035 roku. Jeśli jednak ktoś liczył na konkrety, to się przeliczył. Bo dzisiejsze ustalenia to jedynie propozycje, które teraz podlegać będą krajowym negocjacjom. Czy zabawa zaczyna się od nowa?

Wiadomo, że Komisja Europejska wycofuje się z części zakazów dla nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Od tego czasu nie będzie więc stuprocentowej redukcji CO2 – co skazywało spalinówki na nieistnienie. Teraz KE proponuje, by od 2035 producenci samochodów zmniejszyli emisje spalin nie o 100 a o 90-procent w porównaniu do 2021 roku. W przypadku samochodów ciężarowych również zmniejszono próg redukcji z 50 do 40 proc.

Pozostałe 10% emisji będzie musiało zostać zrekompensowane poprzez wykorzystanie stali niskoemisyjnej wyprodukowanej w Unii lub z e-paliw i biopaliw.

Inne propozycje Komisji Europejskiej to:

  • ekologizacja flot korporacyjnych w celu przyspieszenia upowszechnienia pojazdów bezemisyjnych i niskoemisyjnych,
  • strategia wspomagania produkcji baterii o wartości 1,8 mld euro na rzecz w pełni unijnego łańcucha wartości baterii,
  • stworzenie regulacji w ramach Omnibusa motoryzacyjnego i wsparcie finansowe dla nowej kategorii pojazdów „Small Affordable Cars”, obejmującej pojazdy elektryczne o długości do 4,2 metra produkowane w Unii Europejskiej.
  • zmiana przepisów dotycząca etykietowania samochodów, aby konsumenci mieli pełne informacje na temat emisji samochodów.

Co to konkretnie znaczy?

Choć Bruksela wycofuje się rakiem z najważniejszego zakazu, przekonuje, że nie zmienia kierunku jakim jest bezemisyjności sektora i neutralności klimatyczna do 2050 roku, a jedynie dostosowuje działania do realiów rynkowych.

Pakiet podtrzymuje więc dążenie do korzystania wyłącznie z pojazdów bezemisyjnych (ZEV), dając jednocześnie branży większą elastyczność w osiąganiu celów w zakresie emisji CO2, oraz jeszcze mocniej wspiera pojazdy i akumulatory produkowane w Unii Europejskiej.

Floty nie dość, że elektryczne to jeszcze „nasze”

Wielu obawiało się, że złagodzenie podejścia w przypadku samochodów klientów indywidualnych zaostrzy kurs wobec klientów instytucjonalnych. W propozycjach pojawiła się co prawda inicjatywa dotycząca pojazdów służbowych, ale tylko ogólnie mówi o wspieraniu i upowszechniania pojazdów BEV i niskoemisyjnych we flotach. Nie ma więc na razie mowy o nakazie elektryfikacji flot samochodowych.

W kontekście flot samochodowych w propozycji pojawił się jednak nowy zapis „wyprodukowane w UE”. Po raz pierwszy Komisja Europejska mówi wprost, by skorzystać ze wsparcia finansowego ze środków publicznych samochody oprócz tego, że będą musiały być bezemisyjne lub niskoemisyjne, będą musiały być wyprodukowane w Unii Europejskiej.

Nowy segment także „Made in EU”

Komisja Europejska zaproponowała także stworzenie i uregulowanie w ramach Omnibusa motoryzacyjnego (część większego pakietu legislacyjnego, który Komisja Europejska wprowadziła, aby zredukować obciążenia administracyjne i biurokrację dla przemysłu, w tym motoryzacyjnego, tzw. szybka ścieżka) zupełnie nowej kategorii pojazdów elektrycznych nieprzekraczających 4,2 m długości w ramach inicjatywy Small Affordable Cars. Dotyczyć to ma wyłącznie samochodów produkowanych w krajach członkowskich.

Innowacje. Czysta mobilność. Konkurencyjność. W tym roku były to najważniejsze priorytety naszych intensywnych dialogów z sektorem motoryzacyjnym, organizacjami społeczeństwa obywatelskiego i zainteresowanymi stronami. A dziś zwracamy się do nich wszystkich razem. Ponieważ technologia szybko zmienia mobilność, a geopolityka zmienia globalną konkurencję, Europa pozostaje w czołówce globalnego przejścia na czystą energię - powiedziała Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen.

Wsparcie także dla produkcji baterii

W odniesieniu do celu na 2030 r. dotyczącego samochodów osobowych i dostawczych Komisja Europejska proponuje także dodatkową elastyczność poprzez wsparcie sektora bankowego. Jak? Tego nie wiadomo.

Nieco jaśniej robi się w przypadku wsparcia produkcji baterii. W ramach programu „Battery Booster” 1,5 mld euro zostanie przeznaczone na wsparcie europejskich producentów ogniw baterii poprzez nieoprocentowane pożyczki. Oby nie skończyło się tylko jak ze Szwedzkim Northvoltem, który mimo unijnym i rządowym dotacjom a także zaangażowaniu europejskiej branży nie sprostał konkurencji i musiał ogłosić upadłość.

Dodatkowe ukierunkowane środki z zakresu polityki będą wspierać inwestycje, tworzyć europejski łańcuch dostaw baterii oraz wspierać innowacje i koordynację między państwami członkowskimi.

Środki te mają zwiększyć konkurencyjność kosztową sektora, zabezpieczą łańcuchy dostaw na wyższym szczeblu oraz wesprą zrównoważoną produkcję w UE, przyczyniając się do zmniejszenia ryzyka ze strony dominujących uczestników rynku światowego.
To wszystko to jednak na razie tylko prepozycje. Teraz szczegóły zależeć będą od negocjacji i krajów członkowskich. Dopiero później trafią one do Parlamentu Europejskiego, gdzie będą musiały zostać przegłosowane.

Jednolite tło zmian

Ostatnie miesiące przyniosły gwałtowny wzrost obaw producentów samochodów – zwłaszcza niemieckich – przed utratą konkurencyjności i przymusową redukcją produkcji pojazdów z silnikami spalinowymi. Potencjalne skutki zakazu, w połączeniu z rosnącymi kosztami transformacji technologicznej, doprowadziły do intensywnej debaty na szczeblu unijnym.

Wszystko za sprawą kłopotów rodzimych gigantów, którzy od dłuższego czasu sygnalizują problemy ze sprzedażą i przewidują spore zwolnienia. Tylko Volkswagena zapowiedział konieczność redukcji zatrudnienia o 35 tys. osób, jeśli KE nie złagodzi polityki zielonego ładu w stosunku do branży automotive.

Orędownikiem łagodzenia polityki UE od dłuższego czasu stał się szef Mercedesa. Ola Källenius wielokrotnie wzywał do pragmatycznego podejścia oraz elastyczności, podkreślając, że obecny plan może być szkodliwy dla rynku i klimatu, generując np. nagły wzrost sprzedaży aut spalinowych przed terminem.

Szef BMW, Oliver Zipse - nazwał planowany na 2035 rok zakaz rejestracji w UE samochodów spalinowych "niebezpieczną pomyłką". Na łamach Auto Bild powiedział wprost - założenie, że po 2035 roku rynek będzie tak samo duży, jak przedtem i że redukcja emisji CO2 będzie możliwa tylko dzięki pojazdom w pełni elektrycznym, jest po prostu błędne.

Okaże się podczas negocjacji

Dzisiejsza propozycja to wynik nacisku rządów państw członkowskich na Unię Europejską nie tylko ze strony Niemiec, choć list kanclerza Niemiec Friedrich Merz do Ursuli von der Leyen wydaje się kluczowy. I choć oficjalnie Bruksela nie potwierdza bezpośredniej korelacji między listem kanclerza a pakietem reform, apel mógł znacząco wpłynąć na obecne propozycje.

Głos w dyskusji zabrali jednak także inni. Niedawno grupa sześciu krajów, w tym Polska, także skrytykowała ambitne plany klimatyczne. Premier Donald Tusk i szefowie rządów Bułgarii, Czech, Słowacji, Węgier i Włoch napisali, że czas skończyć z ideologicznym dogmatyzmem, który doprowadził całe sektory produkcji na skraj upadku, przy niewielkich lub prawie żadnych efektach, jeśli chodzi o globalne emisje CO2.

Przeczytaj również
Popularne