
Jeśli ktoś rozważa zakup nowego samochodu i nie za bardzo przekonany jest do napędów hybrydowych, elektrycznych albo benzynowych, ale o małych pojemnościach powinien poczekać. Stellantis ogłosił właśnie, że wraca do silników Diesla.
Po ogłoszeniu wyników finansowych i przyznaniu się do gigantycznej straty w wysokości 26 mld dolarów (więcej pisaliśmy o tym TUTAJ) koncern Stellantis może zaliczyć kolejny trudny rok. Chyba że nowa strategia w salonach pojawi się szybciej, niż wszystkim się wydaje.
Jak donosi Reuters, Stellantis bez większego rozgłosu wskrzesza w Europie wersje swoich najpopularniejszych modeli z silnikami Diesla. Zdaniem agencji dotyczy to siedmiu modeli samochodów osobowych i dostawczych w tym Opla Astry i Combo, siedmiomiejscowego Peugeota Riftera oraz Citroena Berlingo.
Wcześniej podczas premiery na targach w Brukseli koncern zapowiedział wersje diesla dla Peugeota 308 i hatchbacka klasy premium DS nr 4 o powrocie do spalinowej wersji Fiata 500 nie wspominając.
Nowa jeszcze niewyartykułowana strategia koncernu, choć reset został już zapowiedziany, nie przewiduje także rezygnacji z silników wysokoprężnych w samochodach obecnych w ofercie. W gamie pozostają wersje wysokoprężne DS 7 oraz Alfy Romeo Tonale, Giulia i Stelvio.
W Stanach Zjednoczonych Stellantis też wyraźnie odchodzi od elektryfikacji. W ramach strategii odzyskiwania udziału w rynku amerykańskim Jeep przywrócił np. legendarny silnik Hemi we Wranglerze, Gladiatorze i Dodgu.
Co będzie z innymi dużymi silnikami spalinowymi po ostatniej decyzji Agencji Ochrony Środowiska EPA? Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ. Tego nie wiadomo.
Wszystko po tym, jak sprzedaż pojazdów elektrycznych spadła poniżej oczekiwań, a główny rynek dla koncernu Stellantis, czyli Stany Zjednoczone, również wycofuje się rakiem z elektryfikacji całej floty.
Można się zatem spodziewać, że choć elektryczne wersje samochodów marek, Stellantis nie znikną z cenników, to powrót do tradycyjnych silników Diesla ma napędzić sprzedaż.
A jeszcze niedawno miało być kompletnie inaczej. Stellantis zapowiadał, że do 2030 r. samochody całkowicie elektryczne będą stanowiły 100 proc. jej sprzedaży w Europie i 50 proc. w USA, jednak popyt na obu rynkach okazał się niższy od oczekiwań.
Według danych ACEA, w 2025 r. pojazdy z silnikiem Diesla stanowiły w Europie zaledwie 7,7 proc. sprzedaży nowych samochodów, podczas gdy samochody w pełni elektryczne stanowiły 19,5 proc.