.jpeg)
Administracja Trumpa uchyliła podstawę prawną z 2009 roku, tzw. "endangerment finding", uznającą, że gazy cieplarniane w tym CO2 i metan z rur wydechowych odpowiadają, że zmiana klimatu i są zagrożeniem zdrowia publicznego. Co to oznacza dla branży?
W największym skrócie, że od teraz nie ma w Stanach Zjednoczonych podstaw prawnych do tworzenia regulacji dotyczących norm emisji spalin. Co za tym idzie, amerykańscy producenci nie będą musieli praktycznie walczyć o niskie spalanie, bo dla samochodów nie ma limitów emisji.
Warto przypomnieć, że EPA zniosła już wcześniej wprowadzone w 2024 r. regulacje dotyczące standardów emisji spalin w samochodach, o co z resztą zabiegali sami producenci.
W czasach gdy Europa walczy o każdy gram emitowanego CO2, amerykańska administracja znosi de facto, wszelkie limity, uznając, że emisja nie jest szkodliwa ani dla ludzi, ani dla klimatu. Oznacza to, że jeśli amerykańscy producenci samochodów dopasują się do nowej rzeczywistości formalnej, ich auta będą mogły być znacznie tańsze, bo nie trzeba będzie stosować w nich nowoczesnych silników, zaawansowanych technologii oczyszczania spalin oraz wyposażenia zmniejszającego paliwo, jak choćby system start-stop. To wszystko ma się przełożyć na obniżenie kosztów wytworzenia samochodu.
Prawo federalne w USA wymaga, aby EPA, czyli Agencji Ochrony Środowiska podejmowała decyzje na podstawie najlepszej dostępnej wiedzy naukowej. Uchylenie decyzji z 2009 jest właśnie jej odrzuceniem. Szef EPA, Lee Zeldin, zaufany człowiek Trumpa, nazywa to największym aktem deregulacji.
Decyzja jest zgodna z innymi działaniami administracji prezydenta Donalda Trumpa związanymi z polityką klimatyczną. USA wycofały się już z porozumienia paryskiego z 2015 r. w sprawie zmian klimatu i otworzyła amerykańskie grunty publiczne na poszukiwanie ropy naftowej i wydobycie węgla.
Decyzja EPA oznacza zatem, że raz pierwszy od 17 lat EPA nie będzie już uważała gazów cieplarnianych za zagrożenie dla zdrowia publicznego. Szef EPA Lee Zeldin powiedział, że ruch ten pozwoli zaoszczędzić nie tylko pieniądze ze stanowego budżetu, ale i miliardy inwestowane przez producentów, usuwając nadmiar dziwnych przepisów.
Te samochody wszędzie miały komputery próbujące zaoszczędzić pół uncji paliwa. Mamy pod stopami paliwo na następne 500 do 1000 lat, a oni próbują, powiedzmy, zaoszczędzić pół uncji paliwa. To wszystko jest po prostu szalone - oznajmił Donald Trump na jednej z konferencji.
Krytycy z kolei twierdzą, że zagrozi to amerykanom, przyspieszy zmiany klimatyczne. Jak policzyli eksperci uchylenie decyzji z 2009 r. doprowadzić może do miliardów dodatkowych ton emisji gazów cieplarnianych w ciągu najbliższych trzech dekad.
Na razie EPA wykorzystuje uchylenie przepisów dotyczących emisji spalin dla samochodów, ciężarówek i innych pojazdów, ale może później zastosować ją do innych sektorów, takich jak produkcja energii. Według kilku szacunków same przepisy dotyczące pojazdów dodadzą miliardy ton gazów cieplarnianych do atmosfery w nadchodzących dziesięcioleciach.