Marcin Ogniewski, dyrektor Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego w PZU SA w ciekawej rozmowie opowiada, jak nowoczesne technologie i długofalowa współpraca mogą prowadzić do poprawy bezpieczeństwa we flotach i w konsekwencji na drogach.
Tomasz Siwiński: Czy ubezpieczenia mają coś wspólnego z hazardem?
Marcin Ogniewski: Jeśli hazard kojarzy się z grą w ciemno — to ubezpieczenia są jego przeciwieństwem. My nie „gramy”, tylko zarządzamy ryzykiem na podstawie danych. Oczywiście staramy się przewidywać, bo na tym polega wycena ryzyka objętego ochroną w przyszłości, ale robimy to mocno bazując na danych zarówno portfelowych, jak i indywidualnych danej floty. Wycena ryzyka po stronie zakładu ubezpieczeń oraz sama współpraca z ubezpieczycielem po stronie klientów, to element strategii operacyjnej, nie ruletka.
Marcin Ogniewski,
dyrektor Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego PZU SA.
Z Grupą PZU związany od 2013 roku. W latach 2016 – 2020 pełnił funkcję Dyrektora Centrum Obsługi Biznesu Korporacyjnego, a następnie Dyrektora Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego. W 2022 roku został powołany do Zarządu PZU LAB SA. Uczestniczył w wielu projektach z obszaru optymalizacji procesów obsługi klienta (Centrum Obsługi Biznesu Korporacyjnego), wsparcia sprzedaży, lojalizacji klientów (wsparcie narzędziowe w zarządzaniu ryzykiem flotowym), cyfryzacji procesów (paperless, wdrażanie narzędzi on-line) oraz wdrażania systemów IT (m.in. system Everest). Absolwent kierunku Informatyka na wydziale Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej oraz studiów podyplomowych z zarządzania systemami informatycznymi w Szkole Głównej Handlowej.
Gdyby miał Pan wymienić najważniejsze słowo definiujące ubezpieczenia, byłoby to: ryzyko, prewencja, bezpieczeństwo, a może coś zupełnie innego?
„Współpraca”. Oczywiście mówimy o ryzyku, prewencji i bezpieczeństwie — to nasz alfabet — ale sednem jest praca ramię w ramię z klientem i pośrednikiem: od polis, przez zarządzanie ryzykiem, po sprawną likwidację szkód (tego klientom życzę jak najmniej) i edukację kierowców. W PZU dla Biznesu Korporacyjnego właśnie tak rozumiemy naszą rolę: więcej niż polisa, pełne partnerstwo.
Fleet managerowie nie kupują najtańszych aut, bo te po prostu nie są „tanie” patrząc przez pryzmat TCO, a jak jest z ubezpieczeniami? Klienci korporacyjni patrzą tylko na cenę, czy także na zakres i jakoś usług?
Dobry fleet manager wie, że „tanie” bywa drogie. W ubezpieczeniach jest identycznie: liczy się całkowity koszt ryzyka — składka to tylko początek. Dla korporacji kluczowe są: właściwy zakres, dopasowane limity i franszyzy, jakość likwidacji szkód, dostęp do raportów szkodowości i narzędzi zarządczych, które realnie obniżają TCO floty. Dlatego rozwijamy m.in. program PZU Bezpieczna Flota i cyfrowe narzędzia flotowe jak PZU iFlota, by poza ceną dostarczyć wymierne oszczędności operacyjne.
Chyba nikomu tak jak ubezpieczycielom nie zależy na ograniczeniu szkodowości, a ta spada. Czy można zatem gratulować?
Absolutnie gratulować, ale przede wszystkim… klientom. Naszą pracą jest tak zaprojektować polisę oraz wsparcie w zarządzaniu ryzykiem i prewencję, aby flota była coraz bezpieczniejsza. Ta praca nigdy się nie kończy, a co najważniejsze, nie skupia się wyłącznie na momencie zawarcia umowy. Chodzi o działania ciągłe i realizowane na bieżąco. Analizy danych, identyfikacja przyczyn szkód, szkolenia kierowców, rekomendacje zmian, monitorowanie wyników – to czynności, które przynoszą największe efekty przy włączeniu w codzienny zakres zadań. Kiedy spada liczba i koszt zdarzeń, zyskuje i klient, i my — bo współtworzymy bezpieczniejszy ekosystem mobilności, który daje nam możliwości rozwoju biznesu. Pamiętajmy, że samo zadośćuczynienie po szkodzie to tylko jeden element. Przestoje, przerwane łańcuchy dostaw, rosnące koszty utrzymania floty, opóźnienia w procesach – unikając szkód, unikamy przede wszystkich ich konsekwencji i pozytywnie wpływamy na rozwój i stabilność core’owego biznesu przedsiębiorstwa.
Czy można postawić znak równości; niższa szkodowość = niższe składki?
W uproszczeniu — tak, ale z niuansami. Składka to funkcja ekspozycji i historii szkód, ale także zakresu ochrony, profilu działalności czy poziomu franszyz. Naszym zadaniem jest przełożyć poprawę bezpieczeństwa na konkurencyjną ofertę na odnowienie, a w trakcie roku — dawać menedżerom floty regularne raporty i wskazówki, które pomagają utrzymać trend spadkowy. To domykający się cykl: prewencja → niższa szkodowość → lepsze warunki.
W pierwszym półroczu ponad 67% sprzedanych nowych samochodów trafiło do firm, to z jednej strony łakomy biznesowy kąsek, a z drugiej duża odpowiedzialność za bezpieczeństwo ich kierowców. Jako PZU od lat dużą część tej odpowiedzialności bierzecie na siebie szkoląc, szkoląc i raz jeszcze szkoląc. Widać efekty tych wieloletnich wysiłków?
Widać je tam, gdzie klienci wdrażają prewencję systemowo: audyt, polityka flotowa, szkolenia praktyczne i e-learningi, analiza danych, rekomendacje zmian i ich konsekwentne wdrażanie. Programy typu PZU Bezpieczna Flota lub Audax są tutaj solidnym filarem — łączymy szkolenia z diagnozą procesów i cyklicznym raportowaniem. Efekt? Mniej kolizji niskokosztowych (np. parkingowych), lepsza kultura jazdy i przewidywalność TCO. To nie „akcja” czy jakiegoś rodzaju „zryw”, tylko ciągły proces doskonalenia i wtłaczania obszaru zarządzania ryzykiem i bezpieczeństwem w DNA działalności firmy.
Lepsze drogi do przesady oznakowane, samochody z systemami bezpieczeństwa dającymi niemal poczucie autonomii, wszystko ewoluuje, a jak wygląda postęp technologiczny w prewencji i ubezpieczeniach. Jest tu miejsce na nowoczesne technologie?
Tak — i my je wdrażamy. Korzystamy z cyfrowych narzędzi do zarządzania flotą i bezpieczeństwem – najlepszym reprezentantem jest tutaj PZU iFlota, dzięki któremu klienci mogą uporządkować dane szkodowe, przypomnienia serwisowe, polisowe i szkoleniowe, automatycznie weryfikować ważność uprawnień kierowców, a także dają fleet managerowi szybkie raporty i wskaźniki.
Technologia ma sens, gdy wspiera konkretne decyzje: kogo przeszkolić, gdzie zmienić proces, jak zoptymalizować koszty napraw. To jest właśnie nasze podejście: prewencja + dane + automatyzacja zadań. Poza wsparciem systemowym proponujemy również rozwiązania bazujące na telematyce/IoT oraz urządzenia do wyposażenia pojazdów i kierowców wspierające bezpieczeństwo (kamery, czujniki, urządzanie odstraszające zwierzynę leśną). Wszystko to jest dostępne dla naszych klientów w programie Audax, gdzie łączymy doświadczenie naszych inżynierów zarządzania ryzykiem flot z najlepiej dopasowanymi rozwiązaniami technologicznymi.
Bezpieczna Flota PZU – mamy w redakcji segregatory z tej kampanii sprzed wielu lat, tymczasem pod nazwą „PZU bezpieczna Flota” program wciąż funkcjonuje i wciąż szkolicie i spotykacie się na autodromach z klientami i ich kierowcami. Co się zmieniło na przestrzeni tych lat?
W skrócie możemy powiedzieć tak: „od eventu do ekosystemu”. Na bieżąco rewidujemy skuteczność programu, analizujemy stosowane modułu i zmieniamy je aby osiągać jak najwyższą skuteczność. Zostaliśmy przy tym, co działa — trening praktyczny na autodromie i warsztaty — ale poprzedziliśmy to diagnozą floty, dodaliśmy dodatkowe elementy szkoleń (pierwsza pomoc, psychologia transportu). Nasze programy można łączyć, dlatego z pakietem edukacyjnym z PZU Bezpieczna Flota idealnie komponuje się PZU iFlota, która pozwala nabyte umiejętności wykorzystać w bieżącym zarządzaniu flotą. Współpraca z PZU na gruncie prewencji, to projekty prewencyjno-edukacyjno-technologiczne z ciągłym feedbackiem i interakcją, a nie jednorazowe „zaliczenie szkolenia”.
Wiele usług się cyfryzuje, da się bezpieczeństwo drogowe przenieść do wirtualnej przestrzeni?
Nie da się „wirtualnie” zahamować przed pieszym, ale da się wirtualnie przygotować kierowcę i menedżera: e-learning, mikro-szkolenia, checklisty, przypomnienia, analityka szkodowości i zadań flotowych — to wszystko już działa i uzupełnia trening na torze. Nasz kierunek to hybryda: cyfrowe zarządzanie flotą i wiedzą + realne szkolenie umiejętności za kierownicą. Taka kombinacja najszybciej przekłada się na mniej szkód i niższe TCO.