Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
MAN

Flotowcy otwarci na elektromobilność

Podczas Fleet Electric Day zaproszeni goście mogli nie tylko przetestować dostępne samochody niskoemisyjne, ale także poznać ofertę dostawców rynkowych, także w zakresie rozwiązań dotyczących ładowania pojazdów. W tym zakresie niezwykle ciekawą ofertę przedstawił koncern energetyczny Shell.

Podstawowym problemem w zaistnieniu we flotach samochodów elektrycznych na masową skalę wcale nie jest ich brak, zasięg czy cena, tylko brak infrastruktury do ładowania pojazdów oraz niewystarczające zachęty fiskalne ze strony rządu. Jeżeli chodzi o kwestie legislacji pozostaje tylko lobbing odpowiednich środowisk, natomiast w kwestii infrastruktury i dostępu do stacji ładowania pomocne w przyspieszeniu elektromobilnej rewolucji mogą się okazać takie rozwiązania, jakie do zaproponowania ma Shell. Tym bardziej, że firma nie tylko namawia swoich klientów do bycia ekologicznymi, ale sama do 2050 roku zamierza stać się firmą o zerowej emisji netto.

Do siedmiu razy szybciej

Kto odwiedził stoisko, a w zasadzie stoiska, Shell podczas testu Fleet Electric Day, ten mógł dowiedzieć się niezwykle interesujących rzeczy. Shell bardzo duży nacisk położył na wsparcie swoich klientów w tym, aby zmniejszyli ślad węglowy emitowany przez ich floty. Już obecnie firma ma do zaoferowania swoim obecnym i potencjalnym klientom czternaście ładowarek Ionity w siedmiu lokalizacjach. Trzeba dodać, że nie są to szybkie czy nawet bardzo szybkie ładowarki, lecz ultraszybkie o mocy ładowania dochodzącej do 350 kW. To oznacza, że podczas pokonywania trasy samochodem elektrycznym nie ma konieczności zjeżdżania z niej na dłuższy postój, bowiem taka moc daje możliwość naładowania samochodu elektrycznego nawet siedem razy szybciej niż z klasycznych ładowarek. Mało tego, koncern planuje rozwinąć w Polsce sieć własnych ładowarek Shell Recharge o mocy ładowania powyżej 150 kW. Biorąc pod uwagę pokrycie kraju stacjami koncernu, ułatwi to zdecydowanie pokonywanie dłuższych tras samochodami niskoemisyjnymi. Ambicją koncernu jest stać się największym na świecie dostawcą rozwiązań w zakresie ładowania elektrycznego do 2030 roku. W ramach Shell Recharge koncern energetyczny planuje mieć 2,5 miliona punktów ładowania w Europie.

 

Prąd na kartę

Podczas rozmów z gośćmi Fleet Electric Day tematem, który często się przewijał, był sposób rozliczenia ładowania samochodów służbowych. Shell oferuje klientom hybrydową kartę Shell Card EV, dzięki której klienci flotowi mogą zarówno tankować pojazdy tradycyjne, jak i ładować auta elektryczne. To niesamowicie wygodne rozwiązanie umożliwiające bezproblemową eksploatację flot mieszanych, spalinowo-elektrycznych, a takie zdecydowanie będą przeważać. Karta wyróżnia się szerokim zasięgiem, z jej pomocą można skorzystać z prawie 2300 punktów ładowania w Polsce i z ponad 300 tys. w Europie. Kartą można zapłacić też za autostradę, myjnię czy za inne produkty dostępne na stacjach Shell. Dodatkowo klienci mogą używać aplikacji Shell Recharge – aplikacja pozwala znaleźć najbliższy punkt ładowania, sprawdzić cenę, a także zapewnia możliwość zdalnego uruchamiania i zatrzymywania sesji ładowania. To niezwykle istotny element, ponieważ w badaniu przeprowadzonym między innymi wśród uczestników Fleet Electric Day: „Badanie polskiego rynku flotowego aut osobowych i lekkich dostawczych w sferze elektryfikacji pojazdów”, ankietowani jako główną przeszkodę w szybszym przechodzeniu na flotę zeroemisyjną wymieniali niedostateczną infrastrukturę do ładowania oraz problemy z rozliczaniem ładowania prywatnego i firmowego. Shell, dzięki rozbudowie infrastruktury, a także dzięki takim rozwiązaniom jak karta Shell Card EV, stopniowo likwiduje bariery stojące na przeszkodzie do szybszej elektryfikacji polskich flot, a liczba szybkich ładowarek na stacjach wzrośnie dziesięciokrotnie.

Przeczytaj również
Popularne