Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
AUTO PAY

Milion minus dwa, czyli polski samochód elektryczny

Włoskie biuro projektowe, niemiecki wykonawca, czeska rzeka jako "dawca" nazwy. Do tego przewijający się milion samochodów elektrycznych. W tle majaczący przekop mierzeji wiślanej, Centralny Port Lotniczy, czyli projekty, które nawet u najwierniejszych zwolennikach Rządu wywołują uśmiech. Podejdżmy jednak do tego projektu mniej sceptycznie, bo - przyznam się - nie miałbym nic przeciwko temu, żebyśmy produkowali samochody elektryczne.

 

 

Kiedyś znajomy lekarz powiedział mi, że kiedy słucha pacjenta zaczyna to robić dopiero po ale. Bo dopiero wtedy może się dowiedzieć naprawde interesujących rzeczy.  Z polskim samochodem elektrycznym postanowiłem zrobić podobnie, czyli najpierw jest spójnik - ale...

...Ale co z płyta podłogową?

Samochody terenowe były i sa wciąz produkowane na ramie. Zapewnia to duże zdolności jazdy w terenie i trwałość. Takie rozwiązanie ma też wiele minusów. Samochody na ramie sa mniej komfortowe, cięższe, zapewniają niemal zerowe możliwości adaptacji nowych nadwozi. Dlatego od wielu lat samochody osobowe buduje się na płytach podłogowych. To zdecydowanie najdroższy element samochodu. Wystarczy powiedzieć, że koncern Volkswagen w 2012 roku na modułową płytę podłogową, czyli tką pozwalającą na budowanie różnych samochodów wydał 60 miliardów Euro!

Płyta znacznie pozwoliła obniżyć koszty produkcji poszczególnych modeli, takich marek jak Volkswagen, Skoda, Audi i Seat. Jednak nawet mimo potencjału sprzedażowego tych marek, koncer zakłada, że platforme MQB sprzeda.

Dla porównania, płyta na której powstaje obecnie elektryczny model I.D.  nazwana MEB, to koszt bagatela - 7 miliardów dolarów, czyli jakieś 23 miliardy złotych. Co to oznacza? To jest własnie to "Ale", które nie daje mi spokoju w przypadku naszego nowego projektu motoryzacyjnego. Ale skąd pieniądze na płytę podłogową?

 

 

Polski, jednak nie polski

Pojawiły się też sceptyczne głosy, że marka jakoby polska, ale jej składowe elementy już nie. Projekt, chociaż biznesowo mocno sceptyczny, byłby absolutnie iluzoryczny, gdybysmy przyjęli założenia, że powstaje w Polsce, przy udziale tylko Polskich inżynierów i tylko z naszych, krajowych elementów. To nie te czasy. Biznes nie zna granic, a wielkie koncerny motoryzacyjne szukają oszczęności na każdym elemencie samochodu. Stąd np taka popularność ekranów dotykowych, które wyparły nawet tradycyjne zegary czy pokrętła. To nie wygoda użytkowania, ale zwykła oszczędność.

 

 

Znamy koszty płyty podłogowej, dodajmy do tego koszty napedu, baterii. W przypadku tej ostatniej problemem może okazać się też dostępność. Obecny rozwój samochodów elektrycznych spowodował ogromny popyt na metale ziem rzadkich, a w efekcie na baterie. Oznacza to, że dostęp do tych podzespołów będą mieli najwięksi producenci - a metale te nie są wykorzystywane tylko w motoryzacji. Wyobrażmy sobie koszty uruchomienia fabryki, zbudowani sieci sprzedaży, promocji. Przecież Izera, aby jakkolwiek otrzeć sie o próg opłacalności musiałaby być także eksportowana.

 

 

Dobrze, a Solaris?

Przeznaczyłbym osobiście pieniądze, które pochłonął i zapewne jeszcze pochłonie ten projekt, na wsparcie sprzedaży samochodów elektrycznych i ogólną transformację energetyczną, ale nie mam takiej mocy sprawczej. Zamiast gdybyć, mocno zacisnę kciuki, bo mimo wszystko chciałbym, abyśmy produkowali jakieś samochody. Jest przecież przykład chociażby polskiego producenta autobusów, firmy Solaris. (wtajemniczeni zapewne wiedzą, że marka nalezy do Hiszpanów).

Pierwszymi Izerami - wbrew pozorom nazwa nie jest zła. Ma międzynarodowe brzmienie i nawiazuje, acz nienachalnie, do polskiej rzeki. Wyobraźmy sobie, że Seat wypuszcza model Izera. Pasuje, prawda?

Większych ode mnie elektroentuzjastów chciałem ostudzić, że nie będziemy jeździli elektrycznymi Izerami w 2023 roku, jak optymistycznie zapewniali przedstawiciele spółki ElectroMobility Poland. Czy będziemy jeździli w ogóle? Oby.

Poniżej zamieszczam oficjalny komunikat prasowy spółki, który może  wielu z Was pozwoli rozwiać wątpliwości.  Czytając peany na temat pewnych rozwiązać pamiętajcie tylko, że komunikaty prasowe z innych koncernów brzmią bardzo podobnie.

-----------------------------------------------------------------------------------

Izera. Milion powodów, by jechać dalej

Podczas premiery online spółka ElectroMobility Poland zaprezentowała dwa prototypy pokazowe: białego SUV–a i czerwonego hatchbacka. Spółka pokazała także nazwę, logo oraz ogłosiła hasło polskiej marki samochodów elektrycznych.

 

– To bardzo ważny etap projektu, dlatego chcieliśmy podzielić się efektami prac z szerokim gronem odbiorców – mówi Piotr Zaremba, prezes spółki ElectroMobility Poland. – Nieocenioną wartością jest to, że w nasze przedsięwzięcie udało się zaangażować zespół znakomitych specjalistów z wieloletnim doświadczeniem w branży motoryzacyjnej. Dzięki temu prototypy wyróżniają się ciekawym, nowoczesnym designem oraz technologicznymi rozwiązaniami na światowym poziomie. Postawiliśmy na przestronność, rodzinność, komfort podróżowania. Dużą rolę odgrywa design, bo z przeprowadzonych przez nas badań wynika, iż dla Polaków najważniejszą cechą aut, które chcieliby kupić, obok cech funkcjonalnych, jest właśnie wygląd. Należy pamiętać, że to na razie prototypy, a nie gotowe auta, które za chwilę zobaczymy na naszych ulicach. Jednak mogę zapewnić, że modele wdrożone do produkcji w 2023 roku nie będą odbiegać charakterem od zaprezentowanych dzisiaj.

Piotr Zaremba dodaje, że przed spółką jest jeszcze wiele wyzwań, ale idea budowy polskiego „elektryka” zjednuje sobie coraz więcej sojuszników.

– Przed premierą odbyliśmy wiele spotkań z przedstawicielami branży motoryzacyjnej, samorządu i środowiska naukowego, którym opowiadaliśmy o założeniach projektu. Reakcje były bardzo pozytywne. Otrzymaliśmy deklaracje zaangażowania z wielu stron. Przed nami jeszcze wiele, często niełatwych wyzwań, ale jesteśmy przekonani, że bazujemy na solidnych podstawach – mówi Zaremba.

 

Technologia na najwyższym poziomie

 

Samochody – zarówno SUV, jak i hatchback – zostały zaprojektowane tak, żeby spełniały najwyższe standardy technologiczne.

– Stosowany w samochodach elektryczny napęd pozwoli osiągnąć przyspieszenie od 0 do 100 km/h w niecałe osiem sekund. Planujemy wprowadzenie dwóch pojemności baterii. Wszystko po to, żeby najlepiej dopasować oferowany zasięg do potrzeb użytkowników. Samochodami będzie można przejechać do 400 km na jednym ładowaniu. Bez problemu naładujemy je w domowych ładowarkach typu „powerwall” i szybkich stacjach ładowania –  tłumaczy Łukasz Maliczenko, dyrektor ds. rozwoju technicznego produktu ElectroMobility Poland.

Zgodna z rynkowymi trendami jest architektura elektryczna i systemy sterowania pojazdów. Aplikacja, którą można będzie zainstalować na telefonie lub innym urządzeniu mobilnym, umożliwi uruchomienie klimatyzacji podczas ładowania. Dodatkowo system pozwoli na ustawienie wybranego czasu i cyklu ładowania, żeby zmniejszyć jego koszt. Wykorzystane zostanie energooszczędne oświetlenie LED. Wpłynie to na podniesienie poziomu bezpieczeństwa oraz zasięgu pojazdów. Użytkownicy będą mogli „komunikować się” z samochodami za pomocą aplikacji lub swojego głosu, skorzystać z dotykowego ekranu LCD o wysokiej rozdzielczości. 

Najnowsze technologie służą także bezpieczeństwu użytkowników aut. Dlatego przy projektowaniu samochodów marki Izera szczególną uwagę poświęcono zaawansowanym systemom wspomagania kierowcy. Zostaną one wyposażone m.in. w ESC (system stabilizacji toru jazdy), FCW (ostrzeganie przed zderzeniem), BSW (monitorowanie martwego pola) czy TSR (rozpoznawanie znaków drogowych).

Spółka będzie realizować projekt w oparciu o pozyskaną platformę technologiczną oraz przy współpracy z  integratorem technicznym, którego rolą będzie również zapewnienie spójności i koordynacja prac związanych zarówno ze specyfikacją techniczną części oraz komponentów, jak
i inżynierią produkcji. Taki model opracowania samochodów seryjnych ogranicza ryzyka projektowe oraz harmonogramowe, a także zapewnia realność dla tak skomplikowanego projektu. Izera od strony technicznej jest opracowywana zgodnie ze standardem obowiązującym w branży.

– Szczegółowo zweryfikowaliśmy założenia biznesowe – wyjaśnia Piotr Zaremba. – Postawiliśmy na współpracę z niezwykle doświadczonym integratorem technicznym, EDAG Engineering, który w ciągu ostatnich pięciu lat wprowadził ponad 20 modeli do seryjnej produkcji. Jego rolą jest nie tylko zapewnienie jakości technicznej, ale również precyzyjne analizy, aby opracowywane samochody mieściły się w z góry zdefiniowanym poziomie kosztów. Jesteśmy na ostatnim etapie negocjacji kontraktu na zakup platformy. Projekt jest gotowy do przejścia do fazy wykonawczej związanej z industrializacją prototypów i budową fabryki.

 

 

 

 

Rodzinne, przestronne, atrakcyjne cenowo

 

Izera jest marką rodzinną. Dlatego samochody cechują się przestronnością wnętrza. Taki efekt został osiągnięty dzięki dużemu rozstawowi osi. To wyraźnie odróżnia samochody od innych pojazdów zaliczanych do segmentu aut kompaktowych. Dzięki takiemu zabiegowi udało się wygospodarować dodatkową przestrzeń, która wydatnie podnosi komfort kierowcy, jak i pasażerów.

– Prototypy powstały na podstawie szczegółowej analizy oczekiwań Polaków – mówi Łukasz Maliczenko. – Przy projektowaniu braliśmy pod uwagę cechy pożądane przez naszych rodaków. Przed premierą przeprowadziliśmy branżowe badania „car clinic”, podczas których pokazaliśmy konsumentom nasze modele. Reakcje były bardzo pozytywne i przerosły nasze oczekiwania.

Samochody elektryczne marki Izera nie mają być luksusowymi towarami, ale pojazdami, na które mogą sobie pozwolić Polacy.

– To było jedno z najważniejszych założeń naszego projektu. Chcemy wprowadzić dogodny ratalny system sprzedaży, aby całościowy koszt posiadania samochodu utrzymać na poziomie atrakcyjniejszym niż samochody spalinowe porównywalnej klasy – zapowiada Piotr Zaremba.

 

Wyraziste samochody zaprojektowane z dbałością o detale

 

Nad wyglądem SUV-a oraz hatchbacka, wraz z zespołem polskich inżynierów i stylistów, pracowali m.in. projektanci z Torino Design. To prywatne, niezależne włoskie studio stylistyczne, założone 15 lat temu przez Roberto Piattiego, które pracuje z europejskimi i światowymi markami, w tym również z segmentu premium. Konsultantem projektu był Tadeusz Jelec, wieloletni projektant Jaguara. 

Nad projektowaniem wyglądu prototypów spędziliśmy wiele godzin. Przeglądaliśmy wiele prac współczesnych polskich artystów, szukaliśmy inspiracji i nawiązań, które podkreślałyby rodzimy charakter marki. Jednocześnie ważne dla nas było, aby kształt samochodu budził ciepłe, pozytywne emocje, bo należy pamiętać, że samochód ma przede wszystkim rodzinny charakter – mówi Tadeusz Jelec.

– Zależało nam na nowoczesnym designie zgodnym z najnowszymi trendami w światowej motoryzacji – dodaje Roberto Piatti z Torino Design. – Jednocześnie chcieliśmy podkreślić unikalny charakter auta, aby każdy, kto zobaczy je na ulicy, od razu jednoznacznie identyfikował je z nazwą Izera.  

Samochody zostały zaprojektowane z wyjątkową dbałością o detale – zarówno cechujący się silną, ale lekką sylwetką SUV, jak i elegancki oraz smukły hatchback. Uwagę przykuwają wyraziste przetłoczenia nadkoli, nadające autom siły i mocy. Zostały one złagodzone minimalnym wykorzystaniem ostrych krawędzi i delikatnymi przejściami. Innowacyjność formy została podkreślona proporcjami, którymi charakteryzują się pojazdy elektryczne. Chodzi o krótkie zwisy oraz kabinę umiejscowioną bliżej przedniej osi auta.

 

Marka inspirowana naturą i   technologią

 

Nazwa Izera pochodzi od Gór Izerskich, pięknego i czystego zakątka leżącego w południowo-zachodniej Polsce.

Łagodne wzniesienia i rozległe przestrzenie sprawiają, że są idealne na rodzinne wycieczki i mają wyrazisty charakter – podobnie jak nasz samochód – mówi Paweł Tomaszek, dyrektor biura komunikacji i rozwoju biznesu ElectroMobility Poland. – Znajduje się tam też Park Ciemnego Nieba, w którym można podziwiać niczym niezmąconą naturę. Góry Izerskie to teren transgraniczny, położony na terytorium Polski i Czech. Izera przekracza granice zarówno geograficzne, jak i te symboliczne. Przy projekcie pracuje bowiem zespół międzynarodowych specjalistów. Nazwa jest przyjazna, łatwa do wymówienia oraz zapamiętania również dla osób spoza Polski. Izera ma również ambicje europejskie i będzie dostępna poza Polską.

Logo może być interpretowane na co najmniej dwa sposoby. Dostrzeżemy w nim kompas, bo samochody elektryczne wyznaczają kierunek rozwoju elektromobilności w Polsce. To też diament otoczony dłońmi – co symbolizuje troskę i opiekę. Stylistyka znaku graficznego wpisanego w heksagon jednoznacznie jest kojarzona z obszarem technologicznym, a poprzez skojarzenia, np. z plastrem miodu odwołuje się również do natury.

Hasło marki to „Milion powodów, by jechać dalej”.  

Chcieliśmy tą symboliczną liczbą pokazać mnogość czynników przemawiających za tworzeniem polskiego samochodu elektrycznego. Mogą być one definiowane z perspektywy państwa, polskiej branży motoryzacyjnej, realności planów realizacji projektu. Izera to powrót do polskiej marki samochodów, za którą, według badań, tęsknią miliony Polaków – dodaje Paweł Tomaszek.

 

Przeczytaj również
Popularne