
Ford ogłosił istotną korektę globalnej strategii. Po latach silnej elektryfikacji koncern wyraźnie wraca do technologicznej równowagi, stawiając na hybrydy i silniki spalinowe. Elektryki też będą, ale w formie przystępnych cenowo małych aut.
Przekładając to na konkrety, oznacza to koniec Forda Mustanga Mach E, F-150 Lightninga i kilku elektrycznych dostawczaków. Powstaną małe elektryki, a siłą napędową koncernu ma być napęd spalinowy i hybrydowy.
Choć zmiany polityki Ford tłumaczy „realnym oczekiwaniami klientów”, to wiadomo, że chodzi przede wszystkim o przetrwanie w coraz bardziej konkurencyjnym świecie wzroście rentowności opartym na tym, co sprzedaje się najlepiej, a nie wyłącznie na ambitnych, lecz kosztownych projektach.
Ford planuje rozszerzyć ofertę napędów benzynowych i hybrydowych, traktując je jako fundament sprzedaży w najbliższych latach. Do 2030 roku około 50 procent globalnego wolumenu marki mają stanowić hybrydy, pojazdy elektryczne o zwiększonym zasięgu oraz elektryczne auta użytkowe, wobec 17 procent obecnie.
Rozwój pełnych elektryków będzie kontynuowany, ale na podstawie nowej, elastycznej i uniwersalnej platforme EV z bateriami LFP. Posłuży ona do budowy mniejszych, energooszczędnych i przystępnych cenowo modeli, skierowanych do masowego odbiorcy.
Czyżby Ford taką platformę chciał zbudować sam? To olbrzymia i czasochłonna inwestycja, ale dająca w perspektywie samodzielność. Puma to praktycznie jedyny samochód elektryczny Forda oferowany dzisiaj. Stworzony jest jednak tak naprawdę na bazie auta platformy przewidzianej dla napędu spalinowego. Pozostałe modele (Capri i Explorer) wykorzystują volkswagenowską płytę MEB, a przyszłe małe modele powstaną na platformie Renault (dokładnie Ampere) w ramach sojuszu strategicznego z Renault.
Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ.
Pierwszym modelem na nowej platformie ma być średniej wielkości pickup, którego produkcja ruszy w 2027 roku w Louisville. Ford wyraźnie podkreśla, że elektryfikacja ma sens tam, gdzie nie podważa użyteczności i ceny.
Nie będzie nowej generacji pierwszego elektrycznego pikapa. Następna generacja F-150 Lightning nie będzie klasycznym elektrykiem, lecz pojazdem elektrycznym o zwiększonym zasięgu (EREV). Zachowa napęd elektryczny, ale zaoferuje ponad 1100 km zasięgu i wysokie możliwości holowania, odpowiadając na realne potrzeby użytkowników.
Ford rezygnuje z części dużych elektrycznych pojazdów użytkowych, których popyt okazał się słabszy od prognoz. W USA planowany elektryczny van zostanie zastąpiony wersją benzynową i hybrydową, produkowaną w Ohio. Elektryczny Transit również zostaje, ale co będzie dalej z mniejszym Transitem Custom zbudowanym wspólnie z Volkswagenem?
Koncern stawia na amerykańskie zakłady. BlueOval City w Tennessee będzie od 2029 roku produkować nowe pickupy „Built Ford Tough”, a fabryka w Ohio stanie się centrum produkcji samochodów dostawczych Ford Pro. W planach jest zatrudnienie tysięcy nowych pracowników.
Ford wchodzi na rynek systemów magazynowania energii dla centrów danych i infrastruktury energetycznej. W Kentucky i Michigan ruszy produkcja systemów opartych na technologii LFP. Do 2027 roku roczna zdolność produkcyjna ma sięgnąć 20 GWh.
Działania restrukturyzacyjne mają doprowadzić do rentowności działu samochodów elektrycznych do 2029 roku, z pierwszymi efektami już od 2026 roku. Ford podniósł prognozę skorygowanego EBIT na 2025 rok do około 7 miliardów dolarów.
Firma spodziewa się około 19,5 mld dolarów wpływów ze zdarzeń jednorazowych oraz 5,5 mld dolarów gotówki w latach 2026–2027, co ma wzmocnić bilans i finansować nowe inwestycje.
Ford mówi jasno, epoka bezwarunkowej elektryfikacji ustępuje pragmatyzmowi. Hybrydy i nowoczesne silniki spalinowe mają dać firmie stabilne przychody, elektryki – rozwijać się tam, gdzie mają sens biznesowy, a nowy segment magazynów energii ma stać się dodatkowym źródłem zysków.
Jest to zmiana zorientowana na klienta, mająca na celu stworzenie silniejszej, bardziej odpornej i bardziej dochodowej firmy Ford – powiedział prezes i dyrektor generalny Forda Jim Farley.
Realia biznesowe uległy zmianie i przenosimy kapitał do obszarów o wyższej rentowności: Ford Pro, nasze wiodące na rynku samochody ciężarowe i dostawcze, pojazdy hybrydowe oraz produkty o wysokiej marży, takie jak nowy dział zajmujący się produkcją magazynów energii.
To nie jest odwrót od elektromobilności, lecz próba jej uporządkowania. Ford stawia dziś na to, co klienci faktycznie kupują, a nie wyłącznie na to, co dobrze wygląda w strategiach długoterminowych. W praktyce oznacza to bardziej zrównoważoną ofertę, mniejsze ryzyko i wyraźny nacisk na rentowność – słowo, które w komunikatach koncernu pojawia się dziś równie często, jak innowacja.