Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

Otarliśmy się o rekord. A jaki będzie 2026 w motoryzacji?

Było blisko, rekordu jednak nie ma, choć po raz pierwszy w historii sprzedało się rekordowo dużo dostawczaków. W 2025 roku Chińczycy pobili własny rekord i nie zwalniają. Segment premium też z rekordem – to już Polski fenomen. Jaki był ubiegły rok, a jaki będzie obecny?

Po euforii i rekordowym grudniu w styczniu przyszła pora na kubeł zimnej wody. Katastrofa? Jak policzył IBRM Samar, w styczniu z polskich salonów wyjechało dokładnie 45 691 nowych aut o DMC do 3,5 tony. To 40 proc. mniej niż miesiąc wcześniej. Liczby bezwzględne robią jeszcze większe wrażenie, bo to aż 30 599 samochodów mniej. Wynik jest też o blisko 3,5 tys. rejestracji gorszy niż w styczniu 2025 roku.

Magia liczb

Rok 2025 zapisał się w historii europejskiego i polskiego rynku motoryzacyjnego jako okres kontynuacji wzrostowych trendów, przy jednoczesnych wyraźnych przemianach strukturalnych w preferencjach konsumentów i firm. Dane ACEA wskazują, że w całej Unii Europejskiej zarejestrowano 13 271 270 nowych samochodów osobowych, z czego Volkswagen był najchętniej kupowaną marką – 1 452 704 egzemplarzy, co oznacza wzrost o 2,4% rok do roku.

Druga w zestawieniu Toyota, mimo dużej sprzedaży (855 185 szt.), straciła udział w rynku o 0,7 pkt proc. wobec poprzedniego roku, co czyni ją jednym z największych spadkowiczów wśród czołowych marek.

Trzecie miejsce zajęła Skoda, notując istotny wzrost o 9,6%. W szerokim rankingu tylko 14 spośród 36 analizowanych marek zakończyło rok z dodatnimi wynikami, podczas gdy takie jak Jaguar, Lancia czy Tesla odnotowały wyraźne spadki sprzedaży. Najbardziej dynamicznie rosnącymi markami były z kolei BYD (+267%), Alpine (+145%) i Cupra (+36%), co świadczy o rosnącej roli marek alternatywnych i aspirujących w Europie.



Big picture, czyli świat

Patrząc globalnie, grupa Volkswagen odnotowała na świecie niewielki spadek sprzedaży. Najwięcej straciła w Stanach Zjednoczonych – 10 proc. i Chinach – 8 proc. Pozostałe regiony wypadły znacznie lepiej. W Ameryce Południowej to wzrost aż o 12 proc., Bliski Wschód 10 proc., region Azji i Pacyfiku 9 proc. podobnie jak Europa Centralna i Wschodnia (9 proc.). Także Zachodnia Europa skończyła rok na plusie (4 proc.) i właśnie tutaj koncern sprzedał najwięcej samochodów – 3 mln 381 pojazdów.

Trudno się dziwić, że największy wzrost sprzedaży VW odnotował w kategorii samochodów elektrycznych. Co prawda do miliona trochę zabrakło, ale 983 tys. różnego rodzaju BEV-ów z logo marek grupy VW pozwolił osiągnąć wzrost o 32 proc.

W grupie siła

Choć Grupa BMW (BMW, Mini, Rols-Royce i motocykle BMW) sprzedała więcej pojazdów w całym ubiegłym roku, to wzrost na świecie jest niewielki – 0,5 proc. W sumie przekłada się to na 2 463 715 pojazdów, bo są tutaj zarówno samochody, jak i motocykle.
A jak to wygląda w poszczególnych markach? Spadek zaliczyło samo BMW – o 1,4 proc. (2 169 761 aut.). Globalnie na minusie są też motocykle (-3,7 proc., 202 563 szt.), a nawet Rolls-Royce (-0,8 proc. z liczbą 5 664 aut), co jak powiedział prezes BMW Polska Alexander Baraka, wynika przede wszystkim z mniejszej sprzedaży w Chinach.

Statystyki BMW Group zdecydowanie ratuje Mini, bo wynik globalny marki jest lepszy aż o 17,7 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. W sumie sprzedało się na świecie 288 290 szt. aut Mini.
I na pocieszenie pozostaje fakt, że w kategorii elektryków marki grupy BMW odnotowały wzrost sprzedaży o 3,6 proc. W sumie elektryków wszystkich marek sprzedało się na świecie 442 072 szt.

Polska – fenomen segmentu premium

W Polsce rynek motoryzacyjny 2025 r. przede wszystkim okazał się bardzo silny pod względem wolumenu rejestracji. Całkowita liczba nowych samochodów osobowych i dostawczych wyniosła 667 591 sztuk, o 8% więcej niż rok wcześniej, co jest jednym z najlepszych wyników w historii notowań, choć nie pobiło absolutnego rekordu z 1999 roku, w którym sprzedało się 632 tys. osobówek i 51 tys. dostawczaków (razem 683 tys.)

Samochody osobowe stanowiły 597 435 rejestracji (+8,3%), a dostawcze 70 156 sztuk (+4,9%). Wzrosty napędzały zarówno pozytywne nastroje konsumentów, jak i czynniki prawne związane z końcem obowiązywania normy emisji EURO 6e, które przyspieszyły grudniowe rejestracje.

W całym 2025 r. w ogólnym rankingu leaderem jest Toyota, która zarejestrowała 92 128 szt., mniej niż rok wcześniej (-11,3%). Uzyskała 15,4% udziału w rynku. Na drugim miejscu, z dużą stratą do leadera, Skoda, która zarejestrowała 65 513 szt. ze wzrostem o 8,9% uzyskując 11% udziału w rynku. Na trzecim miejscu Volkswagen (42 932 szt. +11,8%) z 7,2% udziałem. Za nim znalazły się BMW (31 306 szt. +15,4%) oraz Kia (30 743 szt. -7,8%).

Toyota potwierdziła pozycję lidera także na rynku flotowym. Firmy zarejestrowały 72 668 samochodów osobowych i dostawczych tej marki, co przełożyło się na pozycję lidera rynku flotowego z udziałem 15,3%. Wśród najpopularniejszych modeli firmowych dominuje Toyota Corolla, z ponad 20 800 egzemplarzy, a aż pięć modeli Toyoty znalazło się w pierwszej dziesiątce zestawienia flotowego. Marka odgrywa też dominującą rolę w sześciu segmentach rynku, od najmniejszych aut miejskich po lekkie pojazdy użytkowe.

Segment premium w Polsce również rozwijał się dynamicznie, co najlepiej obrazuje przykład BMW: marka odnotowała rekordowy wynik 31 298 sprzedanych samochodów (+15,4% r./r.), największy w historii swojej obecności na polskim rynku. Również motocykle BMW i Mini osiągnęły bardzo dobre rezultaty, a Mini zanotowało imponujący wzrost o 44%. 3 560 samochodów Mini to najlepszy wynik w historii i wzrost o abstrakcyjne 44 proc. Nawet Rolls-Royce zwiększył sprzedaż. I choć BMW nie chwali się konkretnymi liczbami tej luksusowej marki, sprawdziliśmy. Rolls-Royce odnotował wzrost na polskim rynku aż o 26 proc. Z 19 szt. w 2024 sprzedaż podskoczyła do 24 w roku ubiegłym. W segmencie elektrycznym BMW zanotowało 142% wzrost rejestracji BEV w Polsce, z modelem iX2 na czele.

W dostawczych przetasowanie

Na tle ogólnej dynamiki wzrostowej swoją siłę udowodnił także Ford Polska, który zwiększył rejestracje nowych aut osobowych i dostawczych do 26 960 sztuk (+12,5%). W segmencie dostawczym Ford Pro osiągnął historyczny wynik ponad 11 200 rejestracji, z modelem Transit Custom ustanawiającym nowy rekord, a Ranger jest najpopularniejszym pikapem na naszym rynku po raz kolejny z rzędu. Warto zauważyć, że Ford coraz mocniej inwestuje w hybrydy – udział tych napędów w rejestracjach Kugi wzrósł do blisko 75%.

„Chińczyki” trzymają się coraz mocniej

Tego nikt się nie spodziewał. 49 161 zarejestrowanych nowych chińskich samochodów osobowych to już ponad 10 proc. udziału w rynku. Oznacza to, że co 10. samochód jest „Made in China”. Liderem wśród chińskich marek jest w Polsce MG. BYD zakończył rok jako lider rynku pojazdów zelektryfikowanych (PHEV+BEV), z kolei Omoda&Jaecoo świętują najwyższy wynik sprzedaży w historii. Wynik chińskich marek na polskim rynku jest bezsprzeczny, zadziwiająca, a jednocześnie zatrważający, ale warto pamiętać, że w przypadku chińskich samochodów, z powodu niskiej bazy rekordy padły w każdej z 28 chińskich marek, które pojawiły się na naszym rynku.

Przykład? Rekordzistą wzrostu jest Leapmotor, którego sprzedaż wzrosła o 33 914 proc. Tak, to nie pomyłka. Ponad 33 tys. proc. w górę z 7 szt. w 2024 do 2374 w 2025. Brawo. Mniej abstrakcyjne wzrosty odnotowały Jaecoo i BYD. Odpowiednio o 1369 i 1567 proc. Bo niska baza oznacza jedynie 370 nowych samochodów zarejestrowanych w 2023 r., niespełna 11 tys. w 2024 i niemal 50 tys. w ubiegłym.

Chińskie marki rozepchały się na naszym rynku w tempie niewyobrażalnym. Dla jednych to już ekspansja, dla innych tylko ofensywa, ale efekt jest taki, że w rok, łącznie chińskie marki zdobyły aż 8,2 proc. Udział w rynku chińskich marek skonsumował praktycznie cały wzrost całego rynku samochodów osobowych w 2025, który wyniósł 8,3 proc. (597 435 aut).

Używane, czyli import prywatny

Głównymi klientami na chińskie auta są na razie klienci indywidualni. To także kierowcy, którzy przesiadają się z samochodów używanych na relatywnie tańsze nowe auta chińskie. I jest to już zauważalne w imporcie samochodów, który spadł w 2025 o 2,8 proc. w porównaniu z 2024 (to już tylko 855,6 tys. sztuk.).

Do niespełna 50. tys. chińskich aut trzeba doliczyć te z importu prywatnego, bo jak się okazuje to coraz popularniejszy kierunek na sprowadzenie marek, których w Polsce jeszcze oficjalnie nie ma. Aito, Stelato, Xiaomi, LiAuto, Denza, Yangwang czy Radar to samochody, które coraz chętniej sprowadzamy prywatnie. Ile dokładnie? O ile w 2024 roku było to zaledwie 479 sztuk. W ubiegłym to już 1788 aut.

Marzenie Fiata

W liczbach bezwzględnych Chińczycy sprzedali u nas w ubiegłym roku 49 158 samochodów, choć do pełnego obrazu powinno się tutaj doliczyć także Volvo, które należy do koncernu Geely (15 710 szt.) Dla porównania rok wcześniej było to zaledwie 10 694 auta.
Niekwestionowanym liderem w rankingu chińskich marek jest MG – 15 230 aut. To wynik lepszy niż Cupra czy Nissan, a także Fiat, Alfa Romeo, Mitsubishi i Jeep razem wziętych! Drugie miejsce zajęła Omoda, trzecie koncernowy bliźniak – Jaecoo. Odpowiednio 7553 i 7420 szt. Dopiero na trzecim miejscu jest BYD z wynikiem 6852 auta, ale tylko 7 z 28 marek sprzedało więcej niż 2 tys. aut. Reszta nie przekroczyła progu tysiąca szt. I może to jest odpowiedź na pytanie, które marki zostaną tutaj dłużej. Tylko 6 z pierwszej siódemki i całego zestawienia (MG, Jaecoo, Omoda, BYD, Leapmotor i Chery, Baic jest tutaj wyjątkiem) reprezentowana jest przez fabrycznego importera. Reszta z Baiciem włącznie przez importera prywatnego lub grupę dilerską.

Ile jeszcze?

Skoro tak dobrze poszło chińskim markom w ubiegłym roku, to co nas czeka w bieżącym? Z pewnością premiery nowych marek i ciche znikanie tych, którym się nie udało. Debiut już zapowiedziały Exlantix i Lepas (kolejne marki koncernu Chery). Może wreszcie pojawi się też obiecana przez Stellę Lee w 2024 roku Denza? W kolejce czeka Firefly, tania marka Nio, IM Motor i Xiaomi, choć to bardziej 2027 r. Jedno jest pewne; Najlepsze jeszcze przed nami, bo to, co na razie przyjechało do Polski, to dobra, ale średnia motoryzacyjna półka.
No i zmieni się profil klienta. Chińskie marki zaczną być dostrzegane przez floty. Wszystko przez coraz bardziej znaną historię awaryjności i łatwiejszą do oszacowania wartość rezydualną. To wszystko może spowodować, że udział w rynku podskoczy do 15 proc. na koniec 2026 roku. O więcej będzie trudno, bo rodzimi producenci z wielkim trudem i niechęcią zdaje się, że wreszcie zauważyli Chińską konkurencję i oprócz nerwowej reakcji obniżania cen zaczną konkurować standardem wyposażenia i segmentami, o których ostatnio zapomnieli.

Co nas czeka?

Styczeń przyniósł nieco otrzeźwienia i spadek liczby rejestracji. Jak policzył Samar 40,1 proc. mniej niż w grudniu ubiegłego roku. Co stoi za takim stanem rzeczy? Zmiany przepisów.

1 stycznia 2026 roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące limitów amortyzacji pojazdów dla przedsiębiorców. Do tej pory kupując nowe auto z silnikiem spalinowym, limit amortyzacji wynosił 150 tys. zł. Od 1 stycznia obniżono go do 100 tys. zł z wyjątkiem aut, które emitują średnio poniżej 50 gramów CO2/km (ekwiwalent zużycia paliwa 2,15 l/100 km osiągalny wyłącznie dla hybryd plug-in).

Koniec dofinansowania

Sprzedaż elektryków stanęła, bo skończyły się pieniądze w programie NaszEauto. Oficjalnie wszystkie pieniądze wydano, choć nie wszystkie trafiły jeszcze do beneficjentów. W sumie to 1,18 mld zł. Czy czeka nas teraz zastój w elektromobilnośći? Niekoniecznie, choć dofinansowanie w wysokości 30 tys. zł. z pewnością przyspieszało decyzję zakupową.

Program NaszEauto nie uwzględniał zakupów flotowych, firmy, więc modernizują floty swoim tempem i za swoje pieniądze. Co ciekawsze jednak wielu importerów już dzisiaj obniża ceny swoich elektryków, biorąc niejako wysokość wsparcia na siebie. Pod pretekstem wyprzedaży i promocji ceny spadają z korzyścią dla klientów.
O kolejnym programie na razie nic się nie mówi, o zasileniu pieniędzmi tego, który formalnie działa do 30 kwietnia również.

No to na co warto czekać?

Premier i nowości nie zabraknie, choć w głównej mierze to modele, o których firmy już dawno mówią. Audi planuje wprowadzenie modelu A2 e-tron – elektrycznego hatchbacka o zasięgu przekraczającym 500 km, przeznaczonego jako tańsza alternatywa w gamie EV marki. W pierwszym kwartale można się spodziewać także topowego Audi RS5, które najpewniej otrzyma zelektryfikowane V6 o mocy ok. 500 KM. Nieco później poznamy jeszcze poprawione Q4 e-tron, a w drugiej połowie roku światło dzienne ujrzą całkowicie nowe Q7, flagowy

 

SUV Q9.

Bardziej wolumenowe modele pokażą marki grupy VW – długo zapowiadany ID. Polo i bliźniacze konstrukcje Cupra Raval i Skoda Epiq oraz nieco większy ID.Cross, zapowiadają się jako elektryki w segmencie miejskim i kompaktowym, z zasięgami do ok. 440–450 km i cenami startującymi w okolicach 25 000 EUR (105 700 zł). To największa nowość koncernu i samochody, na które wielu kierowców czeka.

Ale na tym nie koniec, bo VW wprowadzi także nowe wersje silnikowe Golfa i T-Roca kolejne faceliftingi ID.4, ID.3 oraz minivana – ID. Buzz i Multivana.

Koreańskie marki też dołączają do tego wyścigu: Kia EV2 – kompaktowy elektryk około 4 m długości – ma być jedną z atrakcyjniejszych ofert w segmencie B-EV, a Hyundai Ioniq 3 obiecuje zasięg ponad 600 km i minimalistyczne, nowoczesne wnętrze.

To wszystko dzieje się w kontekście znaczącego wzrostu popularności EV: w 2025 roku w Polsce liczba nowych samochodów elektrycznych urosła o ponad 140%, a ich udział rynkowy przekroczył 6,7%. W Unii Europejskiej elektryki stanowiły 16,4% wszystkich rejestracji w tym samym okresie, co jest rekordowym wynikiem.

Mazda stawia na długo wyczekiwany bestseller, czyli CX-5, a także elektryczne auta tworzone wspólnie z chińskim Dongfengiem. Po ciepłym przyjęciu modelu 6E przyszła pora na SUV-a, czyli CX-6e.

Klasyka i performance – powrót mocnych napędów

Jednocześnie producenci nie rezygnują z tradycyjnych silników spalinowych. Rok 2026 ma przynieść kolejny renesans potężnych jednostek spalinowych, szczególnie w sportowych i luksusowych modelach. Mercedes-AMG szykuje premiery takie jak CLE 63 z 4-litrowym V8 oraz nowe GT 4-drzwiowe Coupe o mocy sięgającej nawet 1300 KM. Ta „benzynowa ofensywa” wpisuje się w szerszy trend, który można zaobserwować także w innych źródłach – wysokowydajne modele z dużymi silnikami mają wrócić do łask i stanowić ważny element oferty premium.

Poza tym BMW kontynuuje realizację strategii Neue Klasse, wprowadzając nowe wersje modelu X5 i elektryczny sedan i3 obok tradycyjnej Serii 3, co obrazuje podejście łączące nowe technologie z klasycznymi rozwiązaniami.

SUV-y, vany i popularne modele

SUV-y i crossovery pozostają kluczowym elementem ofert większości marek. Niemieckie Audi przygotowuje w 2026 roku Q9 – największy SUV w historii marki – oraz nową generację Q7. Volvo zamierza wprowadzić EX60, elektrycznego konkurenta dla klasycznych średnich SUV-ów z zasięgiem powyżej 700 km przy mocniejszych wariantach do 544 KM.

Nie zabraknie też rodzinnych i praktycznych propozycji: nowy Range Rover Electric ma połączyć luksus i osiągi z napędem zeroemisyjnym, zachowując parametry terenowe znane z poprzedników.

Segment budżetowy

Ważnym elementem krajobrazu motoryzacyjnego 2026 roku jest również segment entry-level. Dacia C-Neo — oferowana w wersjach kombi i liftback — ma konkurować z takimi autami jak Skoda Octavia czy Peugeot 308, z klasycznymi silnikami spalinowymi i potencjalnie hybrydowymi.

Dużym wydarzeniem dla Fiata będzie z kolei wprowadzenie na rynek hybrydowej pięćsetki, która powstała na bazie modelu elektrycznego. Główną nowością na 2026 będzie jednak pokazanie Fastbacka, czyli spokrewnionego z Grande Pandą crossovera z pogranicza segmentów B i C.

Hyundai niezmiennie stawia na alternatywne napędy, ale nie zapomina też o spalinówkach. W efekcie w nowym roku dostaniemy wodorowego SUV-a Nexo oraz trzy elektryki – minivana Staria, kompaktowego Ioniq 3 oraz sportowego sedana Ioniq 6 N.
Renault stawia w tym roku na nowe Clio, elektryczne Twingo i Megane po faceliftingu. Suzuki odzwyczaiło nas od premier, ale ten trok ma być inny. eVitara to nic innego jak Toyota Urban Cruiser w przebraniu Suzuki, ale jednak to premiera. A wspomniana Toyota? Rynkowym debiutem będzie zmodernizowany RAV4 oraz elektryczny Urban Cruisera i C-HR+. Zupełną nowością będzie natomiast Yaris Cross po liftingu, ale to premiera zaplanowana na jesień.

Rok ważnych zmian

Nie samymi nowymi modelami żyje motoryzacja. To, co ją kształtuje to regulacje, przepisy i normy. A tych w 2026 roku nie zabraknie.

1. Od 1 stycznia 2026 r. każdy nowy samochód osobowy i lekki dostawczy dopuszczony do sprzedaży w Unii Europejskiej, a więc także rejestrowany w Polsce, musi być wyposażony w udostępniony w wersji „Next Generation eCall” system automatycznego powiadamiania o wypadku, który działa niezależnie od wycofywanych sieci 2G/3G, wykorzystując łączność LTE/4G i 5G. W praktyce oznacza to, że pojazd w razie kolizji prześlę do służb ratunkowych znacznie dokładniejsze informacje o lokalizacji i okolicznościach zdarzenia, a resurs działania systemu będzie lepiej zsynchronizowany z nowoczesnymi sieciami telekomunikacyjnymi.

2. Od 7 lipca 2026 r. wejdzie w życie kolejny pakiet wymogów dotyczących systemów wsparcia kierowcy (ADAS) dla nowych pojazdów kategorii M1 (samochody osobowe) i N1 (dostawcze do 3,5 t). Obowiązkowe staną się:

Awaryjny system hamowania (AEB) z wykrywaniem pieszych i rowerzystów – pojazd automatycznie inicjuje hamowanie, jeżeli system oceni, że istnieje ryzyko kolizji z niechronionym uczestnikiem ruchu drogowego.
System monitorowania uwagi kierowcy, który analizuje zachowanie kierowcy (np. ruchy kierownicą, czas reakcji) i sygnalizuje zmęczenie lub nieuwagę.

Utrzymanie pasa ruchu, obejmujące obowiązek działania systemów wspomagania toru jazdy także w pojazdach z hydraulicznym wspomaganiem kierownicy.

Wzmocnienie ochrony pieszych poprzez rozszerzenie strefy ochrony przed uderzeniem, co wpłynie na konstrukcję przedniej części nadwozia.

W praktyce wszystkie te systemy będą standardem na poziomie homologacyjnym, co oznacza, że nie będzie można zarejestrować nowego samochodu bez nich. Powinno to zmniejszyć liczbę poważnych wypadków z udziałem niechronionych uczestników ruchu, takich jak piesi czy rowerzyści, a także ograniczyć skutki ludzkich błędów za kierownicą.

3. Norma Euro 7 – nie tylko paliwo

Dla branży motoryzacyjnej normę Euro 7 można uznać za jedną z najważniejszych zmian w najbliższych latach. W tym (29 listopada 2026 r.) dla nowych typów samochodów osobowych i lekkich dostawczych (M1 i N1), czyli tych dopiero homologowanych zaczną obowiązywać bardziej restrykcyjne normy. To m.in.

Ograniczenia emisji cząstek stałych (PN10) – po raz pierwszy w historii normy obejmą one bardzo drobne cząstki emitowane przez wszystkie pojazdy, niezależnie od typu napędu.

Regulacja emisji z opon i klocków hamulcowych – nawet samochody elektryczne i hybrydowe będą musiały spełniać limity emisji cząstek powstających przy ścieraniu opon i tarcia hamulców, co zmusi producentów do stosowania nowych materiałów i konstrukcji.

Wymóg minimalnej żywotności elementów kontroli emisji i baterii – systemy oczyszczania spalin oraz układy zarządzania bateriami (w EV i hybrydach) muszą zachować skuteczność działania przez określony okres eksploatacji pojazdu.

Nowe metody pomiarów i on-board emissions monitoring (OBM) – wbudowane systemy diagnostyczne będą monitorować rzeczywiste parametry emisji w trakcie eksploatacji pojazdu.

Pełne wejście obowiązku dla wszystkich nowych pojazdów tych klas zaplanowane jest na 29 listopada 2027 r. a dla samochodów ciężarowych od maja 2028 lub później.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Oprócz unijnych regulacji technicznych, w Polsce latem i jesienią 2026 r. wejdą też nowe przepisy krajowe dotyczące bezpieczeństwa ruchu poza samymi samochodami:

  • Zaostrzenie sankcji za najbardziej niebezpieczne zachowania na drogach (np. wyścigi uliczne, jawne naruszanie przepisów).
  • Zmiany w zakresie obowiązku używania kasków ochronnych przez niechronionych uczestników ruchu (np. dzieci do 16 roku życia na rowerach lub hulajnogach).
  • Podniesienie wieku minimalnego dla użytkowników hulajnóg elektrycznych i innych urządzeń transportu osobistego.

Naszym zdaniem

Obyś żył w ciekawych czasach. Tego z pewnością nam w tym roku nie zabraknie. Bo oprócz nowych modeli i nowych marek, ciekawie rysuje się cały kontekst motoryzacji. Z jednej strony to zwrot ku starym sprawdzonym napędom spalinowym, z drugiej rozwój elektromobilności i szukanie nowej ścieżki. Do tego otoczenie, czyli słabnący popyt i fala zwolnień w fabrykach. Światowe potęgi chwieją się na swoich olbrzymich nogach, do głosu dochodzą nowi, głównie azjatyccy gracze. Co z tego wyniknie? Oby coś dobrego dla nas, klientów.

Juliusz Szalek

Przeczytaj również
Popularne