Podczas Fleet Electric Day odbyła się debata z udziałem znamienitych fleet managerów i ekspertów rynkowych dotycząca tytułowego tematu. Na rozmowę mieliśmy zaledwie godzinę, a prelegentów siedmioro, dlatego poprosiliśmy ich o rozwinięcie niektórych wątków na łamach naszego miesięcznika. Wypowiedzi będziemy publikować cyklicznie, a jako pierwszy na nasze pytania odpowiedział Dariusz Wołoszka wiceprezes zarządu Info-Ekspert, który poruszył temat wartości rezydualnej samochodów elektrycznych i marek chińskich.
Jakie są różnice pomiędzy wartościami RV samochodów proekologicznych i spalinowych. Czy wartości rezydualne samochodów elektrycznych rosną? Które samochody proekologiczne charakteryzują się najniższa utratą wartości?
Dariusz Wołoszka: Analizując wartości rezydualne samochodów proekologicznych można zauważyć, że najniższą utratę wartości mają hybrydy. Popularne, cenione i poszukiwane na rynku wtórnym modele hybrydowe charakteryzują się podobną utratą wartości jak modele napędzane silnikami benzynowymi. Klienci przekonali się już do tej technologii, doceniają jej niezawodność i oszczędność w codziennym użytkowaniu, co przekłada się na wysokie ceny transakcyjne i niskie tempo deprecjacji.
Nieco wyższym spadkiem wartości obarczone są mniej popularne pojazdy – PHEV. W tym segmencie sytuacja może się jednak zmienić wraz z wejściem nowych regulacji emisyjnych, które przewidują wydłużenie dystansu testowego i zmianę metodologii pomiaru. Jeśli wg. nowych pomiarów emisja CO2 w PHEV będzie wyższa, ich atrakcyjność w oczach proekologicznych nabywców może być zdecydowanie niższa.
W przypadku samochodów elektrycznych niezmiennie od lat mamy do czynienia ze zdecydowanie wyższą utratą wartości, niż w samochodach spalinowych. Wpływ na taką sytuację ma szereg czynników m.in.: niewielki popyt na rynku wtórnym, zdecydowanie krótszy cykl życia pojazdu – wynikający z błyskawicznego rozwoju technologii – oraz, mimo rozwoju, ograniczona infrastruktura ładowania. Dodatkowo repozycjonowanie cenowe modeli z którym mamy teraz do czynienia i sytuacja, w której nowy model z większą baterią jest tańszy od swojego poprzednika, również nie poprawia sytuacji na rynku wtórnym pojazdów elektrycznych. Ograniczenie beneficjentów programu NaszEauto (klienci indywidualni i JDG) oraz obawy nabywców przed wyższymi kosztami napraw czy większym ryzykiem szkody całkowitej, również są barierą do rozwoju tego segmentu. Należy również podkreślić, że pierwotne założenia rozwoju elektromobliności były zbyt optymistyczne. Wynikały z ambitnych założeń, nierealnych planów producentów, a nie faktycznych potrzeb klientów. Segment pojazdów zeroemisyjnych rozwija się i będzie się rozwijał, ale nie w takim tempie, jak pierwotnie zakładano.
Darku, jakie są czynniki, które należy uwzględnić przy RV w autach elektrycznych i hybrydowych, aby ograniczyć ryzyko? Powiedziałeś o negatywnych czynnikach, ale może są jakieś plusy?
Utrata wartości to główny element kosztów związanych z posiadaniem lub użytkowaniem pojazdu. Niezależnie czy posiadamy własną flotę, czy użytkujemy pojazdy w leasingu lub wynajmie, różnica między wartością pojazdu w momencie jego pozyskania, a jego wartością rezydualną stanowi największą wartość „tortu” jakim są całkowite koszty posiadania. Proporcje to oczywiście wypadkowa wielu zmiennych, ale fakt dominującej roli RV jest niepodważalny.
Podobnie jak w przypadku pozostałych samochodów spadek wartości elektryków determinowany jest przez szereg czynników. Do najważniejszych z nich należy zaliczyć m.in postrzeganie marki i modelu na rynku, popyt na konkretny model, cenę zakupu, cykl życia pojazdu, rodzaj nadwozia, zasięg na jednym ładowaniu oraz kompletację wyposażenia. W samochodach elektrycznych istotna jest przede wszystkie cena zakupu (porównywalna z modelem spalinowym) oraz realny zasięg takiego pojazdu, który umożliwi komfortową codzienną eksploatację. Dodatkowo w żadnym innym rodzaju napędu, wysokie lub niskie temperatury nie wpływają w tak istotny sposób na zużycie „paliwa” jak w przypadku BEV. Uwzględniając zatem specyfikę naszego klimatu, należy mieć świadomość, iż brak pompy ciepła musi być świadomym wyborem klienta. W przeciwnym przypadku, „kreatywne” obniżanie cen katalogowych poprzez rezygnowanie z tego elementu wyposażenia, skutkować będzie zwiększoną utratą wartości.
Czy marki chińskie znacząco wpływają na rynek samochodów proekologicznych?
W przypadku debiutujących marek chińskich mamy do czynienia z wieloma niewiadomymi. Czy niskie konkurencyjne ceny to strategia wejścia na rynek czy długofalowy plan, jak będzie wyglądała polityka rabatowa, jak będzie wyglądała kwestia awaryjności nowych modeli i dostępu do serwisu oraz części, jaki będzie popyt na rynku wtórnym? Warto pamiętać, że w ostatnich latach mieliśmy na polskim rynku szybkie debiuty marek i zaskakujące wyjścia z rynku.
Pomimo wielu wątpliwości producenci z Chin cieszą się coraz większą popularnością wśród polskich nabywców m.in. dlatego, że wsłuchują się w potrzeby klientów i oferują nie tylko pojazdy elektrycznie ale również hybrydowe i spalinowe. Kilka z chińskich brandów zagości na stałe na polskim rynku i będzie konkurowało z europejskimi producentami. Te marki, które zainwestują w siec dealerską i serwisową, będą oferowały produkty z europejską homologacją i kompleksową gwarancją, a dodatkowo trafnie odczytają preferencje europejskich klientów na stałe wpiszą się w krajobraz polskiego rynku motoryzacyjnego. Pozostali znikną z rynku lub na zawsze pozostaną niszowym produktem.
Osiągniecie wartości rezydualnych porównywalnych z europejskimi markami, wymaga wieloletniej pracy oraz spójnej i rozsądnej strategii. Dzisiaj rynek motoryzacyjny zmienia się zdecydowanie szybciej niż kilkanaście lat temu, kiedy debiutowały marki koreańskie ale i tak zbudowanie rozpoznawalności, zaufania i popytu na rynku wtórym nadal jest kwestią lat, a nie miesięcy.
Jak dopłaty np. NaszEauto, regulacje unijne lub nawet polityka USA wpływa na rynek samochodów proekologicznych?
Na przestrzeni ostatnich kilku lat rynek motoryzacyjny zmieniał się bardzo dynamicznie i nic nie wskazuje na to, że druga połowa 2025 roku będzie przełomowa. Pandemiczne zachwianie równowagi pomiędzy popytem, a podażą, szereg unijnych eko-regulacji, eko-deklaracje producentów, mniejsze zainteresowanie samochodami zeroemisyjnymi oraz wejście na rynek europejski dalekowschodnich producentów, tworzą zbiór czynników, które będą kształtować ceny pojazdów w najbliższych miesiącach i latach.
Analizując sytuację na polskim rynku warto zwrócić szczególną uwagę na kilka poniższych aspektów. Od kilku miesięcy zainteresowanie używanymi samochodami elektrycznymi jest, eufemistycznie rzecz ujmując – umiarkowane. Ograniczenie grona beneficjentów programu „NaszEauto”, który jest następcą programu „Mój Elektryk” nie zbilansuje zwiększonego popytu wynikającego np. z kolejnego etapu wdrożenia regulacji CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive), które to regulacje również podlegają rewizji. Dodatkowo, wycofywane z flot kolejne wolumeny dwu, trzyletnich samochodów elektrycznych z pewnością nie wyhamują widocznej, przyspieszonej, w stosunku do spalinowych, deprecjacji wartości samochodów BEV. W aktualnym otoczeniu regulacyjnym nie należy zatem oczekiwać przełomowej zmiany nastawienia polskich klientów do napędów zeroemisyjnych, a raczej utrwalenia obecnych trendów. Potwierdza to również nowelizacja Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, luzująca wymagania udziału flot zeroemisyjnych dla sektora publicznego oraz podmiotów współpracujących.
Wpływ na ceny samochodów w salonach i wartości na rynku wtórnym na pewno będą miały kolejne lub zmieniające się regulacje unijne, polityka gospodarcza USA czy sytuacja geopolityczna. Nowe unijne normy emisji spalin lub obligatoryjne elementy wyposażenia wpłyną na wzrost cen nowych pojazdów. Cła na pojazdy produkowane poza granicami USA lub odwrót od promowania pojazdów zeroemisyjnych również będzie determinował rozwój sytuacji na europejskim rynku automotive. Zakończenie wojny na Ukrainie, błyskawicznie wygeneruje ogromny popyt na samochody używane m.in z Polski. Dalsza ekspansja chińskich producentów, zaostrzy konkurencje na rynku, będzie motywacją do kontynuowania polityki rabatowej co w konsekwencji również może wpłynąć na obniżenie cen w salonach.