
Wiecie, co to jagodzianki? Tak, bułeczki, ale nie tylko. Tak nazwałem samozwańcze oddziały straży – obywatelskiej, sąsiedzkiej? – które powstały na wrocławskim osiedlu Jagodno. W ogóle bardzo irytuje mnie, że moje rodzinne miasto kojarzone jest przez pryzmat wybudowanego w szczerym polu osiedla, które zasłynęło tylko tym, że ktoś z obwodowej komisji wyborczej dał ciała i nie dowiózł kart do głosowania. Przepraszam, nie tylko – jeszcze tym, że wprowadzili się tam mieszkańcy, po czym część z nich wyszła rano przed blok i zaczęła nerwowo szukać torów tramwajowych i przystanków. Jak to nie ma? A co z piosenką Marii Koterbskiej, że „Mkną po szynach niebieskie tramwaje”?
To właśnie tu powstała osiedlowa straż, którą nazwałem jagodzianki! I co zrobiły jagodzianki? Przechadzają się w jednakowych mundurkach i robią zdjęcia balkonom. Konkretnie tym balkonom, na których jest coś, co im się nie podoba. Następnie wysyłają to do rady osiedla, urzędu miasta i prezydenta Trumpa z prośbą o natychmiastową interwencję.
Tu spodziewacie się, że redaktor będzie pluł jadem na lewo i prawo… Nic bardziej mylnego. Zamiast tego społeczno-obywatelska postawa jagodzianek obudziła drzemiącego we mnie sygnalistę. Nie, nie będę latał z aparatem i fotografował balkonów. Będę drogowym szeryfem. Od końca stycznia bowiem obowiązuje w Kodeksie drogowym art. 65ja, pkt 4 – obowiązek zawiadomienia o zlocie motoryzacyjnym.
Spotkanie właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni, którego celem jest prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji, wymaga wcześniejszego zawiadomienia organu gminy.
Rozumiecie? Nie można spotkać się na ogólnodostępnej przestrzeni w więcej niż 10 samochodów. Można w 9, ale nie można w 11. Czym jest takie spotkanie? Czy muszę widnieć w dowodzie? Czy spotkanie na parkingu podziemnym, na którym jest 15 ładowarek właścicieli samochodów elektrycznych, wymaga zgłoszenia w urzędzie gminy? Ładują… może, a może oni właśnie „prezentują pojazdy”?!?!
Parkingi na MOP-ach to już prawdziwe gniazda zorganizowanych grup przestępczych. Widzieliście, ile stoi tam samochodów ciężarowych i jakie mają modyfikacje?
W ogóle powinny być jakieś aplikacje dla sygnalistów, pozwalające zbierać punkty lojalnościowe i wymieniać je na przydatne gadżety, jak noktowizor, aparat szpiegowski czy dyktafon.
Jednak moim ulubionym przepisem jest ten, który zaczął obowiązywać 30 marca, czyniąc z przedświątecznego poniedziałku poniedziałek naprawdę wielki.
§ 26. Nielegalnym wyścigiem pojazdów mechanicznych jest:
rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
30 marca 2026 roku jechałem do redakcji. Był brzydki, ponury i zimny poniedziałkowy ranek. Pewnie zmieniłby się w równie ponure i niewiele cieplejsze popołudnie, gdyby nie fakt, że wraz ze mną na pokładzie był – mimo że w tym samym ciele – rwący się do roboty sygnalista. Nie przejechaliśmy więcej niż dwóch kilometrów, a tu nagle jestem świadkiem rywalizacji kierujących co najmniej dwoma pojazdami, którzy ewidentnie mają zamiar pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie. Jeden nawet zjechał z ronda bez migacza, bo nie chciał wpuścić tego z podporządkowanej. Co się działo dalej, tego nawet nie chcę Wam opisywać. Zmiana pasa ruchu, bo prawy jedzie szybciej, ale inni zjechali w drogę nieutwardzoną, żeby wyjechać osiedlem i wyprzedzić dwa, trzy, a może i pięć samochodów.
Zatrzymałbym się na parkingu, żeby dokładnie przypatrzeć się tym zawodom, ale ze zgrozą policzyłem, że stoi tam już co najmniej dziewięć samochodów. Nie chciałem ryzykować.
Tomasz Siwiński