Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
E-toll

List otwarty do 2020 roku

Szanowny roku dwa tysiące dwudziesty (nie dwutysięczny dwudziesty), piszę do Ciebie, gdyż mam kilka uwag co do Twojej jakości. Pierwszy raz z epistolografią zetknąłem się mając lat mniej więcej pięć i pół. Teraz wydaje się to śmieszne, ale kiedy człowiek ma lat pięć lub pięć i pół, różnica jest ogromna. Proporcjonalnie te pół roku to przy obecnym wieku jakieś cztery lata. Pamiętam, jak za pomocą palców każdemu, kto mnie pytał, a ile ty masz latek, starałem się pokazać. Pięć, to nie ma problemów, ale weź pokaż komuś ten jeden zgięty palec drugiej ręki, kiedy od niedawna dopiero zdajesz sobie sprawę z istnienia kończyn.

W każdym razie mniej więcej przed ukończeniem „szóstki”, przy pomocy babci zetknąłem się ze sztuką pisania listów. Najpierw od tej drugiej strony, jako czytelnik. Czytelnik oczywiście pośredni. Od naszej rodziny z okolic Warszawy mniej więcej od połowy grudnia przychodziły listy. Przychodziły także kartki, ale kartki z reguły towarzyszyły listom i były w kopertach. To był rok 1983 i lepiej, żeby niektóre treści nie były dostępne dla wszystkich. Nie dlatego, że jakoś specjalnie moja rodzina była opozycyjna (chociaż była), ale dlatego, że np. mogła być zawarta informacja, że wujek Leon w okolicach grudnia będzie robił świniobicie i wtedy, jak wujek Gienek będzie akurat w trasie, to mógłby podjechać i… Obecnie, kiedy sklepy sieciowe są zamknięte w niedzielę, naród niemal umiera z głodu i zaczyna się powszechna panika. W tamtych czasach sama wizja otrzymania za kilka miesięcy wieprzowej półtuszy budziła we wszystkich niezdrowe podniecenie.
Jako pięcioipółlatek nie do końca zdawałem sobie sprawę, czemu tak wszystkich cieszy goloneczka czy podroby, ale atmosfera ogólnego podniecenia udzielała się także mi. Jak w ogóle ma się obecnie wysyłanie kartek pocztowych? No bo RODO. O ile nadawca jeszcze może kryć się pod pseudonimem: Wujostwo czy Halinka z dziećmi, o tyle adresat i treść są widoczne dla wszystkich.

Z tamtego okresu zapamiętałem także pewien fenomen, chociaż fenomenem to zjawisko stało się dopiero z perspektywy czasu. W kopertach były, jak to się obecnie obrzydliwie mówi, zainsertowane, a więc włożone opłatki. I nie pamiętam, aby jakikolwiek opłatek kiedykolwiek był połamany! Obecnie, kiedy wysyłając cokolwiek kurierem trzeba to owinąć w kilkadziesiąt kilogramów folii bąbelkowej (to taka folia z pęcherzykami powietrza, nie dziecięca) i dodatkowo okleić dziesiątkami piktogramów: ostrożnie szkło, a i tak szansa, że cokolwiek znajduje się wewnątrz nie będzie potłuczone, połamane czy uszkodzone, wspomnienie opłatka w kopercie robi na mnie niesamowite wrażenie.

Swoją drogą, ostatnio wpadłem na pomysł, pisząc o nim, jednocześnie uwalniam do użycia, aby zorganizować zawody kurierów. Na wzór japońskich teleturniejów, w których ani organizatorzy, ani sami uczestnicy nie wiedzą, o co chodzi. Trzeba gdzieś wbiec po dmuchanym zamku, kiedy leci z niego wodospad kisielu, bić się jakimiś dmuchanymi halabardami i tego typu inne dewiacje. Wyobrażam sobie, jak stają naprzeciw siebie kurierzy z różnych firm i każdy ma za zadanie wytrącić drugiemu paczkę. Jak ustawiają się przed paczkomatem i mają na czas zamykać otwierające się losowo drzwiczki. Kiedy są ustawione kosze, do których trzeba z kilku metrów wrzucić przesyłkę. Wpadłem nawet na pomysł zawodów z wątkiem motoryzacyjnym. Leciwe busy ustawiają się na torze, np. do rally crossu, na starcie jest kilka samochodów i na znak sędziego ruszają. Można się spychać, zajeżdżać drogę. Żeby nie było tak łatwo, jednocześnie kierowcy muszą wypełniać listy przewozowe i dzwonić do czekających na paczki. W finale spotkałaby się dwójka, a finałową konkurencją byłoby podrzucenie paczki, powiedzmy, że w promieniu 500 metrów od miejsca jej dostarczenia, ale podrzucenie w taki sposób, żeby adresat jak najdłużej jej szukał. Do 30 minut poszukiwać punkt powyżej, ale do godziny dwa punkty, doba – pięć punktów i wreszcie 10 punktów za takie podrzucenie, żeby paczka nigdy nie została odnaleziona.

Myślę, że jeżeli nie wszyscy, to na pewno większość z was ma już swoich kandydatów, na których byłaby gotowa postawić niemałe pieniądze. Na marginesie, zamawianie kuriera to też niedoceniany wątek epistolograficzny. Przecież wypełnia się list przewozowy. Czasami, kiedy go wypełniam, mam wrażenie, że tworzyli go potomkowie twórców Enigmy.

Miał być list otwarty do roku 2020, ale nie wyszło. Może to i dobrze, bo to, co mam Ci do powiedzenia, nie nadaje się do czytania, a już na pewno nie przed 22. Tak, że mój stary roczku, po prostu oddal się w zorganizowanym pośpiechu.

Tomasz Siwiński

Przeczytaj również
Popularne