Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

Nowy Mercedes Klasy S. Czym się tu zachwycać? Prawie wszystkim

Udostępnij

Choć wygląda podobnie, nowa Klasa S przeszła mocny facelifting. Przeprojektowano i ulepszono aż 2700 elementów. Jednak to, co zachwyca mnie najbardziej, to wcale nie program manufaktur a umiejętność korzystania ze zbiorowego doświadczenia.

Ale od początku. Mercedes podkreśla, że zmiany w tym faceliftingu objęły ponad połowę elementów samochodu. Wciąż nie mówimy jednak o nowej generacji – ale i tak to jedna z najbardziej zaawansowanych modernizacji nie tylko w historii klasy S, ale chyba w całej 140-letnich dziejach marki.

À propos historii. Premierę nowej klasy S zorganizowano dokładnie w urodziny Mercedesa. 29 stycznia 1886 r. zarejestrowano w Berlinie wniosek patentowy złożony przez Karla Benza, obejmujący pierwszy w historii pojazd napędzany silnikiem spalinowym. I od Patentwagena, a dokładnie Patent-Motorwagena Numer 1 wszystko się zaczęło.

Najbardziej widoczne zmiany Klasy S siódmej generacji, która zadebiutowała w 2020 roku (W223), dotyczą stylistyki. Z przodu pojawiła się większa, o około 20 procent osłona chłodnicy ozdobiona trójwymiarowymi gwiazdami Mercedesa. Tych jest niestety całe mnóstwo, co nie każdemu przypadnie do gustu. Po raz pierwszy w historii modelu podświetlana może być nie tylko atrapa chłodnicy, ale także stojąca gwiazda na masce. Stety w Europie ze względu na przepisy bezpieczeństwa, taki gadżet nie jest oficjalnie dostępny. Reszta świata może się jednak cieszyć nie tylko gwiazdą, ale i gwiazdą świecącą.

Mniej znaczy więcej

Przeprojektowano także reflektory systemu Digital Light z mikrodiodami LED, które zapewniają większy zasięg i bardziej precyzyjne oświetlenie drogi. I to, mimo że mają mniej pojedynczych pikseli, czyli punktów świetlnych. Tutaj także pojawiły się gwiazdy.

Z tyłu również pojawiły się nowe lampy. Zgadniecie jaki kształt mają w środku? Tak jest, to trzy elementy świetlne w kształcie gwiazd.

Gigantomania?

Duże zmiany zaszły również we wnętrzu. W kabinie pojawił się system MBUX Superscreen, który łączy trzy wyświetlacze pod jedną taflą szkła. Kierowca ma przed sobą 12,3-calowy zestaw cyfrowych wskaźników, a centralne miejsce zajmuje ekran multimediów o przekątnej 14,4 cala. Pasażer z przodu może korzystać z osobnego wyświetlacza, natomiast osoby podróżujące z tyłu mają do dyspozycji dwa ekrany o przekątnej 13,1 cala.

Technologicznym fundamentem samochodu jest nowy system operacyjny MB.OS, który zarządza elektroniką pojazdu i umożliwia aktualizacje funkcji przez internet. Ciekawe, że po raz pierwszy pojawił się nie w najdroższej i flagowej limuzynie, tylko najmniejszym i najtańszym Mercedesie CLA. Znak czasów? Tempo rozwoju jest za szybkie, by czekać na kolejną Klasę S.

Nawigacja wykorzystuje dane Google Maps, a system multimedialny pozwala instalować aplikacje, w tym platformy streamingowe. W samochodzie pracuje także nowa architektura komputerowa z wydajnym, chłodzonym cieczą superkomputerem obsługującym systemy pokładowe.

Powrót do V8

Rozbudowano również systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Klasa S korzysta z zestawu obejmującego 10 kamer, 5 radarów i 12 czujników ultradźwiękowych, współpracujących z systemami asystującymi MB.DRIVE. Wśród nowych rozwiązań pojawiły się m.in. podgrzewane pasy bezpieczeństwa oraz bardziej zaawansowane funkcje półautonomicznej jazdy.

Zmiany objęły także układy napędowe. W gamie pozostają sześciocylindrowe jednostki benzynowe i wysokoprężne, wspierane instalacją mild hybrid 48 V, a także hybryda plug-in o zwiększonym zasięgu elektrycznym. Jedną z ciekawostek jest powrót nowej generacji silnika V8, który ma podkreślać prestiżowy charakter modelu i tchnąć nieco więcej emocji do współczesnej motoryzacji. Nadal jednak chętnie wybieranym napędem jest w klasie S tradycyjny, nieśmiertelny Diesel.

Zbiorowa świadomość

To, co w nowej klasie S robi największe wrażenie? Nowinek i gadżetów wymieniać można by w nieskończoność. Ale na uwagę zasługuje zawieszenie. Niby to znana i najbardziej komfortową pneumatyka, ale tutaj podniesiona została do kwadratu. Nawet nie tyle, że zawieszenie na podstawie czujników przewiduje to, co się dopiero stanie, ale ono dokładnie to wie, co się stanie.

Jak i skąd? Wszystko dzięki zbiorowej świadomości i wymianie informacji w chmurze. Podłączony non stop do sieci samochód zbiera dane z… wcześniejszych przejazdów innych Mercedesów po tej samej drodze. A skoro one „przeczytały” już nierówności nawierzchni, to ten się do nich wcześniej przygotuje. Co ciekawe producent opracował tę funkcję samodzielnie i złożył już na nią wniosek patentowy.

Niesamowite? To teraz pomyślcie, w jakiej sytuacji są inżynierowie i twórcy kolejnej generacji Klasy S. Bo przecież prace nad nową generacją już trwają. I musi ona być lepsza od obecnej.

Na deser "spełnimy każde życzenie"

Oprócz tych wszystkich nowości, wraz z premierą modelu, debiutuje coś jeszcze – program manufaktur, który do tej pory zarezerwowany był dla samochodów naprawdę luksusowych. W Klasie S ma być tak samo. Indywidualny kolor lakieru pod kolor apaszki? Nie ma problemu. Wykończenie nietypowym materiałem? Jeśli tylko spełni wymogi bezpieczeństwa – zrobią.

Powstały procedury a niedługo pojawią się specjalne strefy modyfikacji manufaktur. Nic tylko wybierać. Np. świecący napis „Welcome home” na progach i zagłówkach. W końcu właściciel w nowej Klasie S ma się czuć jak w domu.

AMG GT XX

Najjaśniejszą gwiazdą polskiej premiery była nowa Klasa S. Czyżby? Obok Patentwagena, w końcu wraz z premierą zainaugurowano obchody 140-leci istnienia marki, do Warszawy Mercedes przywiózł jeden z dwóch koncepcyjnych samochodów AMG GT XX.

1320 KM, trzy silniki elektryczne, kontrowersyjne nadwozie i niesamowita technologia ładowania z mocą 850 kW to tylko zapowiedz produkcyjnej wersji najmocniejszego seryjnego samochodu w historii marki. Szczegóły niebawem.

Przeczytaj również
Popularne