.jpg)
Próba na szarpaku ciągnikiem siodłowym? Owszem, takie manewry to na MAN Power Days normalka. Tym razem jednak na Torze Modlin mogliśmy sprawdzić, czy tak samo na płycie poślizgowe zachowuje się ciągnik z napędem elektrycznym co spalinowym. A to tylko jedna z prób.
Power Days to zakrojone na szeroką skalę testy najnowszych samochodów MAN zorganizowane na Torze Modlin. Przede wszystkim dla klientów i partnerów serwisowych. Tym razem skoncentrowane były na dwóch najnowszych samochodach z pozoru wyglądających podobnie. MAN eTruck i D30 PowerLion to ciągniki siodłowe, ale z różnym napędem: pierwszy z elektrycznym i drugi ze spalinowym.
MAN eTruck to samochód z napędem elektrycznym wyposażony w system modułowych akumulatorów zapewniających zasięg do 800 km. Mało? W niedalekiej przyszłości ma on wzrosnąć do 1000 km, jednak jak przekonują przedstawiciele w przypadku transportu ciężkiego napęd elektryczny sprawdza się idealnie tam, gdzie zestaw jeździ jak wahadło. Z bazy do bazy, na ściśle określonej i z góry zaplanowanej trasie. Właśnie dlatego w wielu przypadkach większego zasięgu nie potrzebuje, a modułowy system baterii pozwala odpowiednio dobrać ich pojemność do potrzeb klienta.
Maksymalnie pakietów może być 7 a ich pojemność to 534 kWh. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. Co ciekawe akumulatory NMC zostały opracowane przez MAN-a specjalnie z myślą o ciężkim transporcie drogowym i produkowane są w niemieckim zakładzie marki.
Wydajność akumulatorów, z których każdy wazy ok. 780 kg wspiera technologia ładowania CCS (375 kW) oraz MCS (do 750 kW) a system zarządzania energią pozwala na zachowanie efektywności, zarówno w trasie, jak i podczas postojów.
Jak w zestawieniu z eklektyczną nowością wypada równie nowy napęd spalinowy? D30 PowerLion to nowa era silników wysokoprężnych. Nie jest tajemnicą, że po raz pierwszy w historii MAN zdecydował się montować do swoich ciężarówek silnik należącej do grupy Traton, w skład której wchodzi m.in. Scania i International. Wszystkim maruderom wystarczy jednak wspomnieć, że nowy silnik jest oszczędniejszy i bardziej wydajny, a to oznacza mniejsze zużycie paliwa i niższe koszty eksploatacji. Ile konkretnie? MAN twierdzi, że redukcja zużycia paliwa sięgnąć może aż 4 proc. Przy milionach kilometrów każdy litr to niebagatelna oszczędność.
Ale nie tylko silnik jest nowy w nowym ciągniku. To także nowy układ wtryskowy XPI oparty o technologię Common Rail (do 1800 barów), gorące spalanie z maksymalnym ciśnieniem zapłonu do 250 barów, nowy hamulec silnikowy CRB (do 355 kW), optymalizacja rozmieszczenia osprzętu na silniku no i skrzynia TipMatic 14 i opracowany do niej retarder 47 (o mocy hamowania 4700 Nm).
Wszystko to przekłada się na niższe koszty eksploatacji, wyższą trwałość i pełną zgodność z przyszłymi normami emisji spalin.
Podczas ćwiczeń praktyczny pod czujnym okiem instruktorów mogliśmy na własnej skórze sprawdzić, jakie są różnice w przypadku dwóch nowoczesnych napędów. Efekty?
Na macie poślizgowej paradoksalnie dzięki większej masie elektryczny ciągnik łatwiej daje się kontrolować. Jednak prawdziwa jego przewaga była odczuwalna podczas próby ruszania na wzniesieniu.
Gracja, cisza i precyzja – tak z czterdziestotonowym ładunkiem rusza pod górkę eTruck. Jego spalinowa odmiana robi to samo, ale ze znanym i przez wielu lubianym szarpnięciem, bujaniem i dźwiękiem wkręcającego się na obroty Diesla. Jak długo jeszcze? Pewnie długo, bo na elektryczny ciągnik nie wszyscy są gotowi. Z jednej strony przez infrastrukturę, z drugiej przez sporo wyższe koszty zakupu.
To, co pokazaliśmy na Torze Modlin, to nie tylko technologie – to konkretne, gotowe do eksploatacji rozwiązania dla firm transportowych „Best of both worlds”. Z jednej strony mamy elektryczne ciężarówki MAN eTruck z zasięgiem do 800 km, ładowaniem 750 kW, inteligentnym zarządzaniem energią i modułowymi konfiguracjami akumulatorów. Z drugiej – premierę napędu D30 PowerLion, który wyznacza nowe standardy w segmencie spalinowym, oferując sprawność powyżej 50% i realne oszczędności.
Pokazaliśmy sześć wersji ciężarówki MAN eTruck i sześć pojazdów z silnikiem D30 – nie prototypy, ale gotowe konfiguracje. To symbol naszego podejścia: nie tylko mówimy o transformacji, ale ją wdrażamy. I robimy to razem z naszymi klientami oraz partnerami - powiedział Claus Wallenstein, dyrektor zarządzający MAN Truck & Bus Polska.
W czasie jednej z sesji przeznaczonej dla klientów MAN Truck & Bus Polska, gośćmi specjalnymi byli Liane Lubitz – członkini zarządu odpowiedzialna za finanse, zakupy i IT w Volkswagen Poznań, Carla Detrieux odpowiedzialna za zeroemisyjność w MAN Truck & Bus oraz Michael Kobriger – członek zarządu ds. produkcji i logistyki MAN Truck & Bus i Wojciech Olasek – dyrektor logistyki w Volkswagen Poznań, który wygłosił prelekcję na temat dekarbonizacji łańcucha dostaw w swoim przedsiębiorstwie we współpracy,
między innymi, z MAN Truck & Bus Polska.
Partnerami wydarzenia na Torze Modlin były Ekoenergetyka Polska – producent infrastruktury ładowania, odpowiedzialny za dynamiczne pokazy ładowania pojazdów MAN eTruck. Na stosiku Ekoenergetyki można było zobaczyć kompletnie nowy standard ładowanie MCS, który pozwalał ładować akumulatory z maksymalną mocą 1500 kW. Do samochodów trafi on w niedalekiej przyszłości.
Partnerem były też Wielton, który do Modlina przywiózł nową naczepę Evo i Schmitz Cargobull produceny zabudów i naczep kompatybilnych z nową generacją pojazdów oraz Audi Polska – producent samochodów w segmencie premium.