
„Zakład w Tychach przejdzie reorganizację, likwidując jedną zmianę produkcyjną”. Mamy oficjalne potwierdzenie. Rzeczniczka prasowa fabryk Stellantis w Polsce w rozmowie z Fleet przyznaje, że redukcja miejsc pracy jest nieunikniona. „Będzie pomoc” – dodaje.
Kilka dni temu pisaliśmy (link TUTAJ) o planach zwolnień w tyskiej fabryce Stellantis. Źródłem informacji był Grzegorz Maślanka, przewodniczący "Solidarności". Maślanka powiadomił media o zwolnieniach grupowych, które mają objąć nawet 340 etatowych pracowników.
Wskazał jednocześnie, że to tylko etaty w fabryce i pod uwagę trzeba wziąć także osoby z kończącymi się umowami oraz pracowników agencyjnych, czyli nawet 740 osób. W praktyce Maślanka przewidywał jednak, że skala redukcji sięgnąć może nawet kilka tysięcy osób.
Związkowcy z "Solidarności" wystosowali list do akcjonariuszy, w którym zwracają uwagę na istotną rolę fabryki w regionie i potencjalne skutki zwolnień. Licząc na ich interwencję wskazali, że stawką jest zwolnienie nie tylko 740 etatów w samym zakładzie, ale nawet kilka tysięcy miejsc pracy w firmach współpracujących z fabryką na Śląsku.
W rozmowie z Magazynem Fleet Agnieszka Brania, rzeczniczka prasowa fabryk Stellantis w Polsce przyznała, że sytuacja nie jest łatwa, a zwolnienia nieuniknione.
Potwierdzam, że zakład w Tychach przejdzie reorganizację systemu operacyjnego, likwidując jedną zmianę produkcyjną. Wymuszają to bardzo wymagające warunki i poziomy zamówień na rynku motoryzacyjnym w Europie – a na te z kolei, wpływ mają, między innymi, ostrożne decyzje zakupowe klientów – mówi Brania.
W tej sytuacji zakład musi zachować stabilność i elastyczność, więc, począwszy od 1 marca, reorganizuje system pracy i produkcji, co pociąga za sobą konieczność redukcji miejsc pracy. Pracownicy, z którymi jesteśmy zmuszeni zakończyć współpracę, otrzymają wsparcie na czas powrotu na rynek pracy i znalezienie nowego zatrudnienia. Obejmie ono m.in. program realizowany we współpracy z lokalnymi urzędami pracy i agencjami zatrudnienia, poinformujemy również innych pracodawców w regionie, w tym działających w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, o dostępności wykwalifikowanych pracowników odchodzących z zakładu - wyjaśnia.
Zainteresowani pracownicy będą także mogli aplikować na stanowiska w zakładzie produkcji dużych samochodów dostawczych Stellantis w Gliwicach oraz w zakładzie jednostek napędowych Stellantis w Tychach. Szczegółowe warunki odejść są przedmiotem rozmów ze związkami zawodowymi, z którymi firma chce wypracować jak najlepsze rozwiązania dla odchodzących pracowników – wyjaśnia Agnieszka Brania w przesłanym do redackji piśmie.
W tyskiej frabyce koncernu Stellantis produkowane są trzy modele: Alfa Romeo Junior, Jeep Avenger oraz niewielka liczba Fiatów 600. Już dawno temu do Włoch przeniesiono produkcję bestsellerowego Fiata 500. Nie wróci tutaj także produkcja wersji hybrydowej. Lukę miał wypełnić chiński Leapmotor, który poza Chinami należy do joint-venture stworzonego wspólnie ze Stellantis.
350 kilometrów dalej na południe, w okolicach Koszyc na Słowacji, swoją fabrykę wybudowało Volvo. Powstawać tam będą samochody elektryczne.
Rozpoczęcie produkcji zaplanowane jest na ten rok, a rekrutacja idzie pełną parą. Ogłoszenia można sprawdzić TUTAJ.
Owszem to kawał drogi, ale Volvo szuka specjalistów wszystkich specjalności w tym także pracowników linii produkcyjnej. Czy znajdą się tam specjaliści z Tychów? Czas pokaże.