Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Alphabet - 1

Porsche w poważnych tarapatach. Zwolnienia i cięcia. Nie tylko etatów

W ubiegłym roku spadek o 3 proc., w tym, jak na razie o kolejne 6 proc. Niby niewiele, ale wystarczyło, by zysk poleciał na łeb na szyję. Taycan nie pomógł, elektryki się nie sprzedają, a nowych modeli brak. Ale jest plan. Pytanie, czy wystarczy i czy nie nazbyt długofalowy.

Nasz model biznesowy, który służył nam dobrze przez wiele dziesięcioleci, nie działa już w obecnej formie — napisał Oliver Blume, szef marki Porsche.

Na początku roku Porsche ogłosiło, że do 2029 roku zlikwiduje 1900 z około 40 000 miejsc pracy, po tym, jak 2000 pracowników tymczasowych zostało już zwolnionych. To i tak optymistyczny plan, bo jak pokazują wyniki za pierwszy kwartał tego roku (świeższych danych nie ma) powodów do optymizmu też brak.

Zamówienia się kurczą, obrót maleje, zysk operacyjny leci na łeb na szyję. Jak czytamy w komunikacie, wprowadzenie amerykańskich ceł importowych doprowadziło do negatywnych skutków w kwietniu i maju 2025 r., które co prawda zostały uwzględnione w skorygowanej prognozie, ale na tym koniec.

Dużo słów, mało konkretów

Skorygowana prognoza nie uwzględnia jednak dalszych skutków wprowadzenia amerykańskich ceł. Obecnie nie jest jeszcze możliwe dokonanie wiarygodnej oceny skutków dla roku obrotowego – czytamy w komunikacie.

Blume, który już w marcu ogłosił dodatkowe oszczędności podczas prezentacji wyników za 2024 r., nie podał żadnych szczegółów na temat możliwych kolejnych kroków. Warto jednak przypomnieć, że Porsche, które podczas debiutu giełdowego w 2022 r. było wyceniane wyżej niż spółka macierzysta Volkswagen AG, od tego czasu traci i zmaga się ze słabnącym zainteresowaniem nie tylko w Europie, ale przede wszystkim na rynku Chińskim.

Cła na dobitkę

Porsche boryka się również z trudnościami w Stanach Zjednoczonych, gdzie od kwietnia obowiązują cła importowe w wysokości 27,5%. Marka nie tam fabryki i importuje je wyłącznie z Europy.

Kłopot jednak w tym, co produkuje w swoich zakładach w Europie. Elektryki się nie sprzedają. Taycan okazał się drogą porażką, elektryczne wcielenie Macana także nie cieszy się wzięciem. Ludzie wolą spalinowe Porsche. Niestety, z końcem roku, a może nawet wcześniej, z gamy znikną dwa modele z silnikami spalinowymi. To najpewniej Porsche Boxster i Cayman.

Co w zamian? Czekamy na kolejne zapowiedzi szefa marki.

Przeczytaj również
Popularne