
Exlantix to luksusowa marka koncernu Chery, znanego w Polsce z marek wolumenowych Jeacoo, Omoda i Chery. Na początek do sprzedaży trafią dwa modele ES i ET. Pierwszy kosztuje 329, drugi 349 tys. zł. Czy ktoś oszalał?
Zrobić efekt wow, oswoić, zdobyć kawałek rynku i podgryzać dalej nowymi segmentami. Tak działa chińska motoryzacja. Koncern Chery jest w tym świetny. W Polsce ma już trzy popularne marki (Jaecoo, Omoda, Chery) i spory kawałek rynku, choć obiecanych 18 tys. nie udało się dowieźć (więcej o ambitnych planach pisaliśmy TUTAJ).
Chce jednak znacznie więcej. Stąd pomysł na kolejną markę. Kanibalizacja? Nie do końca, bo Exlantix to marka samochodów wyłącznie elektrycznych (w Polsce) a takich jeszcze Chery tutaj nie ma i to pozycjonowanych znacznie wyżej od wszystkiego, co do tej pory trafiło na nasz rynek.
I niezależnie od wyposażenia, jakości i technologii wykorzystanej w autach, Exlantix oprócz obecności i sprzedaży ma jedno główne zadanie – oswajać nas z ponadprzeciętnymi cenami chińskich samochodów. Bo kto dzisiaj gotowy będzie wydać blisko 350 tys. zł za „chińczyka”? Tak to sporo, ale w porównaniu z europejską konkurencją to nadal mniej.
Chery chce być pierwsze i jako pierwszy koncern wprowadza do Polski markę premium z prawdziwego zdarzenia. Co prawda za chwile będzie kolejna – Lepas, ale kto bogatemu zabroni. Więcej o tym pisałem TUTAJ.
Wyświetl ten post na Instagramie
W kolejce już stoją inni. Jeśli na Polski rynek wejdzie wreszcie Denza, tanio nie będzie. W prywatnym imporcie model Z9 GT kosztuje 300 tys. Nio, które także zapowiedziało wejście do Europy, w prywatnym imporcie też przekracza 300, a nawet 400 tys.
Wreszcie za Xiaomi SU7 Ultra trzeba zapłacić blisko pół miliona. I to w prywatnym imporcie. Jeśli te marki będą oferowane u nas „oficjalnie”, raczej będzie drożej, niż taniej. A co z Zeekrem, Li Auto, Aito i innymi?
To marka, która powstała raptem dwa lata temu. Chery, które na lokalnym rynku sprzedawało już auta innej swojej marki – Exceed, wreszcie zdecydowało się na ich eksport. Jak je nazwać? Może Exlantix. W pierwszej kolejności SUV Sterra ET pod nazwą Exlantix ET trafił więc na rynek rosyjski. Później przyszła pora na blisko pięciometrowego sedana - Exeed Sterra ES, który po rebreandingu również trafił na rynki międzynarodowe. Podobna sytuaja miała miejsce z resztą z marką Chery i Omodą w Hiszpanii.
Pozycjonowanie marki wynika z połączenia nowoczesnego designu, zaawansowanej technologii oraz wysokiego komfortu użytkowania. Hasło marki – „Technologia jutra / Shift to Tomorrow” - podkreśla koncentrację na innowacyjnych rozwiązaniach i elektromobilności.
Nie jest jednak tajemnicą, że to auta, które w ramach koncernu korzystają ze wspólnej technologii. Oba powstają na platformie E0X, wykorzystują baterie LFP lub NMC firm CATL, Gotion lub FinDreams i są klonami innych marek sprzedawanych w Chinach. To m.in. Fulwin, wspomniany Exeed czy Luxeed.
Modele Exlantix ES (sedan) i ET (SUV) wyposażone są w elektryczny napęd na wszystkie koła AWD z dwoma silnikami elektrycznymi, oferującymi 480 KM mocy oraz 663 Nm momentu obrotowego. Zastosowanie architektury 800 V oraz baterii o pojemności 100 kWh umożliwia uzyskanie zasięgu przekraczającego 550 km (WLTP) oraz szybkie ładowanie. Ładowanie DC to 290 kW, czyli uzupełnienie energii w zakresie od 30 do 80 procent zajmuje około 15 minut.
Ale to tylko w Europie, bo w Chinach Exlantix nie jest tylko marką elektrycznych aut. Są też tam hybrydy z małym silnikiem spalinowym 1.5 l. turbo, wykorzystywanym jako generator. To z resztą ten sam silnik TGDi, który znajdziemy w innych markach koncernu m.in. Omodzie 9, Jeacoo 7 i Jetourze T2, a nawet 2.0 TGDI.
Co więcej na Bliskim i Dalekim Wchodzie Exlantix, czyli Exeed ma znacznie wiecej modeli. Od małego VX, przez większy TXL po znajomo brzmiące LX i RX.
ES i ET ma być luksusowy. To może słowo na wyrost, ale konkurencja dla premium to już coś bardziej realnego. Wnętrza zaprojektowano z myślą o komforcie klasy premium oraz nowoczesnym doświadczeniu użytkownika.
Samochody oferują m.in. tapicerkę ze skóry Nappa, fotele z elektryczną regulacją, podgrzewaniem, wentylacją i funkcją masażu, system multimedialny z 15,6-calowym ekranem o rozdzielczości 2.5K, 21-calowy wyświetlacz head-up oraz system audio z 23 głośnikami obsługującymi Dolby Atmos 3D.
Na pokładzie znajduje się również do 20 systemów wspomagania kierowcy ADAS
oraz pneumatyczne zawieszenie z adaptacyjnymi amortyzatorami, zapewniające wysoki komfort jazdy oraz stabilność w różnych warunkach drogowych.
I wszystko świetnie pod warunkiem, że spojrzymy tylko na jakość i wykończenie. Bo jeśli o klasie premium decyduje lista opcji dodatkowych, to tych w Exlantixie nie znajdziemy. Tradycyjnie mamy tylko jedną specyfikację i niewiele dodatków do wyboru. Zobaczymy, czy do momentu oficjalnej premiery coś się zmieni.