Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Fleet Derby TOP

Zagrożenie totalne

Tysiące zarażonych, ogromna liczba osób w kwarantannie i smutne statystyki o zgonach. To sytuacja na koniec marca w Polsce. We Włoszech, a zwłaszcza w północnych prowincjach, stan wręcz krytyczny. W Stanach Zjednoczonych sytuacja powoli zaczyna przypominać tę z Włoch i niedługo chyba w tych statystykach ją przegoni, patrząc na liczbę populacji i skalę migracji.

Cały świat walczy z koronawirusem i na razie nie widać optymistycznych wiadomości. Polska nie jest żadną zieloną wyspą i wkracza w etap, gdzie ofiar może być bardzo dużo. Problem polega dziś nie na tym, kto i ile czasu przespał, ale na tym, co zrobić na tym etapie, gdy tego czasu brakuje. Trwają dyskusje, czy można było lepiej się przygotować, czy zaopatrzyć. Gdzie były określone służby i czy można było uniknąć tak dramatycznej sytuacji?

Nieprzygotowane struktury

Nie ulega wątpliwościci, że stan obecny obnaża nasz brak przygotowania do tego typu sytuacji. Teraz najważniejsze instytucje w kraju debatują, jak realizować głosowania w Sejmie w trakcie pandemii, jak neutralizować ogniska zakażenia, jak zapewnić funkcjonowanie państwa i jego struktur w czasie zagrożenia epidemiologicznego. Na pewno zabrakło przygotowanych procedur na tego typu sytuacje na wszystkich poziomach zarządzania państwem i jego służbami. Wypracowane procedury, poparte zapasami i rezerwami na takie czasy, pozwoliłyby optymistyczniej patrzeć w przyszłość i walczyć z zagrożeniem.

Jest oczywiste, że żadna służba zdrowia nie podźwignie ciężaru takiej liczby zakażonych osób, ale rezerwy podstawowych środków ochrony, takich jak: maseczki, kombinezony itp., powinny być zapewnione przede wszystkim dla tych, którzy będą leczyć i transportować chorych.

Sytuacja w pierwszym etapie trochę przypomina wydarzenia z okresu rosyjskiej militarnej ekspansji na Ukrainie. Wtedy też nerwowe zdziwienie uzmysłowiło nam ogrom zaniedbań, braków sprzętowych i kompletne nieprzygotowanie armii na tego typu zagrożenie. Nikt nie spodziewał się takiej militarnej agresji, bo przecież żyjemy w bezpiecznym świecie. Taktyka działań hybrydowych zastosowanych przez Rosję wymusiła zmiany o znaczeniu operacyjnym i pokazała nieprzygotowanie do takich sposobów prowadzenia działań.

Realne zagrożenie

Czy wirus wyciekł z jakiegoś laboratorium wojskowego, czy został celowo użyty, to tak naprawdę nie ma znaczenia. Osobiście, za głosem wielu naukowców, uważam, że ekspansja człowieka w głębokie obszary natury i ogromne przeludnienie są przyczyną rozwoju wirusów i patogenów. Przekroczyliśmy pewien próg i cywilizacja zmierza w stronę katastrofy, z jakiej już się nie może cofnąć.

Problemem tej pandemii jest jej ekspansywność i szybkość rozprzestrzeniania. Wirus działa skrycie i długo zaraża, a jego wielorakie atakowanie organizmu człowieka powoduje, że jest trudny do leczenia.

Dziś stajemy w obliczu zagrożenia totalnego, jakie stawia nas w zupełnie nowej sytuacji. Jest to zagrożenie, które dotyczy każdego, bez względu na wiek i płeć. Statystyki zgonów pokazują, że nie jest to zagrożenie dotykające tylko najstarszych.

System, w którym dziś żyjemy, jest całkowicie zcentralizowany i jesteśmy zależni od energii, wody, zaopatrywania, informacji i wielu innych czynników. Kiedyś, z racji realizowanych zadań dla jednostek specjalnych, analizowałem problemy funkcjonowania dużych aglomeracji. W okresie możliwej konfrontacji pomiędzy Wschodem a Zachodem grupy specjalne zrzucane na tyły przeciwnika miały swoimi działaniami paraliżować obszary zurbanizowane. Temu m.in. miały służyć akty dywersyjne na elektrownie, stacje rozdzielcze, wodociągi, stacje telewizyjne, drogi zaopatrywania, obiekty komunikacyjne czy magazyny paliw i inne. Takie obiekty, które z racji swojej wrażliwości decydowały o funkcjonowaniu danych społeczności. W odpowiedzi na zagrożenie prowadzono działania polegające na zmniejszeniu wrażliwości systemu – np. w budynkach projektowano solidne stropy, co pozwalało na wykorzystanie ich jako schronów, magazynowano zapasy potrzebne do życia, wiercono ujęcia wody podskórnej z ręcznym sposobem jej pompowania w wielu punktach miast, stacje benzynowe miały swoje agregaty do uruchamiania pomp, a wiele systemów elektrycznych było dublowanych systemem ręcznym. Społeczeństwa znały sygnały alarmowe i procedury na wypadek zagrożenia. Istniały rotowane zapasy na czas konfliktu. Tworzono zabezpieczenia na wypadek, gdyby centralny system został sparaliżowany.

Zaburzenie strefy komfortu

Przyzwyczailiśmy się, że świat jest bezpieczny i wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Dziś wirus uświadomił nam, że nasz świat jest bardzo kruchy i wrażliwy, zwłaszcza w obliczu zagrożeń globalnych. Pomyślmy, co by było, gdyby jeszcze zabrakło energii elektrycznej, a z kranów przestała lecieć woda.

Wirus zbierze krwawe żniwo, a potem zastaniemy nasz świat w nieco innej rzeczywistości. Wychodzenie gospodarki z zapaści zajmie wiele lat i, patrząc na Wielki Kryzys z lat 30., widać,
że najdłużej wychodziły z zapaści kraje o małym potencjale gospodarczym, które wcześniej nie miały dużych rezerw złota na pokrycie waluty.

Dziś przed każdym z nas stanęło wyzwanie, w którym musimy się odnaleźć. Polega ono na tym, że trzeba przetrwać te trudne dni i skutecznie zadbać o najbliższych. Ważna jest troska o najbliższe osoby i pomoc tym, którzy jej teraz potrzebują, i to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Ograniczenie kontaktów z innymi ludźmi jest najlepszym sposobem na uniknięcie zarażenia. To, że się zarazimy, jest raczej pewne, ale chodzi o to, by gwałtowny wzrost liczby zarażonych nie spowodował zapaści służby zdrowia. Liczba miejsc w szpitalach zakaźnych jednoimiennych jest ograniczona, podobnie jak liczba respiratorów dla osób w ciężkim stanie. Szybki wzrost zachorowań spowoduje, że zabraknie miejsc dla ciężko chorych. Innym problemem jest stan personelu medycznego i jego wyposażenie w środki zabezpieczenia. Każdy zarażony lekarz, pielęgniarka czy ratownik to ciężki cios w możliwości leczenia i niesienia pomocy.

Przestrzegajmy zasad

Starajmy się wychodzić z domu jak najrzadziej, robiąc zakupy na kilka dni. Unikajmy niepotrzebnego wychodzenia poza mieszkanie czy dom. Na ten czas można zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń kulinarnych i produktów o krótkiej dacie spożycia. Zrezygnujmy ze świeżych warzyw czy owoców przywożonych z zagranicy. Przejdźmy na mrożonki, one zostały zapakowane dawno temu. Owoce i przetwory konserwowe w puszkach czy słoikach są bezpieczniejsze. Jeżeli już korzystamy z owoców czy warzyw – myjmy je bardzo dokładnie w gorącej wodzie, a najlepiej spożywajmy jako ugotowane czy upieczone. Kupując chleb, wybierajmy zapakowany w folię. Wkładając pieczywo do piekarnika czy mikrofali, pamiętajmy, że temperatura 180–200 stopni skutecznie zabija wirusa. Taki proces pozwala też na wykorzystanie pieczywa, które wcześniej zamroziliśmy w zamrażarce, robiąc zakupy na dłuższy okres.

Zachowujmy odległości do kas i innych kupujących, i przestrzegajmy procedur, jakie wprowadzono w sklepach czy innych punktach. Maseczka, nawet ta najgorsza, zawsze zmniejsza ryzyko zarażenia. Używajmy rękawiczek i starajmy się nie dotykać poręczy, klamek, wózków czy lad sklepowych.

Używajmy kart płatniczych, bo banknoty są miejscem, gdzie wirus może żyć nawet do 24 godzin. Okulary zabezpieczają nasze oczy, które też są bardzo wrażliwe na zainfekowanie. Nie dotykajmy oczu, ust, nosa dłońmi, jeżeli nie są one umyte czy zdezynfekowane. Maseczka czy zwykłe okulary zabezpieczą je przez dotykaniem. Infekcja przez te obszary to główny sposób wnikania wirusa do organizmu.

Zachowujmy szczególną ostrożność przy powrotach do domu. Wracając z zakupów, pamiętajmy, że dotykaliśmy rękoma odzieży, siatek. To wszystko wrota, przez które możemy wnieść wirusa do domu.

To pokazuje, iż każde wyjście z domu niesie ze sobą pewne ryzyko i dlatego powinniśmy opuszczać dom jak najrzadziej. Wirus jest bardzo podstępny, bo u blisko 80% zarażonych przebiega bezobjawowo. Zarażają osoby we wczesnym stadium zarażenia lub takie, które nie mają jeszcze objawów choroby. Dzieci często przechodzą chorobę bezobjawowo, ale przez blisko 40 dni zarażają. Dlatego tak istotne jest maksymalne ograniczenie kontaktów z innymi ludźmi.

Sieć źródłem zagrożeń

Siedzenie w domu wymusiło dużo większą aktywność w Internecie. Wzrosła też liczba oszustw i przestępstw dokonywanych przez sieć. Zwróćmy uwagę na dziwne powiadomienia bankowe, nawoływanie do zapłaty rachunków czy faktur. Zabezpieczmy system i nie otwierajmy dziwnych wiadomości. Zwróćmy też uwagę na nietypowe telefony czy wiadomości SMS.

Wiele mieszkań opustoszało, bo przed zakazem przemieszczania wielu Polaków wyjechało z dużych miast do rodzin, czy przeniosło się na wieś. To doskonała okazja dla włamywaczy czy złodziei. Powstała sytuacja spowodowała też wzrost aktywności przestępców, którzy wcielają się w rolę sanitariuszy czy innych służb i pod pozorem walki z epidemią próbują wykorzystać naiwność ludzi. Dziś setki policjantów są wyłączone z normalnej służby, nie tylko ze względu na zarażenia czy izolację, ale ze względu na zadania wynikające z kontroli obecności osób będących w kwarantannie. To też sprzyja przestępcom.

Bądźmy wszyscy ostrożni, chrońmy swoje zdrowie i ograniczmy kontakty do minimum. Pamiętajmy, że tysiące ludzi z personelu medycznego walczy o życie obywateli i każdy zarażony to dodatkowe źródło niebezpieczeństwa i ryzyko zarażenia kolejnych.

Dziś Polacy przechodzą najpoważniejszy egzamin dojrzałości i odpowiedzialności, jakiego ten kraj nie miał od czasu wojny. Ważne, byśmy ten egzamin zdali pomyślnie, z jak najmniejszymi stratami. Teraz nie ma czasu na podziały polityczne i dzielenie społeczeństwa, dziś potrzebujemy rozwagi i troski o innych.

Arkadiusz Kups

Przeczytaj również
Popularne