Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
E-toll

Spory konsumentów i serwisów

Problematyka uzasadnionego czasu najmu oraz stawki dobowej najmu za pojazd zastępczy oferowany w przypadku wystąpienia szkody z OC budzi coraz więcej kontrowersji. Szczególny udział w tym zamieszaniu ma tutaj uchwała Sądu Najwyższego z 17 listopada 2011 r. (III CZP 05/11).

 

Łukasz Szarama
biegły sądowy

Zgodnie z jej treścią odpowiedzialność ubezpieczyciela obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego. W zakresie stawek nic nie stoi jednak na przeszkodzie, jak się zdaje, by nie odwoływać się do np. uchwały SN z 13 czerwca 2003 r. (III CZP 32/03. OSCN 2004/4/51), gdzie wydatki te, np. w zakresie stawki, winny zostać ustalone w oparciu o ceny występujące na rynku lokalnym. W sytuacji zatem zlecenia sądowego dla biegłego bardzo często ma on za zadanie zbadać określony obszar w zakresie stawek. Najlepiej stawek obowiązujących w okresie spornego najmu. Dlatego zalecam, by systematycznie analizować rynek w określonych segmentach pojazdów, by po kilku latach być w posiadaniu sprawdzonychi aktualnych danych, właściwych dla danego okresu szkody. Jak się wydaje – identycznie jak w przypadku stawek za roboczogodzinę stosowaną w warsztacie naprawczym –również w przypadku stawki dobowej najmu nie można żądać zwrotu pełnej kwoty z faktury, jeśli stawka taka jest rażąco zawyżona. Szczególnie, gdy jedynym wyznacznikiem wysokości stawki (niestety, zazwyczaj maksymalnej) miałby być fakt, że płatnikiem jest ubezpieczyciel. Wówczas bowiem poszkodowany nie zwraca uwagi na koszty, a zrobiłby to, gdyby płacił z własnej kieszeni.

Rzecznik Finansowy jest jednak zdania, że w sytuacji nagłej, jaką jest uszkodzenie pojazdu, trudno wymagać od poszkodowanego jednak, by podejmował szeroki rekonesans w celu znalezienia najkorzystniejszej oferty najmu. W praktyce oznacza to, że często skorzysta on z oferty wskazanej przez warsztat naprawczy. Zgodnie z orzecznictwem SN z 24 sierpnia 2017 r. (III CZP 20/17, LEX nr 2340475) należne odszkodowanie winno zostać jednak obniżone w sytuacji, gdy ma on możliwość skorzystania z kilku jednakowo dogodnych ofert (w tym tej oferowanej przez płatnika) a mimo to nie wybrał najtańszej. Jak wskazuje Rzecznik Finansowy, poszkodowany ma prawo wyboru oferty dla niego najkorzystniejszy co nie znaczy, że najtańszej. Nie może on jednak wynajmować pojazdu za czynsz istotnie przekraczający stawki rynkowe.

Krytyczna analiza
Biuro Rzecznika Finansowego w analizowanej wspólnie ze mną sytuacji rynkowej w oparciu o dotychczasową praktykę doszedł wprost do wniosku, że powyższa uchwała doprowadziła do obniżenia poziomu ochrony konsumentów (klientów zakładów ubezpieczeń), ponieważ ograniczyła w rezultacie rzeczywistą możliwość wyboru przez poszkodowanego zakładu organizującego usługę najmu pojazdu zastępczego. Rzecznik wskazał, że wpływają do niego wnioski poszkodowanych w związku z odmowami zwrotu całej kwoty najmu motywowanego tym, że w przedstawionej fakturze owa stawka jest wyższa od tej zawartej w ofercie zakładu ubezpieczeń. Zdaniem Rzecznika ubezpieczyciele nie biorą zazwyczaj pod uwagę możliwości zaistnienia innych okoliczności decydujących o tym, że najem w ramach ich sieci partnerskiej był mniej korzystny i skupiają się wyłącznie na aspekcie finansowym. Jednocześnie niejednokrotnie stawki wskazywane przez ubezpieczycieli są niższe niż wszystkie inne oferowane na rynku danego segmentu pojazdów. Powstaje jednak naturalne pytanie, z czego to wynika.

W mojej praktyce podczas analizy akt spraw (co potwierdza również Rzecznik Finansowy) brakuje w momencie przedstawiania oferty rzetelnej informacji, czy wypożyczalnia w owym czasie dysponowała na danym terenie wolnym pojazdem o wymaganym segmencie i standardzie wyposażenia. Zgadzam się ze stanowiskiem Rzecznika, że brakuje tutaj określenia reguł obowiązku informacyjnego. Dochodzą bowiem z rynku sygnały, że sieć pojazdów zastępczych jest często teoretyczna – szczególnie w obszarach mniej zamieszkanych. Również szczegółowe warunki najmu budzić mogą wątpliwości.

Zdaniem Rzecznika ściślejszej kontroli wymaga również kwestia, czy przedstawiane przez zakłady ubezpieczeń stawki w ramach prezentowanej oferty są realnymi cenami za usługę stosowanymi przez wypożyczalnie. Rzecznik potwierdza, że także otrzymuje sygnały, iż klient po skorzystaniu z oferty „partnerskiej” wypożyczalni, dowiaduje się, że stawka na fakturze ostatecznie jest wyższa od tej wskazywanej uprzednio przez ubezpieczyciela jako graniczna. Owa obawa przed nieuznaniem wyższych kosztów przez płatnika niejednokrotnie wpływa na wybór właśnie wypożyczalni „partnerskiej”. Sam również otrzymywałem dokumenty, z których wynikało, że to czy inne towarzystwo ubezpieczeniowe tak naprawdę chociażby poprzez niejawny aneks do umowy pokrywa szereg opłat klientowi, np. udział własny w razie szkody czy kaucję zabezpieczającą. Trzeba sobie zatem zadać pytanie, czy rynkowa jest stawka najmu wypożyczalni, której istotna część (np. kaucja, ryzyko szkody czy ubezpieczenie pojazdu) zostaje pokrywane przez płatnika osobnym porozumieniem. Osobną kwestią jest, czy jest to stawka kosztowa danej wypożyczalni, czy rzeczywista i rynkowa. Tym samym stawka wskazywana jako „uznawalna” przez płatnika budzić może podejrzenia sztucznej, gdyż ukształtowana może być z pominięciem szeregu powszechnie występujących składowych, które wpływają na lokalną cenę (innych wolnorynkowych firm). Poza tym analogicznie jak w przypadku sieci naprawczych, co wskazują organizacje branżowe, budowana jest jakby „życzeniowo”, tzn. jest ubierana w szaty pełnego pokrycia kraju, dostępności wszystkich możliwych segmentów i konfiguracji, wiecznej dostępności nielimitowanej liczby aut „na każdym rogu” i braku jakichkolwiek utrudnień dla poszkodowanego. Larum podnosi również branża assitance, która w wielu przypadkach także uważa, że jest potraktowana w identyczny sposób, wskazując, że ceny usług są oparte np. o firmy, które nie spełniając deklarowanych lub niezbędnych wymagań, mogą proponować znacznie niższe ceny. Spoglądając na zapadające wyroki w tego typu sprawach, coś jest na rzeczy. Szczególnie, że finalnie, w trakcie opiniowania zasadności najmu warto sobie zadać pytanie, jak poszkodowany miał skorzystać nawet z rynkowej (zdaniem płatnika) oferty wypożyczalni, skoro (jak wynika często z akt sprawy) czasokres uzasadnionego najmu był większy, niż twierdził płatnik. Tak więc, gdyby skorzystał z oferty preferowanej wypożyczalni, zostałby pozbawiony, jak można się domyślać, pojazdu zastępczego w trakcie procesu likwidacji szkody, a tym samym, nie posiadając wolnych środków finansowych, pozostałby bez możliwości transportu. W takiej sytuacji poszkodowany musiałby poszukiwać podmiotu, który z góry wie, że nie otrzyma bez walki zwrotu wynagrodzenia za najem od ubezpieczyciela, a sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Poszkodowany już bowiem poprzez skorzystanie z oferty wypożyczalni „partnerskiej” skonsumował poniekąd płatność za bezsporny okres najmu i teraz pozostał mu jedynie okres budzący spory. To niemal zawsze zamyka mu drogę do dalszego (często jak się okazuje w sądzie – uzasadnionego) najmu – chyba że wyłoży swoją gotówkę, której najczęściej nie ma, i poniesie ryzyko założenia sprawy sądowej.

 

Adwokat Magdalena Rok-Konopa
Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych Rok-Konopa & Wspólnicy sp. k.

Z doświadczenia adwokata Magdaleny Rok-Konopa, komplementariusza w Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych Rok-Konopa & Wspólnicy sp. k. wynika, że problem opisywany powyżej uderza przede wszystkim w konsumentów – poszkodowanych: „Na wstępie omówienia problematyki najmu pojazdu zastępczego należałoby zwrócić uwagę, że towarzystwa ubezpieczeń wprowadzają poszkodowanych w błąd, wskazując „stawki obowiązujące u Ubezpieczyciela”. Towarzystwo ubezpieczeń nie prowadzi działalności w zakresie najmu, więc stawki te nie obowiązują w rzeczywistości u niego. Poszkodowany nie uzyskuje żadnej informacji o warunkach najmu poza wysokością stawki, która nie jest w dodatku stawką rynkową. W szczególności brak jest niejednokrotnie danych podmiotu, który miałby ten najem wykonywać. Co więcej, poszkodowani nie mają gwarancji najmu organizowanego przez ubezpieczyciela do końca okresu naprawy, bowiem ubezpieczyciel honoruje jedynie technologiczny, a nie rzeczywisty okres konieczny do przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody. Ponadto, osoba poszkodowana w wypadku często jest zdezorientowana i najkorzystniej dla niej jest uzyskać najem u podmiotu, który jednocześnie świadczy na jej rzecz usługę naprawy czy holowania. Wskazane powyżej przesłanki przemawiają za wystąpieniem „szczególnych okoliczności”, które powinny mieć znaczenie przy orzekaniu w sprawach o roszczenia z tytułu najmu pojazdu zastępczego. Powództwa w tym zakresie dotyczą przecież usług rzeczywiście wykonanych za wynagrodzeniem rynkowym występującym na danym terenie. Wydaje się więc, że bezkrytyczne nadanie priorytetu ofercie ubezpieczyciela, stanowi jedynie korzyść pozorną, która traci na wartości, po głębszej jej analizie.

 

Marcin Golis
Wieloletni manager w czołowej firmie zajmującej się najmem pojazdów oraz ekspert Polskiej Izby Motoryzacji

Również Marcin Golis potwierdza problem. Pytany: „Po co więc wypożyczalniom (renomowanym i ogólnopolskim) umowy z TU, w których wynajmują auta „po kosztach”? Odpowiada: „To proste, najmem pojazdów rządzi sezonowość. W okresie od kwietnia do września w największych nawet wypożyczalniach wszystkie siły flotowe skierowane są na lotniska. To dzięki coraz bardziej rozwiniętej turystyce oraz wizytom biznesowym w Polsce, wszystkie duże wypożyczalnie mają zapewniony zysk przez 6 miesięcy w roku. Dodatkowo, poza okresem trwającym od Wielkanocy do końca wakacji akademickich, dużą popularnością cieszą się owe wypożyczalnie w okresie świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku. Co w takim razie w tzw. niskim sezonie? Auta nie mogą stać, bo leasingi trzeba płacić tak czy siak. Lepiej wynająć auto dla TU za stawkę, która nie daje zysku, niż postawić samochód na strzeżonym parkingu, za który trzeba zapłacić. Efekt: w wysokim sezonie liczba odmów wynajmów dla ubezpieczycieli ze strony wypożyczalni „współpracujących” sięga często 85%. Ale nie to się liczy dla ubezpieczycieli, aby pojazd zastępczy poszkodowanemu zapewnić. Najważniejsze, że jest umowa na niższych niż rynkowe stawkach, wtedy można weryfikować do woli wszelkie faktury spływające od uczciwych wypożyczalni samochodów. Kogo obchodzi brak aut zastępczych? Przecież nie ubezpieczycieli. Dla nich ważna jest tylko niska stawka na umowie oraz „oferta” (celowo w cudzysłowie), która często przedstawiana jest poszkodowanemu kilka dni po rozpoczęciu wynajmu w wypożyczalni wolnorynkowej. Na podstawie moich wieloletnich obserwacji stawki przedstawiane na dokumentach, jakie otrzymuje konsument w chwili zgłoszenia szkody komunikacyjnej, nie mają nic wspólnego ze stawkami rynkowymi. Stawki te są jedynie sztuczną fikcją stworzoną na potrzeby „zamawiającego”. Praktyka pokazuje, iż w zależności od regionu, segmentu i stopnia specjalizacji pojazdu, warunków najmu, średnie zaniżenie stawek w stosunku do rzeczywistych (rynkowych) wynosi pomiędzy 30 a 60%.

 

Należałoby również dla równowagi wspomnieć, że za rynkowe, a tym samym krzywdzące dla towarzystw ubezpieczeniowych, trudno uznać stawki podmiotów trudniących się tylko najmem w ramach szkód OC, których „kosmiczne” stawki odleciały w całkowicie przeciwnym z kolei kierunku, a do tego ich kształt zaburzony jest czasem występującym zjawiskiem, iż biorący pojazd nie wie nawet, za ile go wynajmuje, gdyż z miejsca wie, iż to nie on będzie za niego płacił. Na zasadach podsuniętej przez dany podmiot cesji zrzeka się on swojego zobowiązania, nieświadomie mogąc zaburzać ceny z kolei w drugą stronę. Są też przypadki, gdzie w stawce najmu wliczone jest wynagrodzenie dla serwisu „za pomoc w poleceniu” ich klientowi. Są to jednak wszystko skrajne sytuacje i trudno je uznać za powszechne.

Jak wynika z informacji, otrzymanych zarówno z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak również Ministerstwa Finansów, problematyka najmu pojazdów zastępczych miała zostać w pewnym zakresie uregulowana.

Jak wynika z informacji, otrzymanych zarówno z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak również Ministerstwa Finansów, problematyka najmu pojazdów zastępczych miała zostać w pewnym zakresie uregulowana. Jednakże na razie sprawa utknęła na etapie analiz. Biorąc pod uwagę chociażby interpelacje poselskie i sygnały rynkowe, bez wątpienia w analizach tych brakuje konkretniejszego uwzględnienia poglądów branży naprawczej, odszkodowawczej czy instytucji ochrony konsumentów. Zgodnie bowiem z raportem Najwyższej Izby Kontroli z roku 2019 dotyczącym ochrony konsumentów na rynku ubezpieczeń (Nr ewid. 152/2019/P/17/010/KBF) należałoby ją właśnie wzmocnić, a nie spłaszczać. Ogromne obawy poszkodowanych i wielu organizacji budzić mogą również plany w kierunku powielenia przetartego już szlaku uchwałą SN o pojazdach zastępczych z 24 sierpnia 2017 r. (III CZP 20/17, LEX nr 2340475) tym razem, w zakresie stwierdzenia, że kwota naprawy, za jaką poszkodowany „mógłby naprawić pojazd w sieci naprawczej danego TU”, jest również graniczną i „rynkową”, tym samym doprowadzając zdaniem wielu do katastrofy w ochronie poszkodowanych, jak też funkcjonowania tysięcy firm na rzecz kilkunastu, jak się wydaje, podmiotów dominujących.

Będąc recenzentem napływających informacji, niniejszą publikację oparłem o sygnały rynkowe oraz stanowisko Rzecznika Finansowego. Mają one na celu przedstawienie zagrożenia dla konsumentów oraz zachęcić instytucje kontrolne do zapewnienia rzeczywistej i wolnorynkowej równowagi, jak też rozjaśnić tło sporów operatorom prawa. Pojawia się zatem uzasadnione pytanie, czy w takim razie stawka „rynkowa”, bez względu czego dotyczyła, ale skalkulowana w oparciu o tego typu mechanizm, nie jest sprzeczna z art. 361 k.c., gwarantującym pełne pokrycie szkody w każdym jej aspekcie, i nie stanowi praktyki rażącego oraz masowego nadużycia wobec konsumentów? Jaki wpływ w dążeniu do zdrowej, wolnorynkowej gospodarki ma przyzwolenie na takie praktyki? A może każdy ma bezkresne prawo w kształtowaniu swojej oferty rynkowej i nic innym do tego? Jak można z kolei wesprzeć towarzystwa ubezpieczeniowe w kierunku zmniejszenia skali wyłudzeń i nadużyć? Czekam na państwa opinie.

Przeczytaj również
Popularne