
Jeszcze nie ma go na rynku, a już bije kolejne rekordy. Nowy elektryczny van Mercedesa ma być niezwykle wydajny, aerodynamiczny i oszczędny. Kiedy w salonach? Premiera niestety dopiero w przyszłym roku.
Mercedes pochwalił się, że jego nowy model VLE (na razie cały czas w wersji przedprodukcyjnej) został zwycięzcą, ale nie w jednek kategorii testu, nie w dwóch a potrójnym mistrz efektywności.
Auto ma być platformą dla zwyczanych vanów ale także luksusowej odmiany, czyli salonki. Więcej o tym pisalismy TUTAJ.
Podczas testów prototypy VLE wykazały się wyjątkową wydajnością w trzech rodzajach testów. Co to konkretnie znaczy?
W tunelu aerodynamicznym Mercedes-Benz VLE zmierzył się z długotrwałym silnym wiatrem. VLE udowodnił, że design nadwozia z mocno rozciągniętą linią dachu, płynnie przechodzącą w gładko zaokrąglony tył, zapewnia imponujący współczynnik oporu powietrza.
Wiadomo jednak, że prototypy były mocno zamaskowane z zastosowaniem różnych dodatkowych elementów, zachowano opływową sylwetkę VLE, mimo tego wyniki testu były znakomite pod względem wydajności. Czyżby seryjny samochód był jeszcze lepszy?
Na torze testowym w Nardò w południowych Włoszech eksperci Mercedes-Benz zwiększali wydajność samochodu, dokonując precyzyjnych regulacji w warunkach ekstremalnie dynamicznego prowadzenia i przy dużych prędkościach.
Głównym celem była optymalizacja ustawień elektrycznego układu napędowego, a także udoskonalenie procesów rekuperacji, poprawa zarządzania temperaturą oraz ocena wpływu skrętu tylnej osi na prowadzenie pojazdu.
Niedawno Mercedes-Benz VLE z powodzeniem odbył długą podróż, pokonując prawie 1100 kilometrów ze Stuttgartu do Rzymu, z zaledwie dwoma krótkimi, 15-minutowymi postojami na ładowanie. Celem testu było zademonstrowanie przydatności modelu w codziennym użytku na różnych typach dróg i w różnych warunkach, zarówno dla rodzin, jak i miłośników rekreacji.