Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

Citroen C5 Aircross. Komfort zamiast sportu, spokój zamiast emocji

Citroen wprowadził na rynek drugą generację C5 Aircross i tym samym zamknął proces gruntownej przebudowy gamy. To ważny moment, bo C5 to kluczowy model segmentu C, a właśnie tam rozgrywa się największa walka o klienta flotowego i rodzinnego.

Citroen nie zamierza iść drogą niemieckich rywali. Zamiast sportowych ambicji i agresywnego wizerunku proponuje coś innego: komfort, przestrzeń i technologiczny spokój opakowany emocjami i odwołaniem do historii.

Nowy C5 Aircross urósł – ma 4,65 m długości i wyraźnie dłuższy rozstaw osi. Dzięki zastosowaniu płyty Stellantis STLA-Medium (Peugeot 3008, Opel Grandland i Jeep Compass) rozstaw osi też został zwiększony do 2 784 mm, o 60 mm więcej niż u poprzednika. To nie jest zatem zabieg stylistyczny, lecz czysto użytkowy.

Większość dodatkowych centymetrów trafiła na tylną kanapę, a to realne argumenty w walce nawet z większymi modelami klasy D. Inżynierowie dobrze zrozumieli, że w tym segmencie nikt nie kupuje SUV-a dla frajdy z jazdy. Kupuje się go dla przestrzeni, dla dzieci, dla bagażu i poczucia, że podczas dłuższej podróży nikt nie będzie narzekał na brak miejsca.

Jak w domu

Citroen jak tylko może wraca też do korzeni. Do nietypowych rozwiązań, miękkich materiałów i wyraźnego designu. Na ile może. Deska rozdzielcza ma przypominać domową komodę, a kanapa sofę z salonu. Są też smaczki i detale. Fikuśne przeszycia, odważne kształty i eastereggi w postaci grafik klasycznych modeli marki: m.in. 2CV, CX, i BX. Gdzie się znajdują? Namawiamy do poszukiwań.

Ale w C5 gdzieś zniknęła miękkość i „uśmiechnięta” forma, pojawiły się ostre linie, szerokie nadkola i wyraźnie zaznaczona bryła. To samochód, który chce wyglądać poważnie i nowocześnie. Aerodynamika – realnie poprawiona – służy dziś bardziej tabelom zasięgu niż oczom przechodniów.

Citroen chwali się spadkiem oporu powietrza i dodatkowymi kilometrami zasięgu w wersji elektrycznej. To uczciwy argument, choć warto zauważyć, że wizualnie auto straciło część swojej „citroenowej” osobowości. Jest poprawne, solidne, ale też dość zachowawcze – jakby zaprojektowane tak, by nikogo nie urazić. Jedynie tylne światła zdradzają nieco fantazji i szaleństwa stylistów. Chciałoby się więcej takich kstrawagancji. W końcu to Citroen.

Salon na kołach

Kabina to chyba najmocniejsza strona nowego C5 Aircross – i jednocześnie miejsce, w którym Citroen najbardziej rozmija się z rynkowym trendem. Zamiast sportowych foteli i sztywnych desek rozdzielczych mamy miękkie materiały, głębokie siedziska i zawieszenie, które nadal stawia na komfort, a nie precyzję prowadzenia.

Fotele Advanced Comfort rzeczywiście robią różnicę, podobnie jak zawieszenie z hydraulicznymi ogranicznikami – rozwiązanie, które Citroen rozwija konsekwentnie, choć nie wszyscy kierowcy je pokochają. A gdzie się podziała hybdropneumatyka, z której słynie Citroen? Już dawno została odstawiona na półkę. Szkoda, bo dawała niewyobrażalny komfort. A tutaj belka skrętna z tyłu, wielowahacz z uwagi na masę pojazdu pojawia się tylko w wersji elektrycznej, daje doznania podobne jak w całej masie innych samochodów.

Kontrowersje może budzić gigantyczny, pionowy ekran centralny. Teslopodobny robi wrażenie, ale rodzi pytania o ergonomię i funkcjonalność. Citroen próbuje ratować sytuację stałym paskiem klimatyzacji i uproszczonym menu, jednak nie da się ukryć: to kolejny samochód, w którym niemal wszystko podporządkowano cyfrowemu interfejsowi.

Napędy: rozsądna strategia

Citroen nie ryzykuje. Oferuje to, czego dziś oczekuje rynek: miękką hybrydę 48V, hybrydę plug-in o mocy 195 KM z silnikiem 1.6 l. i baterią 17,8 kWh i wersję w pełni elektryczną. Najciekawsza z punktu widzenia codziennego użytkowania wydaje się hybryda plug-in, która w mieście faktycznie może funkcjonować jak elektryk, a na trasie nie straszy zasięgiem. Tym bardziej że miękka hybryda to trzycylindrowy silnik 1.2 turbo o mocy 145 KM. Jest warkotliwy i słyszalny podczas jazdy. Jak na tak duże nadwozie w komplecie pasażerów i bagaży może też być niewystarczająco mocny.

Wersja elektryczna o mocy 210 KM z deklarowanymi 680 km WLTP wygląda imponująco. Do tego dwie pojemności baterii i szybkie ładowanie o mocy maks. 160 kW. Nieźle.

Dla rodziny

Nowy C5 Aircross jest wygodny i przestronny, nieźle wykonany przy użyciu przyjemnych materiałów. Auto nie próbuje udawać sportowca jak niemiecka konkurencja, nie gra kartą prestiżu, nie krzyczy designem, choć smaczków w nim nie brakuje. Zamiast tego oferuje ciszę, przestrzeń i komfort – wartości coraz rzadsze w świecie SUV-ów projektowanych pod marketingowe slogany.

Pytanie brzmi, czy rynek nadal tego chce. Jeśli tak – Citroen trafił w punkt. Jeśli jednak klienci segmentu C-SUV oczekują dziś przede wszystkim wrażeń i wizerunku, C5 Aircross może pozostać wyborem dla tych, którzy wolą zdrowy rozsądek od emocji. Bo zdroworozsądkowo skalkulowana jest cena. W podstawie z miękką hybrydą auto kosztuje 132 tys. zł. Ceny pozostałych wersji poznamy niebawem.

Przeczytaj również
Popularne