
Carlos Tavares w swojej książce twierdzi, że gigakoncern Stellantis czeka rozpad. Jej oddział w Stanach Zjednoczonych odzyskają amerykanie a część Francuską i Włoską, kupią... Chińczycy. To byłby czarny scenariusz dla europejskiej motoryzacji.
Pamiętacie Carlosa Tavaresa? Obstawiałem i nadal obstawiam, że zaraz wypłynie w jakiejś Chińskiej marce. Tymczasem w swojej książce pt. w wolnym tłumaczeniu „Pilot podczas burzy” wydanej we Francji były szef gigakoncernu snuje wizję… rozłamu Stellantisa. Grupy, którą najpierw sam zbudował, postawił na nogi i na koniec położył.
Tavares twierdzi, że firma stoi w obliczu potencjalnego rozłamu, a jej oddziały we Francji, Włoszech i Stanach Zjednoczonych mogą pójść własnymi drogami.
Możliwy scenariusz to rozdzielenie działalności grupy w Europie i Ameryce, co wydaje się racjonalne. W końcu Stellantis to też Jeep, Dodge, Ram no i Chrysler. Ale Tavares się nie zatrzymuje i spekuluje, dalej, że jednym z możliwych scenariuszy jest zakup europejskiej części przez Chińczyków i przejęcie działalności w Europie. A Amerykanie przejmą sobie działalność w Ameryce.
Zgadnijcie kto stanąłby na czele tej chińskiej, znaczy europejskiej nowej grupy?
Tym bardziej że na odchodne Tavares już raz dogadał się z Chińczykami i do Europy przywiózł Leapmotor.
Taki deal byłby także na rękę Amerykanom, którzy mogliby zrobić interes pod tytułem: bierzemy nasze klocki, sprzedajemy Wam europejską motoryzację, ale w zamian Wy się do nas nie pchajcie. A kto lubi w USA deale? Trump. No to miałby na koncie kolejny.
Wydaje się niemożliwe? Jak przypomina Bloomberg, republikański senator Bernie Moreno już w zeszłym roku wezwał Stellantis do zbycia marek Jeep, Ram, Dodge i Chrysler, twierdząc, że powinny one powrócić w ręce amerykańskich właścicieli.
W taką wizję wpisuje się następca Tavaresem, obecny szef Stellantisa Antonio Filosa, który konsekwentnie przeciąga kołderkę koncernu na amerykańską stronę, najpierw wstrzymując europejskie inwestycje, po czym wydając 13 mld dolarów w Stanach i mianując na stanowiska kierownicze głównie osoby z byłego Fiata Chryslera i rynków Ameryki Łacińskiej.
Bo co do tego, że Stellantis takim, jaki jest, długo nie pozostanie, musimy się zgodzić. Pamiętacie takie marki jak Opel, Lancia i Maserati? Co ma w ofercie Fiat i Alfa Romeo? Chyba najlepiej radzi sobie Citroen i Peugeot, czego powiedzieć nie można o dogorywającym DS czy Abarthcie.
Myślicie, że to realny scenariusz? A może Tavares już jest dogadany i teraz tylko realizuje plan.