
Stellantis po rozpoczęciu współpracy z amerykańskim start-upem Ample rozpoczął w Madrycie pilotażowy program wymiany baterii. Teraz, zamiast ładować elektrycznego Fiata 500, aby jechać dalej wystarczy wymienić baterię.
Program pilotażowy prowadzony jest na flocie samochodów do carsheringu Free2move a partnerem technologicznym firma Ample. Nie wiadomo, czy technologia pojawi się we Fiatach i autach Stellantisa na szerszą skalę. Pewne jest, że wymianę baterii oferuje Chińska marka Nio, która upiera się, że to świetne rozwiązanie. Znacznie szybsze i tańsze.
Podobnie jak w przypadku Nio, także pilotażowe Fiaty do wymiany baterii potrzebują specjalnej stacji. W Nio wszystko dzieje się automatycznie i trwa 3 minuty. Auto dzięki autopilotowi samo wjeżdża na wyznaczone miejsce, jest kalibrowane, pod spodem maszyny i komputery robią resztę. Bateria jest odkręcana, nowa przykręcana i gotowe.
Jak działa system Ample? Tego na razie dokładnie nie wiadomo. Nie wiadomo także, ile kosztować mogłaby taka usługa w samochodach prywatnych właścicieli. Na razie to test. Podobną współpracę Ample nawiązało także z Mitsusbishi.
Co do zasady pomysł wymiany baterii, a nie ich ładowanie wydaje się ciekawy i ma swoich zwolenników. W Polsce na razie nie ma stacji wymiany baterii marki Nio. Powoli powstają one w Niemczech.
Klienci przy zakupie auta mogą zdecydować, czy korzystają z tradycyjnego ładowania, czy możliwości wymiany baterii. Jedno jednak nie wyklucza drugiego i wymiana jest pakietowana do kilku sztuk (w zależności od ceny). Od tego uzależniona jest też cena auta. Ciekawe, czy jak Nio oficjalnie pojawi się w Polsce, zaczną powstawać u nas także stacje wymiany baterii?
Główna zaletą takiego rozwiązania jest czas i pieniądze. Wymiana baterii jest szybsza niż jej ładowanie. Poza tym ładowanie baterii w stacji może odbywać się później wolniej, co poprawia kondycję samej baterii.
Wątpliwości budzi jednak fakt baterii, a raczej stanu, w jakim trafi ona do naszego auta. Jeśli ją kupiliśmy, to chcemy mieć własną w jak najlepszej kondycji. W systemie wymiany nie mamy trochę na to wpływu. Z drugiej strony do obiegu wymiany mogą trafić baterie lepszej technologii, z czego trudno korzystać, kupując elektryka w tradycyjnej formie.
Jak na razie pytań i wątpliwości jest wiele. Technologia raczkuje i test Stellantisa pokaże, czy ma to w Europie sens. Jak zawsze wszystko zależeć będzie od ceny.