Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
UTA

Ceny aut elektrycznych są za wysokie. Na jakie zachęty liczą Polacy?

Poza nielicznymi wyjątkami, na nowe auto elektryczne trzeba wydać powyżej 100 000 złotych. Zdaniem Polaków to za dużo. „Barometr Elektromobilności 2018” opublikowany przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) wskazuje jakie czynniki mogłyby zachęcić do kupienia „elektryka”. Najpopularniejsze benefity to zwolnienie z VAT i dopłaty bezpośrednie. Partnerem raportu jest BZ WBK Leasing, pionier na rynku finansowania aut elektrycznych.

Barometr Elektromobilności 2018” wskazuje, że aż 17 proc. Polaków rozważa zakupienie auta elektrycznego w ciągu najbliższych trzech lat. Jednak w 2017 roku mniej niż 1 na 1000 aut wyjeżdżających z polskich salonów napędzane było właśnie w taki sposób.

- Taka rozbieżność to efekt zderzenia oczekiwań z realiami. Polacy, podobnie jak cała Europa myślą o ekologii i dbają o środowisko naturalne. Wciąż jednak poziom naszych zarobków jest niższy niż w krajach zachodniej Europy, co jest głównym powodem niższego tempa rozwoju elektromobilności. Zgodnie z raportem to właśnie cena pojazdu jest jedną z głównych barier decyzji o wyborze samochodu elektrycznego - tłumaczy Tomasz Sudaj, dyrektor zarządzający ds. strategii rynkowej w BZ WBK Leasing.

Jak kształtują się ceny popularnych aut elektrycznych? Najtańsza wersja Reanault Zoe to wydatek rzędu 121 900 złotych. Podstawowe wersje Nissana Leaf i Hyundaia Ioniq Electric to odpowiednio 140 021 i 149 900 złotych. BMW I3 i VW e-Golf są jeszcze droższe – kosztują 165 000 i 164 890 złotych. Tak wysokie koszty to przede wszystkim efekt kosztów produkcji akumulatorów. Nawet w przypadku małego samochodu, konieczna jest bateria warta ponad 20 000 złotych.

Autorzy „Barometru Elektromobilności” zapytali respondentów, ile powinny kosztować wskazane auta by realnie zainteresowali się ich zakupem. Wskazania wahały się pomiędzy 79 220 a 88 869 złotych – czyli 35 do 48 proc. mniej niż wynoszą ceny katalogowe.

- Oczywiście tuż po wyjechaniu autem z salonu, jego cena zaczyna się zwracać. Koszt przejechania jednego kilometra samochodem elektrycznym może być nawet sześciokrotnie niższy niż porównywalnym autem napędzanym tradycyjnie. Niestety, bazując wyłącznie na tej oszczędności, różnica w cenie samochodu zwróci się dopiero w ciągu kilkunastu lat. Dlatego dla rozwoju elektrobilności – trendu ważnego z wielu powodów, również pozafinansowych – tak istotne są dodatkowe zachęty – mówi Tomasz Sudaj.

Największy wpływ na przekonanie konsumentów do zakupu auta elektrycznego, miałoby zwolnienie z VAT (82% respondentów), dopłaty bezpośrednie (82%) i zwolnienie z akcyzy (75%) – wskazuje „Barometr Elektromobilności”.

- Należy zauważyć, że najczęstsze wskazania dotyczą benefitów odczuwalnych już w momencie kupna samochodu. Dopiero na kolejnych miejscach są korzyści odłożone w czasie – komentuje Tomasz Sudaj.

Kolejnymi wskazaniami badanych są bowiem darmowe parkowanie (74%), wjazd do stref niskoemisyjnych (70%) i korzystanie z buspasów (69 proc.).

Co niezmiernie istotne, część z tych zachęt znajduje się w planach rządu. Swój udział w promowaniu elektromobilności powinny mieć jednak również firmy odpowiedzialne społecznie.

Ursus_EV (1)BZ WBK Leasing jako pierwszy leasingodawca na rynku dostrzegł potencjał trendów proekologicznych. Od połowy marca br. spółka daje możliwość skorzystania z promocyjnej oferty leasingu 100 proc. na finansowanie aut elektrycznych, co w praktyce oznacza brak kosztów odsetkowych nawet przez 36 miesięcy. Oferta wpisuje się w szeroką strategię BZ WBK Leasing. W 2017 roku spółka sfinansowała 10 elektrycznych autobusów dla Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie, a także rozszerzyła swoją współpracę z EBOR w zakresie finansowania inwestycji proekologicznych.

BZ WBK Leasing

Przeczytaj również
Popularne