Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Total

Carefleet to wiedza, doświadczenie, pasja… Carefleet to ludzie

Wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy niewielki departament car fleet management wyodrębnił się jako osobna spółka ze struktur Europejskiego Funduszu Leasingowego, rynkowego giganta specjalizującego się w leasingu i pożyczkach dla firm. Cel, który postawiono przed kilkunastoosobowym zespołem, był jeden – przekonać rodzimych przedsiębiorców do raczkującej jeszcze wtedy usługi wynajmu długoterminowego pojazdów. Dziś, po upływie 15 lat, Carefleet S.A. jest jedną z czołowych na polskim rynku firm specjalizujących się w finansowaniu i zarządzaniu flotą. Z okazji jubileuszu zapytaliśmy Frédérica Lustiga, prezesa zarządu Carefleet, o to, jak na przestrzeni lat zmieniała się branża CFM, a także sama firma i ludzie, którzy ją tworzą. Zapraszamy do lektury.

 
Tomasz Siwiński: Jest Pan z pochodzenia Francuzem, w Polsce pracuje Pan ponad 20 lat. Jak przez ten czas zmieniło się prowadzenie biznesu w naszym kraju?

Frédéric Lustig: Zmiany, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat – obserwowane z mojej perspektywy, czyli obcokrajowca, który przybył tu w połowie lat dziewięćdziesiątych, jeszcze w czasach raczkującego kapitalizmu – są ogromne. Polska była wtedy krajem przemysłowym, jednak na skutek zwiększonych inwestycji i rozwoju technologii w innych państwach tutejsza produkcja musiała ulec przeobrażeniu. Pamiętam, był taki okres, kiedy dużo polskich przedsiębiorstw upadało, nie poradziło sobie z dynamiką zmian, a dzisiaj – po kilkunastu latach – znowu widać ożywienie i rozwój. Przyjemnie jest patrzeć, jak dużo zostało zrobione i jak wysoko plasuje się gospodarka Polski wśród krajów Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o branżę, w której funkcjonuję, czyli branżę wynajmu długoterminowego, to trzeba pamiętać, że dwadzieścia lat temu była ona tu praktycznie nieznana. Kiedy chodziłem na pierwsze spotkania z klientami czy z producentami samochodów i opowiadałem o wynajmie długoterminowym, patrzono na mnie jak na kosmitę, chociaż nasze produkty były bardzo rozwinięte i znane w innych krajach. Teraz jest już inaczej. Wynajem długoterminowy na przestrzeni lat ugruntował swoją pozycję w korporacjach i dużych przedsiębiorstwach, od niemal dekady już cieszy rosnącym zainteresowaniem firm z sektora MŚP, a obecnie dostrzegamy również ogromny potencjał wynajmu w sektorze konsumenckim.

Carefleet w swoim portfolio ma już usługę adresowaną do klientów indywidualnych. Na czym ona polega?

Tak, dwa lata temu wprowadziliśmy na rynek nowy produkt – Twój Nowy Samochód, który dedykowany jest sektorowi konsumenckiemu. Na początku, pilotażowo, zaproponowaliśmy to rozwiązanie pracownikom Grupy Credit Agricole, do której należy Carefleet, a także pracownikom wybranych firm, z którymi współpracujemy. Przez ponad rok zbieraliśmy opinie klientów, poprawialiśmy szczegóły – aż upewniliśmy się, że jest to usługa pod każdym względem dopracowana. Obecnie oferta Twój Nowy Samochód dostępna jest dla wszystkich, którzy chcą jeździć nowymi, atrakcyjnymi autami, relatywnie często je wymieniać, a przy tym nie przepłacać. Proponujemy finansowanie fabrycznie nowych samochodów oraz ich obsługę serwisową – wszystko za stałą, atrakcyjną opłatę miesięczną. Umowy podpisywane są na od 24 do 60 miesięcy, a po ich zakończeniu istnieje możliwość wykupienia pojazdu na własność lub wymienienia go na nowy. Ponadto użytkownicy mogą obniżyć miesięczną ratę za wynajem, wnosząc wpłatę własną. Taka forma finansowania jest korzystniejszą alternatywą dla kredytu samochodowego. Z ogromną satysfakcją obserwuję, jakim zainteresowaniem cieszy się nasza oferta. To również pokazuje, jak bardzo i jak szybko zmienia się rzeczywistość, w której żyjemy. Samochodu nie traktujemy już w kategoriach inwestycji czy istotnego składnika majątku, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś to narzędzie, które ma nam ułatwić sprawne dotarcie do pracy, zrobienie zakupów, odebranie dzieci z przedszkola lub szkoły czy rodzinny wyjazd na wakacje.

Cofnijmy się znowu nieco do przeszłości. Trzynaście lat temu objął Pan stanowisko prezesa zarządu w Carefleet. Czy pamięta Pan swój pierwszy dzień w firmie? Jakie emocje Panu wtedy towarzyszyły?

Oczywiście, że pamiętam. Miałem spotkanie ze wszystkimi pracownikami. Nikogo nie znałem, więc chciałem zrobić dobre wrażenie – tym bardziej, że zespół już dosyć długo czekał na przyjście nowego prezesa. Przede wszystkim pamiętam, że wszyscy byli bardzo przyjaźni i pozytywnie nastawieni. Pomyślałem wtedy, że to bardzo sympatyczny zespół – ludzie, którzy lubią swoją pracę i podchodzą do niej z entuzjazmem. Dla mnie to było również pewnego rodzaju zderzenie kulturowe, ponieważ przechodziłem z dużej, zorganizowanej korporacji do organizacji, która wtedy miała jeszcze charakter rodzinny. Tego dnia miało też miejsce moje pierwsze, dość trudne, spotkanie z moim ówczesnym przełożonym, przewodniczącym Rady Nadzorczej. Natomiast w pamięci przede wszystkim utkwili mi pracownicy, którzy byli serdeczni i bardzo życzliwi.

Jaką firmą był wtedy Carefleet? Jakie ma Pan pierwsze wspomnienia związane ze swoją pracą?

Firma funkcjonowała przede wszystkim we Wrocławiu. W Warszawie był tylko niewielki, czteroosobowy zespół handlowy. Kiedy podpisywałem umowę, dostałem informację, że będę pracował w stolicy i tylko od czasu do czasu będę dojeżdżał do Wrocławia. I nagle okazało się, że muszę tam spędzać 3–4 dni w tygodniu, więc było to spore zaskoczenie. Pierwsze miesiące były czasem, który dałem sobie na poznanie organizacji i ludzi, dowiedzenie się, kto czym się zajmuje, zastanowienie się, co jest dobre, a co złe. Moim celem nie było bowiem kopiowanie tego, co znałem z poprzedniej firmy, w której pracowałem. Chciałem zbudować coś nowego, co byłoby wartościowe właśnie dla Carefleet. Więc te pierwsze kilka miesięcy to był czas zapoznawczy – z produktami, strukturą, ludźmi, kulturą organizacyjną… Następnie pojawiły się wyzwania. Przede wszystkim trzeba było zorganizować firmę i ustalić jej strukturę, ponieważ nie do końca było wiadomo, kto czym się zajmuje. Musieliśmy ustrukturyzować działania, określić, kto jest odpowiedzialny za obsługę klientów, kto odpowiada za obsługę pojazdów i ich użytkowników. Była to swego rodzaju praca u podstaw. Wtedy też okazało się, że nie wszyscy pracownicy chcą podejmować nowe wyzwania, tkwiąc w przeświadczeniu, że to, co było do tej pory, było dobre i nic nie trzeba zmieniać. Stąd też kilka osób odeszło, a my stworzyliśmy nowe zespoły. Trwało to mniej więcej pół roku. I dopiero wtedy tak naprawdę zaczęliśmy działać.

Patrząc z perspektywy czasu, czy uważa Pan, że tę wizję, która była na początku, udało się zrealizować?

Tak, choć oczywiście dostosowywaliśmy ją do zmieniających się warunków otoczenia. Należy pamiętać, że gdzieś po drodze zmienił się rynek i my też jako Carefleet musieliśmy się zmienić – jesteśmy obecnie zupełnie inni, niż byliśmy pięć czy dziesięć lat temu. Natomiast, co dla mnie ważne, pomimo wszystkich ewolucji biznesowych nie zmieniło się coś, co ja nazywam „duchem Carefleet”. Nadal jesteśmy zaangażowani, życzliwi, mamy dobre chęci. Oczywiście nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak byśmy tego chcieli, ale ludzie wciąż mają jak najlepsze intencje – i to jest bardzo ważne. Przyznam nieskromnie, że mamy wspaniały zespół, bardzo kompetentny. Kiedy zaczynałem pracę, wiedza produktowa dotycząca wynajmu samochodów była skupiona w ręku dwóch–trzech osób. Na przestrzeni lat bardzo dużo się zmieniło. Dziś mamy ponad stuosobowy zespół doskonałych, wysoko wykwalifikowanych specjalistów – moim zdaniem jednych z najlepszych na rynku. Chciałbym w tym miejscu podkreślić też, że jako polska firma mierzymy się na rynku z dużymi międzynarodowymi korporacjami (które dostają duże wsparcie sprzedażowe od firm matek) i wciąż, już od lat, jesteśmy w czołówce. Obecnie zarządzamy flotą niemal 17 000 samochodów, co plasuje nas w pierwszej piątce największych firm CFM zrzeszonych w Polskim Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów. To dla mnie powód do dumy, tym bardziej że jest to efekt wkładu całego zespołu.

Czego można życzyć Carefleet z okazji jubileuszu?

Na pewno dalszego dynamicznego rozwoju. I żeby ten duch życzliwości i serdeczności, który jest tak charakterystyczny dla Carefleet, nigdy nie wygasł i nie został stłamszony przez myślenie korporacyjne. Mamy zaangażowany i dumny ze swojej pracy zespół. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze.

Samochodu nie traktujemy już w kategoriach inwestycji czy istotnego składnika majątku, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś to narzędzie, które ma nam ułatwić sprawne dotarcie do pracy, zrobienie zakupów, odebranie dzieci z przedszkola lub szkoły czy rodzinny wyjazd na wakacje.

Wszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy niewielki departament car fleet management wyodrębnił się jako osobna spółka ze struktur Europejskiego Funduszu Leasingowego, rynkowego giganta specjalizującego się w leasingu i pożyczkach dla firm. Cel, który postawiono przed kilkunastoosobowym zespołem, był jeden – przekonać rodzimych przedsiębiorców do raczkującej jeszcze wtedy usługi wynajmu długoterminowego pojazdów. Dziś, po upływie 15 lat, Carefleet S.A. jest jedną z czołowych na polskim rynku firm specjalizujących się w finansowaniu i zarządzaniu flotą. Z okazji jubileuszu zapytaliśmy Frédérica Lustiga, prezesa zarządu Carefleet, o to, jak na przestrzeni lat zmieniała się branża CFM, a także sama firma i ludzie, którzy ją tworzą. Zapraszamy do lektury.


 
Tomasz Siwiński: Jest Pan z pochodzenia Francuzem, w Polsce pracuje Pan ponad 20 lat. Jak przez ten czas zmieniło się prowadzenie biznesu w naszym kraju?

Frédéric Lustig: Zmiany, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat – obserwowane z mojej perspektywy, czyli obcokrajowca, który przybył tu w połowie lat dziewięćdziesiątych, jeszcze w czasach raczkującego kapitalizmu – są ogromne. Polska była wtedy krajem przemysłowym, jednak na skutek zwiększonych inwestycji i rozwoju technologii w innych państwach tutejsza produkcja musiała ulec przeobrażeniu. Pamiętam, był taki okres, kiedy dużo polskich przedsiębiorstw upadało, nie poradziło sobie z dynamiką zmian, a dzisiaj – po kilkunastu latach – znowu widać ożywienie i rozwój. Przyjemnie jest patrzeć, jak dużo zostało zrobione i jak wysoko plasuje się gospodarka Polski wśród krajów Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o branżę, w której funkcjonuję, czyli branżę wynajmu długoterminowego, to trzeba pamiętać, że dwadzieścia lat temu była ona tu praktycznie nieznana. Kiedy chodziłem na pierwsze spotkania z klientami czy z producentami samochodów i opowiadałem o wynajmie długoterminowym, patrzono na mnie jak na kosmitę, chociaż nasze produkty były bardzo rozwinięte i znane w innych krajach. Teraz jest już inaczej. Wynajem długoterminowy na przestrzeni lat ugruntował swoją pozycję w korporacjach i dużych przedsiębiorstwach, od niemal dekady już cieszy rosnącym zainteresowaniem firm z sektora MŚP, a obecnie dostrzegamy również ogromny potencjał wynajmu w sektorze konsumenckim.


Carefleet w swoim portfolio ma już usługę adresowaną do klientów indywidualnych. Na czym ona polega?

Tak, dwa lata temu wprowadziliśmy na rynek nowy produkt – Twój Nowy Samochód, który dedykowany jest sektorowi konsumenckiemu. Na początku, pilotażowo, zaproponowaliśmy to rozwiązanie pracownikom Grupy Credit Agricole, do której należy Carefleet, a także pracownikom wybranych firm, z którymi współpracujemy. Przez ponad rok zbieraliśmy opinie klientów, poprawialiśmy szczegóły – aż upewniliśmy się, że jest to usługa pod każdym względem dopracowana. Obecnie oferta Twój Nowy Samochód dostępna jest dla wszystkich, którzy chcą jeździć nowymi, atrakcyjnymi autami, relatywnie często je wymieniać, a przy tym nie przepłacać. Proponujemy finansowanie fabrycznie nowych samochodów oraz ich obsługę serwisową – wszystko za stałą, atrakcyjną opłatę miesięczną. Umowy podpisywane są na od 24 do 60 miesięcy, a po ich zakończeniu istnieje możliwość wykupienia pojazdu na własność lub wymienienia go na nowy. Ponadto użytkownicy mogą obniżyć miesięczną ratę za wynajem, wnosząc wpłatę własną. Taka forma finansowania jest korzystniejszą alternatywą dla kredytu samochodowego. Z ogromną satysfakcją obserwuję, jakim zainteresowaniem cieszy się nasza oferta. To również pokazuje, jak bardzo i jak szybko zmienia się rzeczywistość, w której żyjemy. Samochodu nie traktujemy już w kategoriach inwestycji czy istotnego składnika majątku, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś to narzędzie, które ma nam ułatwić sprawne dotarcie do pracy, zrobienie zakupów, odebranie dzieci z przedszkola lub szkoły czy rodzinny wyjazd na wakacje.


Cofnijmy się znowu nieco do przeszłości. Trzynaście lat temu objął Pan stanowisko prezesa zarządu w Carefleet. Czy pamięta Pan swój pierwszy dzień w firmie? Jakie emocje Panu wtedy towarzyszyły?

Oczywiście, że pamiętam. Miałem spotkanie ze wszystkimi pracownikami. Nikogo nie znałem, więc chciałem zrobić dobre wrażenie – tym bardziej, że zespół już dosyć długo czekał na przyjście nowego prezesa. Przede wszystkim pamiętam, że wszyscy byli bardzo przyjaźni i pozytywnie nastawieni. Pomyślałem wtedy, że to bardzo sympatyczny zespół – ludzie, którzy lubią swoją pracę i podchodzą do niej z entuzjazmem. Dla mnie to było również pewnego rodzaju zderzenie kulturowe, ponieważ przechodziłem z dużej, zorganizowanej korporacji do organizacji, która wtedy miała jeszcze charakter rodzinny. Tego dnia miało też miejsce moje pierwsze, dość trudne, spotkanie z moim ówczesnym przełożonym, przewodniczącym Rady Nadzorczej. Natomiast w pamięci przede wszystkim utkwili mi pracownicy, którzy byli serdeczni i bardzo życzliwi.


Jaką firmą był wtedy Carefleet? Jakie ma Pan pierwsze wspomnienia związane ze swoją pracą?

Firma funkcjonowała przede wszystkim we Wrocławiu. W Warszawie był tylko niewielki, czteroosobowy zespół handlowy. Kiedy podpisywałem umowę, dostałem informację, że będę pracował w stolicy i tylko od czasu do czasu będę dojeżdżał do Wrocławia. I nagle okazało się, że muszę tam spędzać 3–4 dni w tygodniu, więc było to spore zaskoczenie. Pierwsze miesiące były czasem, który dałem sobie na poznanie organizacji i ludzi, dowiedzenie się, kto czym się zajmuje, zastanowienie się, co jest dobre, a co złe. Moim celem nie było bowiem kopiowanie tego, co znałem z poprzedniej firmy, w której pracowałem. Chciałem zbudować coś nowego, co byłoby wartościowe właśnie dla Carefleet. Więc te pierwsze kilka miesięcy to był czas zapoznawczy – z produktami, strukturą, ludźmi, kulturą organizacyjną… Następnie pojawiły się wyzwania. Przede wszystkim trzeba było zorganizować firmę i ustalić jej strukturę, ponieważ nie do końca było wiadomo, kto czym się zajmuje. Musieliśmy ustrukturyzować działania, określić, kto jest odpowiedzialny za obsługę klientów, kto odpowiada za obsługę pojazdów i ich użytkowników. Była to swego rodzaju praca u podstaw. Wtedy też okazało się, że nie wszyscy pracownicy chcą podejmować nowe wyzwania, tkwiąc w przeświadczeniu, że to, co było do tej pory, było dobre i nic nie trzeba zmieniać. Stąd też kilka osób odeszło, a my stworzyliśmy nowe zespoły. Trwało to mniej więcej pół roku. I dopiero wtedy tak naprawdę zaczęliśmy działać.


Patrząc z perspektywy czasu, czy uważa Pan, że tę wizję, która była na początku, udało się zrealizować?

Tak, choć oczywiście dostosowywaliśmy ją do zmieniających się warunków otoczenia. Należy pamiętać, że gdzieś po drodze zmienił się rynek i my też jako Carefleet musieliśmy się zmienić – jesteśmy obecnie zupełnie inni, niż byliśmy pięć czy dziesięć lat temu. Natomiast, co dla mnie ważne, pomimo wszystkich ewolucji biznesowych nie zmieniło się coś, co ja nazywam „duchem Carefleet”. Nadal jesteśmy zaangażowani, życzliwi, mamy dobre chęci. Oczywiście nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak byśmy tego chcieli, ale ludzie wciąż mają jak najlepsze intencje – i to jest bardzo ważne. Przyznam nieskromnie, że mamy wspaniały zespół, bardzo kompetentny. Kiedy zaczynałem pracę, wiedza produktowa dotycząca wynajmu samochodów była skupiona w ręku dwóch–trzech osób. Na przestrzeni lat bardzo dużo się zmieniło. Dziś mamy ponad stuosobowy zespół doskonałych, wysoko wykwalifikowanych specjalistów – moim zdaniem jednych z najlepszych na rynku. Chciałbym w tym miejscu podkreślić też, że jako polska firma mierzymy się na rynku z dużymi międzynarodowymi korporacjami (które dostają duże wsparcie sprzedażowe od firm matek) i wciąż, już od lat, jesteśmy w czołówce. Obecnie zarządzamy flotą niemal 17 000 samochodów, co plasuje nas w pierwszej piątce największych firm CFM zrzeszonych w Polskim Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów. To dla mnie powód do dumy, tym bardziej że jest to efekt wkładu całego zespołu.


Czego można życzyć Carefleet z okazji jubileuszu?

Na pewno dalszego dynamicznego rozwoju. I żeby ten duch życzliwości i serdeczności, który jest tak charakterystyczny dla Carefleet, nigdy nie wygasł i nie został stłamszony przez myślenie korporacyjne. Mamy zaangażowany i dumny ze swojej pracy zespół. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze. 

Samochodu nie traktujemy już w kategoriach inwestycji czy istotnego składnika majątku, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś to narzędzie, które ma nam ułatwić sprawne dotarcie do pracy, zrobienie zakupów, odebranie dzieci z przedszkola lub szkoły czy rodzinny wyjazd na wakacje.
Przeczytaj również
Popularne