Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

Historie okradzionych

Utrata dwóch samochodów na raz, kradzież pojazdu z drogocennym sprzętem medycznym, odnalezienie auta, które skradziono już drugi raz... To tylko niektóre z niezwykłych historii osób okradzionych.

W 2018 r. skradziono w Polsce ponad 9 tys. samochodów, z czego najwięcej, bo niemal 2700, w Warszawie i jej okolicach. I chociaż z roku na rok spada liczba aut padających łupem złodziei, to wciąż jest to realne zagrożenie dotyczące w zasadzie każdego właściciela pojazdu.

Wielu z nich wspomina momenty kradzieży jak pasmo uciążliwych procedur związanych z wizytami na komisariatach, nerwów, nadziei na odnalezienie samochodu i rozczarowania, gdy auto nie zostaje namierzone. Wszyscy podkreślają, że utrata pojazdu to jeden z najmniej przyjemnych momentów w życiu.

Bywają jednak dobre chwile w całym tym zamieszaniu. Są nimi odnalezienia aut, możliwe dzięki wykorzystaniu systemów lokalizacyjnych – zarówno tych bazujących na technologii GPS/GSM, jak i wykorzystujących zastrzeżone pasma częstotliwości radiowych.

Złodzieje zmienili techniki kradzieży

– Niektóre historie kradzieży opowiadane przez klientów jeżą włosy na rękach, inne bywają absurdalne. Jednak wszystkie łączy jedno – problem kradzieży, któremu muszą sprostać policja oraz nasze jednostki poszukiwawcze – zauważa Bogdan Kwiatkowski, dyrektor sprzedaży w firmie Gannet Guard Systems.

Ukradziony dwukrotnie

– W zeszłym roku otrzymaliśmy zgłoszenie kradzieży Mazdy CX-5 na terenie Katowic. Samochód ten już raz padł łupem amatorów cudzej własności i odnalazł się dzięki wykorzystaniu systemu lokalizacji. Tak było i tym razem. Auto namierzyliśmy po niespełna godzinie w Zabrzu. Złodzieje pozostawili CX-5 do „wystygnięcia” na jednym z osiedli. Po przekazaniu koordynatów miejsca, w którym zaparkowany był samochód, policja zabezpieczyła auto i przekazała je właścicielowi – mówi Dariusz Kwakszys, IT Manager w Gannet Guard Systems. – Kiedy pierwszy raz skradziono mi samochód – właśnie tę Mazdę – byłem przekonany, że na tym się skończy. Nic z tego. Najwyraźniej moje auto bardzo spodobało się złodziejom, bo ukradli go po raz drugi. I drugi raz odzyskałem samochód! Mam nadzieję, że przysłowie „do trzech razy sztuka” nie stanie się moim udziałem – opowiada Mariusz Stępiński, właściciel CX-5.

Kradzież przed urlopem

Pod koniec stycznia załoga Gannet Guard Systems otrzymała zgłoszenie kradzieży Lexusa RX300. W dniu kradzieży właściciel pojazdu miał wyjechać na urlop w Alpy. Poprzedniego wieczora zapakował do samochodu walizki, a gdy rano chciał uruchomić auto, spotkała go przykra niespodzianka – w miejscu, gdzie stał Lexus, zobaczył jedynie równo ośnieżone podwórko. Kilka godzin po zgłoszeniu udało się odnaleźć samochód na jednej z działek letniskowych w woj. mazowieckim. Mundurowi ze Stołecznej Komendy Policji odholowali samochód w trakcie nieobecności złodziei. Zapewne byli oni tak samo zaskoczeni, jak właściciel odnalezionego Lexusa. – Byłem w ogromnym stresie, bo tego dnia miałem wyjeżdżać na urlop. Tyle że nie miałem czym jechać, bo złodzieje ukradli mi samochód sprzed domu. Na szczęście odnalazł się jeszcze tego samego dnia – podkreśla Marcin Jarząb, do którego należy Lexus.

Skradzione dokumenty pacjentów

Zdarzają się i takie przypadki, gdy utrata samochodu to tylko jeden z problemów. Dowodem jest kradzież Toyoty Land Cruiser, do której doszło w Poznaniu. W samochodzie znajdował się sprzęt lekarski oraz dokumenty pacjentów – właścicielem auta był bowiem lekarz. Niezwłocznie po zauważeniu zniknięcia auta (godzinę od momentu pozostawienia go na parkingu), rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. Samochód zlokalizowano po czterech godzinach w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Poznania. Złodzieje starali się zagłuszać sygnał modułu lokalizacyjnego przy pomocy zaawansowanej zagłuszarki. Jednak dzięki systemowi GanTrack udało się odnaleźć pojazd. Przy okazji, poza poszukiwanym Land Cruiserem, znaleziono również części innego zdekompletowanego samochodu. Policja zabezpieczyła ślady oraz oba pojazdy. – Odnalezienie samochodu było dla mnie równie ważne, co odzyskanie dokumentacji. Jestem weterynarzem, a dokumentacja, którą miałem akurat w samochodzie dotyczyła moich małych pacjentów. O i le auto to po prostu rzecz, o tyle historia chorób pacjentów – nieważne czy zwierząt, czy ludzi – jest nie do zastąpienia – podsumowuje właściciel skradzionej Toyoty.

Dwa samochody na raz

Czy można sobie wyobrazić gorszy scenariusz niż utrata dwóch samochodów na raz? Tak było w przypadku właściciela Toyoty i Kii z Wrocławia. Jedno auto posiadało system lokalizacji, drugie nie. Oba zniknęły jednej nocy z przydomowego garażu. Na szczęście złodzieje nie mieli wystarczająco oleju w głowie i oba skradzione samochody zaparkowali w jednej dziupli. – Pomimo działających zagłuszarek system radiowy pracował nadal, przez co udało nam się zlokalizować dziuplę, w której oprócz Toyoty odnaleźliśmy skradzioną temu samemu klientowi Kię Sportage. Na miejscu znaleziono też liczne dowody wskazujące, iż w tym miejscu rozbierano również takie samochody jak Audi czy BMW – opowiada Mirosław Marianowski z Gannet Guard Systems. – To, co wydarzyło się tej nocy, całkowicie mnie zaskoczyło. Skradziono oba auta i oba do nas wróciły – opowiada o przebiegu akcji Henryk Witkowski.

 

Przeczytaj również

Popularne