Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

W samą porę

Volkswagen swoją przygodę z SUV-ami rozpoczął 17 lat temu. Dziś sprzedaje ich najwięcej w Europie i nieustannie umacnia swoją pozycję na rynku. Do drużyny Volkswagenów na szczudłach  dołączył właśnie najmniejszy T-Cross. Poniżej nasze wrażenia po pierwszej randce spędzonej w jego towarzystwie.
 
Volkswagen ma znakomite wyczucie rynku i śledzi trendy, bo najmniejszy z crossoverów niemieckiej marki pojawia się w idealnym wręcz momencie. Dziś SUV-y w miejskim rozmiarze wybiera co piąty klient, a według prognoz za 5 lat będzie je wybierał już co drugi klient. Od takich aut oczekuje się atrakcyjnej stylistyki, praktyczności, intuicyjnej obsługi i wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Volkswagen przekonuje, że T-Cross założenia te spełnia w 120%.
 

MGB w rozmiarze XS
 
Crossover Volkswagena wygląda modnie. Do wyboru jest dwanaście kolorów lakieru, a dach i obręcze kół (w opcji nawet 18-calowe) mogą kontrastować z nadwoziem. Wnętrze ozdabia kolorowy panel biegnący wzdłuż deski rozdzielczej. Atrakcyjność T-Crossa podkreślają też światła do jazdy dziennej oraz tylne lampy, wykorzystujące diody LED.
 
T-Cross to stylistyczny brat większego Tiguana, ale wyrósł na piersi Volkswagena Polo. Oba auta powstały na platformie MQB w rozmiarze A0, mają niemal identyczny rozstaw osi, ale T-Cross jest o 5,5 cm dłuższy i o niemal 14 cm wyższy. Właśnie dlatego jego kabina jest bardziej pojemna i funkcjonalna. Tylną kanapę można przesunąć o 14 cm do przodu, co pozwala stworzyć bagażnik o pojemności nawet 445 l. Kiedy złożymy oparcie kanapy oraz oparcie fotela pasażera (standard w najbogatszej wersji), bagażnik połknie do 1281 litrów ładunku.
 

Wyróżnikiem tylnej części nadwozia jest biegnący przez całą szerokość pas świateł. To obowiązujący trend, a może to już moda?

Za kierownicą siedzi się wysoko, co szczególnie spodoba się kobietom. Wysocy kierowcy docenią możliwość przesunięcia fotela daleko do tyłu i możliwość przyciągnięcia kierownicy daleko w głąb kabiny. Wnętrze jest funkcjonalne, bo nie brakuje w nim schowków, a wszelkie elementy obsługi znajdują się w zasięgu ręki. Już podstawowa wersja samochodu została dozbrojona w szereg systemów poprawiających bezpieczeństwo, m.in. system utrzymania pasa ruchu, monitorowania martwego pola lusterek, wspomaganie przy opuszczaniu miejsca parkingowego tyłem, automatycznego hamowania w mieście oraz wykrywania pieszych. T-Cross powiadomi też służby ratunkowe, gdy dojdzie do wypadku. Za dopłatą auto można doposażyć w aktywny tempomat, system automatycznego parkowania oraz wykrywający zmęczenie kierowcy. W standardzie natomiast znajdują się uchwyty do mocowania fotelików dziecięcych z przodu oraz z tyłu i system odłączania poduszki powietrznej pasażera. Młode mamy będą T-Crossem zachwycone. Oczywiście na pokładzie nie mogło też zabraknąć klimatyzacji, radia z systemem Bluetooth oraz komputera pokładowego.
 

 

 
Udany kompromis
 
T-Crossem przyjemnie jeździ się nie tylko w mieście. Samochód jest przyzwoicie wyciszony i komfortowy. Pomimo niewielkiego rozstawu osi zawieszenie auta zaskakująco dobrze rozprawia się z nierównościami nawierzchni. Jest sprężyste i nawet podczas bardziej gwałtownych ruchów kierownicą nadwozie nie przechyla się przesadnie i nie nurkuje podczas hamowania. Układ kierowniczy pracuje z wyczuciem i można odnieść wrażenie, że prowadzi się większy samochód niż ma to miejsce w rzeczywistości. W ciasnych zakrętach okazuje się nadzwyczaj zwinny, w sumie tak jak Polo.
 
Do napędu (na polskim rynku) będą wykorzystywane wyłącznie silniki benzynowe. Na początek oferuje się wyłącznie 3-cylindrową jednostkę 1.0 TSI (95 lub 115 KM). Słabszy współpracuje z 5-biegową skrzynią mechaniczną, mocniejszy z 6-biegową skrzynią mechaniczną lub 7-biegową, dwusprzęgłową DSG. Pod koniec pojawi się najmocniejszy wariant 1.5 TSI (150 KM) z odłączanymi cylindrami i skrzynią DSG.
 

Nie ma i nie mogło być zaskoczenia. Ergonomia wzorowa, jakość wykończenia na poziomie modelu Polo i T-Rock, czyli jest dobrze, ale zawsze może być lepiej.

Apetyt na ten model może nieco ostudzić cennik, ponieważ podstawową wersję wyceniono na niemal 70 tys. zł. Z kilkoma drobiazgami z listy wyposażenia dodatkowego kwota ta szybko wzrośnie do 75 tys. zł. Polecany przez nas zestaw 1.0 TSI z przekładnią DSG oznacza uszczuplenie portfela o kwotę niemal 84 tys. zł. To już naprawdę sporo pieniędzy. Kwoty te pomoże zneutralizować finansowanie, a Volkswagen na tym polu ma sporo do zaoferowania. Mamy nadzieję, że właśnie to sprawi, że T-Cross, który jest naprawdę porządnym miejskim crossoverem, będzie się sprzedawał.
 

VW T-Cross 1.0 TSI DSG

Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w mm

4108/1760/1584/2551 

Masa własna/ładowność w kg

1345/405

Pojemność bagażnika w l

455/1281

Silnik/Silniki

R3, benzynowy, poj. 999 cm3, moc 85 kW (115 KM) przy 5000 obr/min., maks. moment obr. 200 Nm w przedziale obr. 2000-3500/min

Skrzynia biegów

Napęd

Dwusprzęgłowa DSG, 7-biegowa,

na przednią oś

Przyspieszenie 0-100 km/h, prędkość maksymalna

10,2 s, 193 km/h

Zużycia paliwa na 100 km (miasto/trasa/średnie)

7,4/5,4/6,2 l 

Poj. zbiornika paliwa/teoretyczny zasięg w km

40 l/645 km 

Gwarancja

2 lata

Cena wersji testowej Life

83 590 zł

Kto testował: Michał Hutyra

Co: VW T-Cross 1.0 TSI DSG

Gdzie: Gdańsk

Kiedy: 8–9.05.2019

Ile: 140 km

Stylizacja, funkcjonalność i przestronność wnętrza, możliwość powiększenia bagażnika, właściwości jezdne, wyposażenie dodatkowe.

Konstrukcja cennika, ograniczony wybór silników, jakość materiałów wykończeniowych, niska ładowność.

Przeczytaj również

Popularne