Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Total

Gońcie mnie!

Gońcie mnie!

Berek! Gońcie mnie! Taką zaczepkę rzucił zawadiacko Hyundai i30 N Performance Fastback do europejskich i japońskich rywali. Ci, niewiele się zastanawiając, ruszyli w pogoń. Tyle że wyraźnie złapali przy tym zadyszkę.

Wprowadzenie w połowie ub.r. do oferty Hyundaia i30 w nadwoziu liftback, który przyjął dodatkową nazwę Fastback, było dla nas sporym zaskoczeniem. Jeszcze większym okazał fakt, że kompakt koreańskiej marki będzie również oferowany w sportowej wersji N. Hyundai zbudował zatem model, który nie ma na rynku żadnego bezpośredniego konkurenta. Tym samym stał się on najbardziej męskim samochodem koreańskiej marki, który poza osiągami wyróżnia się również praktycznością.

Męski typ

Już wygląd liftbacka koreańskiej marki obiecuje wiele niezwykłych doznań z jazdy. Model ma niepospolitą sylwetkę o dynamicznych proporcjach sportowego coupé, którą podkreśla opadająca linia dachu, długa maska i muskularna linia nadwozia. Prezentowany wariant od klasycznego liftbacka stara się odciąć m.in. bojowym w kształcie przednim zderzakiem z powiększonymi wlotami powietrza, okazałym czarnym dyfuzorem w tylnym zderzaku, na którego krańcach osadzono dwie końcówki wydechu. U dołu zderzaków widzimy czarną listwę, której kontynuację znajdziemy także na bocznych progach. Między dyfuzorem a zderzakiem poprowadzono czerwoną listwę świateł odblaskowych, a na samym środku zderzaka osadzono trójkątne światło stop. Uwagę zwraca też zadziornie zadarty czarny spojler na klapie bagażnika. Z boku model i30N Performance Fastback wyróżnia się niskoprofilowymi 19-calowymi felgami aluminiowymi, na które nawinięte są wyczynowe opony Pirelli P-Zero w rozmiarze 235/35. Za żebrami felg mienią się krwistoczerwone zaciski z literą N. Całość prezentuje się fenomenalnie, ale też w żadnym momencie nie możemy powiedzieć, że jego nadwozie jest zbyt krzykliwe czy festyniarskie. Ot, rasowy, męski hot-hatch, który w naszej opinii góruje wyglądem nad sportowymi wersjami konkurencji. Widoczny na zdjęciach kolor Engine Red nie wymaga dopłaty. Specjalny niebieski lakier Performance Blue, inspirowany kolorystyką aut Hyundai Motorsport, kosztuje dodatkowo 2300 zł.

Taka prawdziwa sytuacja. W automatycznej myjni samochodowej czyścimy nasz testowany samochód. Odpalamy pojazd w trybie N. Dzikie odgłosy buczenia sprawiają, że pracownicy myjni prędko i z zaciekawieniem biegną zobaczyć, cóż to za ekstremalne coupe zza oceanu lub znad Renu wyskoczy za chwilę z myjni. Po chwili na ich twarzach pojawia się zdziwienie, a na ustach pytanie: Jak to? Hyundai?

Rasowe wnętrze

Deska rozdzielcza Hyundaia wygląda schludnie i nie jest przeładowana funkcjami. We wnętrzu znajdziemy garść sportowych akcentów, choć liczyliśmy na więcej. Przede wszystkim w oczy rzuca się kierownica – mięsista, pokryta skórą i przeszyta czerwoną nicią, a do tego świetnie leżąca w dłoniach. Na jej dolnym ramieniu gustownie zakomponowano oznaczenie N, a pod ramionami bocznymi dodano dwa arcyważne w tym modelu przyciski – Drive Mode z lewej, którym możemy wybierać tryby jazdy Eco, Normal i Sport. Tuż pod prawym ramieniem kierownicy znajdziemy przycisk z biało-czarną szachownicą, znaną z rajdów samochodowych. Po jego użyciu możemy wybrać tryby N i Custom wpływające na radykalną zmianę charakteru samochodu. Czerwoną nicią obszyto również sportowe fotele i mieszek zmiany biegów. W tym samym kolorze wykonano obudowy nawiewów. Najgustowniej prezentuje się duża gałka zmiany biegów, która aż się prosi, by dokonywać nią zmiany kolejnych przełożeń. We wnętrzu nie znajdziemy aż tak wiele akcentów podkreślających moc sportowych możliwości. Na pewno należą do nich specjalna kierownica z czerwonymi przeszyciami, które znajdziemy też na fotelach i mieszku zmiany biegów, czy duża i gustowna gałka dźwigni zmiany biegów. Świetnie prezentowałyby się tu czerwone pasy bezpieczeństwa. Zachował się też klasyczny ręczny!

Widoczny na zdjęciach kolor Engine Red nie wymaga dopłaty. Specjalny niebieski lakier Performance Blue, inspirowany kolorystyką aut Hyundai Motorsport, kosztuje dodatkowo 2300 zł.
We wnętrzu nie znajdziemy aż tak wiele akcentów podkreślających moc sportowych możliwości. Na pewno należą do nich specjalna kierownica z czerwonymi przeszyciami, które znajdziemy też na fotelach i mieszku zmiany biegów, czy duża i gustowna gałka dźwigni zmiany biegów. Świetnie prezentowałyby się tu czerwone pasy bezpieczeństwa. Zachował się też klasyczny ręczny!


Górną część deski oraz część boczków drzwi pokryto miękkimi tworzywami. Godna pochwały jest jakość wykonania, i nie chodzi tu tylko o same spasowanie elementów, ale też o takie niuanse jak dźwięk zamykania drzwi. W Hyundaiu towarzyszy temu głuchy, przytłumiony dźwięk typowy dla części modeli premium. Dobrze wyprofilowane, świetnie trzymające w zakrętach i wygodne fotele pokryto skórą ekologiczną i zamszem. Ich dodatkową zaletą są wysuwane podparcie siedziska. Szkoda, że producent nie zdecydował się na montaż czerwonych pasów bezpieczeństwa, co podkreśliłoby jeszcze bardziej rasowość hot-hatcha koreańskiej marki.

Hyundai wyróżnia się zdecydowanie praktycznością i licznymi udogodnieniami podnoszącymi komfort jazdy. W dolnej wnęce na środkowej konsoli mamy do dyspozycji dwa gniazda ładowania 230V, wejście USB oraz indukcyjną ładowarkę. Dodatkowy haczyk i gniazdo 230V są także w bagażniku. W podsufitce nie zabrakło schowka na okulary, a między fotelami wysuwanego podłokietnika z dodatkowym schowkiem. Komfort podnosi podgrzewanie foteli oraz kierownicy.

Hyundai pozostał wierny klasycznym czytelnym analogowym zegarom. W wersji N pojawia się ciekawy wzór z perforacją w tle oraz litera N. Tuż pod prawym ramieniem kierownicy znajdziemy przycisk wpływający na radykalną zmianę charakteru samochodu – z niczym niewyróżniającego się liftbacka na prychającego złością i energią hot-hatcha.


Ekran dotykowy wystaje nad środkową konsolę, dzięki czemu znajduje się on w zasięgu wzroku kierowcy i jest czytelniejszy niż ekrany zamontowane gdzieś pod nawiewami na środkowej konsoli. Jego zaletą jest szybkość działania i intuicyjność obsługi, która jest wyraźnie lepsza niż w modelach marek francuskich. W ekranie multimedialnym możemy śledzić rozmaite wartości w czasie rzeczywistym (np. ciśnienia w układzie doładowania, wartości przyspieszeń wzdłużnych i bocznych) oraz analizować zapisane dane, m.in. przebiegu krzywej momentu obrotowego i mocy. Mamy też do dyspozycji stoper do pomiaru czasu okrążeń. Fani rajdowej jazdy docenią przede wszystkim możliwość zmiany ustawień, np. układu kierowniczego, pracy układu różnicowego, twardości zawieszenia czy pracy układu wydechowego.

Nie brakuje także minusów. Z tyłu z racji nisko opadającej linii dachu pasażerowie dysponują nieco mniejszą przestrzenią nad głowami. Muszą też bardziej pochylać się przy wsiadaniu i wysiadaniu, ale takie są uroki mody na pojazdy z linią dachu zbliżoną do aut coupe. Pasażerowie drugiego rzędu nie mogą też liczyć na dodatkowe kratki nawiewów ani też zestaw wejść USB. Dodatkowa tylna belka usztywniająca między nadkolami znacząco ogranicza praktyczne wykorzystanie bagażnika. Wreszcie irytującym drobiazgiem, często spotykanym w autach koreańskich, jest brak jakiegokolwiek dedykowanego uchwytu lub schowka, w który możemy włożyć gaśnicę.

Chcesz poczuć się jak w rajdówce, a za moment jak w przewidywalnym i całkiem komfortowym samochodzie rodzinnym i to nie wysiadając z jednego pojazdu? Dzięki modelowi Hyundai i30N Performance Fastback jest to już możliwe.

Dwie wersje, dwa charaktery

Do napędu modelu i30N służy silnik 2.0 T-GDI oferowany w dwóch wariantach mocy: 250 KM lub 275 KM. Może to nie rekord, bo np. Civic Type-R wyciąga z tej samej pojemności 320 KM, ale uwierzcie. I tak będziecie zachwyceni. Ten mocniejszy ma oznaczenie Performace, jak w testowanym egzemplarzu, ale różnice nie polegają wyłącznie na dorzuceniu pod maskę 25 dodatkowych kuców. Model i30 Fastback N w słabszej wersji rozpędza się od 0 do 100 km/h w 6,4 sekundy, a mocniejszej w 6,1 sekundy. Mocniejszy wariant ma m.in. o cal większe 19-calowe koła, powiększone tarcze hamulcowe oraz samoblokujący mechanizm różnicowy zwany szperą.

Zawieszenie wariantu N jest oczywiście sztywniejsze niż w zwykłym i30 Fastback, ale nie tak sztywne jak w i30N w wersji hachback. Pojazd nie jest zatem całkowicie pozbawiony komfortu, dzięki czemu wariant ten możemy spokojnie użytkować na co dzień. Pod warunkiem korzystania z trybu Eco i Normal, w których nastawy amortyzatorów są nieco zmiękczone. Przy codziennym wykorzystaniu musimy jeszcze pamiętać o krawężnikach. Nawet te z pozoru niewinne i niskie należy przejeżdżać z uwagą.

3, 2, 1, start!

Fani doznań ze sportowej jazdy za jedynie słuszne uznają tryby N i Custom. Elektronicznie regulowane zawieszenie w tych trybach wyraźnie się usztywnia, kręcenie kierownicą wymaga znacznie większej siły, zmienia się czułość pedału gazu oraz moment interwencji systemów bezpieczeństwa. System stabilizujący tor jazdy możemy też całkowicie wyłączyć! Jazda w trybie N wymaga większego skupienia, ale daje dużo przyjemności i po prostu wciąga. Duża w tym zasługa świetnie pracujących mechanizmów, takich jak dźwignia zmiany biegów, sprzęgło, a nawet gaz, który odpowiednio dawkowany, daje możliwość niezwykle precyzyjnej zmiany zachowania samochodu w zakrętach. Tak przewidywalne i neutralne szybkie połykanie kolejnych zakrętów to prawdziwa rozkosz dostępna w naprawdę niewielu samochodach. Nawet gdy mamy wrażenie, że dojechaliśmy do granicy możliwości pojazdu, to po chwili orientujemy się, że ma on nadal duże rezerwy bezpieczeństwa. Wrażenia potęgują niezwykłe efekty akustyczne z układu wydechowego. Nawet w trybie Eco pomruk z wydechu jest przyjemny, ale w trybach sportowych staje się emocjonująco donośny i złowrogi. Do tego zachwyci nas działanie automatycznego międzygazu i donośne strzały z wydechu przy redukcji biegów.

Entuzjastom hot-hatchów nie będzie przeszkadzać duży hałas w kabinie, ale współpasażerom niepodzielającym tego entuzjazmu już może. Jazda z prędkościami autostradowymi będzie dla nich zwyczajnie męcząca. Wykorzystując zaledwie część możliwości tego samochodu, zużycie paliwa z łatwością przekroczy 15 l/100 km. Przy normalnej jeździe miejskiej trudno zmieścić się w dziesięciu litrach na setkę. Za to zupełnie przyzwoite wyniki uzyskamy jadąc ze stałą prędkością 140 km/h (9,5 l/100 km) oraz przy 120 km/h (7,4 l/100 km). Hyundai i30N Performance Fastback

Hyundai i30 Fastback został wyposażony w najnowsze rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, ale nie są one kompletne. W modelu dostępne są m.in. system automatycznego hamowania, system kontroli poziomu uwagi kierowcy, inteligentne światła drogowe czy system utrzymania pasa ruchu. Nawet w opcji nie mamy za to aktywnego tempomatu czy czujników martwego pola. Życzylibyśmy sobie bardziej zaawansowanego systemu utrzymania pasa ruchu. Korzystając z tempomatu, w momencie puszczenia kierownicy po ok. 5–10 sekundach aktywuje specjalny brzęczyk. Gdy nie zareagujemy, system rozłącza tempomat i samochód zjeżdża z dotychczasową prędkością z drogi. Dalsze działania przejąć może już tylko system aktywnego hamowania. Ciekawsze rozwiązania znajdziemy u konkurentów, w których w podobnej sytuacji, w momencie puszczenia kierownicy i braku reakcji, szarpnie pasem bezpieczeństwa kierowcy, może nastąpić awaryjne przyhamowanie, a coraz częściej samoczynne zatrzymanie pojazdu.

W cenie konkurencji

Usportowiony Hyundai jest dostępny tylko w wersjach N o mocy 250 KM w cenie 136,4 tys. zł oraz N Performance o mocy 275 KM w cenie 151,4 tys. zł. Nie dokupimy do niego żadnego wyposażenia opcjonalnego, w tym również skrzyni automatycznej. Możemy tylko wybrać kolor nadwozia. W segmencie liftbacków i30N Fastback nie ma żadnych konkurentów. Należy ich szukać wśród hatchbacków, ale z nimi mierzy się głównie 18 tys. zł tańszy od liftbacka model i30N Performance. Za konkurentów możemy uznać m.in. Renault Megane R.S. Trophy z motorem 1.8/300 KM w cenie od 142,9 tys. zł, Peugeota 308 e-THP z silnikiem 1.6 o mocy 262 KM (139,9 tys. zł) czy też Volkswagena Golfa GTI Performace 2.0/245 KM w cenie od 133,4 tys. zł. Konkurenci oferują szerszy wybór wersji. Możemy zdecydować, czy chcemy korzystać ze skrzyni automatycznej, czy mechanicznej. W Golfie dodatkowo mamy możliwość wyboru rodzaju napędu – na przednie lub cztery koła.

Kwota 150 tysięcy wydaje się astronomiczną jak za kompaktowego Hyundaia. Dostaniemy za nią jednak krwistego hot-hatcha, bez kompromisów i półśrodków, który ma niewiele wspólnego w zakresie prowadzenia i dostarczanych emocji z wersjami wolumenowymi. Taki towar w obecnych czasach staje się coraz bardziej deficytowy na motoryzacyjnym rynku. A że ma logo Hyundaia na masce? Cóż, przyszło nowe.






Hyundai i30N Performance Fastback


Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w cm


4455/1795/1447/2650


Pojemność bagażnika w l


381/1287


Masa własna/dopuszczalna w kg


1429/1950


Silnik


2.0 T-GDI/275 KM


Maksymalny moment obr. przy obr./min.


353/1500-4000


Przyśpieszenie od 0 do 100 km/h


6,1


Prędkość maksymalna w km/h


250


Zużycie paliwa w mieście/średnie w l/100 km


10/8,8


Cennik w zł od (1.4 T-GDI 7-DCT)


151 400

Kto testował: Przemysław Dobrosławski

Co: Hyundai i30N Performance Fastback

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 20.02–1.04.2019

Ile: 1800 km

Znakomite osiągi, efektowny wygląd, rewelacyjna ręczna skrzynia biegów, przyjemność prowadzenia, zaskakująco duża użyteczność na co dzień, umiarkowane spalanie przy spokojnej jeździe, wygodne fotele, świetne doznania akustyczne w trybie N, bajeczny dźwięk

Wysokie spalanie przy dynamicznej jeździe, mniej funkcjonalny bagażnik niż w klasycznym modelu, za mało akcentów podkreślających wyjątkowość tej wersji w kabinie, braki w systemach bezpieczeństwa, wysoki hałas przy prędkościach autostradowych.

Przeczytaj również
Popularne