
Jak wynika z danych CEPiK, Ford został liderem polskiego rynku samochodów dostawczych do 3,5 tony. 2 729 samochodów to wynik o 26,2% lepszy niż przed rokiem. To już blisko średniej Europejskiej, gdzie udział dostawczaków w sprzedaży Forda to pół na pół. Co więcej wszystkie dostawczaki Forda występują w odmianie zelektryfikowanej. Gamę Ford Pro dopełnił E-Transit Courier.
W ubiegłym roku Ford sprzedał w Polsce 23 266 samochody. Z tego 9 152 auta to dostawcze. W Europie udział samochodów z DMC do 3,5 t. jest jeszcze większy. To od lat prawie 50:50. W Polsce ten trend także jest widoczny i wyniki za pierwszy kwartał to potwierdzają. Widać więc wyraźnie, że Ford mimo wycofania Fiesty, Mondeo i Focusa (produkcja do listopada tego roku) i dość bogatej oferty aut osobowych (Puma, Kuga, Mustang, Capri, Explorer i rodzina Tourneo) właśnie w tych segmentach będzie szukał swojego miejsca.
Od stycznia do marca 2025 roku zarejestrowano 2 729 samochodów dostawczych Forda o DMC do 3,5 tony. To wynik o 26,2% lepszy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, który pozwolił na objęcie 16,8% rynku. Doskonałe wyniki Forda mają miejsce przy zaledwie 1-procentowym wzroście całego rynku.
Bestsellerem Forda pozostaje Ford Transit, który notując 1 049 rejestracji, jest trzecim najpopularniejszym modelem na rynku. Co istotne, przy wzroście o 17,3% r./r. model awansował o dwie pozycje w zestawieniu.
W czołowej dziesiątce znajduje się także najpopularniejszy pick-up w Polsce – Ford Ranger. Od stycznia do marca odnotowano 631 rejestracji tego modelu, co jest znaczącym wzrostem względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Ranger dzięki temu może pochwalić się aż 44-procentowym udziałem w swoim segmencie, zdecydowanie wyprzedzając kolejne modele.
Rekordy bije także Ford Transit Custom. Z 593 rejestracjami znalazł się w TOP 10 modeli po pierwszym kwartale 2025 roku. Transit Courier z kolei to 261 rejestracji, a Transit Connect 192.
Siłą Ford Pro jest pełna gama modelowa, która obejmuje wszystkie wielkości samochodów dostawczych (Transit Courier, Transit Connect, Transit Custom, Transit), a także pick-upa, Rangera. Co istotne, od niedawna każdy z tych modeli dostępny jest w wersji elektrycznej. E-Transit, E-Transit Custom a od niedawna także najmniejszy E-Transit Courier, na którego prezentację wybraliśmy z przyjemnością.
To najmniejszy elektryczny samochód dostawczy Forda. Maluch jest zwinny, wygodny, a przy tym niezwykle pakowny. Ma zwiększoną o 25% w porównaniu do poprzednika przestrzenią ładunkową. To aż 2,9 m³, co pozwala na przewiezienie dwóch europalet, a dzięki nowej funkcji grodzi przelotowej nawet przedmiotów o długości do 2,6 m. Maksymalna ładowność wynosi 701 kg, a dopuszczalna masa przyczepy to 750 kg. Jest też dodatkowy schowek pod przednią maską, idealny dla przechowywania kabli.
W kabinie nie ma luksusów, Materiały są twarde, ale trzeba pamiętać, że to samochód do pracy. Jest tutaj jednak wszystko, a nawet więcej. Przykład? Składany prawy fotel. Jedną ręką w łatwy sposób można fotel złożyć, by wrzucić dodatkowe paczki lub coś długiego. W ścianie za plecami kierowcy jest specjalny otwór, który wystarczy otworzyć.
Co jednak najbardziej zaskakuje to niskie zużycie energii. Sercem Forda E-Transita Couriera jest w pełni elektryczny układ napędowy o mocy 136 KM, który zapewnia dynamiczną jazdę i zerową emisję spalin. Silnik zaprojektowano z myślą o efektywności, pozwala na płynne przyspieszenie i komfortowe prowadzenie, szczególnie w miejskich warunkach. Maksymalny moment obrotowy 290 Nm dostępny od razu po ruszeniu sprawia, że van jest niezwykle wydajny nawet z ładunkiem.
Zasięg samochodu wynosi do 293 km (WLTP), a średnie zużycie energii to 17,1 kWh/100 km. Skoro jednak to “idealne auto ostatniej mili” wzięliśmy E-Transita Couriera w blisko czterdziestokilometrową trasę tylko po mieście. Efekt? Przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania – zużycie energii nie przekroczyło 10 kWh. Owszem większość czasu spędziliśmy w korku a jak już jechaliśmy to maksymalnie 30 km/h, ale przecież tak jeździ się w zatłoczonych metropoliach.
Jak już wyjeździmy całą energię z akumulatora, ładowanie prądem zmiennym (11 kW) zajmuje nieco ponad 5 godzin, natomiast szybkie ładowarki o mocy do 100 kW umożliwiają naładowanie od 10% do 80% nawet w 23 minuty.
Auto trafia na polski rynek w dwóch wersjach wyposażenia: Trend i Limited, zróżnicowanych pod względem funkcjonalności i stylistyki. Pierwsza kosztuje 99 900 zł, druga 119 750 złotych.
Standardowe wyposażenie wersji Trend obejmuje m.in. system SYNC 4 z 12-calowym ekranem dotykowym, 12” cyfrowe wskaźniki i zegary, spłaszczoną kierownicę, tylne światła LED, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka boczne, 16-calowe obręcze kół, kamerę cofania czy czujniki parkowania z przodu i tyłu. Jest też zaawansowany pakiet systemów wspierających kierowcę, obejmujący m.in. system zapobiegający kolizjom Pre Collision Assist. Standardem dla elektrycznego Transita Couriera jest też przednia krata wlotu powietrza w stylistyce Chrome Diamond z listwą świetlną.
Najwyższa wersja wyposażenia Limited wyróżnia się 17-calowymi obręczami kół ze stopów lekkich, podgrzewaną przednią szybą, podgrzewaną kierownicą czy podgrzewanymi przednimi fotelami. Jest też klimatyzacją z automatyczną regulacją temperatury EATC, materiałowa tapicerka w jasnej tonacji czy bezprzewodowa ładowarka do smartfonów. Cena tej wersji startuje od 119 750 złotych.
W kabinie nie ma luksusów, Materiały są twarde, ale trzeba pamiętać, że to samochód do pracy. Jest tutaj jednak wszystko, a nawet więcej.
Obie wersje oferują możliwość personalizacji dzięki pakietom dodatkowym, zawierającym choćby dodatkowe systemy wspierające kierowcę: system zapobiegania kolizjom z asystentem skrętu w lewo (kamera+radar), adaptacyjny tempomat, system monitorowania martwego pola widzenia w lusterkach czy system automatycznego hamowania podczas cofania.
A jeśli ktoś nie jest gotowy na pełnego elektryka, to wyboru jest napędy hybrydowy ładowany z gniazdka. Transit Custom PHEV, Transit Connect PHEV i Ranger PHEV ułatwiają przesiadkę na samochody zelektryfikowane za sprawą bardziej uniwersalnego napędu hybrydowego.
Jeśli Courier okazuje się za mały, rozmiar większy jest Connect. Dostępny także w wersji elektrycznej lub hybrydowej PHEV. Potrafi przejechać nawet do 100 km w trybie bezemisyjnym a pod maską ma silnik benzynowy 1.5 EcoBoost połączony z akumulatorem trakcyjnym i silnikiem elektrycznym. Całość razem daje 150 KM mocy i 350 Nm momentu obrotowego.
Choć Transit Connect to tak naprawdę Volkswagen Caddy, auto może pochwalić się patentami, których w VW nie znajdziemy. To wersja FlexCab, czyli pięciomiejscowa, którą w kilka sekund i to jedną ręką można zamienić w znacznie pakowniejszego dostawczaka – wystarczy złożyć tylne siedzenia. W wersji z długim rozstawem osi auto może zabrać ładunek do 761 kg, a krótsza wersja bez problemu pociągnie przyczepę o masie do 1500 kg.
Ford E-Transit Custom jest jeszcze większy. Opracowany został od podstaw i tak się spodobał, że Volkswagen postanowił na nim budować nową wersję swojego legendarnego Transportera.
E-Transit Custom ma akumulator o pojemności 64 kWh netto, co pozwala przejechać do 337 km na jednym ładowaniu. Silnik zamontowano z tyłu, bezpośrednio do podłogi i obrócono go o 90 stopni – dzięki temu zyskała przestrzeń ładunkowa i udało się ograniczyć wagę auta.
Do wyboru są dwie wersje mocy: 135 lub 217 KM, a każda z nich generuje moment obrotowy 415 Nm. Auto może zabrać do 1011 kg ładunku, a do tego holuje przyczepy o masie do 2300 kg. To najlepszy wynik w tej klasie.
Na szycie rodziny Transitów, tak ktoś w Fordzie nieźle poszalał z nazewnictwem, jest Transit. Po prostu Ford Transit. Choć model zadebiutował w 2022 roku, niedawno na rynek trafiła wersja z powiększonym zasięgiem. Wszystko za sprawą optymalizacji i nieco większej baterii trakcyjnej o pojemności 89 kWh. Pozwala ona na zasięg 402 km na jednym ładowaniu. To aż o 28 proc. więcej niż w dotychczasowym modelu z baterią 68 kWh. Ford poprawił też możliwości ładowania – teraz wystarczy zaledwie 10 minut przy ładowarce, żeby odzyskać nawet 116 km zasięgu.
Auto dostępne jest w różnych konfiguracjach nadwozia: od klasycznych VAN-ów w rozmiarze L3 i L4, przez wersje z podwójną kabiną, aż po podwozia z pojedynczą kabiną, które można łatwo dostosować do indywidualnych potrzeb. Ładowność auta w zależności od wersji sięga nawet 1460 kg w wersji VAN i aż 1814 kg dla wariantów z podwoziem. A jeśli trzeba pociągnąć przyczepę, to modele o DMC 3500 kg mogą holować do 750 kg.
I ciekawostka, która może zaoszczędzić wam sporo czasu. Gdzie w elektrycznym Transicie umieszczono koło zapasowe? Z przodu pod… silnikiem. Aby się do niego dostać w razie awarii wystarczy wyjąć specjalny klucz (pod prawym fotelem) i zwolnić windę (w prawym nadkolu). Okazuje się, że to proste pytanie na prezentacji, przysporzyło obsłudze Forda nie lada kłopotów. Przy okazji okazało się, że w długiej wersji nadwozia koło jest w tradycyjnym miejscu, czyli z tyłu pod podłogą.
Ford oprócz elektryfikacji całej gamy dostawczaków mocno rozwija usługi cyfrowe. Telemetria jak w samochodach sportowych jest w stanie zmienić nawyki kierowców i sprawić, że będą jeździli bardziej oszczędniej, przy tym równie dynamicznie. To także narzędzie dla osób obsługujących floty.
Ford Pro Telematics wykorzystuje dane przesyłane przez pojazdy w czasie rzeczywistym i pomaga w zarządzaniu flotą. Oprócz lokalizacji dyspozytor dostaje powiadomienia o stanie technicznym samochodów a także może monitorować prace kierowców. A jeśli mamy do czynienia z samochodami elektrycznymi dochodzą możliwości optymalizacji wydajności baterii i jej ładowania.
Dodatkowo funkcja Ford Pro Charging pozwala na prostsze rozliczenia, obniżenie kosztów administracyjnych oraz zwrot kosztów ponoszonych przez kierowców za ładowanie. Ta funkcja działa jednak na wybranych rynkach.
|
Elektryczne modele Ford Transit VAN. Polskie ceny |
||||
|
Wersja wyposażenia |
Ford E-Transit Courier VAN |
Ford Transit Connect PHEV VAN L1 |
Ford E-Transit Custom VAN (100 kW / 136 KM) |
Ford E-Transit VAN H2 350 L (134 kW / 184 KM) |
|
Trend |
129 350 PLN |
143 820 PLN |
184 110 PLN |
234 655 PLN |
|
Limited |
134 550 PLN |
151 320 PLN |
190 245 PLN |
- |
Kto testował: Juliusz Szalek