Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
DKV

311

311

Tyle wg norm WLTP przejedziemy nowym Hyundaiem Ioniq. Przejedziemy, to mogę zagwarantować, ponieważ przejechaliśmy 230 km i zostało 90 km zasięgu. Problemu nie było, ponieważ w okolicach Amsterdamu stacji ładowania było co niemiara.

Do czego to doszło, że samochody elektryczne przechodzą lifting. Tak było w przypadku elektrycznej wersji modelu Hyundai Ioniq. Tak naprawdę, biorąc pod uwagę dostępność na naszym rynku, to dopiero teraz polski oddział Hyundaia może w pełni ruszyć z elektrycznego kopyta ze sprzedażą.

Tanio nie jest, ale…

…z cenami samochodów elektrycznych powinno być tak, że odnosimy je do cen samochodów elektrycznych. Po prostu. Poczekajmy na cennik Volkswagena I.D. i wtedy będzie można mówić, czy cena jest wysoka, czy nie. W wersji elektrycznej, którą mieliśmy okazję jeździć po trasach Holandii, zmieniono, a w zasadzie ulepszono, system łączności oraz przeprojektowano elementy nadwozia, takie jak lampy, zderzaki.

Kiedyś o tym pisałem, ale powrócę na zasadzie dygresji – dobrze, że myśliwce nie mają zderzaków i klasycznych reflektorów, bo wtedy co trzy lata wychodziłby nowy, lepszy.


Jest ładniej

Wygląd zewnętrzny i kabina w elektrycznym Hyundaiu po prostu mi pasują. Zarówno pozycja za kierownicą, schowki, jak i ilość miejsca nad głową – wszystko jest tak jak było, czyli bardzo dobrze. Na pewno na uznanie zasługuje też bardzo duża możliwość regulacji pochylenia kąta kierownicy. Także z zewnątrz przeprojektowano najbardziej charakterystyczne elementy, czyli felgi, atrapę (w modelu elektrycznym dosłownie) wlotu powietrza czy układ świateł. Dzięki takiej stylistyce od razu wiemy, że mamy do czynienia z samochodem elektrycznym, a jednocześnie kojarzymy go z Hyundaiem. To droga pomiędzy Suzuki, który to koncern każde auto robi skrajnie różne, a Audi, które postanowiło ujednolicić swoje modele.

Z minusów wzornictwa, stosunkowo niewielki jest otwór bagażnika i wydaje się, patrząc okiem laika, nie inżyniera, że można byłoby go odrobinę poszerzyć.
Niektórzy mają zastrzeżenia do podświetlenia kabiny. Ja nie mam, ale niebieskie podświetlenie bardzo mi się podoba, tym bardziej że byłem fanem fioletowego podświetlenia z czerwonymi elementami, które było jeszcze kilkanaście lat temu w grupie VW. Jeżeli mógłbym coś doradzić projektantom, to delikatnie skierowałbym główny ekran w stronę kierowcy, żeby podkreślić, kto tu rządzi. Także, ale nie jest to przytyk do Hyundaia, tylko do wielu koncernów, które stosują ten trend – gdzie jest wajcha zmiany biegów? Są przełączniki i spełniają swoją funkcję, ale nie wszystko razem. Wystarczy, że wsiadłem już do elektryka, nie ma wydechów, nie słyszę silnika, nie mam obrotomierza, to chociaż chciałbym mieć klasyczną wajchę.

Wypuszczenie na rynek jednocześnie trzech wersji modeli IONIC świadczy o tym, że sam producent sonduje rynek. Na polskich ulicach zobaczymy zapewne więcej wersji hybrydowych niż elektrycznych.


Bardzo duży plus należy się za postawienie obsługi wielu istotnych urządzeń, poprzez analogowe przełączniki i pokrętła. Ekran ekranem i można z niego wiele wyczytać, ale kiedy chcę włączyć wentylację fotela – tylko na testach, bo normalnie pobór prądu spowoduje spadek zasięgu – to mogę to zrobić przyciskiem, a nie wchodząc w menu.

Ładuj, cel… ładuj

Powiem wam, że jeszcze nie łapię się w pojemnościach baterii. Jeżeli ktoś w garniturze pewnym głosem, najlepiej w obcym języku, powie mi, że nowy model ma baterię o pojemności 15 kWh, to zrobi to na mnie olbrzymie wrażenie. Patrząc na dane Ioniqa chyba nie powinno, bo nowa bateria ma pojemność 38,3 kWh i to pozwala na przejechanie 311 km. To znaczy, powiem nieskromnie, mi pozwala, bo wiem, jak to robić i co wyłączyć, żeby taki zasięg osiągnąć. W 54 minuty taką baterię naładujemy do 80%, pod warunkiem, że mamy ładowarkę o mocy 100 kW. Ze zwykłego gniazdka zajmie nam to cały październik i możliwe, że połowę listopada. Zawsze można się podładować w pracy, a pytanie jak to rozliczyć, zostawiam już wam.
Hyundai chwali się systemem łączności Blue Link. Zapewnia on cała masę niepotrzebnych parametrów, jak zlokalizowanie samochodu. Skoro nie wiesz, gdzie zostawiłeś auto, to prawdopodobnie nie powinieneś go prowadzić. Dobry jest obowiązkowy system eCall, dobra jest – darmowa na okres pięciu lat – usługa LIVE, oferująca znalezienie miejsca postojowego, stacji ładowania czy na bieżąco kalkulująca trasy. Także może się przydać sprawdzanie z poziomu aplikacji stanu naładowania baterii.



Zanim powiemy, czemu nie wierzę badaniom, to jeszcze słówko o rzeczy ważnej, jaką często przy samochodach elektrycznych się pomija. To auto daje frajdę z jazdy. Jest dobrze zawieszone, ma niezły układ kierowniczy i jest wyważone. Mówmy o tym, że elektryki mają prowadzić się dobrze, bo przecież o to także chodzi w motoryzacji. Teraz słówko o badaniach, na jakie powołują się wszystkie koncerny wprowadzające tego typu samochody do oferty: Przeciętny mieszkaniec przeciętnego miasta przejeżdża przeciętnie 50 km na dobę. Wobec czego załadowany do pełna Ioniq może być ładowany co sześć dni i mamy jeszcze 11 km zasięgu na kompletne pierdoły.

Niestety, niewielu chce być przeciętnych. Po pierwsze, zasięg 311 km jest katalogowy, spada, kiedy chłodzimy się w lecie, kiedy grzejemy się w zimie, kiedy zabierzemy pasażerów, kiedy włączymy światła drogowe, kiedy chcemy dynamicznie wyprzedzić. Maleje także zawsze wtedy, kiedy pilnie potrzebujemy stacji szybkiego ładowania.



Jest natomiast całkowicie wystarczający, jeżeli przeciętnie będziemy jeździć maksymalnie 50 km/h dziennie i bawić się ekologią. Z tym powoływaniem się na badania – żeby była jasność, Hyundai z zasięgiem 311 km nie ma się czego wstydzić – jest tak, że im mniejszy zasięg, tym koncerny głośniej mówią o tych 50 km. To trochę tak, jakby ktoś powiedział nam, że musimy zmieniać opony na nowe co miesiąc i że nie jest to uciążliwe, ponieważ badania pokazują, że przeciętna zmiana opon zajmuje 25 minut.

Rekuperacja

Podsumowując, bo sam już nie wiem, co myśleć o tym samochodzie: Podoba mi się, kosztuje rozsądnie, jeździ dobrze, ma świetną ergonomię miejsca pracy kierowcy. Nie podoba mi się za mały zasięg jak na moje potrzeby. Bardzo podoba mi się za to zastosowanie łopatek do zmiany… rekuperacji. Tam, gdzie w spalinowych samochodach z automatyczną przekładnią są łopatki do zmiany tychże, tam w Ioniqu Electric są łopatki do zwiększania siły hamowania – ergo, rekuperacji. Działa to rewelacyjnie i daje dużą frajdę.

To jaki werdykt? Jeżeli nie i30N, to brałbym Ioniqa, ale na razie jeszcze w wersji plug-in

Hyundai Ioniq

Dł./szer./wys./rozstaw osi w mm

4470/1820/1450/2700

Masa własna/ładowność w kg

1527/4395-443

Pojemność bagażnika w l

357 l/1417

Silnik/Silniki

Elektryczny, 136 KM, 295 Nm,

Skrzynia biegów

Napęd

Przekładnia bezstopniowa

Przyspieszenie 0-100 km/h, V maks.

9,9 s/165 km/h

Teoretyczny zasięg w km

Zasięg wg WLTP 311 km

Gwarancja

5 lat (8 lat lub 200 tys. na akumulatory)

Cena

Od 177 900 zł

 

Kto testował: Tomasz Siwiński

Co: Hyundai Ioniq

Gdzie: Amsterdam

Kiedy: 27.08.2019

Ile: 230 km

Przeczytaj również
Popularne