.jpg)
Było Viano, była klasa V, a nawet EQV, teraz czas na kompletnie nowe VLE. Po długich zapowiedziach Mercedes wreszcie pokazał światu swojego osobowego elektrycznego vana typu GL. Czy luksusowe kino na kołach podbije rynek?
Co do zasady to świetny samochód do firmy, floty, wypożyczalni. Ale czy sprawdzi się jako rodzinny van? VLE zapowiada zupełnie nowy rozdział w historii dużych samochodów osobowych marki. Producent przedstawia go jako model, który ma połączyć funkcjonalność rodzinnego vana z poziomem komfortu znanym z luksusowych limuzyn. Kapitańskie fotele, sporo przestrzeni, tryb kina to wszystko ma sprawić, że podróż będie w tym samochodzie niespotykanym doświadczeniem.
Nowy model powstał na opracowanej od podstaw platformie Van.EA (Van Electric Architecture), która stanie się fundamentem przyszłej gamy elektrycznych vanów Mercedesa. To architektura zaprojektowana wyłącznie z myślą o napędzie elektrycznym – pozwala więc lepiej wykorzystać przestrzeń kabiny i zapewnić większą elastyczność konfiguracji wnętrza.
W przypadku VLE szczególny nacisk położono właśnie na komfort podróżowania. Samochód może pomieścić nawet ośmiu pasażerów, a układ siedzeń i przestrzeni bagażowej ma być łatwy do dostosowania do różnych zastosowań – od rodzinnych podróży po ekskluzywny transport VIP czy hotelowe shuttle busy.
Mercedes zapowiada również wysoki poziom technologii. Elektryczny układ napędowy ma oferować kilka wariantów mocy, a największe baterie mają zapewnić ponad 500 kilometrów zasięgu według normy WLTP. Architektura 800-woltowa umożliwi z kolei bardzo szybkie ładowanie na stacjach dużej mocy.
Model VLE nie będzie jednak jedynym przedstawicielem nowej generacji elektrycznych vanów. W gamie pojawi się także jeszcze bardziej luksusowa odmiana oznaczona jako VLS, którą producent określa wręcz mianem „limuzyny wśród vanów”. W ten sposób Mercedes chce stworzyć zupełnie nowy segment – elektrycznych pojazdów łączących przestrzeń dużego vana z prestiżem samochodów klasy premium. Ma już on nawet swoją nazwę - Grand Limousine. I właśnie takie auta to ukłon w stronę rynków azjatyckich. Tam bardziej lub mniej luksusowe salonki cieszą się od lat dużym powodzeniem.
Premiera seryjnej wersji VLE ma być jednym z ważniejszych kroków w elektryfikacji gamy samochodów użytkowych i rodzinnych Mercedesa. Wcześniej podobne nadzieje wiązano z premierą modelu CLA. Teraz producent wyraźnie sygnalizuje, że w przyszłości to właśnie auta typu GL (Grand Limousine) mogą przejąć rolę luksusowych samochodów do podróżowania na długich dystansach – oferując więcej przestrzeni niż tradycyjne limuzyny, ale bez kompromisów w kwestii komfortu.
Oprócz ekranów na desce rozdzielczej zadbano o komfort jazdy pasażerów. To oni są tutaj najważniejsi. Właśnie dla nich nad przednimi siedzeniami, w podsufitce, ukryto wysuwany, 79-centymetrowy (31,3 cala) panoramiczny ekran o rozdzielczości 8K, z funkcją dzielenia ekranu i kamerą o rozdzielczości 8 MPx – idealny do oglądania filmów, teledysków, grania w gry lub uczestniczenia w wideokonferencjach.
VLE korzysta między innymi z wyjątkowo inteligentnego systemu operacyjnego Mercedes-Benz (MB.OS), a dzięki swojemu zasięgowi, nowej technologii 800 V i wysokiej efektywności ładowania, idealnie sprawdzi się w każdej podróży.
Pierwszymi modelami, które pojawią się na rynku, są elektryczny VLE 300 i VLE 400 4MATIC. Dzięki zasięgowi ponad 700 kilometrów (WLTP), VLE 300 o mocy 276 KM doskonale radzi sobie na długich trasach.
Z kolei VLE 400 4MATIC o mocy 415 KM jest najmocniejszą wersją w swojej klasie z przyspieszeniem od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,5 sekundy. Oba modele wyposażone są w nową technologię akumulatorów NMC o użytecznej pojemności energetycznej 115 kWh. W przyszłym roku pojawią się dwa modele z akumulatorami litowo-żelazowo-fosforanowymi (LFP), dostarczającymi użyteczną pojemność 80 kWh.
Producent deklaruje zużycie energii na poziomie 20,4-18,6 kWh/100 km co oznaczałoby bardzo dobry wynik przy masie i gabarytach auta. Sprawdzimy podczas pierwszych jazd.