Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Alphabet - 1

Polski rynek to europejski fenomen

Co nas różni od Meksyku i w czym jesteśmy podobni do Stanów Zjednoczonych?

Polska jest dziś w pierwszej piętnastce największych rynków BMW na świecie a Polacy kochają samochody i nie boją się tego okazywać – mówi z podziwem Spiros Filippas, Dyrektor Generalny BMW Group Financial Services & Alphabet Polska. 

Nowego szefa zapytaliśmy, czego polski rynek może się nauczyć od bardziej dojrzałych gospodarek, co podoba się w Warszawie najbardziej i jakie auto trzyma schowane w swoim greckim garażu.

 

Juliusz Szalek: Przyjechał Pan do Polski po wielu latach pracy za granicą – w Meksyku, Ameryce Łacińskiej, na Bliskim Wschodzie. Jak z Pana perspektywy wygląda Warszawa i Polska w porównaniu z innymi miejscami, w których Pan żył i pracował?
Spiros Filippas: Warszawa to dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. To miasto, które łączy energię dużej metropolii z porządkiem i bezpieczeństwem, jakiego często brakuje w Ameryce Łacińskiej. W Mexico City, gdzie wcześniej mieszkałem, żyje ponad 20 milionów ludzi – to połowa populacji całej Polski. To miasto fascynujące, ale bardzo chaotyczne: ogromny ruch uliczny, zanieczyszczenie, duże kontrasty społeczne. W Warszawie wszystko wydaje się bardziej uporządkowane, bezpieczne, nowoczesne.

Uwielbiam spacerować z moimi dwoma psami po Krakowskim Przedmieściu i w okolicach Parku Saskiego – to przepiękne, historyczne miejsce, a jednocześnie dynamiczne centrum współczesnego miasta. Dla mnie, po doświadczeniach z Meksyku, to ogromna różnica i cieszę się, że wróciłem do europejskiego środowiska.

 

Spiros Filippas
jest dyrektorem generalnym z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży motoryzacyjnej i finansowej. Już wcześniej piastował stanowiska CEO w ramach Grupy BMW – początkowo jako CEO BMW Financial Services, a następnie jako prezes i dyrektor generalny Grupy BMW w Grecji. Przez ostatnie 10 lat pełnił funkcję regionalnego CEO w BMW Financial Services – początkowo na Bliskim Wschodzie, a następnie w Meksyku i Ameryce Łacińskiej. Od maja przejął obowiązki CEO dwóch spółek w polskiej organizacji Grupy BMW – BMW Financial Services Polska i Alphabet Polska. Prywatnie Filippas jest też miłośnikiem klasycznej motoryzacji. W jego garażu stoi pięknie odnowione BMW Z3 z XX wieku.

 

„W Polsce ludzie lubią samochody – i nie boją się tego pokazać”

A jak wygląda porównanie rynków motoryzacyjnych? Polska i Meksyk to zupełnie inne światy?
Tak, różnica jest ogromna. Meksyk jest bardzo silnie powiązany ze Stanami Zjednoczonymi, więc rynek wygląda bardziej „amerykańsko” – dominują SUV-y, duże pick-upy, silniki benzynowe, żadnych diesli. Na ulicach jeżdżą olbrzymie Chevrolety Suburbany czy Tahoe, Cadillaki Escalade i GMC Yukony. Elektromobilność dopiero raczkuje, bo infrastruktura ładowania jeszcze nie jest rozwinięta, a zachęty podatkowe są minimalne.

Polska jest pod tym względem bardziej zaawansowana. Widać, że elektromobilność się rozwija – wolno, ale konsekwentnie. Jest coraz więcej punktów ładowania, realne zachęty, a świadomość ekologiczna kierowców rośnie. Co ciekawe, Polacy kochają samochody – i nie boją się tego okazywać. W Meksyku ludzie często ukrywają swój majątek, bo po prostu boją się o bezpieczeństwo. W Warszawie na ulicach często widać BMW M oraz inne sportowe modele samochodów. To świadczy o pewnym poziomie pewności siebie i bezpieczeństwa, który dla mnie, po Ameryce Łacińskiej, jest imponujący.

 

„Europa to laboratorium regulacji – czasem aż za bardzo”

 

Wspomniał Pan o różnicach kulturowych, obyczajowych, ale są też różnice w regulacjach. Zna już pan wszystkie przepisy?
Nie. Za każdym razem, gdy poruszamy nowy temat, jestem zaskoczony, że kryją się tam jakiś nowe przepisy. Mam wrażenie, że w Europie są regulacje na wszystko. Myślę, że czasami przesadzamy. To moja osobista opinia i nie dotyczy tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej.

To jak odbiera Pan Europę po powrocie z Meksyku?
Europa po 10 latach nieobecności to dla mnie zupełnie inny świat. Mamy tu ogromną wrażliwość na kwestie ESG, ochrony danych oraz konsumentów. To oczywiście bardzo pozytywne – zwłaszcza dla klientów. W Europie nie można użyć czyichś danych bez zgody. W Meksyku zasady te nie są tak surowe i widać to po ilości niechcianych telefonów czy maili.

Z drugiej strony, mam wrażenie, że czasem przesadzamy i to komplikuje prowadzenie biznesu. 

 

 „Alphabet Carbon Manager to narzędzie, którego nikt inny nie ma”

 

Alphabet powstał w 1997 roku jako oddział BMW Group, a dzisiaj to wiodący na świecie dostawca usług Business Mobility, umożliwiający firmom zarządzanie mobilnością korporacyjną. Zarządzacie portfelem ponad 760 tys. samochodów osobowych oraz lekkich pojazdów użytkowych wszystkich marek na całym świecie. Nowym narzędziem, które ma pomóc w zarządzaniu  parkiem jest Alphabet Carbon Manager. Co to właściwie jest?

To narzędzie do rozliczania i monitorowania emisji dwutlenku węgla, które stworzyliśmy, aby pomóc menedżerom flot mierzyć i redukować ślad węglowy. Działa ono nie tylko dla samochodów Alphabet, ale też dla innych pojazdów we flocie klienta. To kompleksowe narzędzie do monitorowania floty i redukcji kosztów. To nie jest zwykły kalkulator, ale pełne narzędzie strategiczne. Menedżer floty widzi w czasie rzeczywistym, jakie emisje generują poszczególne auta i może symulować, jak zmieni się bilans CO2, jeśli część floty zastąpi pojazdami elektrycznymi lub hybrydami.

To realne wsparcie dla firm, które chcą raportować ESG lub przygotowują się do nowych regulacji unijnych. W przyszłym roku w Polsce i w całej UE wejdą w życie bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące emisji, a Carbon Manager pomoże firmom podejmować decyzje zakupowe w oparciu o konkretne dane.

Narzędzie Fleet Reporting wykorzystujące sztuczną inteligencję, które oferujemy firmom, już wywarło znaczący wpływ na standardy branżowe, optymalizując operacje flotowe i zwiększając wydajność poprzez inteligentniejszą, szybszą i wydajniejszą nawigację po złożonych i dużych zestawach danych.

Czy to narzędzie jest już wdrożone w Polsce?
Tak, działa. Mamy pierwszych klientów zainteresowanych implementacją. To dla nas ogromny krok w kierunku transformacji cyfrowej i zrównoważonej mobilności.

 

„Nie zawsze najtańsza oferta jest najlepsza”

 

Polski rynek flotowy jest bardzo konkurencyjny. Jak Alphabet odnajduje się w tej rywalizacji?
To prawda, konkurencja w Polsce jest wyjątkowo agresywna cenowo. Ale moim zdaniem nie zawsze warto ścigać się o to, kto da niższą ratę leasingową. My stawiamy na kompleksową obsługę, elastyczność i partnerstwo. Nie chcemy być najtańsi – chcemy być konkurencyjni i oferować najlepszą obsługę.

Dla klienta korporacyjnego liczy się stabilność, wsparcie serwisowe, samochód zastępczy, transparentność kosztów. To wszystko jest częścią doświadczenia klienta. I to właśnie różni Alphabet od konkurencji – nie tylko cena, ale jakość relacji i długofalowe zaufanie. 

 

„Polska jest w TOP 15 rynków BMW na świecie”

 

 Często mówi Pan o Polsce z podziwem. Czy naprawdę jesteśmy aż tak ważnym rynkiem dla BMW Group?
Tak. Polska jest dziś w pierwszej piętnastce największych rynków BMW na świecie. To fenomen, bo nie mówimy o kraju tradycyjnie utożsamianym z luksusem, jak Niemcy, Szwajcaria czy Zjednoczone Emiraty.

To pokazuje, jak dynamicznie rozwija się polska gospodarka i jak bardzo Polacy dojrzeli jako konsumenci. Chcą jakości, technologii, komfortu. Cenią dobrze wyposażone samochody i nie boją się inwestować w segment premium.

Czyli jak kupujemy nowy samochód to od razu w najmocniejszej wersji i wysokiej specyfikacji?

To jest fenomen. W Polsce wersje „M” są bardzo popularne i to nie tylko jako pakiety. BMW jest obecnie najchętniej wybieraną marką samochodów sportowych w Polsce oraz liderem w segmencie aut luksusowych. To pokazuje, jak dojrzały jest rynek polski i jakie auta kochają Polacy.

Być może to także kwestia regulacji, ale tym razem ich braku. Jak na razie nie ma w Polsce opłat ani podatków za samochody z dużymi silnikami.

To kolejna rzecz, która była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Po przyjeździe zapytałem, jaki jest koszt utrzymania samochodu w Polsce i ile muszę płacić rocznie za samochód z silnikiem V12. Ze zdumieniem dowiedziałem się, że nic. Pytanie jak długo.

A taki podatek mógłby wpłynąć na obraz polskiej motoryzacji?
To nie jest takie oczywiste, ale pewnie tak. W przypadku samochodów służbowych nie, bo tutaj liczy się rata, a nie cena samochodu. To dotyczyć może samochodów prywatnych. W Grecji, z której pochodzę i w której pracowałem przez wiele lat, rząd w czasie kryzysu musiał szukać pieniędzy i wprowadził podatek za samochód. Rocznie to nawet 1000 euro. Część klientów przesiadła się więc na nowe auta lub takie, które nie generują dodatkowych kosztów. Ale ci, którzy faktycznie chcą mieć mocne samochody, z dużymi silnikami i chcą nimi jeździć, zapłacą. Tylko że takich klientów jest mniej.

Więc jeśli w Grecji chcesz kupić M4, musisz doliczyć do faktury nawet do 100% podatku. Czy to powstrzymuje ludzi przed kupowaniem M4? Na początku nie, ale ludzie potrafią liczyć i w długiej perspektywie mogą powiedzieć, że to za dużo.

W jakim stopniu transformacja energetyczna zmienia strategię całej BMW Group?
Fundamentalnie. Transformacja nie dotyczy tylko samego napędu, ale całego łańcucha wartości – od produkcji, przez logistykę, po recykling.

W BMW Group podchodzimy do tego kompleksowo: dążymy do neutralności klimatycznej w całym cyklu życia produktu. To oznacza m.in. produkcję przy użyciu energii odnawialnej, ograniczenie zużycia surowców pierwotnych oraz maksymalny odzysk materiałów.

Jednocześnie stawiamy na wybór. Nie wierzymy w jeden model napędowy dla wszystkich. Dlatego w naszej ofercie wciąż są samochody spalinowe, hybrydowe i elektryczne. Klient powinien mieć możliwość wyboru rozwiązania, które najlepiej odpowiada jego potrzebom i stylowi życia.

 

„Neue Klasse to rewolucja – technologicznai filozoficzna”

 

BMW zapowiada nową generację modeli – Neue Klasse. Widział Pan ją już na żywo?
Tak, miałem okazję zobaczyć Neue Klasse już jakiś czas temu, a następnie ostateczną wersję, która dotarła do Warszawy w październiku. To odważny projekt – zarówno stylistycznie, jak i technologicznie. Nowa architektura, nowy interfejs, nowa filozofia. Ale BMW zawsze było pionierem. Kiedyś wszyscy pytali, po co marka premium robi SUV-a. A dziś X5 to globalny bestseller.

Neue Klasse to połączenie designu przyszłości z naszą tradycją. Technologicznie – nowa generacja baterii Gen6, lepszy zasięg, niższa masa, panoramiczny wyświetlacz, nowy system operacyjny. To kwintesencja tego, czym BMW chce być w przyszłości – marką emocji, innowacji i odpowiedzialności.
„Obsługa klienta to fundament przyszłości”

Ma Pan ogromne doświadczenie międzynarodowe. Czego polski rynek może się nauczyć od bardziej dojrzałych?

Przede wszystkim – że obsługa klienta to nie dodatek, ale kluczowy element przewagi konkurencyjnej. Co ciekawe USA są bardzo podobne do Polski. To rynek leasingu. Ludzie nie kupują samochodów, tylko je leasingują, a tutaj szczególnie ważna jest obsługa klienta. W USA klient oczekuje pełnego wsparcia: samochodu zastępczego, kontaktu 24/7, personalizowanej komunikacji. Tego samego poziomu jakości powinniśmy oczekiwać w Polsce.

Po drugie – lojalność. Na bardziej dojrzałych rynkach firmy potrafią zatrzymać klienta na lata, oferując mu spójne doświadczenie w każdym punkcie kontaktu. My w BMW i Alphabecie chcemy wprowadzić ten standard w Polsce.

Alphabet to nie tylko BMW i nie tylko MINI. Klienci mogą wybierać spośród wszystkich marek?
Polska to dla nas jeden z najważniejszych rynków flotowych. Dlatego też mamy dwie dywizje: BMW Financial Services dla BMW, MINI, Rolls-Royce, BMW Motorrad oraz Alphabet, który oferuje również samochody poleasingowe i usługi leasingowe dla różnych marek. Wspieramy więc kompleksowo rynek flotowy, zapewniając ofertę finansowania oraz obsługi dla każdej marki i typu pojazdu.

Jakie miejsce w strategii BMW Group zajmuje marka MINI?
MINI to nasza najbardziej emocjonalna marka. Jej DNA to radość z jazdy, indywidualność i styl. Wraz z elektryfikacją chcemy zachować tę unikalną tożsamość, jednocześnie otwierając MINI na nowe grupy klientów. Wprowadzenie większych modeli, jak Countryman, to odpowiedź na potrzeby rodzin, które kochają MINI, ale wymagają więcej przestrzeni.

Polski rynek doskonale wpisuje się w tę strategię – coraz częściej widzimy też, że klienci wybierają MINI jako element budowania satysfakcji pracowników oraz jako wyróżnik dla swojej firmowej floty.

 

„W Chile było ponad 30 marek i część już zniknęła z rynku”.

 

Jak wygląda obecnie konkurencja w segmencie premium? Czy chińscy producenci faktycznie stanowią zagrożenie dla marek europejskich?
Konkurencja zawsze jest dobra – motywuje do innowacji. Nowi gracze z Chin rzeczywiście wnoszą świeżość, szczególnie w zakresie technologii baterii i infotainmentu. Jednak sukces w branży motoryzacyjnej wymaga więcej niż tylko nowoczesnego produktu. Potrzebna jest sieć serwisowa, niezawodność, zaufanie do marki.

BMW ma ponad sto lat doświadczenia i nieustannie inwestuje w rozwój – zarówno technologiczny, jak i organizacyjny. Dlatego patrzymy na konkurencję z respektem, ale bez obaw. Naszą przewagą pozostaje spójność – od projektowania po obsługę posprzedażową.



A czy w kontekście chińskich samochodów Polska też wypada szczególnie?

Kiedy pracowałem w Meksyku, zajmowaliśmy się również Ameryką Łacińską. Jeśli pojedziesz do Chile, to tam chińskich aut jest naprawdę dużo. Naliczyć można około 40 chińskich marek. Bo jest tanio, bo jest łatwo, bo każdy chce sprzedawać, więc dealerzy zaczęli je importować.

Po pięciu, sześciu latach, gdy minął cykl zakup nowego i sprzedaży używanego auta, większość z nich zaczęła znikać. Bo to czas weryfikacji przez rynek. Istotna jest nie tylko wartość samego samochodu, którą widzi klient, ale także to, co niesie za sobą marka, jak wygląda serwis, wsparcie, obsługa.

Do tego, jak wygląda współpraca dealera z importerem. A to, w przypadku chińskich marek jest kluczowe i nie zawsze dobrze działa. Zapytałem jednego z dealerów dlaczego? Usłyszałem, że nie mają części, obsługa klienta jest bardzo słaba, proces gwarancyjny także, a do tego bardzo często zmieniają ceny i nie słuchają stacji. Więc w tym biznesie liczy się coś więcej niż tylko niska cena.

Myślę jednak, że niektórzy chińscy konkurenci tu zostaną i mają dobre produkty, ale to, co robi różnicę, to marka i wsparcie, jakie otrzymujesz.

 

„Jaki jest sekret sukcesu w leasingu? Dobry samochód używany”.

 

Na koniec muszę zapytać o samochody używane, bo ten rynek jest w Polsce bardzo dynamiczny. Czy będziecie rozwijać leasing właśnie aut używanych?
Tak, to olbrzymia część rynku, ok. 2 milionów samochodów rocznie. Nieco zmienia się to przez chińską konkurencję, ale cały czas to potężny kawałek tortu. Naturalne jest, że firma leasingowa to dobre źródło pewnych samochodów używanych. Bo te mają trzy, cztery lata, czyli są najlepszymi używanymi samochodami, jakie można kupić. Do tego mają znaną historię i pochodzenie.

Mamy własny outlet w Alphabecie i znajdziesz tam nasze używane samochody, które pochodzą bezpośrednio z naszej sieci.

Ale koncentrujecie się na samochodach nowych, czy używanych?
Nie możesz sprzedać nowego samochodu, jeśli nie sprzedasz używanego. Więc oczywiście, skupiamy się na nowych, ale chcemy mieć pewność, że sprzedamy używane w dobrej cenie i szybko.

Jaki jest sekret sukcesu w leasingu? Dobry samochód używany i szybka sprzedaż. Właśnie to robią w Stanach Zjednoczonych. Tam chcą zmieniać samochody co trzy lata. Chcą mieć dobrze rozwinięty rynek samochodów używanych, aby samochody używane utrzymywały wartość i miały dobrą cenę. To oznacza, że ​​cena nowego samochodu będzie niższa. Bo jeśli cena używanego samochodu spada, to cena nowego rośnie. Ostatecznie ktoś musi za niego zapłacić. Więc idealnym rozwiązaniem jest, żeby klienci nie kupowali samochodów, tylko brali je w leasing.

Idealne dla Was, czy idealne dla klienta?
Myślę, że dla klienta, bo w przypadku samochodów używanych i dzięki naszej ofercie stać go na używane BMW, niekoniecznie nowe. To zupełnie inna grupa klientów, która nie rozważała auta premium do tej pory. A w przyszłości może przesiądzie się do nowego BMW?

 

„Polska to rynek odważnych kierowców  i ambitnych firm”

 

Na koniec – jak Pan podsumowałby swoje pierwsze miesiące w Polsce?
Polska to kraj o niesamowitym potencjale. Ludzie są ambitni, otwarci na nowości, odważni w decyzjach. Lubią szybkie samochody, cenią komfort, ale też coraz częściej myślą o środowisku. To idealne połączenie dla marki takiej jak BMW.

Warszawa to dziś pełnoprawna europejska metropolia. A polski rynek motoryzacyjny – jeden z najbardziej perspektywicznych w Europie. Jestem dumny, że mogę tu pracować i uczestniczyć w tej transformacji.

Dziękuję za rozmowę