Dla jasności hybryda PHEV to hybryda, w której mamy silnik spalinowy, silnik elektryczny i akumulator wysokonapięciowy z możliwością ładowania z zewnętrznego źródła prądu. Z punktu widzenia technologii to zatem jeden z bardziej skomplikowanych napędów, jakie możemy znaleźć we współczesnych samochodach. Nie dość, że pod maską trzeba zmieścić wydajny silnik spalinowy, to na dodatek spory silnik elektryczny no i akumulator. A te w hybrydach PHEV są różnej pojemności. Najmniejsze mają niespełna 14 kWh i pozwalają na pokonanie niespełna 50 km, największe ponad 30 i gwarantują zasięg w trybie bezemisyjnym ponad 150 km.
Sporo. Jednak z drugiej strony, gdy prądu w baterii zabraknie samochód zaczyna zużywać więcej paliwa, bo bateria potrafi ważyć nawet 350 kg. I właśnie to jest największy zarzut przeciwników hybryd PHEV.
Rozwiązanie? Świadome użytkowanie. Jeśli hybrydę PHEV kupuje klient z rozmysłem, a nie dostaje ją, jako auto służbowe z karta paliwową do tankowani, podczas użytkowania ładuje ją i przez większy czas jeździ w trybie bezemisyjnym. Bo najmniej efektywna hybryda
PHEV jest podczas jazdy miejskiej. Na trasie i tak jeździmy z wyższymi prędkościami i wyższymi obrotami i tam różnice w spalaniu są mniejsze. To z resztą główna zaleta napędu PHEV – nie ogranicza zasięgu, jak typowy elektryk.
Skoro elektryczna motoryzacja nie radzi sobie tak, jak życzyłoby sobie wielu, to czy rok 2025 będzie rokiem hybryd PHEV? Sprzedaż samochodów typu PHEV cały czas dynamicznie rośnie. W 2024 roku sprzedano 14 919 samochodów hybrydowych typu plug-in (dane: Samar), co oznacza wzrost względem analogicznego okresu ubiegłego roku o 12,6%. Co ciekawe 14 185 hybryd PHEV opartych było na silniku benzynowym, 734 na silniku Diesla.
Mimo wzrostu sprzedaży, hybrydy plug-in straciły nieco udziału w rynku. Podczas gdy w 2023 roku stanowiły 2,8% sprzedaży nowych samochodów osobowych, w 2024 było to już 2,7%.
Polski rynek samochodów hybrydowych typu plug-in w 2024 roku należał do Mercedesa. Niemiecki producent sprzedał 2 147 samochodów tego typu, co pozwoliło mu na objęcie niemal 15% udziału w segmencie. Ciekawa sytuacja ma jednak na kolejnych miejscach.
Drugie miejsce zajęło Audi, trzecie Volvo, a czołową szóstkę uzupełniły BMW, Toyota i Lexus.
W czołowej dziesiątce znajduje się jeszcze Porsche, więc hybrydy plug-in markami premium stoją. Co istotne, 7 z 10 producentów znajdujących się w TOP 10 zwiększyło swoją sprzedaż rok do roku.
Ale hybryd PHEV odkryli także chińscy producenci, którzy dostrzegli, ze w Europie i na świecie elektrykami wiele nie zwojują. Coraz chętniej hybrydyzują swoje samochody, wsadzając do nich nie tylko silniki 1.5 l. ale i większe dwulitrowe benzyny.
Z punktu widzenia klienta Hybrydy PHEV to alternatywa dla samochodów elektrycznych i spalinowych. Połączenie technologii powoduje wyższą cenę, ale nadal hybrydy PHEV są tańsze od samochodów elektrycznych. Ich najważniejszą cechą jest silnik spalinowy nieograniczający zasięgu. Wszystko wskazuje, więc na to, że klienci będą wybierać taki rodzaj napędu coraz chętniej.
Sama technologia hybryd także się zmienia sprawiając, że hybrydy PHEV stają się coraz bardziej funkcjonalne. Mimo narracji wielu producentów, popartej z resztą badaniami, że dzienny przebieg statystycznego kierowcy to nie więcej niż 50 km, rosną realne zasięgi hybryd PHEV. Bo i baterię są w nich coraz większe. Trudno się dziwić, kierowcy nie kupili tej opowiastki, ale 100 km i więcej realnego zasięgu potrafi już przekonać wielu.
Czy klienci zwracają uwagę na parametry hybryd PHEV? Te przy świadomym wyborze tego rodzaju napędu są kluczowe, a przekrój ofert zaczyna być olbrzymi. I Az trudno uwierzyć, że pierwsze było Mitsubishi z Outlanderem PHEV w 2013 roku. Najistotniejsze parametry to dzisiaj pojemność baterii, co bezpośrednio przekłada się na zasięg w trybie elektrycznym oraz możliwość ładowania DC. Wbrew pozorom nie każda hybryda taką ładowarkę ma. I nie ma, co słuchać tych, którzy twierdzą, że to niepotrzebne. Potrzebne, bo przy coraz większych bateriach ładowanie AC trochę czasu zajmuje, a szybkie doładowanie często się przydaje. I nie chodzi tutaj o ładowanie na autostradzie, bo to faktycznie mija się z celem.
Pojemność baterii w hybrydach PHEV waha się od 12,44 kWh w Peugeocie 308 PHEV do 38 kWh w Range Roverze Sport P510e, co jednak przy dużej masie i mocy auta nie przekłada się wcale na największy deklarowany zasięg (114 km). Mercedes GLC przy mniejszej baterii 31 kWh deklaruje większy zasięg – 120 km. A rekordzistą zasięgu jak na razie jest Skoda Superb z hybrydą PHEV II generacji (ten sam układ VW stosuje w innych markach Grupy Volkswagena), która deklaruje zasięg 130 i to przy baterii o pojemności 19,7 kWh. Ten sam układ w Skodzie Kodiaq daje 123 km zasięgu.
Z dzisiejszego punktu widzenia bateria o pojemności ok. 20-25 kWh zdaje się wiec kompromisem miedzy zasięgiem a masą, gwarantując wystarczający zasięg w trybie bezemisyjnym. Pod warunkiem, że będzie ją można ładować prądem DC. Jak na razie nie jest to ani takie oczywiste, ani powszechne. Bo to przecież podnosi cenę samochodu. Warto o tym pamiętać sprawdzając wady i zalety hybryd PHEV.
No dobrze, a ile spala taka hybryda PHEV? Około 0,4 litra na sto kilometrów. I to zgodnie z normą WLTP. Wydaje się niemożliwe, a jednak. Warunek jest jeden – jazda wyłącznie z naładowaną baterią. Jeśli prądu w niej nie ma, to spalanie rośnie i to czasami nawet więcej, niż średnia dla samochodu czysto benzynowego. Bo bateria to większa masa.
Właśnie, dlatego wielu producentów zobaczyło w technologii PHEV możliwość łatwego obniżenia średniej emisji spalin. Ale regulator szybko się w tym połapał. Od 2025 r. wraz z wprowadzeniem normy emisji Euro 6e-bis zmieniły się zasady badania hybryd PHEV. Teraz cały test w połowie wykonywany jest przy naładowanej baterii, w połowie przy rozładowanej. Wynik jest uśredniany, czyli urealniany. Ile, więc pali? 6-7 na setkę. To i tak nieźle, choć średniego limitu znacznie nie poprawi.
Wniosek? Z punktu widzenia klienta niewiele to zmienia. Z punktu widzenia producenta, sprzedaż hybrydy PHEV nie wpłynie na obniżenie średniej emisji całej sprzedaży, bo emisje samej hybryd PEHV będą wyższe. Zmieszczą się w normie, ale nie obniżą średniej.
Podsumowanie
Hybrydy PHEV mimo większej masy zaczynają zużywać w trybie spalinowym coraz mniej paliwa. A dzięki coraz większym i wydajniejszym bateriom gwarantują zasięg ponad 100 km. Dla osób, które świadomie będą korzystały z tej technologii, to niezła alternatywa dla samochodu elektrycznego i spalinowego. Owszem są droższe od zwykłego spaliniaka, ale nadal tańsze od elektryka i bardziej od niego oszczędne. To po prostu kolejna technologia, która sprawdzi się, bez sztucznie tworzonych regulacji.
Juliusz Szalek