
Logo marki nad wejściem do nowego salonu to dzisiaj nie wszystko. To dopiero początek. W przypadku chińskich marek ważne, co się kryje za i tak mało znanym „znaczkiem”. Importer? Ale jaki? Skąd się wziął i jak długo tu zostanie?
Chińskie marki samochodowe pojawiają się w Polsce w tempie, jakiego branża nie pamięta od lat. Kolejne logotypy trafiają na elewacje salonów w ekspresowym tempie. Salonów przybywa, marek również, choć zdaje się, że impet już trochę wyhamował. Ale i tak ze świecą szukać kogoś, kto jak inwokację wyrecytuje blisko 30 chińskich marek obecnych na naszym rynku.
Z punktu widzenia klienta może się wydawać, że najważniejsze jest to, co widnieje nad wejściem. Tymczasem w przypadku wielu nowych graczy znacznie ważniejsze jest to, co znajduje się za tym szyldem i kto odpowiada za jego obecność w Polsce. To przecież decyduje o budżecie, a to z kolei przekłada się na sieć sprzedaży, serwis, a także dostępność części no i gwarancję.
Importer jest dla samochodowej marki czymś znacznie więcej niż firmą, która samochód produkuje. To on buduje sieć sprzedaży i serwisów, organizuje logistykę części, odpowiada za obsługę gwarancyjną, przygotowanie samochodów do polskiego rynku i komunikację z klientami. Od jego zaplecza, doświadczenia i możliwości finansowych może zależeć również to, jak szybko marka będzie się rozwijać i czy będzie w stanie utrzymać się na rynku wtedy, gdy skończy się efekt nowości. Ostatecznie też to importer decyduje czy trwać na rynku, czy zamknąć interes.
To szczególnie istotne w przypadku marek, które dopiero zaczynają swoją europejską karierę. Samochód może być bardzo dobry, atrakcyjnie wyceniony i wyposażony po dach, ale dla klienta równie ważne jest pytanie, kto będzie za niego odpowiadał za trzy, pięć czy siedem lat. Kto zapewni części? Kto zrealizuje gwarancję? Gdzie będzie można naprawić samochód? I przede wszystkim: czy firma, która dziś inwestuje w salony i reklamę, ma plan na polski rynek wykraczający poza sprzedaż pierwszych kilku tysięcy aut?
MG
Omoda
BYD
Chery
Jaecoo
BAICCo do zasady modeli obecności marki na rynku jest kilka. Ten najpoważniejszy to importer fabryczny. Producent buduje własne struktury, dysponując największymi zasobami, ale czasami najmniejszym doświadczeniem na danym rynku. Właśnie dlatego coraz częściej powierza je specjalistom – firmom działającym na wielu rynkach. I to kolejny model – międzynarodowy importer prywatny, działający na wielu rynkach, ale w oderwaniu od producenta. Najbardziej znanym przykładem jest w Polsce chyba Inchcape i Astara. Ta pierwsza firma to znany w Polsce dealer BMW i Mini, ale w swoim portfolio na świecie ma znacznie więcej marek. Drugi to grupa, która przejęła importerstwo m.in. Nissana i Mitsubishi w Polsce, po tym, jak marka decydowała czy wycofać się z rynku, czy nie.
Trzeci model to krajowy importer prywatny. Kowalski albo krajowy dealer dogaduje się z producentem lub międzynarodową grupą i rozkręca dystrybucje na lokalnym rynku.
No i ostatni model, import prywatny, choć trudno w tym przypadku mówić o dużych wolumenach sprzedaży.
Warto więc przyglądać się nie tylko chińskim nazwom na samochodach, ale również nazwom firm stojących za ich importem. Czasami za nową marką stoi duża, doświadczona grupa dealerska lub importer mający od lat kontakty z producentami samochodów. W innym przypadku może to być firma dopiero budująca swoją pozycję. Te różnice nie zawsze widać na pierwszy rzut oka, ale mogą mieć bardzo konkretne konsekwencje dla klienta.
Dlatego przygotowaliśmy zestawienie chińskich marek obecnych na polskim rynku i firm, które odpowiadają za ich import. Bo w czasach, gdy nowych chińskich szyldów przybywa niemal z miesiąca na miesiąc, samo logo na samochodzie mówi już zdecydowanie za mało. Warto więc wiedzieć i sprawdzić, kto za nim naprawdę stoi.
Juliusz Szalek