
P7+ potrafi zaskoczyć. Z jednej strony komfortem i dynamiką, z drugiej szybkością ładowania i systemami wspomagania jazdy. Gdybym miał kupić elektryka, to auto jest warte rozważenia. I to pomimo albo właśnie dlatego, że jest sedanem.
Chińczycy przywracają wiarę w sedany. Jest ich sporo, a będzie jeszcze więcej. Dlaczego przesiedliśmy się w SUV-y i crossovery? Bo ktoś powiedział, że są wygodniejsze. To nieprawda. Wygodny jest sedan, szczególnie na dłuższych trasach. Dodatkowo ma lepszą aerodynamikę, co w przypadku elektryka pozwala przejechać większy dystans na jednym ładowaniu.
W przypadku Xpenga P7+ zasięg i ładowanie to w zasadzie problem wyimaginowany, bo uzupełnienie energii zajmuje tu dosłownie chwilę. O ile mamy pod ręką infrastrukturę. Maksymalna moc DC to w zależności od wersji 350 lub 446 kW. Bez przygotowania baterii podjeżdżam pod stację, wpinam kabel i na wyświetlaczu od razu pojawia się wartość 214 kW. Mało? Moc rośnie do ponad 300 i w zasadzie już mógłbym jechać dalej. Ale przecież jeszcze toaleta.
Xpeng P7+, który jesienią pojawi się w oficjalnej sprzedaży w Polsce to w zasadzie kompletnie inne auto od poprzednika. To następca P7, ale „+” zmienia w nim bardzo wiele. Nowa platforma, ta sama co w G6, więcej przestrzeni, lepsze przyspieszenie, zasięg i mocniejsze, czyli szybsze ładowanie. Auto zadebiutuje w wersji RWD Long Range Pro o mocy 313 KM z większą baterią 74,9 kWh. Taki też wpadł w moje ręce podczas pierwszych testów.
Za kierownicą jest wygodnie i miejsca nie brakuje. Na tylnej kanapie wysokim pasażerom może jednak brakować miejsca nad głową. To cena za niską i smukłą sylwetkę auta. Cały czas brakuje też miejsca na stopy, choć nawet przy wzroście 198 cm, nie ma potrzeby pchać stóp pod fotel. Miejsca po prostu wystarczy. Efekt przestrzeni potęguje dodatkowo duży panoramiczny dach, który mimo braku roletki skutecznie odcina promienie słoneczne.
Samochód powstał z myślą o europejskich kierowcach oraz miejskiej mobilności przyszłości, a co ciekawe powstaje w Europejskiej fabryce Magna Stayer. Łączy zaawansowaną architekturę sztucznej inteligencji, wysoki poziom bezpieczeństwa i komfort kojarzony z segmentem premium. Konstrukcja bazuje na architekturze autorskich chipów Turing AI oraz instalacji 800 V, co przekłada się na wysoką efektywność energetyczną i rozbudowane możliwości cyfrowe za kierownicą. Tak, to samochód programowo zdefiniowany, czyli w dużym uproszczeniu potrafi zdecydowanie więcej niż tylko jeździć. Co to znaczy? W dużym skrócie smartfon też jest telefonem, ale umie znacznie więcej.
Oprócz Xpilota, zarządzania energię i szeroko pojętym systemem rozrywki ważny jest jednak tutaj także komfort, cisza i wygoda. Choć Xpeng nie mówi wprost, że jest premium, to P7+ wyraźne wybija się spośród całej masy chińskich samochodów, które ostatnio trafiły na nasz rynek. Może mieć tapicerkę z prawdziwej skóry, jest świetnie wykonany i równie dobrze wyciszony. Zawieszenie działa dość aksamitnie a to w zasadzie klasyczny układ w takim segmencie, czyli podwójne wahacze z przodu i układem wielowahaczowy z tyłu.
Auto ma ciut ponad 5 m długości, a rozstaw osi to równe 3 m. Do dyspozycji użytkownika oddano bagażnik o pojemności 573 litrów, który po złożeniu siedzeń zwiększa się do 1931 litrów. Nie ma jednak w nim rolety.
Mimo ekologicznego podejścia do wykorzystywania tworzenia materiałów nadal znajdziemy tutaj prawdziwą skórę Nappa i welur. O komfort akustyczny dba rozbudowany system izolacji obejmujący 62 punkty redukcji hałasu, co przekłada się na… cisze podczas jazdy i to warunkach autostradowych.
Za cyfrowe doświadczenia podczas jazdy odpowiada 15,6-calowy wyświetlacz centralny oraz 8,8-calowy zestaw wskaźników, współpracujące z systemem opartym na sztucznej inteligencji. Kluczowe informacje widzę na wyświetlaczu head-up i tam także mogę obserwować to, co dzieje się dookoła auta. Mimo to, wolę koncentrować się na tym, co przede mną.
Jednym z kluczowych elementów Xpeng P7+ jest architektura chipów Turing AI. Oferuje ona moc obliczeniową sięgającą 750 TOPS (tera operacji na sekundę), czyli dwukrotnie więcej niż w modelu wprowadzonym na rynek chiński w 2024 roku. Co to oznacza? To parametr mierzący ogólną liczbę operacji wykonywanych na sekundę, niezależnie od ich rodzajów. A co dla kierowcy? Bardzo szybkie działanie.
Jednak tu dochodzimy do sedna. Samochód korzysta z kamer i 26 czujników i systemów ADAS, które odpowiadają za bezpieczeństwo oraz płynność jazdy, zarówno w gęstym ruchu miejskim i na autostradzie.
Przy wyższych prędkościach Xpeng nie daje jednak pewności prowadzenia. To zaskoczenie, bo G6 i G9 jak pamiętam, asystowały z większym wyczuciem. Jak dla mnie układ agresywnie koryguje tor jazdy, bo przyspieszanie i zwalnianie działa już znacznie płynniej. Zależne jest to od dynamiki, z jaką auto najeżdża na linię. Im mocniej tym reakcja jest ostrzejsza. Tylko że w trybie Xpilot auto samo decyduje, jak mocno zbliży się do pasa lub krawędzi jezdni.
I tu dochodzimy do sedna. Po pierwszych testach dostaliśmy informację, że zmieniono oprogramowanie i Xpilot działa teraz płynniej. To pokazuje znacznie ważniejszą rzecz. Szybkość działania. Systemy są stale rozwijane dzięki regularnym aktualizacjom oprogramowania OTA, a te trafiają do samochodów bez konieczności wizyty w serwisie. Właśnie to pozwala na ciągłe dopracowywanie systemu Xpilot, który gdyby nie europejskie przepisy, mógłby zawieźć kierowcę i pasażerów, gdzie tylko sobie zażyczą. Na razie jednak trzeba trzymać ręce na kierownicy.
Bez konieczności poprawy działa za to asystent zmiana pasa ruchu. Wystarczy włączyć kierunkowskaz, by auto samo zmieniło pas, jeśli warunki na to pozwolą.
P7+ podobnie jak pozostałe modele marki Xpeng, jest najszybciej ładującym się elektrykiem na rynku. Moc maksymalna DC 446 kW oznacza to, że nie ma w Polsce takiej infrastruktury, by wykorzystać pełne możliwości samochodu. Gdyby było, to uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajęłoby zaledwie 12 minut.
W połączeniu z akumulatorem o pojemności 74,9 kWh przekłada się to na zasięg przekraczający potrzeby większości kierowców.
Xpeng P7+ to trzeci model marki, po G6 i G9, który jest produkowany w Europie. Produkcja ruszyła w austriackich zakładach Magna Steyr, skąd jeszcze przed wakacjami mają zjechać pierwsze egzemplarze przeznaczone również dla klientów z Polski. Ilu ich będzie? Tego nie wiadomo.
Pewne jest, że za auto z mniejszą baterią i napędem o mocy 245 KM na jedną, tylną oś, trzeba zapłacić 197 900 zł. Warto jednak dołożyć przynajmniej 20 tys. na większą baterię albo kolejne 20 tys. zł. do mocniejszego napędu na cztery koła. W wersji Performance Pro silniki generują 503 KM a zasięg to deklarowane 500 km. Z punktu widzenia długodystansowców optymalna wydaje się więcej wersja z dużą baterią, ale napędem na jedną oś. Wtedy Xpeng P7+ potrafi przejechać nawet 530 km na jednym ładowaniu.
Xpeng wybija się ponad średnią na rynku. Ma delikatny design, jest nowoczesny, przestronny i dynamiczny. Ale to, czym naprawdę rozpieszcza to wnętrze i technologia. Potrafi zaskakiwać. Podobnie jak cena, bo w zestawieniu z innymi sedanami na rynku, choćby chińską konkurencją wycenioną na ponad 320 tys. zł, wydaje się zaskakująco tani.
|
Xpeng P7+ RWD Long Range Pro |
|
|
Dł./szer./wys./rozstaw osi w mm |
5071/1937/1512/3000 |
|
Pojemność bagażnika l. |
573/1931 |
|
Masa własna/dopuszczalna w kg |
2100/2585 |
|
Śred. zawracania między krawężnikami w m |
11,6 |
|
Silnik |
Silnik elektryczny |
|
Maksymalna moc układu napędowego |
313 KM (450 Nm) |
|
Akumulator kWh |
74,9 (litowo-jonowy) |
|
Moc ładowania AC i DC kW |
11 i 446 |
|
Zasięg km |
530 |
|
Akumulator kWh |
74,9 (litowo-jonowy) |
|
Prędkość maksymalna w km/h |
200 |
|
Przyśpieszenie 0‒100 km/h |
6,2 s |
|
Średnie zużycie paliwa |
16,4 kWh/100 km |
|
Cena wersji testowanej w zł |
218 900 zł |