Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

O co w tym chodzi?

BMW 220 Gran Coupé

Ni to sedan, ni to coupé. A ma być jeszcze do tego sportowe, bo całość okraszona jest pakietem M. Jak  to możliwe, skoro pod maską kryje się trzycylindrowy silnik?

BMW twierdzi, że 220 Gran Coupé to czterodrzwiowe duże coupé. Czyli… sedan, który nie chce się przyznać, że jest sedanem. To tak, jakby ktoś próbował nam wmówić, że hamburger z frytkami to sałatka, bo jest tam plaster pomidora i sałata. Trzeba jednak przyznać, że auto drugiej generacji wygląda nieźle. Z pewnością lepiej niż poprzednik, choć nadal sprawia wrażenie wyższego niż szerszego. Wymiary ma podobne, ale poprawiono kształt tylnych drzwi i zmniejszono prześwit, dzięki czemu auto bardziej przykleiło się do asfaltu, ale nadal za mało. Nisko opadająca linia dachu, szeroki przód mogą się podobać, ale światła? Nieco przymrużone reflektory patrzą w dal jak wzrok teściowej po trzecim piwie na weselu. Całość zdecydowanie wyróżnia się z tłumu kompaktów, ale też całość najmniej ze wszystkich modeli przypomina auta BMW.

Owszem są drzwi bez ramek, jest wytłoczone logo „2” na słupku C i całkiem zgrabny grill. Wcale nie tak duży, jakie jeszcze jakiś czas temu chciałoby BMW.

W stronę kierowcy

Za to w środku jest bardzo… BMW. Duży ekran, deska skierowane w stronę kierowcy i niezłe materiały, ale tylko u góry. Im niżej, tym gorzej. Na szczęście nic nie skrzypi, nic nie odstaje. Nawet kubek z kawą w obszernym cupholdrze może się tutaj poczuć jak VIP. Fizyki jednak nie oszukasz. W aucie o długości 4,5 m. miejsca z tyłu jest niewiele. Jeśli masz więcej niż 1,8 m wzrostu, od razu zrezygnuj z grzywki, bo głową będziesz szurał o podsufitkę. To nie jest auto, w którym dorosły będzie marzył o długiej podróży w drugim rzędzie siedzeń. I chyba właśnie tutaj można odnaleźć najwięcej coupé w 220 Gran Coupé.

Bagażnik? 430 litrów. Czyli wystarczająco, żeby spakować torbę na siłownię, zakupy i psa średnich rozmiarów.

Małe jest piękne

BMW przyzwyczaiło nas, że jeśli mamy do czynienia pakietem M, żywym kolorem i wszędobylskim piano black także z zewnątrz auta, to pod maską musi się kryć coś. W przypadku tego BMW 220 Gran Coupé to niestety coś… małego. Silnik trzycylindrowy o pojemności 1.5 l. i moc 170 KM z układem miękkiej hybrydy to z pewnością nie jest powód do przechwałek wśród znajomych.

Podobnie jak moment obrotowy (280 Nm). No, chyba że ktoś zapyta o przyspieszenie. 7,9 jakoś brzmi, choć warto przemilczeć to, co po przecinku. Jedynie prędkość maksymalna robi wrażenie, bo to aż 230 km/h. I tak nie jest to do wykorzystania w Polsce.
BMW 220 Gran Coupé, mimo pakietu M za 16 400 i dodatkowo pakietu M Pro za kolejne 6 800 zł to zdecydowanie auto do spokojnej jazdy po mieście. Trudno się dziwić, mechaniczne 23 200 zł niewiele zmienia. Jest co prawda adaptacyjne zawieszenie, są sportowe hamulce, ale całą resztą to elementy dekoracyjne: pasy z przeszyciami, spoiler tu i tam, shadowline, sportowe fotele i antracytowa podsufitka.

M tylko z nazwy

W kwestii mocy i osiągów pakiet M niewiele zmienia. BMW 220 nie wgniata w fotel, ale wystarczy, by na światłach zostawić za sobą większość SUV-ów, których kierowcy myślą, że są mistrzami kierownicy tylko dlatego, że siedzą wysoko.
Dwusprzęgłowa skrzynia zmienia biegi szybciej, niż zdążysz powiedzieć „manuala już nie ma”. I to prawda – nie ma. BMW stwierdziło, że manual to przeżytek, więc jeśli chcesz sam wachlować biegami, to niestety, musisz poszukać auta w ogłoszeniach z używanymi.

Zawieszenie w trybie komfortowym jest całkiem miłe, ale gdy wrzucisz tryb sportowy, auto napina się jak kot na widok czerwonej kropki lasera. Podobnie z układem kierowniczym – jest precyzyjny, daje sporo frajdy, a w zakrętach pokazuje, że nadal pamięta, jak się robi samochody dla kierowców.

W sumie to nieźle

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że od razu po uruchomieniu silnika słychać, że ma tylko 3 cylindry. I choć potrafi być oszczędny, wibracje i dźwięk psują całą frajdę z posiadania BMW. Niestety wkręcany na wysokie obroty potrafi zużyć nawet 7–8 litrów.
A nie jest to V8 z M3, więc na wrażenia akustycznie nie ma co liczyć. I w sumie to dobrze, bo w codziennej jeździe bardziej docenia się ciszę w kabinie niż ryczący wydech. Kłopot jedynie w tym, że BMW 220 Gran Coupé ma być autem dla młodych kierowców, którzy dopiero zaczynają przygodę z bawarską marką. Czy właśnie takich doznań oczekują? No może zrekompensuje im wszystko system infoteinment z intuicyjną obsługą, CarPlayem, Android Auto i nieźle działającym asystentem głosowym.

Naszym zdaniem

BMW 220 Gran Coupé F74 to samochód, który udaje coś, czym nie jest, i robi to na tyle dobrze, że i tak chcesz go mieć. To nie jest sportowiec, to nie jest rodzinne auto, to nie jest nawet sedan ani prawdziwe coupé. To trochę wszystkiego naraz. Ale jeśli usiądziesz za kierownicą i skręcisz w boczną, krętą drogę, nagle przestaje cię obchodzić, jak się nazywa, ile ma miejsca z tyłu i czy bagażnik pomieści psa. Bo nagle odkrywasz, że to BMW wciąż potrafi dać ci to, czego inne auta nie umieją — uśmiech na twarzy. I to z trzycylindrowym silnikiem pod maską.

BMW 220 Gran Coupé

Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w mm

4546/2070/1445/2865

Masa własna/dopuszczalna w kg

1525/2130

Średnica zawracania między krawężnikami w m

11,7

Silnik

Spalinowy R3 1.5 l. turbo 170

Maksymalny moment obrotowy

280 Nm

Prędkość maksymalna w km/h

230

Przyśpieszenie 0–100 km/h

7,9

Średnie zużycie paliwa wg WLTP na 100 km

5,5

Cena w zł netto

253 800 zł