
To największy SUV w gamie chińskiej marki. Ale najbardziej zaskakujące jest to, że jeździ jak elektryk, choć nim nie jest. Wszystko za sprawą napędu SHS. I właśnie w tym tkwi jego przewaga. Bo cała reszta sprawia wrażenie dobrze skrojonego garnituru.
Pierwsze kilometry za kierownicą Chery Tiggo 9 są trochę jak wejście do świata, który znamy – ale w którym wszystko działa inaczej, niż się spodziewamy. Duży, siedmiomiejscowy SUV, miękkie fotele, ambientowe światło, cisza. Niby klasyczny rodzinny SUV, a jednak po kilku minutach jazdy zaczynasz rozumieć, że klucz do tego samochodu nie leży ani w designie, ani w przestrzeni i trzech rzędach foteli, ani w komforcie, jakiego dostarcza. Leży w technologii, którą Chińczycy nazwali SHS – Super Hybrid.
Na papierze to plug-in hybrid, czyli hybryda ładowana z gniazdka. W praktyce – coś znacznie bardziej złożonego. Ważnym elementem jest silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM oraz trzy silniki elektryczne. Łączna moc 428 KM i 580 Nm momentu obrotowego pozwalają rozpędzić kolosa o masie 2,2 tony w zaledwie 5,4 sekundy do setki. Prędkość maksymalna jest ograniczona elektronicznie do 180 km/h.
Oprócz silnika spalinowego mamy aż trzy silniki elektryczne, z czego jeden silnik jest trakcyjny, drugi jest generatorem a trzeci? Ten schowano w sercu napędu, czyli 3-stopniowej przekładni 3DHT. To ona odpowiada za przeniesienie napędu na cztery koła i żongluje wszystkimi elementami wedle własnego uznania. A jest czym żonglować, bo w sumie połączenie silnika spalinowego, dwóch silników elektrycznych i przekładni 3DHT (z dodatkowym silniczkiem elektrycznym) daje trzy 3-biegi i 11 kombinacji przełożeń. Proste? No to do tego wszystkiego są trzy tryby EV, HEV lub HEV+ I 6 trybów (eco, normal, sport, off-road, śnieg, błoto).
Jakby tego było mało, przewidziano także trzy tryby energetyczne (początkowy, inteligentny I wymuszony). To coś w rodzaju “nadrtrybów”, które definiują charakter pracę całego układu poprzez wymuszenie pracy poszczególnych komponentów. Pozwalają np. zmaksymalizować jazdę na prądzie, doładować baterię albo spowolnić jej rozładowywanie.
Ale jest też dobra informacja. Chery Tiggo 9 jeździ także bez żadnego trybu. Cała ta skomplikowana elektronika to piąty stopień wtajemniczenia I możliwość poprawy wydajności I tak wydajnego system.
Przy normalnej jeździe Tiggo 9 zachowuje się jak elektryk. Mimo 4,8 m długości rusza w ciszy, bez najmniejszego zawahania, a reakcja na gaz jest natychmiastowa. Silnik spalinowy w tym czasie często… nie robi nic. Nawet nie pracuje. Albo robi bardzo niewiele – pracuje gdzieś w tle jako generator, doładowując baterię o pojemności 34,5 kWh lub wspierając silniki elektryczne. Tak wspierając, bo tutaj filozofia jest elektryczna i wszystko jest jej podporządkowane. Każdy spośród wszystkich trybów, programów i poziomów nastawiony jest na maksymalna wydajność i oszczędność paliwa.
I to jest pierwszy moment, w którym pojawia się ta wspomniana abstrakcja. Bo prowadzisz niemal pięciometrowego SUV-a, który waży swoje, a czujesz się jak w dużym aucie elektrycznym.
SHS nie wymaga od kierowcy decyzji. On sam żongluje trybami pracy. Przy ruszaniu i spokojnej jeździe korzysta głównie z napędu elektrycznego. Przy mocniejszym wciśnięciu gazu uruchamia pełen arsenał – silnik spalinowy, oba elektryczne i generator pracują jednocześnie. Efekt? 428 KM systemowej mocy i przyspieszenie do setki w około 5,4 sekundy.
Liczby to jedno. Ważniejsze jest wrażenie. Przyspieszenie nie jest brutalne, a dyskretne i liniowe, pozbawiony szarpnięć. Auto przyspiesza jakby bez wysiłku, jakby masa przestała mieć znaczenie.
Nie byłoby to możliwe bez odpowiedniej izolacji. Kierowca jest odseparowany od napędu i otoczenia. Nie czuje zmiany biegów, nie słyszy pracy silnika, nie „czyta” tego, co dzieje się pod maską. To doświadczenie bliższe elektronice niż mechanice.
Producent deklaruje do 147 km jazdy w trybie elektrycznym i ponad 1000 km łącznego zasięgu. Przy zbiorniku o pojemności 70 litrów to możliwe, choć przy tych gabarytach o deklarowanym spalaniu można zapomnieć. 6,9 l na setkę jest mocno na wyrost. Trzeba dodać przynajmniej dwa litry, no, chyba że będziemy literalnie trzymać się ograniczeń prędkości.
Jedna z większych baterii w hybrydzie PHEV w praktyce oznacza jednak to, że w mieście możesz funkcjonować niemal jak w samochodzie elektrycznym, a w trasie nie martwisz się ładowaniem.
Ciekawostką jest to, jak system zarządza energią przy wyższych prędkościach. Nawet na autostradzie potrafi korzystać z napędu elektrycznego, jednocześnie wykorzystując silnik spalinowy jako generator. To rozwiązanie bliższe koncepcji range extendera niż klasycznej hybrydy.
Choć marka Chery nie jest pozycjonowana jakoś szczególnie wysoko, flagowiec Tiggo 9 bardziej przypadł mi do gustu niż mocniejsza i bardziej… lifestylowa Omoda 9. Trzy rzędy siedzeń, wentylowane i masujące fotele, rozbudowany system multimedialny oparty na chipie Qualcomm, 14-głośnikowe audio Sony i kompletny system wsparcia kierowcy z 19 sensorami, 2 radarami, 5 kamerami i 12 czujnikami ultradźwiękowymi sprawiają, że cena nie wydaje się zbyt wygórowana.
|
Chery Tiggo 9 SHS |
|
|
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w mm |
4810/1925/1741/2800 |
|
Pojemność bagażnika l. |
143/819/2065 |
|
Masa własna/dopuszczalna w kg |
2233/2886 |
|
Średnica zawracania między krawężnikami w m |
11,4 |
|
Silnik |
Silnik spalinowy 1.5 T-GDI, dwa silniki elektryczne, przekładnia 3DHT |
|
Maksymalna moc układu napędowego KM |
428 KM (580 Nm) |
|
Maksymalna moc silnika spalinowego KM |
143 KM (215 Nm) |
|
Maksymalna moc przedniego silnika elektrycznego EM1 KM |
102 KM (170 Nm) |
|
Maksymalna moc przedniego silnika elektrycznego EM2 KM |
122 KM (220 Nm) |
|
Maksymalna moc tylnego silnika elektrycznego EM3 KM |
238 KM (310 Nm) |
|
Akumulator kWh brutto |
34,46 (NMC) |
|
Prędkość maksymalna w km/h |
180 |
|
Maks. Moc ładowania DC |
71 kW |
|
Maks. Moc ładowania AC |
6,6 kW |
|
Przyśpieszenie 0‒100 km/h |
5,4 s |
|
Średnie zużycie paliwa |
6,9 l/100 km |
|
Zasięg na energii elektrycznej km |
147 |
|
Cena wersji testowanej w zł |
209 900 zł |