ODTJ to bezpieczeństwo w ruchu drogowym

ODTJ Mariusz Stuszewski

10 (81) / 2017

O działalności PSM ODTJ, rewolucji w technice motoryzacyjnej i zmianach w zakresie szkoleń kierowców rozmawiamy z Mariuszem Stuszewskim, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy.

Przemysław Dobrosławski: Jakie są zadania statutowe PSM ODTJ?

Mariusz Stuszewski: Polskie Stowarzyszenie Motorowe powstało w 2001 roku z inicjatywy Sobiesława Zasady. To on, będąc zaangażowanym w propagowanie bezpieczeństwa od lat 70., doszedł do wniosku, że warto by zebrać powstające ośrodki promujące bezpieczną jazdę w jedną zorganizowaną organizację, która wprowadzi jednolite dla wszystkich zasady bezpiecznych technik prowadzenia samochodu. Nim zrodziła się ta inicjatywa, działalność ośrodków nie była regulowana. Każdy mógł wpaść na pomysł i realizować szkolenia w dowolny sposób. Sobiesław Zasada nawiązał kontakty z podmiotami działającymi na rzecz bezpieczeństwa na naszym rynku i doprowadził do spotkania w szerokim gronie. Tak powstało Polskie Stowarzyszenie Motorowe, które w swoim statucie ma przede wszystkim działanie na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zgodnie z nim członkami rzeczywistymi stowarzyszenia są osoby fizyczne, które reprezentują różne podmioty. Członkami wspierającymi mogą być firmy i instytucje, które chcą wspierać stowarzyszenie, np. wkładem merytorycznym lub finansowym.

PSM zgromadził ludzi, którzy chcieli uczyć bezpiecznej jazdy. Nie jakiejkolwiek, nie szybkiej, nie sportowej, tylko bezpiecznej jazdy. W 2007 roku zmieniliśmy nazwę stowarzyszenia na Polskie Stowarzyszenie Motorowe Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy. Powodem było wejście w życie nowej ustawy regulującej szkolenia dla osób posiadających prawo jazdy. Zgodnie z nimi szkolenia mogą być prowadzone tylko przez ODTJ. Wprowadzono wówczas dość wysokie wymagania ustawowe, jeśli chodzi o wyposażenie techniczne i infrastrukturę takich ośrodków.

Nasze stowarzyszenie jest dość kameralne, ale nie hermetyczne. Ośrodki zgłaszające się do nas muszą być otwarte na wspólne programy i nadążać za techniką motoryzacyjną i światowymi trendami. Jako stowarzyszenie staramy się monitorować, co się dzieje w innych krajach przodujących w zakresie bezpieczeństwa. Pokazujemy nowinki oraz dostosowujemy je do polskich warunków w postaci konkretnych programów szkoleniowych. Poza tym nowe ośrodki muszą spełnić wymogi ustawy i udowodnić posiadanie odpowiedniego zaplecza instruktorskiego i technicznego.

Tworzymy też programy dla potrzeb firm. Od 12 lat PSM współpracuje z PZU, dla którego stworzyliśmy program PZU Bezpieczna Flota. Jest on realizowany we wszystkich dwunastu ośrodkach PSM ODTJ z gwarancją realizacji w ten sam sposób. Realizacja programu w wielu ośrodkach była konieczna, gdyż wiele firm ma rozproszone floty.

Czy jako PSM ODTJ kierujecie propozycje zmian przepisów do ustawodawców?

Nasze stowarzyszenie od początku było na liście podmiotów, które były brane pod uwagę przy zmianie przepisów jako tzw. konsultant społeczny. Od początku działania PSM staraliśmy się być aktywni w kontaktach z ustawodawcami. Staraliśmy się zainteresować ich stworzeniem przepisów regulujących szkolenia osób z prawem jazdy. Chcieliśmy doprowadzić do sytuacji, by szkolenia prowadziły podmioty oferujące bezpieczne warunki i kwalifikowaną kadrę instruktorską.

Nie raz przekazywaliśmy swoje uwagi do ministerstw i sejmu, dzięki czemu mieliśmy poczucie, że pomagamy w tworzeniu dobrych zapisów.

Jakie są podstawowe wytyczne ustawy regulującej szkolenia dla osób posiadających prawo jazdy?

Ustawa, jeśli chodzi o wymagania dla ośrodków szkoleniowych, jest dość restrykcyjna. Bardzo dokładnie, bo co do centymetra, określa ona wymiary płyt poślizgowych i toru szkoleniowego. Określa między innymi kąt nachylenia podjazdów, położenie zakrętu na spadku. Innymi słowy ustawodawca skoncentrował się na wymogach technicznych, a równocześnie nie zaproponował żadnych programów szkoleniowych. Programy są określone tylko do szkoleń ustawowych, dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych i dla kandydatów dla instruktorów techniki jazdy. W innych przypadkach każdy może sobie wymyślić dowolny program i nikt nie ma podstaw, by sprawdzić, czy kształtuje on dobre odruchy w ruchu drogowym, czy są to, mówiąc kolokwialnie, pojeżdżawki z piskiem opon.

Ktoś te ośrodki chyba jednak weryfikuje?

Nikt tego nie weryfikuje. W jakiś sposób czyni to rynek, ale to nie znaczy, że we właściwą stronę.

Bo jeśli rynek tworzą osoby, które chcą się wyszaleć za kierownicą, to może to nie jest dobry kierunek. Wtedy ośrodek, który chce zarobić pieniądze na swoje utrzymanie, może pójść w kierunku zapewnienia ludziom przede wszystkim zabawy. Dlatego w PSM staramy się stwarzać takie wspólne programy, pod którymi podpisują się wszyscy członkowie, i które służą bezpieczeństwu w ruchu drogowym. To jest zapisane w naszym statucie. Prowadzimy na przykład wspólne dla wszystkich szkolenia instruktorów po to, aby wszyscy mówili tym samym językiem. Służy to tzw. standaryzacji języka szkoleniowego.

Jakie nowinki udało się Państwu wprowadzić do programów szkoleń w ostatnich latach?

Staramy się wykorzystywać w szkoleniach nowoczesne narzędzia telemetryczne, które pokazują, jak działa nowoczesny samochód i pokazują odczyty z gniazda OBD samochodu. Wykorzystujemy je do szkoleń praktycznych, by jak najbardziej uczestnikom szkoleń uzmysławiać, jak te samochody działają.

Cały czas staramy się dążyć do poprawy bezpieczeństwa, a szczególny nacisk kładziemy na szkolenia wewnętrzne dla instruktorów. Zmieniają się samochody i technika, ale przepisy nie nadążają za tym i szkolenia instruktorów odbywają się według programów historycznych, w których na przykład funkcjonują pojazdy bez ABS. Przepisy nie wymagają tego od instruktora, aby poszerzał swoją wiedzę i nadążał za zmianami w technice motoryzacyjnej.

My powinniśmy pokazywać ludziom, że pojazdy bez ABS są niebezpiecznymi urządzeniami i zniechęcać do ich nabywania. Niektórzy mówią, że jak ABS się popsuje, to dadzą sobie radę. My kształtujemy postawę, w której jeśli nie działa któryś z istotnych systemów bezpieczeństwa, to powinniśmy zrezygnować z podróży tym autem. Samochód bez działających systemów bezpieczeństwa może nas w sytuacji krytycznej zaskoczyć i być trudny do opanowania.

Programy szkoleniowe z pewnością podlegają ewolucji. Czy pojawienie się nowych, półautonomicznych samochodów odmieni rynek szkoleń jazdy?

Wszyscy, którzy zajmują się szkoleniami samochodowymi, mają dość trudne zadanie ponieważ szkolenia samochodowe, szczególnie te związane z bezpiecznym prowadzeniem, muszą nadążać za techniką motoryzacyjną. A ta rozwija się niezwykle szybko. Te pojazdy, którymi zachwycaliśmy się pięć lat temu, już są przestarzałe. Współczesne pojazdy są teraz komputerami na kołach, a jak spojrzymy w przyszłość, to na horyzoncie już widzimy pojazdy autonomiczne. Jednocześnie po drogach poruszają się samochody stare, które nie mają żadnych systemów bezpieczeństwa. To wszystko prowadzi do wniosku, że powinno się prowadzić dwa rodzaje szkoleń. Skłaniałbym się jednak do rezygnacji ze szkoleń w oparciu o coraz rzadsze pojazdy historyczne.

Na początku istnienia PSM w większości użytkowano pojazdy bez jakichkolwiek systemów. Uczyliśmy zatem, jak unikać wprowadzania pojazdów w poślizg, a gdy on nastąpi, uczyliśmy, jak reagować na poślizg nadsterowny czy podsterowny. Kształtowanie prawidłowych odruchów zajmowało wiele dni.

Od lat następuje konsekwentny wzrost liczby systemów asystujących w samochodach i podnoszących ich poziom bezpieczeństwa czynnego. Taki system ESP odczytuje trajektorie jazdy, przyczepność podłoża, prędkość i bardzo wiele innych danych z wielu źródeł. Zbiera także informacje o kącie skrętu kierownicy, sile odśrodkowej, dośrodkowej. Jednym zdaniem, cały czas analizuje sposób jazdy samochodem i podejmuje decyzję, czy wkraczać, czy nie. Kiedyś w momencie przekroczenia granicy przyczepności reagował człowiek. Teraz system. A jak się ma zachować kierowca? Zupełnie inaczej. Obecnie kierowca musi mieć inne odruchy niż osoba, która sama musiała przeciwdziałać poślizgowi. Odruchy dobrych kierowców wyuczone na starszych samochodach bez systemów w nowych pojazdach będą tylko przeszkadzały w bezpiecznej jeździe. Przykład? Jeżeli w prawym zakręcie ucieknie nam lekko na zewnątrz tył samochodu, to doświadczony kierowca zrobi dynamiczną kontrę w lewo, by temu przeciwdziałać. Nowoczesny system odczyta nasze intencje inaczej. Skieruje auto w stronę, w którą jest skręcona kierownica. Zrobi wszystko, by skierować pojazd w stronę założonej kontry, czyli w przeciwnym, niż powinniśmy jechać. Obecnie, aby ESP właściwie odczytało sytuację, kierownicę zawsze trzeba mieć skręconą dokładnie w stronę krzywizny drogi. Poprawne zachowania w takich sytuacjach możemy wyćwiczyć w bezpiecznych warunkach ośrodków doskonalenia techniki jazdy.

Jakim prezesem jest Mariusz Stuszewski?

Na pewno zdającym sobie sprawę, że nie zastąpię Sobiesława Zasady z racji jego doświadczenia i pozycji. Wniósł on wielki wkład dla naszej motoryzacji i rozwoju szkoleń z zakresu bezpieczeństwa.

Jestem człowiekiem, który będzie się starał robić sumiennie to wszystko, o czym mówiliśmy.

M.H.

Print Friendly