DSC_9967

Suzuki Baleno – Z punktu A do B

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: Suzuki Baleno SHVS

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 18‒22.02.2017

Ile: 500 km

Obszerne wnętrze, niska masa własna, niezła ergonomia, oszczędny silnik, duży bagażnik, przyzwoite wyposażenie.

Precyzja układu kierowniczego, jakość tworzyw w kabinie, nawigacja nie mówi po polsku, słaba wydajność układu hybrydowego, cena wersji hybrydowej.

Każdy pomysł na obniżenie zużycia paliwa w samochodzie jest warty naszej dziennikarskiej uwagi. Z dużym zainteresowaniem przystąpiliśmy zatem do testu Suzuki Baleno z układem hybrydowym SHVS.

Za zeszłorocznym debiutantem ‒ Suzuki Baleno ‒ nie będziemy wodzić powłóczystym spojrzeniem. Łagodne, pozbawione polotu linie nadwozia tego pojazdu sprawiają, że jest on na ulicy przezroczysty. Oczywiście nie jest to minus dla osób, którym samochód służy wyłącznie do przemieszczania się z punktu A do B. Małe Suzuki jest najlżejszym pojazdem w swoim segmencie. Nawet w cięższej o 50 kg wersji SHVS (915 kg) Baleno jest aż 200 kg lżejsze od Opla Corsy! Mieszczuch Suzuki urzeknie nas ilością miejsca, i to zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie. Na kanapę łatwo zasiąść, gdyż drzwi otwierają się niemal pod kątem 90 stopni. Do ergonomii Suzuki nie mamy większych zastrzeżeń. Jedynie twarde tworzywa, jakimi wykończono kabinę, są wyraźnie poniżej średniej w segmencie. Docenimy za to przyzwoite wyposażenie wersji Elegance, obejmujące m.in. system multimedialny z nawigacją, klimatyzację automatyczną, tempomat adaptacyjny czy system wspomagania hamowania awaryjnego. Cieszy obszerny bagażnik, w którym producent pomyślał o podwójnej podłodze. To rozwiązanie w segmencie B wcale nie jest tak oczywiste.
Wróćmy do najciekawszego, czyli zastosowanych technologii. Testowany model odróżnia się od klasycznego odpowiednika układem SHVS, który wspomaga pracę silnika wykorzystując alternator zespolony z rozrusznikiem ISG, pełniącym funkcję silnika elektrycznego. Nie ma więc to wiele wspólnego z rozwiązaniami hybrydowymi, jakie stosuje np. Toyota. Całość współpracuje z niedużym akumulatorem litowo-jonowym, który w razie potrzeby zapewnia energię systemom pojazdu, np. podczas postoju i ponownego rozruchu. Układ ISG wspomaga silnik spalinowy podczas przyśpieszania, a przy wyhamowaniu odzyskuje część energii i gromadzi ją w akumulatorach. Wariant hybrydowy dostępny jest tylko z 90-konną odmianą silnika benzynowego i wyłącznie w topowej wersji Elegance.
Z uwagi na niską masę własną silnik ten w zupełności wystarcza do sprawnego poruszania się. Zapotrzebowanie na paliwo w mieszczuchu Suzuki jest skromne, gdyż w teście w warunkach miejskich zużywał on ok. sześciu litrów na 100 km. Nie liczmy, że będziemy czerpać większą przyjemność z jazdy tym modelem. Nierówności dróg Suzuki wybiera poprawnie, a bardziej gwałtowne manewry pojazd wykonuje posłusznie, jednak cały czas mamy poczucie jazdy samochodem nie do końca dopracowanym. Największym minusem tego pojazdu jest układ kierowniczy – zupełnie niedający czucia, co się dzieje z przednimi kołami.
Problemem Baleno SHVS jest jego cena wynosząca 65,9 tys. zł, czyli aż 7 tys. zł więcej niż klasycznego wariantu z tym samym silnikiem. W segmencie B, w którym nabywcy są wrażliwi na każde tysiąc złotych różnicy w cenie, to różnica ogromna. Deklarowane przez producenta niższe spalanie o 0,7 l/100 km w ruchu miejskim w modelu SHVS w zestawieniu z modelem bez tego systemu realnie nie ma znaczenia, zwłaszcza że bazowy silnik i tak jest oszczędny. Przybywa też innych minusów, tj. wyższa masa pojazdu hybrydowego (choć i tak niska) oraz odpowiednio mniejsza ładowność samochodu.
Lepszym wyborem jest zakup Baleno w klasycznej wersji benzynowej i skorzystanie z najprostszego kursu eco drivingu. Z dużym prawdopodobieństwem uzyskamy lepsze efekty w oszczędności paliwa niż inwestowanie w wariant SHVS, a przy okazji zostanie nam siedem tysięcy w kieszeni.

S. K.

Print Friendly