Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
MAN 2025

Bruksela cały czas się zastanawia, BYD już go buduje. Oto elektryk dla Europy

Udostępnij

Gdy Bruksela po roku od ogłoszenia pomysłu na tanie elektryki nadal zastanawia się, jak ma wyglądać nowy segment przystępnych cenowo samochodów, BYD już je konstruuje i wybrał miejsce produkcji. Dlaczego przegrywamy z chińczykami? Właśnie dlatego.

Według japońskich źródeł BYD do budowy europejskiego, małego i taniego elektryka planuje wykorzystać rozwiązania techniczne opracowane dla swojego kei cara - Racco stworzonego na rynek Japoński.

Dlaczego akurat ten model? Bo jest mały, lekki i tani. Segment kei carów w Japonii to ewenement na skalę światowej motoryzacji. Z 4,5 mln sprzedawanych rocznie samochodów aż 1,6 mln to właśnie kei cary. Co zaskakujące Tylko dwa modele są elektryczne. Dlaczego? Bo jak przekonują Japończycy, bateria jest za ciężka i przeczy to idei kei (lekkiego) cara.

Chińczycy się tym nie przejęli i w ubiegłym roku, jako pierwszy poza japoński producent, na targach w Tokio pokazali swoją wersję elektrycznego kei cara, przygotowaną specjalnie dla Japonii. Ma to pobudzić słabą sprzedaż marki na tym azjatyckim rynku. Czy się udało? W pierwszym tygodniu po debiucie zebrano 700 zamówień.

Z Japonii do Europy

Teraz BYD chce wykorzystać te doświadczenia i na bazie Racco zbudować małe, elektryczne i tanie auto dla Europy. W końcu stworzenie takiego segmentu zapowiedziała 10 września 2025 roku podczas dorocznego orędzia o stanie Unii Europejskiej jej szefowa Ursula von der Layen. Kłopot w tym, że przez rok nic się w tej sprawie nie wydarzyło. „Small Affordable Cars initiative” to nadal idea, myśl, koncepcja. Bez konkretów.

Chińczycy chcą być jednak pierwsi w tym wyścigu i jak twierdzą japońskie media, na bazie technologii Racco stworzą małego elektryka dla Europy. Może nie będzie aż tak mały jak kei car (3,395 m długości i 1,475 m szerokości), ale wykorzystywać będzie technologie X-Pack, która pozwala bardzo ciasno zintegrować kluczowe elementy układu elektrycznego z baterią.

W przypadku tak małego samochodu ma to ogromne znaczenie. Każdy zaoszczędzony centymetr można przeznaczyć na przestrzeń dla pasażerów, większy akumulator albo bardziej efektywne wykorzystanie nadwozia.

Jeździłem. Sporo mu brakuje, ale

Sam Racco nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia. Miałem okazję nim jeździć podczas pobytu w Japonii i w bezpośrednim porównaniu z rodzimymi kei carami wypada dość przeciętnie. Wrażenia niebawem.

Japończycy przez lata doprowadzili tę klasę samochodów niemal do perfekcji. Potrafią z nadwozia o długości niewiele ponad trzech metrów zrobić zaskakująco przestronne, funkcjonalne i często bardzo finezyjne auto. Do tego różnego rodzaju Nissany, Hondy, Suzuki i Daihatsu zaskakują wyposażeniem, jakością i prowadzeniem. Także kolorem, designem i charakterem. Racco jest przy nich trochę jak pierwszoklasista. Ale jest.

Produkcja w Europie

Komisja Europejska cały czas pracuje nad rozwiązaniami mającymi stworzyć warunki dla rozwoju małych, przystępnych cenowo elektryków produkowanych w Unii Europejskiej. Idea jest prosta: Europa potrzebuje samochodów elektrycznych, które nie będą kosztowały tyle, co mieszkanie w mniejszym mieście. Jednocześnie produkcja takich aut ma pozostać na Starym Kontynencie.

Problem polega na tym, że kiedy Bruksela zastanawia się, jak zachęcić przemysł do ich produkcji, BYD już ma technologię, którą może do tego wykorzystać.

Co więcej, chiński producent ma już miejsce, w którym taki samochód może powstać. Fabryka BYD w Szeged na Węgrzech ma rozpocząć produkcję seryjną pod koniec 2026 roku. Początkowo będą tam powstawały inne modele, ale sama infrastruktura daje BYD możliwość szybkiego rozszerzenia europejskiej produkcji.

To pokazuje fundamentalną różnicę w podejściu. Europa najpierw chce stworzyć segment, przygotować przepisy i znaleźć mechanizmy wsparcia. BYD najpierw buduje samochód, technologię i fabrykę, a potem szuka dla nich rynku.

Tempo jest najważniejsze

I właśnie dlatego chińscy producenci tak często wygrywają wyścig, w którym europejski przemysł przegrywa. Nie dlatego, że za każdym razem mają lepszy samochód. Racco jest tego dobrym przykładem. W Japonii można znaleźć kei cary znacznie bardziej dopracowane pod względem pomysłowości, wykorzystania przestrzeni czy stylistycznej finezji.

BYD nie musi jednak mieć najlepszego kei cara w Japonii. Wystarczy, że ma niższą cenę i technologię, którą można szybko przeskalować i wykorzystać gdzie indziej.

Europa może więc za chwilę znaleźć się w dość zabawnej sytuacji. Kiedy skończy tworzyć przepisy dla nowej generacji małych, tanich elektryków produkowanych na Starym Kontynencie, przy europejskiej fabryce może już stać chiński producent z gotową odpowiedzią. I właśnie na tym polega jedna z największych przewag chińskiej motoryzacji.

A jeśli na dodatek Japończycy przywiozą do Europy swoje kei cary, będę pierwszy, który takie miejskie auto postawi w garażu.

Przeczytaj również
Popularne