Berlingo EV

Elektryczne samochody dostawcze. Raport z magazynu Fleet-Samochody Użytkowe

10 lipca 2017

W segmencie elektrycznych samochodów użytkowych obserwujemy zjawiska zdumiewające. Bo kto by kiedyś pomyślał, że bezemisyjną furgonetkę może zaprojektować i produkować firma logistyczna. A to nie koniec ciekawostek, które możemy zaobserwować na rynku.

Streetscooter_fmtUżytkowe pojazdy elektryczne są w Polsce znacznie popularniejsze niż nam się wydaje. Zalicza się do nich np. wózki akumulatorowe, które już w czasach PRL były powszechnym widokiem na terenach fabryk. Wśród nich najpopularniejszymi modelami były Stal 258 oraz nowszy WNA1320. Obecnie jednym z większych producentów takich pojazdów w Europie jest Fabryka Maszyn Leżajsk Nowa z powodzeniem oferująca model WAN 13 z rozmaitymi zabudowami. Taki pojazd wyposażony jest w baterie ołowiowe o masie 690 kg, dzięki którym może pracować przez ok. 8 godzin na terenie zakładu.

Elektryczne samochody dostawcze były i są segmentem niszowym, w którym do dziś świetnie prosperuje kilka mniejszych firm. Jedną z nich jest włoskie Piaggio oferujące bezemisyjne dostawczaki Porter od ponad 20 lat. Producent właściwie zmonopolizował segment komunalny w centrach miast i miasteczek południa Europy. Współczesny model Porter ElectricPower osiąga moc 11 kW i dzięki akumulatorom kwasowo-ołowiowym o pojemności 17 kWh może przejechać ok. 110 km na jednym ładowaniu. We Francji z kolei bardzo mocną pozycję ma firma Ligier oferująca w różnych zabudowach model Pulse 4. Ten wicelider francuskiego rynku sprzedaje się prawie dwukrotnie lepiej niż elektryczny Peugeot Partner i Nissan e-NV200.

Biorąc pod uwagę potencjał dużych koncernów motoryzacyjnych ich dokonania w zakresie elektrycznych aut dostawczych nie są szczególnie imponujące. Owszem, od wielu lat prezentowały one niezliczone ilości prototypów samochodów użytkowych na prąd, ale większość z nich kończyła swój żywot jako ciekawe eksponaty w muzeach. Niektóre z nich powstawały w krótkich seriach, jak np. Citroen C15 Electric z 1987 roku, Mercedes Vito E-Cell wytwarzany w latach 2010-2013 czy Ford Transit Connect Electric z lat 2010-2012. Są jednak marki, które, nie afiszując się, mają takie modele w ofercie od lat. Tyle, że ich skala produkcji jest znikoma. Tak jest np. w IVECO, które przed dwoma laty zaprezentowało kolejną generację Daily Electric. Co ciekawe model ten jest standardowo wyposażony w akustyczny system ostrzegający pieszych, że właśnie koło nich przejeżdża “elektryk”, który działa do prędkości 30 km/h.

 

Francuzi górą

W segmencie lekkich elektrycznych pojazdów dostawczych o DMC do 3,5 tony na rynku europejskim dominują na razie produkty dwóch marek: Renault i Nissana. Pierwsza z nich od 2011 roku oferuje model Kangoo Z.E., który jest obecnie najczęściej spotykanym elektrycznym dostawczakiem w Europie. W ciągu sześciu lat Francuzi wyprodukowali ok. 25 tys. szt. tego modelu, z czego 60% sprzedano we Francji. Francja jest zresztą największym odbiorcą lekkich elektrycznych pojazdów dostawczych w Europie. W zeszłym roku zarejestrowano nad Sekwaną prawie 5,6 tys. takich pojazdów a ich łączną liczbę szacowano na koniec 2016 roku na ok. 33,8 tys. szt. Kangoo Z.E. doczekał się niedawno poważnych zmian w zakresie napędu. Dzięki nowym bateriom, zapożyczonym z Zoe, o pojemności 33 kWh małe Kangoo jest w stanie przejechać ok. 270 km wg normy NEDC, czyli realnie jego zasięg osiągnął ok. 200 km. Zoe był również dawcą nowego silnika o mocy 44 kW. Dzięki możliwości ładowania prądem zmiennym skrócono czas ładowania francuskiego dostawczaka z ośmiu do sześciu godzin. Podstawowe Kangoo Z.E. kosztuje nad Wisłą ok. 104 tys. zł a odpowiednik spalinowy jest tańszy ok. 30 tys. zł. Ten sam napęd elektryczny oraz zestaw baterii co w Kangoo Renault wprowadziło również do Mastera.

W gamie Nissana od 2013 roku znajduje się elektryczny model e-NV200 dostępny zarówno w wersji furgon jak i osobowej. W zeszłym roku był to najchętniej kupowany elektryczny dostawczak w Europie. Kluczyki do tego modelu odebrano aż 4319 razy. Nissan e-NV200 jest wyposażony w ten sam układ napędowy do Leaf. Ceny modelu e-NV200 zaczynają się od 134 070 zł.

Realną konkurencją Renault i Nissana są modele koncernu PSA. Francuzi od lat sprzedają samochody elektryczne bazujące na modelach Partner i Berlingo. Są one jednak oferowane tylko na kilku rynkach Europy Zachodniej. Do wejścia w segment dostawczych aut bezemisyjnych na poważnie przymierza się Volkswagen. Z pewnością stymulantem do odważniejszych działań w tym kierunku była afera dieselgate. Niemiecki producent chcąc poprawić swój wizerunek poczynił większe inwestycje w pojazdy ekologiczne. Jesienią ub.r. Volkswagen zaprezentował model e-Crafter, którego baterie litowo-jonowe o pojemności 43 kWh pozwalają na przejechanie ok. 200 km, jednak producent pracuje nad dwukrotnym zwiększeniem jego zasięgu. Elektryczny furgon Volkswagena może mieć ładowność nawet 1,7 tony, a w ofercie ma się pojawić już pod koniec tego roku.

Strona 1 z 212