pizza z zuka

Moda na food trucki

5 lipca 2017

Spędzanie wolnego czasu w przeróżnych lokalach gastronomicznych oraz na świeżym powietrzu stało się w Polsce czymś zupełnie naturalnym, zwłaszcza wśród osób młodszych. Ten trend starają się wykorzystać przedsiębiorcy oferujący posiłki w mobilnych barach i restauracjach, popularnie zwanych food truckami.

RenaultJedzenie oferowane z pojazdów nie jest niczym nowym. Już przed wiekami oferowano gorące posiłki przygotowywane na wozach konnych. W większej liczbie budki z hot-dogami czy kiełbasą, instalowane głównie w przyczepach i samochodach, pojawiły się w Polsce na początku lat 90.

Europejski rynek mobilnych restauracji nabrał rozpędu w ostatnich latach. Szacuje się, że obecnie największym rynkiem dla food trucków, czyli pojazdów z zabudową zaprojektowaną do celów gastronomicznych, jest Wielka Brytania, gdzie zarejestrowanych jest ich ponad 5 tys. Na kolejnych miejscach znalazły się Niemcy (4,5 tys. szt.) oraz Francja (3 tys. szt.). Polski rynek jest znacznie skromniejszy, ale rozwija się niezwykle dynamicznie. Jeszcze w 2015 roku liczbę food trucków szacowano na ok. 300 szt. a rok później było ich już ok. 650. A będzie ich jeszcze więcej, gdyż ocenia się, że wzrost wydatków na jedzenie typu street food będzie wynosił w kolejnych latach ok. 30% rocznie. To rezultat poprawiania się naszej sytuacji ekonomicznej, zabiegania i braku czasu na tworzenie posiłków, ale też wynik przejmowania trendów, jakie od lat obserwowane są na zachodzie Europy. Obecnie spędzanie wolnego czasu w przeróżnych lokalach i restauracjach oraz spożywanie posiłków na świeżym powietrzu jest tam czymś zupełnie naturalnym. ‒ Na rozwój street foodu i zapotrzebowania na takie pojazdy wpłynęła rosnąca liczba imprez foodtruckowych. Boom na tego typu eventy rozpoczął się w Polsce w 2014 roku. W prostej linii przekłada się to na wzrost zainteresowania potencjalnych restauratorów niestandardową formą sprzedaży posiłków ‒ mówi Łukasz Dybalski z firmy Lamar z podwrocławskiej Oleśnicy.

W Polsce w mobilnej gastronomii wykorzystywane są zazwyczaj samochody używane, sprowadzone z zagranicy. Za ok. 30 tys. zł można już mieć kompleksowo wyposażony, dziesięcioletni food truck w niezłym stanie technicznym. Oczywiście, im bardziej niebanalny to będzie samochód, tym lepiej, stąd w tej roli spotykane są takie samochody jak Citroëny HY, Borgwardy czy poczciwe Żuki. Do tego zabudowa i malowanie food trucka również powinny przyciągać uwagę. Typowe są zatem krzykliwe grafiki i jaskrawe kolory. Niektórzy właściciele poszli jednak w drugą stronę, gdyż równie dużą aprobatę klientów zyskuje malowanie czarnym, matowym lakierem nadającym pojazdom elegancji.

Food trucki można zwykle spotkać w okolicach galerii handlowych, dużych skupisk miejsc pracy oraz przy okazji różnego rodzaju imprez masowych. Już obecnie, wg badań, w miastach regularnie, czyli co najmniej raz w tygodniu lub nawet codziennie, spożywa posiłki z food trucków ok. 8% ankietowanych Polaków. Ulubionymi daniami zamawianymi w takich miejscach są kebaby (50%) i burgery (13%).

Producenci zabudów szybko odpowiedzieli na to zainteresowanie, wprowadzając przed kilkoma laty interesujące zabudowy typu food truck w oparciu o podwozia pod zabudowę lub platformy różnych marek. Na przykład Lamar zaprezentował w 2015 roku samochód gastronomiczny, potocznie określany jako Lamar Food Truck, który bazuje na nadwoziu LAMBox. Nadwozie tego pojazdu, z racji potężnej kubatury wewnętrznej wynoszącej 22,5 m3, ma duże możliwości adaptacyjne. Producenci do wykonania zabudowy stosują zazwyczaj laminatowe panele z izolacją o grubości ok. 5 cm.

Strona 1 z 212