Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FM spacer

Smart Fortwo - Elektryczny Smart opcją na tak

Smart Fortwo - Elektryczny Smart opcją na tak

Smart to jedyna marka na świecie, która wszystkie swoje modele ma także w wersji elektrycznej. Byliśmy na prezentacji dwóch elektrycznych modeli. Opiszę jeden, bo drugi mi się nie podoba. Mimo wszystko o nim napomknę.

Pierwszy akapit poświęcę modelowi Forfour, bo nie przypadł mi do gustu. Jest czterodrzwiowy, co już samo w sobie jest obłędnie nielogiczne, bo to Smart. Wygląda jak Renault Twingo, co także jest niedopuszczalne, bo to Smart i jest czteromiejscowy, co można nazwać już skandalem. Dlaczego? Tak – bo to Smart. Nie zaprzątajmy sobie nim głowy, ponieważ muszę się podzielić moimi wrażeniami z modelu Fortwo.

Samochód (nie) dla mnie

Trudno chyba o bardziej nietrafione zaproszenie niż to, które wystosował do mnie Aleksander Rzepecki, szef PR-u marki Mercedes. Jak można zaprosić chłopa o wzroście 190 cm i wadze… dużego chłopa, który nie jest wielkim entuzjastą samochodów elektrycznych, na prezentację samochodu wielkości plecaka i to plecaka napędzanego prądem. Ten samochód nie jest dla mnie – pomyślałem. Już po kilku metrach za kierownicą Smarta wiedziałem, że muszę się pozbyć partykuły przeczącej. Jest dla mnie i dla was także.
Po pierwsze ma modny wygląd i spodoba się wszystkim, którym spodobać się powinien. Jest inny, hipsterski, rzuca się w oczy. Kosztuje 100 tysięcy złotych, ale to jego zaleta, elektryczne Smarty nie zaleją ulic. Towary luksusowe powinny być odpowiednio wycenione. Wiem, że podniosą się głosy krytyczne, jak można kupować dwuosobowy samochód elektryczny za 100 tysięcy złotych, skoro za to mogę kupić Golfa, Hyundaia, Octavię, nie mówiąc już o całym zastępie samochodów używanych. Ja akurat jestem całkowitym przeciwnikiem takich porównań. Ktoś chce kupić sobie dwuosobowy samochodzik na prąd, to oznacza, że potrzebuje/chce mieć dwuosobowy samochodzik na prąd. Tyle w tym temacie.
Smart, szczególnie w kontrastowym zestawieniu kolorystycznym, wygląda fenomenalnie. Koła są olbrzymie i mają ciekawe wzory, krótki przód i tył nadają temu autu wyrazu i powodują, że wygląda dynamicznie. Z tyłu klapa otwiera się na dwa sposoby, a bagażnik zmieści dokładnie tyle, ile postanowimy do niego włożyć, a to ile wcale nie oznacza niczego. Podczas testu weszły dwie lotnicze walizki. Kiedy jedziemy sami, możemy wykorzystać dodatkowo fotel pasażera.

Wszyscy powinni być Smartami

Wsiadam. Duże drzwi otwierają się szeroko. Zajęcie miejsca jest proste i wygodne. Wewnątrz poczułem się, jak bohater „Alicji w krainie czarów” Tima Burtona. Dominują okrągłe kształty, wszystko jest perfekcyjnie wykonane i wszystko… jest. To było największe zaskoczenie. Spodziewałem się, że w Smarcie nie ma większości rzeczy i elementów, które można znaleźć w klasycznym samochodzie, tymczasem pedały były, kierownica też, schowki, nawigacja. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się, na co marnują miejsce projektanci w większych samochodach. Wszystkie wnętrza samochodów powinny być projektowane tak, żeby mogły być użyte w Smarcie. Wtedy pozbylibyśmy się z samochodów zbędnych przełączników, pokręteł, zniknęłyby placki szarego plastiku.
Tuż przy słupku A mamy dings albo wihajster. Bo nie jest to obrotomierz, ani nie jest to wskaźnik poziomu zużycia paliwa. Nawet on jest małym elementem sztuki. Smart pokazuje, że określenie wzornictwo przemysłowe można potraktować poważnie i nie wsadzać swoich klientów w coś byle jakiego. Nie napisałem o kierownicy. Świetna. Multifunkcyjna, regulowana i taka w sam raz, żeby nią pokręcić.

Klucz do sukcesu

Nic śmieszniejszego nie wymyśliłem, ale to jedna, jeżeli nie jedyna, rzecz, która mnie poważnie rozczarowała. Mianowicie normalny, ordynarny, metalowy kluczyk. Niby nic dziwnego, ale w takim samochodzie jak Smart spodziewałbym się czegoś wykonanego z kokosa, muszli, ale nie normalnego kluczyka. Jest to o tyle dziwne, że dotyczy to samochodu elektrycznego. Wiecie, jakie to dziwne uczucie, kiedy przekręcacie kluczyk, oczekujecie na charakterystyczny pomruk, a tu nic. Cisza. Przekręcacie więc mocniej i jeszcze raz, i jeszcze. Chyba że nie jesteście mną, ja w każdym razie kręciłem jak szalony do momentu, kiedy miły pan z obsługi delikatnie, lecz stanowczo złapał mnie za nadgarstek i ciepłym głosem powiedział: – jest już odpalony.
Kiedy już samochód działał, dopiero wezbrała we mnie fala pozytywnych uczuć. 81 KM w samochodzie ważącym połowę tego co ja, pozwala napędzić się w zastraszającym tempie do 60 km/h. Maksymalnie możemy jechać 130 km, ale nie ma to znaczenia, bo ten samochód przyspiesza niewiarygodnie, ponieważ moment mamy dostępny jak to w silnikach elektrycznych od razu. Jeżeli będziemy chcieli jechać wciąż ciesząc się przyspieszeniem, między bajki włóżmy zasięg 160 km. Jeżeli jeszcze włączymy radio i klimatyzację, to tym bardziej nie przejedziemy 160 km, ale już 130 jak najbardziej. To całkowicie wystarczy, żeby jeździć tym samochodem po mieście.
Uliczki Tuluzy są tak urocze i wąskie, że testując, doceniłem jeszcze jeden aspekt, a mianowicie zwrotność. Wiem, że to oczywiste, ale jeżeli nie prowadziłeś wcześniej Smarta, odczucie podczas skrętu jest surrealistyczne. Samochód zawraca w miejscu. Według mnie ma ujemny promień skrętu.
Uwaga, będę podsumowywał. Smart elektryczny jest najlepszym samochodem na świecie w kategorii dwumiejscowych samochodów elektrycznych. To nie jest prześmiewcze. Naprawdę jestem zauroczony tym autem wprost proporcjonalnie jak rozczarowanym Forfour.

Kto testował: Tomasz Siwiński

Co: Smart Fortwo

Gdzie: Tuluza

Kiedy: 22.02.2017

Ile: 290 km

Niesamowita zwrotność i dynamika, wystarczający zasięg.

Klasyczny kluczyk, niewiadoma wartość rezydualna,

Przeczytaj również
Popularne