nowe2

Tylko airbumpów żal

Co: Citroën C4 Cactus

Francuskie samochody zawsze odznaczały się ciekawą stylistyką. Kiedy w 2004 r. na Targach w Paryżu pojawił się Citroën C4 Cactus, wzbudził ogromne zainteresowanie. Nowatorski design przyciągał spojrzenia. Z przyjemnością odprowadzałam wzrokiem poruszające się po drogach kolorowe „kaktusy” z charakterystycznymi panelami airbump na bokach. Minęło kilka lat i przyszedł czas na lifting.

Natasza Jaronska - Ignatiuk - Prezes SKFSNatasza Jarońska-Ignatiuk
kierownik ds. floty i administracji Dr Irena Eris SA
Miałam okazję przetestować taki poliftingowy egzemplarz – silnik 1.2 PureTech 130 km Shine. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to brak charakterystycznych odbojników. Zostały zminimalizowane i przesunięte w dół. Szkoda, airbumpy bardzo mi się podobały. Co prawda Citroëna C4 Cactus nadal nie można pomylić z innym samochodem, no może z C3, ale brakuje mu już tego zewnętrznego wyróżnika.

W rozmowach na temat Citroëna C4 Cactus przewija się bardzo często słowo „komfortowy”. Nie wypada się nie zgodzić z tym twierdzeniem. Po otwarciu drzwi rzucają nam się w oczy pikowane, materiałowe fotele przypominające małe kanapy. Co prawda nie ma mowy o dobrym trzymaniu bocznym, ale z pewnością są bardzo miękkie. Do całkowicie cyfrowego wyświetlacza trudno mi się było przyzwyczaić. Wyświetlane są na nim tylko informacje dotyczące prędkości, zalecanego biegu (wytyczne UE) oraz stan paliwa w baku. Brakowało mi obrotomierza, natomiast doceniłam jeden z 12 systemów wspomagających kierowcę, jakim było pokazywanie obowiązującego na danej drodze ograniczenia prędkości, niespotykane tak często w innych samochodach tej klasy.

Konia z rzędem temu, kto bez odrywania wzroku od drogi potrafi wyregulować temperaturę w samochodzie. Trzeba jednak przyznać, że operowanie systemem jest łatwe, intuicyjne i nie powoduje większych problemów.

W centralnym punkcie deski rozdzielczej umieszczony jest duży 7-calowy ekran z tylko jednym (niestety) pokrętłem głośności. Konia z rzędem temu, kto bez odrywania wzroku od drogi potrafi wyregulować temperaturę w samochodzie. Trzeba jednak przyznać, że operowanie systemem jest łatwe, intuicyjne i nie powoduje większych problemów. Ekran jest czuły i szybko reaguje na dotyk. Parowanie telefonu również przebiega bez zakłóceń. Spodobała mi się możliwość wysyłania krótkich wiadomości tekstowych w stylu: „prowadzę samochód, zadzwoń później”. Oczywiście można również samemu tworzyć swoje komunikaty. Dostępna jest również funkcja Mirror Link. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest przeniesienie poduszki powietrznej pasażera na sufit, chociaż zastanawiam się, czy osłony przeciwsłoneczne nie przeszkadzają w jej uruchomieniu. Citroën C4 Cactus otrzymał 4 gwiazdki w teście NCAP, więc to rozwiązanie z pewnością musi być skuteczne. W miejscu, gdzie zazwyczaj umieszczona była poduszka powietrzna pasażera, znajduje się schowek przypominający walizkę. Świetne rozwiązanie! Po otwarciu schowka nic z niego nie wypada i jest bardzo pojemny. Na półce umieszczone są wypustki, na których można położyć telefon i podobno się nie zsunie. Pod „walizką” jest dodatkowa półeczka, na której można położyć rzeczy, po które często sięgamy.

DSC_3857

Citroëna C4 Cactus nadal nie można pomylić z innym samochodem.

W środku nie ma poczucia, że siedzi się w samochodzie budżetowym pomimo twardych plastików. Można się trochę przyczepić do spasowania elementów, ale samochód jest zdecydowanie ciekawy i, jak już wielokrotnie podkreślałam, komfortowy. Dbają o to nowe amortyzatory, a właściwie progresywne ograniczniki hydrauliczne (Progressive Hydraulic Cushions – PHC), które bardzo dobrze wybierają nierówności i „leżących policjantów”. Producent w materiałach informacyjnych zapewnia, że samochód został dodatkowo wyciszony. Trudno było mi to stwierdzić, bo w środku przede wszystkim słychać charakterystyczny dźwięk trzycylindrowego silnika PureTech generującego 130 koni mocy. Silnik ten czterokrotnie z rzędu zdobył nagrodę w konkursie Engine of the Year w swojej klasie pojemności (1.0–1.4 litra). Samochód jest bardzo dynamiczny, przyjemnie przyspiesza, zostawiając inne samochody za sobą. Końcowe spalanie po przejechaniu 700 km zakończyło się na wynikiem 7 1 l/100 km. Testowana przeze mnie jednostka wyposażona była w dobrze zestrojoną manualną skrzynię biegów, chociaż czasami zmiana biegów nie przebiegała tak płynnie, jak bym sobie życzyła. Ciekawostką są spryskiwacze wbudowane w wycieraczki. Cactus oferuje również całkiem spore, poprawiające widoczność lusterka boczne.

358-litrowy bagażnik, w porównaniu do innych samochodów tej klasy zalicza się raczej do tych mniejszych, ale pomimo dużego progu załadunkowego sprawia wrażenie ustawnego pudełeczka. Citroëna C4 Cactus nie powinno się sprzedawać ludziom, którzy mają dzieci w wieku nastoletnim. Mój mierzący 185 cm syn nie siedział na tylnej kanapie, a właściwie ją ukośnie wypełniał. Druga generacja Citroëna nadal stawia na uchylne tylne okna, rekompensując je bardzo dużymi kieszeniami bocznymi.

Mówienie o pensji brutto, jak i o cenach wyjściowych samochodów: „już od… zł”, jest jak przytaczanie sprośnego dowcipu, dlatego podaję cenę testowanej przez mnie wersji: cena bez opcji 73 590 zł, cena z opcjami 91 180 zł (pełnowymiarowe koło zapasowe, kamera cofania, Citroën Connect BOX, lakier metalizowany, przeszklony dach panoramiczny, bezkluczykowy dostęp, pakiet bezpieczeństwa Active Safety Brake, obręcze aluminiowe 17” Cross srebrno-czarne, kompozycja Wild Grey, system kontroli martwego pola).

Citroën C4 Cactus z pewnością jest samochodem niestandardowym. Wprowadza powiew świeżości i oryginalności do segmentu kompaktów. I nadal przyciąga spojrzenia na ulicy, chociaż airbumpów trochę żal.

LF

Print Friendly