fleetchat

Dopłaty, czyli pudrowanie…

5 marca 2019

Rok wyborczy, a w sumie lata wyborcze… chociaż nie lato. Konkretnie to wyborcza wiosna i jesień w wyborczym roku. Prościej – w jednym roku dwa wybory… dwie wybory? Początek roku, a ja zapomniałem języka polskiego? To jeszcze raz, powoli: 2019 (dwa tysiące dziewiętnasty, nie dwutysięczny dziewiętnasty) to rok, kiedy do wyborów pójdziemy, a przynajmniej powinniśmy, dwukrotnie. Wiosną i jesienią. Usprawiedliwioną nieobecność będą mieli tylko pracownicy oponiarskich sieci serwisowych i wulkanizatorzy. Zarówno wiosną, jak i jesienią będą mieli ogrom pracy. Dlatego apeluję: zakładajcie klientom całoroczne i marsz na wybory.

Proszę wybaczyć wycieczki oponiarskie, ale jestem na etapie wymiany opon i w nocy przyśniło mi się ET. Nie E.T., miły bohater filmu Spielberga o tym samym tytule, tylko ET, czyli współczynnik odsadzenia felgi!!! To trochę tak, jakby się komuś przyśnił deficyt budżetowy albo higroskopijne właściwości kremu do rąk. Abstrakcja.

Staram się tylko wyjaśnić, czemu zakładam, że wulkanizatorzy mogą nie iść na wybory, a właśnie o wyborach miałem pisać. Nie typowych i odwiecznych wyborach flotowców, czyli kredyt, leasing i wynajem. O wyborach do Europarlamentu wiosną i parlamentu jesienią. Nie będzie to felieton polityczny. Będzie to raczej manifest z żądaniami. Co prawda wiadomo, że nikt nie da ci tyle, ile obiecają politycy, ale przecież kropla drąży skałę i warto próbować.

Bez względu na polityczne upodobania możemy domagać się wszystkiego, a może jest nawet szansa, że coś z tego otrzymamy. Zachęcam zatem, aby dopisać się do mojego listu z żądaniami w myśl zasady: w kupie siła. Od razu muszę zaznaczyć, że podobnie jak sędziowie oceniający skoki narciarskie – dygresja: Czy to nie najwspanialszy i najprostszy zawód świata? Siedzisz sobie w grzanej budce, patrzysz na wariatów którzy skaczą i naciskasz guziczek z odpowiednią notą. Wcale nie trzeba się na tym znać. Jeżeli ktoś leci, leci i poleci za niebieską linię, klaszczą ludzie, a on się cieszy, dajesz 18,5 pkt (jak kogoś nie lubisz, to 17,7). Jeżeli dłużej zjeżdżał po zeskoku niż leciał, dajesz 16 pkt, a jak się wywrócił to 13 pkt. Gwarantuję, że nikt nigdy nie będzie miał pretensji, bo i tak dwie skrajne noty się odrzuca. Koniec dygresji.

Więc jak sędziowie skoków od razu odrzucę postulaty skrajne typu: Inowrocław stolicą, zawrócić bieg Wisły czy zreformować ZUS. Proszę dopisywać postulaty związane, nawet luźno, z motoryzacją i wszystkim, co motoryzacji dotyczy. Oto kilka moich propozycji, które wydają i się całkowicie irracjonalne.

Pierwszy postulat, może wcale nie najważniejszy: 500+ na 500+! Czyli dotacja 500 zł na zakup samochodów powyżej 500 KM mocy. Jest to pomysł nonsensowny i pozbawiony całkowicie podstaw logicznych. Będzie dotyczył dosłownie kilku marek i skorzystają z niego ‒ bo, że skorzystają, to nie mam wątpliwości – tylko najbogatsi klienci. Dzięki temu budżet państwa niemal nic nie zyska, a koszty administracyjne będą za to wysokie.

Postulat drugi, czyli wprowadzenie ARO. Proponuję też zagęścić sieć bramek na autostradach, podnieść opłaty i dodatkowo wprowadzić niepełne kwoty płatności, typu 21,34 zł, przy jednoczesnym zakazie płatności kartami. Oczywiście kwoty byłyby nie tylko różne na każdej bramce, ale zmieniałyby się i rotowały między sobą bez konkretnego klucza, żeby jakiś bystrzak nie poznał algorytmu rotacji opłat, czyli ARO.

Trzeci postulat, czyli wprowadzenie odliczeń pełnej kwoty podatku VAT od zakupu i paliwa, w zależności od dnia zakupu. Kupujemy samochód np. 12 kwietnia, a w więc dzień parzysty, i mamy możliwość odliczenia pełnej kwoty VAT. Żeby nie było tak łatwo i zaistniał większy chaos, wprowadzamy także zmienną w postaci parzystego dnia rejestracji i samogłoski występującej na końcu numeru rejestracyjnego. Czyli mamy wzór Z + (gdzie Z to zakup) PDR (parzysty dzień rejestracji) + SNK (samogłoska na końcu) = POVAT (Pełne Odliczenie VAT).

Postulat czwarty, podnieść poziom dróg w Polsce… Spokojnie, poczekajcie: Podnieść poziom dróg w Polsce do poziomu progów zwalniających! Będziemy wtedy mogli wszędzie gnać bez ryzyka uszkodzenia zawieszenia, a jednocześnie jako jedyny kraj na świecie będziemy podawać nie długość siatki dróg, a ich objętość. Wybudowano kolejne 67 tysięcy kilometrów sześciennych drogi S5…

Postulat piąty… Tutaj liczę już na waszą kreatywność. Pamiętajcie, obiecać można wszystko. . 

Tomasz Siwiński