choosing car online concept, businessman pressing button on virtual screen to buy or rent

Zmiany, zmiany, zmiany

Unia Europejska przygotowała zmiany dotyczące pomiaru emisji spalin, nasz rząd nie pozostał dłużny i wprowadzenie zmian podatkowych od 1 stycznia jest niemal przesądzone. Szykuje się więc pracowita zima.

Jak poniższe zmiany wpłyną na rynek i firmy takie jak Państwa i co oznaczają dla klientów?
Podstawowe zmiany podatkowe:

  • W przypadku samochodów użytkowanych wyłącznie firmowo (m.in. ewidencja przebiegu jak w VAT) kosztem nadal będzie 100% wydatków eksploatacyjnych, m.in. paliwo.
  • W przypadku aut osobowych użytkowanych firmowo i prywatnie kosztem będzie 75% wydatków eksploatacyjnych, czyli serwis, naprawy, paliwo itd.
  • Podniesiony zostanie limit amortyzacji w przypadku nabycia pojazdów osobowych (obecnie 20 tys. euro) do kwoty 150 tys. zł dla pojazdów spalinowych i hybrydowych oraz 225 tys. zł dla samochodów elektrycznych.
  • Limitem 150 tys. zł (spalinowe i hybrydy) i 225 tys. zł (elektryczne) zostanie objęty także leasing operacyjny pojazdów osobowych (obecnie nie ma limitu).
  • Wydatki związane z leasingiem nie będą objęte limitem 75% zaliczenia w koszty z zastrzeżeniem, że jeżeli w racie leasingu zawarte będą także opłaty eksploatacyjne (np. serwis, wymiana opon), to ta cześć raty będzie objęta limitem 75%, a sam koszt finansowania nie.

Jarosław Pleskot

dyrektor finansowy w Carelfeet S.A.

Nowe sankcje za unikanie opodatkowania, exit tax, Twój e-PIT, Innovation Box itd. – lista zmian w podatkach, jakie wejdą w życie na początku 2019 roku, wydaje się nie mieć końca. Poprawki przewidziane w ogłoszonych przez Ministerstwo Finansów nowelizacjach obejmą zarówno osoby fizyczne, jak i firmy, w tym również te korzystające z samochodów służbowych.

Obecnie istnieje w przepisach CIT ograniczenie możliwości zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu samochodów, których wartość przekracza 20 tysięcy euro. W przeliczeniu na złotówki jest to niecałe 90 tysięcy złotych. Do tej pory wszystkie pojazdy, których wartość przekraczała tę kwotę, były więc obarczone brakiem możliwości zaliczenia wszystkich kosztów do kosztu uzyskania przychodu. Zgodnie z wprowadzanymi zmianami limit amortyzacji w przypadku pojazdów osobowych zostanie zwiększony do 150 tysięcy złotych dla samochodów z silnikami spalinowymi i hybrydowymi oraz 225 tysięcy złotych dla aut elektrycznych. Jest to o tyle dobre posunięcie, ponieważ została urealniona wartość pojazdów, które obecnie są wykorzystywane na rynku. Warto jednak zwrócić uwagę na reglamentację kosztów w kontekście eksploatacji samochodów. Do tej pory były one naliczane w 100% do kosztów uzyskania przychodów. Wprowadzone zmiany zakładają, że w przypadku pojazdów użytkowanych firmowo i prywatnie, kosztem będzie 75% wydatków eksploatacyjnych, czyli np. serwis, naprawy, paliwo. Pozostałe 25% będą stanowiły koszty niebędące kosztami uzyskania przychodu. Wprowadzone zmiany, oczywiście w negatywnym kontekście, odczują przede wszystkim klienci leasingowi, którzy nabywają samochody droższe. W mniejszym stopniu będą one dotyczyły typowych klientów flotowych. Wszystko wskazuje na to, że proponowane zmiany zmierzają w kierunku unifikacji traktowania samochodów, które nie są użytkowane jedynie do celów gospodarczych, zarówno na poziomie VAT-u, jak i CIT-u.

Ireneusz Tymiński

prezes Emotis sp. z o.o.

Rząd najwyraźniej nie gasi apetytu na łatwe pieniądze z ograniczeń w odliczaniu VAT i wydatków w obszarze firmowej floty. Rozmawiamy dziś o projekcie, który prawdopodobnie wejdzie w życie w tym kształcie. Prawdopodobnie, bo było w ostatnich miesiącach kilka zwrotów akcji w projekcie.

Na pierwszy ogień idą koszty leasingu – najpopularniejszej formy finansowania polskich przedsiębiorców – samochodów z wyższej półki o wartości ponad 150 tys. zł. Jest to co prawda kilka–kilkanaście procent ogólnej sprzedaży do firm, ale zmiana dla klientów będzie odczuwalna. Faktem jest także, że używanie prywatne samochodu jest korzyścią dla pracownika, która przez długie lata pozostawała niejako poza radarem. Mamy już precyzyjne przepisy dotyczące wyliczenia tej korzyści, a teraz dodatkowo kosztem podatkowym dla firmy będzie ograniczona kwota za wydatki eksploatacyjne.

Warto zauważyć, że mieszany sposób użytkowania deklaruje dziś większość firm. Zmierzamy więc w kierunku, jaki kilkanaście lat temu obrały systemy podatkowe w kilku zachodnich krajach – coraz większe obciążenia pracownika użytkującego prywatnie samochód służbowy oraz ograniczenia w odliczeniu kosztów dla pracodawcy. Na Zachodzie skończyło się tak, że firmie wygodniej jest podnieść wynagrodzenie pracownika o tzw. budżet na mobilność i tym samym pozbyć się samochodu ze służbowej floty. Zarządzanie mobilnością wówczas jest utrudnione, to od wyborów pracownika zależy (od tego, jak spożytkuje budżet na mobilność), czy zdąży do klienta na czas, czy będzie miał pełne ubezpieczenie i nie pozostanie bez samochodu.

To także szansa i wyzwanie dla firm CFM i leasingowych. Szansa, ponieważ zachęca do zawierania umów z pracownikiem jako osobą fizyczną, na warunkach uzgodnionych z pracodawcą, a tych umów może być więcej niż samochodów w dotychczasowej flocie. Wyzwanie, ponieważ pracownik, zmieniając pracę, przechodzi razem z umową na finansowanie auta lub dokonuje cesji na innego pracownika, to powoduje szereg ryzyk oraz powstają dodatkowe czynności w obsłudze takiej wirtualnej floty.

Końcówka roku zapowiada się więc pod znakiem przyspieszonej wymiany samochodów, finansowanych leasingiem lub w formie wynajmu długoterminowego (de facto będącego również leasingiem). Wydatki na samochody, ograniczone limitami, pogorszą wyniki firm, jednak najmocniej będzie to odczuwalne za ok. 3–4 lata, czyli po pełnej wymianie floty. Ale do tego czasu spotka nas pewnie kilka innych zmian, także tych pozytywnych.
We wspomnianych krajach Europy Zachodniej po latach podnoszenia obciążeń podatkowych związanych z firmową flotą, fiskus wprowadza coraz więcej ulg w odniesieniu do samochodów ekologicznych, głównie tych z napędami elektrycznymi. Zatem podnosimy podatki, aby obniżyć je tam, gdzie jest to korzystne dla środowiska. Zapłacimy więc za światowe trendy pieniędzmi naszych firm i prywatnymi. Pociesza tylko to, że nie jest to polska inwencja.

Edyta Witczak

dyrektor departamentu rachunkowości, Departament Rachunkowości PKO Leasing

Zgodnie z brzmieniem nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych i fizycznych uchwalonej przez Sejm 23 października 2018 roku, do umów leasingu zawartych przed 1 stycznia 2019 roku obowiązywać będą przepisy w obecnym ich brzmieniu. Co do umów leasingu, najmu, dzierżawy lub innych umów o podobnym charakterze dotyczących samochodów osobowych zawartych po 31 grudnia 2018 roku należy stosować przepisy w brzmieniu nadanym ustawą, której wejście w życie planowane jest na 1 stycznia 2019 roku.

Przedmiotowa zmiana dotyczy m.in. kosztów leasingu, najmu, dzierżawy samochodów osobowych o wartości początkowej powyżej 150 tys. zł, a dla samochodów z silnikiem elektrycznym – o wartości początkowej powyżej 225 tys. zł. Od 2019 roku raty leasingu, najmu, dzierżawy w części stanowiącej spłatę wartości samochodu, czyli tzw. części kapitałowej, mogą być zaliczone do kosztów uzyskania przychodu w proporcji, w jakiej kwota odpowiednio 150 tys. zł/225 tys. zł pozostaje do wartości początkowej samochodu osobowego.

Co za tym idzie, ci przedsiębiorcy, którzy zawrą umowę leasingu jeszcze w 2018 roku, będą rozliczać umowy leasingu na dotychczasowych zasadach, bez konieczności analizy relacji wartości początkowej samochodu osobowego do kwoty limitu wskazanej przez ustawodawcę. Zawarcie umowy w 2019 roku na samochód o wartości początkowej powyżej limitu będzie wymagało od przedsiębiorców analizy, a przekroczenie limitu będzie wiązało się z koniecznością wyłączenia części opłat leasingu z kosztów podatkowych.

Co warto podkreślić, zmiany wprowadzane w czynnej umowie leasingu, wprowadzone po 1 stycznia 2019 roku, lub odnowienie umowy po wejściu nowelizacji w życie skutkować będą koniecznością stosowania do takiej umowy nowych przepisów, czyli ustawy w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2019 roku, pomimo zawarcia tej umowy jeszcze w 2018 roku.

Zmiany dotyczą także kosztów użytkowania samochodów osobowych. Od 2019 roku przedsiębiorca, który będzie wykorzystywał samochód osobowy do tzw. mieszanego użytku, czyli także na cele niezwiązane z prowadzoną działalnością gospodarczą, będzie mógł zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów tylko 75% wydatków eksploatacyjnych.

Leasing jest i będzie atrakcyjną formą finansowania, również po wejściu w życie przepisów 1 stycznia 2019 roku, stanowiąc alternatywę dla umowy kredytu czy pożyczki. Leasing pozwala przedsiębiorcom zyskać możliwość korzystania z samochodu bez konieczności jednorazowej zapłaty jego ceny, zaś z uwagi na swą konstrukcję prawną i finansową będzie nadal łatwo dostępny dla znacznie szerszej liczby klientów, w szczególności dla małych przedsiębiorstw i mikroprzedsiębiorców.

Dorota Pajączkowska

PR manager Nissan sales CEE

W przypadku samochodów użytkowanych wyłącznie firmowo (m.in. ewidencja przebiegu jak w VAT) kosztem nadal będzie 100% wydatków eksploatacyjnych, m.in. paliwo.

Konieczność prowadzenia ewidencji przebiegu nie wpłynie na sam proces sprzedaży samochodów dla klientów flotowych. Jednocześnie nowe regulacje prawne mogą spowodować szereg utrudnień po stronie użytkowników. Osoby użytkujące samochód służbowy będą musiały prowadzić codzienną i bardzo skrupulatną ewidencję swoich podróży. Zdecydowanie łatwiej do nowych przepisów zaadaptują się firmy, które już dzisiaj wykorzystują systemy umożliwiające zdalny monitoring pojazdów służbowych. W przypadku aut osobowych użytkowanych firmowo i prywatnie kosztem będzie 75% wydatków eksploatacyjnych, czyli serwis, naprawy, paliwo itd.

Nowe regulacje prawne sprawią, że osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz managerowie flot jeszcze większą wagę będą przywiązywać do kwestii TCO. Bez wątpienia wzrośnie zainteresowanie pojazdami oferującymi niskie spalanie oraz wydłużone okresy wizyt serwisowych. Podniesiony zostanie limit amortyzacji w przypadku nabycia pojazdów osobowych (obecnie 20 tys. euro) do kwoty 150 tys. zł dla pojazdów spalinowych i hybrydowych oraz 225 tys. zł dla samochodów elektrycznych.

Na tę zmianę patrzymy z optymizmem. Praktycznie cała nasza gama spełnia kryteria określane przez ustawę. Szczególnie liczymy na wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. W tym segmencie jesteśmy zdecydowanym liderem na polskim rynku. Mamy nadzieję, że w wyniku wprowadzenia limitu amortyzacji coraz więcej przedsiębiorców indywidualnych oraz firm zdecyduje się na wzbogacenie swoich flot właśnie o zeroemisyjne pojazdy Nissana, przyczyniając się do poprawy jakości powietrza w Polsce.

Limitem 150 tys. zł (spalinowe i hybrydy) i 225 tys. zł (elektryczne) zostanie objęty także leasing operacyjny pojazdów osobowych (obecnie nie ma limitu).
W ostatnim czasie zdecydowanie wzmocniliśmy działania skierowane do małych i średnich przedsiębiorstw. W rezultacie przewidujemy, że wprowadzone limity z racji na odpowiednie pozycjonowanie naszej gamy spowodują wzrost zainteresowania pojazdami Nissana. W szczególności mamy tutaj na myśli modele Qashqai, X-Trail oraz LEAF.

Wydatki związane z leasingiem nie będą objęte limitem 75% zaliczenia w koszty z zastrzeżeniem, że jeżeli w racie leasingu zawarte będą także opłaty eksploatacyjne (np. serwis, wymiana opon), to ta cześć raty będzie objęta limitem 75%, a sam koszt finansowania nie.

Nowe przepisy spowodują wzrost zainteresowania autami wyróżniającymi się niskim kosztem serwisowania. Bez wątpienia ciekawą propozycją będą tutaj pojazdy elektryczne, takie jak Nissan LEAF. Cechą charakterystyczną aut zeroemisyjnych są niższe o ponad połowę, w porównaniu do pojazdów z napędem spalinowym lub hybrydowym, koszty serwisowania.

Zespól analiz carsmile.pl

Wiadomo już, ile przedsiębiorcy stracą na nowym opodatkowaniu samochodów. Około 6 tys. złotych na mniejszym samochodzie i prawie 30 tysięcy na dużym, tyle mogą stracić przedsiębiorcy na wprowadzeniu nowych zasad opodatkowania leasingu i wynajmu samochodów. Nowe przepisy mają dotyczyć umów zawartych od 2019 r.

Sejm przyjął kompleksową nowelizację ustaw podatkowych, której elementem są nowe zasady amortyzacji i leasingu samochodów osobowych, a także użytkowania aut. Projekt został skierowany do dalszych prac w Senacie.
Nowe przepisy prowadzają limit 150 tys. zł zarówno dla kosztów amortyzacji, jak i kosztów leasingu oraz długoterminowego wynajmu samochodów. Wydatki z tego tytułu dla aut o wartości przekraczającej 150 tys. zł nie będą mogły być zaliczane w całości do kosztów uzyskania przychodów, czyli obniżać podatku. Dotyczy to również ubezpieczenia AC. O ile limit dla amortyzacji obowiązywał już wcześniej (został jedynie podwyższony z 20 tys. euro do 150 tys. zł), to nowością jest objęcie nim także rat z tytułu leasingu oraz abonamentu za wynajem długoterminowy.

Jak ma to działać w praktyce? W przypadku samochodu wartego 150 tys. zł przedsiębiorca będzie mógł zaliczyć 100% do kosztów obniżających podatek dochodowy, zarówno amortyzację, jak i wydatki z tytułu leasingu oraz najmu, a także koszt zakupu ubezpieczenia (uwaga, wydatki eksploatacyjne będą musiały zostać wyodrębnione w racie). W przypadku auta wartego 300 tys. zł, czyli dwukrotność ustawowego limitu, do kosztów podatkowych można będzie zaliczyć wydatki do kwoty 150 tys. zł, czyli połowę faktycznie poniesionych kosztów. Dotyczy to amortyzacji, rat leasingowych oraz abonamentu za wynajem, a także powiązanego z ceną auta ubezpieczenia AC, które też trzeba będzie rozliczać proporcjonalnie. Zgodnie z przyjętym projektem, nowe zasady mają obowiązywać od początku 2019 r., ale osoby, które kupią, wyleasingują lub wynajmą samochód wcześniej, mają zachować obecne prawa zaliczania ww. wydatków w całości do kosztów podatkowych.

Na tym nie koniec zmian. Projekt przyjęty właśnie przez Sejm wprowadza też ograniczenia w zaliczaniu do kosztów podatkowych wydatków eksploatacyjnych. Chodzi o zakup paliwa, opłaty autostradowe i parkingowe czy myjnie, ale też zakup i wymianę opon oraz serwisy. Przedsiębiorcy wykorzystujący auta w tzw. cyklu mieszanym, czyli zarówno w działalności gospodarczej, jak i dla celów prywatnych, będą mogli zaliczyć w koszty jedynie 75% poniesionych wydatków. Aby odliczyć całość kosztów, trzeba będzie złożyć odpowiednią deklarację w urzędzie skarbowym, że auto jest wykorzystywane tylko dla celów biznesowych oraz prowadzić rejestr podróży, czyli tzw. kilometrówkę, podobną do tej, jaka już dziś obowiązuje podatników VAT chcących odliczać całość tego podatku.

Aby sprawdzić, ile przedsiębiorcy mogą stracić na przyjętych przez Sejm zmianach, analitycy carsmile.pl przygotowali symulację kosztów leasingu i wynajmu dla trzech samochodów:
Škoda Octavia 1.5 TSI ACT Ambition, cena zakupu 74 tys. zł netto.
Volvo XC 60 D4 AWD R-Design, cena zakupu 173 tys. zł netto.
Volvo XC 90 T8 AWD Plug-In Hybrid R-Design, cena zakupu 341 tys. zł netto.
W symulacji założono, że przedsiębiorca wykorzystuje auto w cyklu mieszanym (pozwoliło to zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów 50% nieodliczonego VAT), a jego stawka podatku dochodowego wynosi 19%. Symulację przeprowadzono oddzielnie dla leasingu i oddzielnie dla wynajmu, zakładając 3-letni okres umowy. Zmiany wynikające z nowych przepisów przeanalizowano tylko dla tego okresu, nie rozstrzygając, co dalej stanie się z samochodem (może zostać wykupiony i włączony do środków trwałych firmy lub sprzedany). Założono, że wkład własny, zarówno dla leasingu, jak i dla najmu, wynosi 10%. W analizie, oprócz kosztów najmu i leasingu, uwzględniono też materiały eksploatacyjne (serwis oraz zakup i wymiana opon), ale wyłączono z nich paliwo.

Analiza kosztów, zarówno leasingu, jak i wynajmu Škody Octavii, której cena jest niższa od limitu 150 tys. zł, pokazuje, że wprowadzenie nowych przepisów będzie miało niewielki wpływ na koszty użytkowania tego samochodu. Drobna różnica nieco ponad 200 zł wynika z nowego limitu na materiały eksploatacyjne (75% wydatków), który ma objąć wszystkie auta niezależnie od ceny ich zakupu.

W przypadku pojazdów droższych niż wskazany w przepisach limit 150 tys. zł mamy do czynienia ze wzrostem kosztów użytkowania, wynikających z konieczności zapłaty wyższego podatku dochodowego. Tak rozumiana strata przedsiębiorcy będzie tym większa, im droższe wybierze auto. W przypadku modelu XC 60 w wersji D4 AWD R-Design, którego cena nieznacznie przekracza limit (o 23 tys. zł), dla przyjętych założeń, przedsiębiorca musi liczyć się z dodatkowym kosztem leasingu w kwocie prawie 6 tys. zł. Przedsiębiorca chcący skorzystać z najmu straci mniej, bo ok. 2 tys. zł.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku Volvo XC 90 w wersji T8 AWD Plug-In Hybrid R-Design. To nie tylko auto klasy premium, ale też duży i bogato wyposażony SUV. Przedsiębiorca chcący wyleasingować albo wynająć takie auto od 2019 r., dla przyjętych w symulacji założeń, straci w stosunku do obecnych przepisów 28 tys. zł w przypadku leasingu i prawie 9 tys. zł w przypadku najmu. Na tę kwotę składa się część rat leasingowych lub abonamentu, które nie będą mogły być zaliczone w ciężar kosztów podatkowych, oraz mniejsze uszczuplenie podatku przez wydatki eksploatacyjne. Jedynym sposobem, aby uchronić się przed niekorzystnymi zmianami, jest skorzystanie z tzw. praw nabytych, czyli zakup lub wynajem auta przed wejściem w życie nowych przepisów.

Marcin Stasiak

kierownik ds. produktów i rozwoju rynków EFL

Planowane przez Ministerstwo Finansów zmiany dotyczą konsekwencji podatkowych związanych z leasingiem samochodów osobowych, a w szczególności tych o wartości netto powyżej 150 tys. zł, czyli głównie aut z segmentu premium i luksusowych. W odniesieniu do leasingu tych samochodów ustawodawca planuje limitować wysokość wydatków z tytułu opłat leasingowych zaliczanych do kosztów uzyskania przychodów. Ograniczenie to ma działać w ten sposób, że proporcjonalna część z każdej opłaty leasingowej odpowiadającej za spłatę kapitału od wartości powyżej 150 tys. zł będzie wyłączana z perspektywy klienta (leasingobiorcy) z kosztów podatkowych. Odrębny, wyższy limit (tj. 225 tys. zł) w tym zakresie planuje się dla samochodów elektrycznych, pod warunkiem uzyskania zgody Komisji Europejskiej na takie zróżnicowanie.
Kolejna zmiana to wprowadzenie 75% limitu kosztów eksploatacyjnych (tj. innych niż opłaty leasingowe) możliwych do zaliczenia przez klientów do kosztów uzyskania przychodów dla samochodów użytkowanych dla celów mieszanych (wykorzystywanie leasingowanego samochodu w związku z prowadzeniem działalności i prywatnie).>

Z ostatnich danych opublikowanych przez Związek Polskiego Leasingu już teraz widzimy, ze zapowiedź wprowadzenia od nowego roku zmian w rozliczeniu leasingu operacyjnego aut przyspiesza decyzje zakupowe przedsiębiorców, którzy taką inwestycję planowali.

Już teraz obserwujemy wzmożone zainteresowanie klientów tym tematem. Jak podaje Związek Polskiego Leasingu po III kw. 2018 wzrost finansowania pojazdów osobowych wyniósł blisko 24% (23,9%) r./r.
W końcówce roku 2018 spodziewamy dalszego wzrostu sprzedaży w segmencie aut droższych, choć tempo to może być limitowane podażą takich aut u dealerów samochodowych.

Hubert Laszczyk

prezes Express Car Renault

Obecne zmiany w zakresie zaliczania do kosztów uzyskania przychodu, wydatków na użytkowanie samochodów osobowych można rozważać w dwóch głównych płaszczyznach:
– zasadniczo niekorzystne dla podatników – wprowadzenie limitu 75% odliczenia kosztów w miejsce 100% w przypadku łączenia użytkowania samochodu, zarówno do celów prywatnych, jak i prowadzonej działalności gospodarczej,
– zasadniczo korzystne dla podatników – podniesienie limitu wartości pojazdów z 20 tys. euro do 150 tys. zł (225 tys. zł dla samochodów elektrycznych i z napędem alternatywnym), powyżej którego występują ograniczenia w zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodu wydatków związanych z amortyzacją i ubezpieczeniem pojazdu.

Warto dodać, że w przypadku tej drugiej regulacji, ograniczenie jest przenoszone co do zasady z podmiotu dokonującego odpisów amortyzacyjnych (np. leasingodawcy, wynajmującego), na klienta finalnego. Należy więc zmianę tę ocenić jako logicznie nakładającą ciężar na podatnika osiągającego finalny efekt z użytkowania pojazdu, zamiast limitowania kosztów na szczeblu pośrednim. Oczywiście samo podniesienie limitu należy uznać za jednoznacznie korzystne. Obowiązujący dotychczas i od wielu lat nie nowelizowany poziom 20 tys. euro, powodował ograniczenia przy zakupie wielu samochodów klasy niższej średniej, którą trudno już uznać za wyjątkowy luksus.

Musimy pamiętać, że dodany przepis dotyczący zaliczania w koszty podatkowe, przy sprzedaży samochodu o wartości ponad 150 (225) tys. zł netto, jedynie kwoty nie wyższej niż ów limit, dodatkowo pomniejszony o dokonane odpisy amortyzacyjne powoduje, że pozyskanie droższych samochodów w leasingu lub wynajmie może być wciąż znacznie korzystniejsze niż ich zakup na własność.
Pamiętajmy też, że omawiane zmiany, dotyczą jedynie kilku procent rynku. Odmiennie rzecz się ma z limitem KUP przy użytkowaniu mieszanym. Abstrahując od faktu, że po wprowadzeniu podobnych zmian w zakresie podatku VAT oraz ryczałtowym opodatkowaniu współużytkowania prywatnego przez pracowników podatnika, zmiany w zakresie CIT/PIT były kwestią czasu, wpisuje się to w konsekwentnie niechętny stosunek Ministerstwa Finansów do posiadania samochodów osobowych w firmach. Jest to też oczywisty przykład rosnącego fiskalizmu państwa, którego przyczyny w świetle kalendarza wyborczego są dość oczywiste.

Krzysztof Kopysiewicz

kierownik floty samochodowej APC Instytut

Zmiany, zmiany, zmiany… Tworzymy w firmie budżet na auta na kilka lat, a tu przychodzi dobra lub każda inna zmiana, która ma pomysł, aby wyciągnąć od przedsiębiorców kolejne pieniądze do budżetu. Pieniądze, za które można zakupić sobie głosy wyborców. Zmiany te ponownie uchwalane są na ostatnią chwilę, przed końcem roku, co spowoduje wzmożony ruch w salonach oraz obroty firm leasingowych. W ten sposób firmy będą próbowały uniknąć niekorzystnych dla nich zmian np. z limitem kosztów uzyskania przychodów, który od stycznia będzie wynosił 150 tysięcy zł. W tych wszystkich zmianach mających formę kija jest i mała marchewka, a mianowicie podniesienie progu amortyzacji do 150 tysięcy złotych. Dla aut elektrycznych, które Polska niedługo będzie produkować (pan premier obiecał!) ten limit ma wynosić aż 225 tysięcy, o ile wyimaginowana wspólnota wyrazi zgodę.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak to wpłynie na firmy. Wszystko zależy od tego, czy jest to duża korporacja, średnia firma, czy po prostu przedsiębiorca z REGON-em. Mniejsze firmy na pewno rozważą prowadzenie kilometrówki i próbę przekonania urzędu skarbowego, że ich auto służy im tylko i wyłącznie do wykonywania pracy. Na ulicach może pojawić się więcej aut z tablicami rejestracyjnymi z Czech i w ten sposób odpłyną z kraju kolejne pieniądze. Większe firmy, korporacje, przyjmą zmiany i dla wyrównania swoich dochodów rozważą podwyżkę cen na swoje wyroby/usługi.

Wiceminister finansów Filip Świtała stwierdził że: „150 tysięcy zł to wystarczająca kwota, aby kupić porządny samochód zawierający wszystkie nowoczesne zabezpieczenia przed wypadkiem, który pozwoli przedsiębiorcy właściwie wykorzystywać swoją działalność”. Panie ministrze, może wprowadźmy tę zasadę do rządu, administracji i spółek Skarbu Państwa.

Janusz Chodyła

attache prasowy Grupa Renault

Przy aktualnej sprzedaży, liczba pojazdów Renault/Dacia kwalifikujących się do przyszłych zmian z ceną równą lub wyższą 150 tys. zł nie przekracza 2,5% ogólnej liczby samochodów w finansowaniu LEASING Renault/Dacia, w tym jeden model – Koleos – stanowi 1,5% całości. Tak wiec obserwujemy zmiany na rynku, ale przy takich wartościach sprzedaży można uznać, że zmiany w prawie są dla nas neutralne.

Jacek Mleczek

kierownik ds. floty samochodowej Coca Cola

Mam w zwyczaju komentować przepisy wprowadzone, więc skupię się na normach emisji spalin. Wprowadzenie WLTP (Worldwide Harmonised Light Vehicle Test Procedure), rozumiane jako zastąpienie badania NEDC (New European Driving Cycle), nie miało większego wpływu na decyzje zakupowe Coca-Cola HBC Polska Sp. z o.o. Właściwie nigdy nie opieraliśmy się na wynikach badań WLTP. Co więcej, od lat podejmujemy ustawiczne działania w celu redukcji emisji CO2. Warto dodać, że zanim podejmiemy decyzję o włączeniu danego modelu do dostępnej grupy modelowej Coca-Cola, prowadzimy własne pomiary faktycznego spalania w warunkach eksploatacyjnych. Dzięki temu, że nigdy nie opieraliśmy swoich decyzji na fabrycznych testach spalania, zmiana ta nie ma dla nas wpływu. To sprawia, że wprowadzenie dokładniejszej metodologii pomiaru WLTP w żaden sposób nie zmieni naszego podejścia. Dla nas ważniejsze jest, aby w praktyczny i rzetelny sposób ustalić, czy dany model samochodu jest wystarczająco ekologiczny, a mamy bardzo wysokie wymagania w tym zakresie.

Nasze podejście jest bardzo pragmatyczne i nacechowane najwyższymi standardami środowiskowymi. Dlatego z roku na rok redukujemy obciążenia dla środowiska w trakcie wymiany floty. W poszukiwaniach nowych samochodów staramy się brać pod uwagę nie tylko emisję, ale również ślad węglowy dla środowiska, jaki pozostawia wyprodukowanie jednego samochodu. Patrzymy więc nie tylko na spalanie, ale i na masę własną, miejsce produkcji czy wykorzystane przy produkcji materiały. Im więcej z nich można poddać procesowi recyklingu, tym dla nas i dla środowiska lepiej.

Tak jak zaznaczałem wyżej, w zakresie emisji, wyboru dokonujemy w oparciu o praktyczne testy w ramach grup modelowych różnych marek pojazdów. Samochody do testów wydawane są wyselekcjonowanym pracownikom, którzy testują pojazd pod kątem różnych kryteriów: ergonomii, komfortu, wyposażenia czy spalania. Na zakończenie takiego testu otrzymujemy dokładną analizę spalania, z załączoną listą wad i zalet danego modelu. Wyniki są obiektywne, ponieważ dokonywane są nie przez flotowca, a przez finalnego odbiorcę danej grupy modelowej pojazdu. W efekcie końcowym znaczącą rolę odgrywa ocena ekonomiczna i analiza TCO. W celu zmniejszenia emisji prowadzimy też programy motywacyjne oparte na rozsądnej telematyce. Chodzi tu o realny pogląd na styl jazdy kierowcy. Robimy to dlatego, że spalanie w znaczącej mierze uzależnione jest od stylu jazdy, a nie tylko od pojazdu. Dodatkowo posiadamy przejrzystą politykę samochodową, w której uwzględniono limity kilometrowe dla poszczególnych grup zaszeregowania. Limity te nie są wyrażane w kilometrach, ale w litrach paliwa, dzięki czemu użytkownicy obciążani są ponad limit wartościami zgodnymi z ich średnim spalaniem.

Podsumowując, naszym celem jest, aby wszystkie nasze działania skutkowały ograniczeniem emisyjności i podnoszeniem poziomu bezpieczeństwa przy jednoczesnym zwiększaniu świadomości naszych pracowników.

Michał Chudzik

dyrektor departamentu sprzedaży i marketingu Alphabet Polska Fleet Management

Jednym z kluczowych pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi, jest to dotyczące samej istoty kontraktu. Planowane zmiany w przepisach, a co za tym idzie zmiany zasad rozliczania leasingu w kosztach firm, mają zacząć obowiązywać od początku przyszłego roku. Jednocześnie jednak nie jest jeszcze jasne, czy ustawodawca będzie uznawał za kontrakt umowy podpisane przed końcem roku na pojazdy, których dostawa nastąpi już w 2019 r., czy jedynie na auta, które zostaną fizycznie wydane klientom do końca grudnia.

Biorąc pod uwagę, że planowane zmiany będą pod względem kosztów najbardziej dotkliwe dla firm decydujących się na zakup aut powyżej 150 tys. zł, istnieje kilka różnych scenariuszy zachowania przedsiębiorców. W przypadku korporacji droższe pojazdy są domeną głównie kadry managerskiej oraz zarządzającej. W świetle nowych przepisów mogą więc ulec obniżeniu limity na samochody w celu minimalizacji wzrostu kosztów. Z drugiej jednak strony, nie możemy zapominać, że mamy obecnie do czynienia z rynkiem pracownika, w związku z czym równie prawdopodobne jest, że wiele firm zdecyduje się utrzymać dotychczasowy standard aut swoich pracowników, przełykając jednocześnie wyższe koszty z tym związane.

Także w przypadku sektora małych i średnich firm możemy spodziewać się dwojakich reakcji. Część przedsiębiorców nie będzie chciała ryzykować i zdecyduje się na zakupy samochodów dostępnych na stocku jeszcze przed końcem tego roku, a część będzie liczyła na to, że producenci po części zrekompensują wyższe koszty za pośrednictwem oferowanych przez siebie rabatów. Nie zapominajmy też o tym, że przepisy związane z leasingiem służbowych pojazdów są już w tej chwili bardziej korzystne u naszych południowych sąsiadów m.in. pod względem odliczeń VAT-u. W związku z tym wiele firm działających jednocześnie w naszym kraju i np. w Czechach decydowała się właśnie tam rejestrować swoje samochody, które następnie były użytkowane w Polsce. Biorąc pod uwagę, że wraz z planowanymi zmianami nasze przepisy staną się jeszcze mniej korzystne dla firm pod względem kosztów, nie będzie dużym zaskoczeniem, jeśli coraz więcej przedsiębiorców będzie decydować się właśnie na taki krok.

Zdania ekspertów są tym samym podzielone w zakresie tego, czy faktycznie nowe przepisy przełożą się na wzrost wpływów do budżetu państwa, a jeśli tak, to w jakiej perspektywie czasowej. Niewątpliwie jednak zmiany te mogą być najbardziej odczuwalne dla producentów samochodów z segmentu premium, którzy muszą liczyć się z możliwością odnotowania spadków sprzedaży, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ogromny udział mają w niej właśnie zakupy aut do firm.

Magda Sławińska-Rzemek

doradca podatkowy w firmie inFakt

W projekcie skierowanym do Sejmu utrzymana została propozycja podwyższenia wartości początkowej dla potrzeb amortyzacji samochodu osobowego do 150 tys. zł. Zaproponowano również, aby wartość początkowa samochodu osobowego, który jest samochodem elektrycznym, wynosiła 225 tys. zł. Przedsiębiorcy z pewnością przyjmą tę zmianę z zadowoleniem, ponieważ będą mogli rozliczać w kosztach amortyzację samochodu osobowego do wysokości 150 tys. zł, a nie (jak to jest obecnie) do wysokości 20 tys. euro (czyli ok. 80 tys. zł).

Ministerstwo proponuje limitowanie możliwości zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków eksploatacyjnych, ale limit ten zostanie podwyższony z 50 do 75% rzeczywiście poniesionych wydatków w przypadku samochodów osobowych wykorzystywanych zarówno w działalności gospodarczej przedsiębiorcy, jak i prywatnie. Za samochody wykorzystywane prywatnie uznawane będą samochody, dla których nie jest prowadzona ewidencja przebiegu pojazdu dla celów podatku VAT. Co ważne, gdy opłata za leasing zostanie skalkulowana tak, że obejmie koszty eksploatacyjne, do tej części opłaty należy zastosować limit 75%.

Przedsiębiorcy będą mieli możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów również wydatki poniesione na zapłatę rat leasingowych, ale tylko do wysokości wynikającej z proporcji, w jakiej kwota 150 tys. zł pozostaje do wartości początkowej samochodu. W praktyce oznacza to, że dla samochodów do wartości 150 tys. zł (kwota netto + VAT niepodlegający odliczeniu) będzie można rozliczyć w kosztach całą wartość zapłaconych rat leasingowych. Natomiast dla samochodów o wyższej wartości będzie można rozliczyć wyłącznie część poniesionych wydatków, do wysokości wynikającej z proporcji.

Koszt zapłaconych składek na ubezpieczenie samochodu osobowego będzie można rozliczyć również do wysokości, w jakiej kwota 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu przyjętej dla celów ubezpieczenia. W konsekwencji dla samochodów o wartości do 150 tys. zł będzie można rozliczyć w kosztach całość zapłaconych składek, a powyżej tej wartości tylko we wskazanej proporcji.

Ustawa, zgodnie z planami ministerstwa, ma wejść w życie 1 stycznia 2019 r. Po jej wejściu w życie do umów leasingowych zawartych przed 1 stycznia 2019 r. będą mieć zastosowanie przepisy obecnie obowiązujące. Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy zawarli umowy leasingu przed 1 stycznia 2019 r., będą mogli rozliczyć w kosztach uzyskania przychodów raty leasingowe w pełnej wysokości. Jeżeli zaś zawarta przed 1 stycznia 2019 r. umowa leasingowa po tej dacie zostanie zmieniona lub odnowiona, raty leasingowe należy rozliczać na nowych zasadach.

Podwyższony limit amortyzacji samochodów osobowych będzie można stosować do samochodów wprowadzonych do ewidencji środków trwałych po 31 grudnia 2018 r. W przypadku zaś samochodów elektrycznych podwyższony limit amortyzacji będzie można stosować do pojazdów oddanych do używania po dniu ogłoszenia pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej o zgodności pomocy publicznej ze wspólnym rynkiem lub stwierdzeniu, że przepisy te pomocy publicznej nie stanowią.

Podsumowując, Ministerstwo Finansów dąży do równania sposobu rozliczania kosztów samochodu, który jest własnością przedsiębiorcy i stanowi środek trwały w działalności oraz tego, który przedsiębiorca użytkuje na podstawie umowy leasingu, o czym świadczy podniesienie wartości początkowej dla celów amortyzacji oraz wprowadzenie limitu w rozliczaniu w kosztach rat leasingowych. Jeżeli Komisja Europejska zaaprobuje wprowadzane rozwiązanie, widoczne będzie znaczne uprzywilejowanie samochodów elektrycznych. Co ciekawe, leasing tych samochodów nie będzie już tak bardzo opłacalny, bo rozliczany będzie tak samo jak w przypadku innych samochodów.
Ważną zmianą dla wszystkich przedsiębiorców na pewno będzie ograniczenie możliwości rozliczenia w kosztach uzyskania przychodów wydatków poczynionych na cele eksploatacyjne, gdy samochód wykorzystywany jest przez przedsiębiorcę w działalności gospodarczej oraz prywatnie, bowiem zawsze będzie można rozliczyć wyłącznie do 75% poniesionych wydatków.

Marcin Witaszek

radca prawny/Środowisko, Prawo Pracy PZPM

Zmiany w zakresie rozliczania w kosztach uzyskania przychodów wydatków związanych z samochodami osobowymi 23 października 2018 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw. Ustawa oczekuje jeszcze na podpis prezydenta i publikację w dzienniku ustaw. Planowany termin wejścia w życie zmian to 1 stycznia 2019 r.

Jednym z istotnych obszarów regulacji są zmiany dotyczące kosztów uzyskania przychodów związanych z nabywaniem i użytkowaniem samochodów osobowych. W uzasadnieniu projektu czytamy, że ustawa wpisuje się w tzw. politykę 3P w prawie podatkowym, czyli przejrzystości, prostoty i przyjazności systemu podatkowego. Niestety, rozwiązania wprowadzane ustawą w większości modyfikują na niekorzyść podatników istniejące preferencje podatkowe. Już teraz pojawiają się również pewne wątpliwości interpretacyjne. Trudny do przewidzenia będzie również wpływ regulacji na rynek motoryzacyjny – ostatnio z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia przy zamieszaniu z okienkiem vatowskim.

Jakie konkretnie zmiany znajdują się w ustawie?

Pierwszą jest zwiększenie limitu odpisów amortyzacyjnych oraz składek na ubezpieczenie samochodu.
Projekt zakłada zwiększenie do 150 tys. zł kwoty wartości samochodu osobowego (225 tys. zł w przypadku samochodów elektrycznych), do której możliwe jest pełne odliczanie odpisów amortyzacyjnych oraz podwyższenie do tej samej wysokości kwoty odnoszącej się do wartości samochodu przyjętej dla celów obliczenia składki z tytułu ubezpieczenia, która może być zaliczona do kosztów uzyskania przychodów. Tutaj zmianę należy ocenić jako korzystną dla firm – obecnie limit amortyzacji wynosi 20 tys. euro (30 tys. euro w przypadku samochodów elektrycznych).

Kolejną, kluczową z punktu widzenia rynku motoryzacyjnego, zmianą, jest ograniczenie możliwości rozliczania w kosztach uzyskania przychodów opłat leasingowych, czynszu najmu lub dzierżawy w przypadku samochodów o wartości przekraczającej 150 tys. zł (225 tys. zł w przypadku samochodów elektrycznych).

Zgodnie z projektem nie będą stanowiły kosztów uzyskania przychodów opłaty wynikające z umowy leasingu, umowy najmu, dzierżawy lub innej umowy o podobnym charakterze w wysokości przekraczającej ich część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej kwota 150 tys. zł (225 tys. zł dla elektrycznych) pozostaje do wartości samochodu osobowego będącego przedmiotem tej umowy. Oznacza to, że nie będzie można zaliczać w koszty pełnych rat co miesiąc aż do ustawowego limitu 150 tys. zł, tylko ich proporcjonalną część jeśli samochód jest droższy niż 150 tys. zł. Obecnie zaliczenie do kosztów uzyskania przychodów wskazanych wyżej wydatków nie jest limitowane.
Projektowane zmiany będą miały zastosowanie do umów najmu, dzierżawy lub leasingu zawartych, zmienionych lub odnowionych po 31 grudnia 2018 r. Od razu nasuwa się pytanie, co należy rozumieć przez zmianę umowy i czy można tak skonstruować umowę, aby obejmowała ona samochód, który zostanie wyprodukowany po 1 stycznia 2019 r.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że dla zawarcia umowy leasingu „nie jest konieczne wydanie rzeczy (jak np. w omawianym przykładzie leasingowanego samochodu). W związku z tym należy przyjąć, że umowa zawarta w 2018 r., nawet jeżeli przewiduje późniejszy moment (np. w roku 2019) wydania przedmiotu leasingu, będzie objęta dotychczasowymi regulacjami rozliczania w kosztach podatkowych wydatków związanych z leasingiem samochodu. Jednak w przypadku zawarcia umowy ze znacznie odroczonym momentem wydania przedmiotu leasingu działanie takie może być rozpatrywane jako obchodzenie prawa podatkowego (podlegające klauzuli ogólnej)”.
Niemniej jednak przedmiot takiej umowy powinien być tak doprecyzowany, żeby nie była wymagana zmiana umowy w 2019 r., co według części ekspertów może być trudne. Wątpliwości mogłoby rozwiać Ministerstwo Finansów uznając, że doprecyzowanie przedmiotu umowy określonego szczegółowo w zamówieniu o np. numer VIN, który nie był znany w chwili zawierania umowy, nie stanowi zmiany umowy w rozumieniu przepisów ustawy.
Ograniczenie możliwości rozliczania w kosztach uzyskania przychodów wydatków związanych z używaniem samochodów osobowych

Podatnik będzie mógł zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów jedynie 75% wydatków związanych z używaniem samochodów osobowych dla celów mieszanych, czyli zarówno dla celów działalności gospodarczej, jak i prywatnie.
Z kolei podatnicy, którzy dla potrzeb działalności gospodarczej będą wykorzystywać samochód stanowiący ich własność, do kosztów uzyskania przychodów będą mogli zaliczyć jedynie 20% poniesionych wydatków. W obu przypadkach będzie to oznaczało wzrost podstawy opodatkowania.

Dodatkowo, w przypadku gdy opłata z tytułu umowy leasingu (także najmu, dzierżawy lub innej o podobnym charakterze) została skalkulowana w sposób obejmujący koszty eksploatacji samochodu osobowego, do tej części opłaty, która obejmuje koszty eksploatacji samochodu osobowego, również stosuje się limit 75%.

Uderzy to przede wszystkim w najmniejsze firmy. To właśnie grupa jednoosobowych przedsiębiorców najczęściej korzysta z samochodów w tzw. trybie mieszanym, ze względu na fakt, iż nie mają drugiego prywatnego samochodu. Jednak stracą nie tylko oni. Firmy wykorzystujące samochody osobowe wyłącznie do celów prowadzonej działalności będą mogły nadal zaliczać do kosztów całość wydatków. Jednak będą musiały prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu i wprowadzić szereg rozwiązań administracyjnych, które uprawdopodobnią, że pojazd nie jest użytkowany także prywatnie. Można spodziewać się zatem, że – podobnie jak ma to miejsce w przypadku VAT – przedsiębiorcy nie będą chcieli ryzykować sporów z organami podatkowymi i będą zaliczali do kosztów uzyskania przychodów 75% poniesionych wydatków. Ustawa wprowadza bowiem domniemanie wykorzystywania samochodu również do celów prywatnych w sytuacji, gdy ewidencja przebiegu nie jest prowadzona.

Jaki wpływ będą miały uchwalone zmiany na rynek nowych samochodów osobowych?
W październiku odnotowaliśmy uspokojenie na rynku, po dwóch ostatnich, nietypowych miesiącach – sierpniu, w którym obserwowaliśmy niespotykany wzrost związany z WLTP, i następujący po nim duży spadek we wrześniu. W grupie samochodów osobowych zarejestrowano 39,9 tys. sztuk, o 1,5% mniej niż w analogicznym okresie w 2017 r. Pomimo spadku w tej grupie pojazdów, klienci instytucjonalni zarejestrowali prawie dokładnie tyle samo, co w październiku ubiegłego roku, czyli 30 tys. samochodów osobowych. Wśród klientów instytucjonalnych najważniejszą grupą były firmy leasingowe/CFM i firmy wynajmu, które stanowiły 52,8% rynku (70,3% wśród nabywców instytucjonalnych), a udział tej grupy był najwyższy od początku roku. Udział ten może jeszcze wzrosnąć ze względu na możliwość odliczenia całości raty leasingowej w przypadku umów leasingu samochodów droższych niż 150 tys. zł zawartych do końca grudnia. Niemniej jednak w dłużej perspektywie prawdopodobnie zauważymy negatywne skutki tego rozwiązania. A spadki na rynku przełożą się na mniejsze wpływy do budżetu państwa.
Warto przypomnieć 2009 r., kiedy ówczesny minister finansów podnosił akcyzę na samochody o pojemności silnika powyżej 2 litrów. Ministerstwo Finansów oczekiwało wtedy 100 mln dodatkowych przychodów do budżetu rocznie. Branża wskazywała, że to niemożliwe. Ostatecznie budżet był stratny kilka milionów złotych na tej operacji. Można przypuszczać, że w tym przypadku zmiany również przyniosą straty.

Grzegorz Szymański

dyrektor generalny firmy Arval Lease Polska

Planowane zmiany podatkowe niestety nie są korzystne, zarówno dla przedsiębiorców wykorzystujących samochody w codziennym prowadzeniu swojej działalności, jak i dla branży motoryzacyjnej, w tym również dla firm finansujących. Największą bolączką jest to, że mamy listopad, a ostateczny kształt reformy obowiązującej od stycznia przyszłego roku nie jest w tej chwili jeszcze znany, również z uwagi na brak szczegółowego stanowiska ministra finansów w kwestiach wątpliwości interpretacyjnych. Na szczęście podstawowe założenia reformy w obecnej wersji ustawy nie dyskryminują żadnej formy finasowania, co powoduje, że dla przedsiębiorców nadal wynajem długoterminowy (full service leasing) pozostanie najbardziej korzystną metodą finansowania floty. Dlatego nie obawiam się wpływu zmian na Arval, gdzie zdecydowana większość floty to samochody z segmentów popularnych, a najważniejszymi atutami dla klienta są kompleksowość oferty i jakość obsługi.

To, czego możemy obawiać się jako rynek, to fakt, że zmniejszenie atrakcyjności nabywania nowych samochodów przez przedsiębiorców spowolni proces odmładzania floty używanej zarówno przez firmy, jak i osoby prywatne. Warto podkreślić, że zakupy samochodów na potrzeby biznesu to dzisiaj 80% rynku nowych samochodów. Średni wiek samochodu poleasingowego to około 40 miesięcy, nadal dużo mniej niż używanych samochodów sprowadzanych z zagranicy, średnio 10-letnich. Samochody nowe, nabywane głównie przez firmy, jak i samochody poleasingowe, są dużo bardziej ekologiczne od używanych samochodów importowanych. Stąd ustawa, która może mieć skutki uboczne w postaci zwiększonego importu używanych samochodów, zwłaszcza dużych i drogich, musi być oceniana negatywnie.

Druga rzecz, która może niepokoić to możliwy wzrost szarej strefy w naprawach samochodów. Przy odliczalności VAT od kosztów naprawy w 50% i odliczalności kosztów naprawy dla celów PIT w 75%, w przypadku małych firm naprawiających samochody w lokalnych warsztatach, korzystne, zarówno dla klienta, jak i dla warsztatu, może stać się naprawianie bez faktury, co może spowodować wzrost szarej strefy, tym samym wzmożony popyt na części zamienne niewiadomego pochodzenia czy obniżenie jakości wykonywanych napraw, a w konsekwencji obniżenie bezpieczeństwa wszystkich użytkowników dróg.

Jarosław Stepaniuk

dyrektor zarządzający Volkswagen Leasing GmbH Oddział w Polsce

Zmiany w opodatkowaniu używania samochodów osobowych przez przedsiębiorców zaproponowane przez Ministerstwo Finansów są istotne dla całej branży motoryzacyjnej oraz firm. Obecny limit ujęcia w kosztach uzyskania przychodów amortyzacji aut osobowych do wysokości 20 tys. euro obowiązuje od roku 2001 i w konsekwencji nie uwzględnia bieżących cen wielu popularnych aut nabywanych przez przedsiębiorców. Nowy limit w wysokości 150 tys. zł jest krokiem w dobrym kierunku. Jest on jednak nadal stosunkowo niski i istnieje ryzyko, że brak ustawowego mechanizmu waloryzacji zamrozi go na kolejne lata.

Od nowego roku przy podpisywaniu umowy leasingobiorcy muszą zwrócić uwagę na wartość leasingowanego auta. Jeśli przekroczy ona limit (mowa o kwocie netto powiększonej o nieodliczony podatek VAT), to do kosztów uzyskania przychodów będzie można zaliczyć jedynie część raty leasingowej, wynikającą z proporcji kwoty limitu do wartości auta, przy czym ograniczenie odnosi się do części raty stanowiącej spłatę wartości samochodu osobowego.
W uproszczeniu: przy leasingu auta w cenie 200 tys. zł, kosztem podatkowym będzie 75% części kapitałowej oraz 100% części odsetkowej raty leasingowej.

Z zainteresowaniem obserwujemy wprowadzane przez rząd mechanizmy wspierające rozwój rynku aut z napędem elektrycznym. Warto jednak zauważyć, że nowe regulacje leasingowe nie wspierają w istotny sposób zakupu takich aut, poza podwyższeniem limitu kosztów podatkowych do 225 tys. zł.

Kolejną ważną dla przedsiębiorców zmianą jest możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów jedynie 75% wydatków eksploatacyjnych na samochody osobowe używane zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych. Dla klientów firm leasingowych to istotna zmiana, ponieważ dotychczas takiego limitu nie było. Jednocześnie należy pamiętać, że w pierwotnej wersji ustawy Ministerstwo Finansów zaproponowało limit w wysokości jedynie 50%. Nowe zasady rozliczania kosztów eksploatacyjnych będą konsekwentnie stosowane niezależnie od formy używania pojazdu (własność, leasing, najem).

Podkreślenia wymaga również inny ważny zapis, wprowadzony tuż przed przekazaniem projektu nowelizacji przepisów do głosowania przez Sejm. Mowa o ograniczeniu wysokości kosztów uzyskania przychodów z tytułu wydatków na nabycie samochodu osobowego na własność do kwoty 150 tys. zł, w momencie rozliczenia zbycia auta. Dotychczas przepisy podatkowe nie limitowały wysokości straty na sprzedaży pojazdów. Powyższe ograniczenie nie będzie miało jednak zastosowania do samochodów oddanych do odpłatnego używania w ramach umowy leasingu lub najmu.

W ramach zachowania praw nabytych nowe przepisy w podatku dochodowym nie będą stosowane w przypadku umów leasingu, najmu czy dzierżawy samochodów osobowych zawartych przed 1 stycznia 2019 r. i niezmienianych lub nieodnawianych po 1 stycznia 2019 r.

Wkrótce zobaczymy, jak na powyższe zmiany zareagują przedsiębiorcy. Co zrozumiałe, już dzisiaj obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania klientów podpisaniem umowy leasingu jeszcze w tym roku. W pierwszych miesiącach 2019 roku prawdopodobnie odnotujemy delikatny spadek zainteresowania autami, których cena przekracza nowy limit. Klienci mogą też rezygnować z dodatkowego wyposażenia czy opóźniać wymianę samochodu na nowy, ale byłbym ostrożny z demonizowaniem skutków wprowadzanych zmian. Dlaczego? Ponieważ zmiany w przepisach przede wszystkim zrównują skutki podatkowe leasingu samochodów osobowych z tymi, jakie występują przy innych umowach o używanie. Przedsiębiorcy w Polsce funkcjonują w rzeczywistości wzrostu gospodarczego, rosnącej produkcji, konsumpcji i zatrudnienia, dlatego leasing i wynajem długoterminowy nadal będą bardzo atrakcyjnymi formami zapewnienia mobilności ich firmom.