Master_fot _P_Dobrosla_fmt

Być innym niż wszyscy – Renault Master w wersji do przewozu osób niepełnosprawnych

Żyjemy w czasach standaryzacji. Indywidualizm nie wpisuje się w trendy handlowo-marketingowe. Nawet produkty oferowane jako „podkreślające indywidualny styl” czy „zaspokajające indywidualne potrzeby” są produkowane masowo. Co jednak, jeśli faktycznie musimy mieć coś, co nie schodzi z taśmy w milionach egzemplarzy?

Coś, co wymyka się – w gruncie rzeczy – dość mocno ustandaryzowanej ofercie producenta? Taki na przykład garnitur szyty na miarę? Albo samochód siedmiomiejscowy, a nie 5- lub 6-miejscowy, jak jest w cenniku?

Odpowiedzią jest tu manufaktura. Producent, który stworzy nam coś małoseryjnego, ale dokładnie wpisującego się w nasze potrzeby. Teraz właśnie porozmawiamy o tym, bo dziś obejrzymy sobie nie samochód, ale zabudowę. Czyli odwrócimy proces – najpierw mamy potrzeby, a pod nie budujemy samochód.

To, że dostawczaki i ogólnie auta od segmentu LCV w górę są sercu memu bliskie, podkreślam nieustająco. Z jednej strony, sam mam w swojej flocie sporo takich aut, a z drugiej – fascynuje mnie, jakie jeżdżące cudeńka potrafią na bazie banalnego żelaza zrobić producenci zabudów.

I dziś zobaczymy, jak z prostego furgona zrobić miniautobus. I to – na dokładkę – niebanalny. Sprzęt testowy to pojazd do przewozu osób niepełnosprawnych. Adaptacja stworzona przez firmę CarPol na bazie Renault Master. Bazą jest tu furgon z przednim napędem w wersji L3/H2, czyli średniej wysokości i największej – dla przedniego napędu – długości.
Pojazd z fabryki wyjechał jako 3-miejscowy, przeszklony w całości furgon, który następnie został zaadaptowany do potrzeb przewozu osób niepełnosprawnych. Co warte podkreślenia, zachowano wymogi homologacyjne pozwalające na prowadzenie takiego pojazdu osobom posiadającym prawo jazdy kategorii B.
Mamy więc do dyspozycji miejsca dla łącznie 9 osób: 3 w pierwszym rzędzie, gdzie pozostały fabryczne siedzenia, 4 fotele w przestrzeni pasażersko-ładunkowej oraz system umożliwiający zamocowanie 2 osób na wózkach inwalidzkich. Do tego ręcznie rozkładany najazd dla wózków, dodatkowe oświetlenie – tak pojazdu, jak i wnętrza ‒ rozprowadzenie wentylacji/klimatyzacji przestrzeni pasażerskiej oraz ułatwienia dla pasażerów – dodatkowy stopień przy bocznych drzwiach wejściowych oraz system poręczy we wnętrzu.

Rzec można, niby banał. Ale… naprawdę urzekło mnie wiele szczegółów w tym aucie. To, że wnętrze przestrzeni – niegdyś ładunkowej – zostało w pełni pokryte obiciami tapicerskimi przyzwoitej jakości. Że są boczki ze schowkami. Że fotele tylnej przestrzeni są – zwyczajnie – komfortowe. Wprawdzie nie miałem okazji przejechać się jako pasażer, ale urządziłem sobie dwugodzinną sesję mobilnego biura i – bynajmniej – nie było to maksimum możliwości, jakie można spędzić w tym fotelu. Że można je obracać, można pochylać ich oparcia. Można też w łatwy sposób zmieniać ich położenie we wnętrzu, dzięki systemowi szyn mocujących w podłodze. Można też je zupełnie wyjąć (choć ich masa nie jest mała) i mieć auto przewozowe. Do tego indywidualne pasy bezpieczeństwa i estetyczna tapicerka.

Strona 1 z 212